Pokazywanie postów oznaczonych etykietą Ulubione. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą Ulubione. Pokaż wszystkie posty

niedziela, 10 kwietnia 2016

Hity stycznia, lutego i marca:)

Hej:)

Zazwyczaj nie piszę postów z ulubieńcami miesiąca (robię to raz na pół roku lub raz na rok), ale tym razem w każdym miesiącu odkryłam jakiś ciekawy kosmetyk. W tym poście chciałabym się nimi z Wami podzielić:)


Styczeń

Paleta cieni do powiek Salted Caramel Makeup Revolution



Paletę dostałam w prezencie na gwiazdkę w komplecie z inną nową paletą od MUR, czyli Pink Fizz, jednak to właśnie słony karmel bardziej odpowiada mi kolorystycznie i to on został moim hitem kosmetycznym w styczniu:) Jeśli chcecie zobaczyć swatche i krótkie opisy cieni to zapraszam do kliknięcia na pierwszy link poniżej:) Pod drugim kryje się makijaż, który zmalowałam właśnie tą paletą:)


Luty

Tu zachwyciłam się dwoma produktami Ziaji (cały czas odkrywam tę firmę i okazuje się, że ma ona w ofercie ciekawe perełki:)).

Oliwka do mycia Liście Zielonej Oliwki


Nareszcie znalazłam coś, co nie wysusza mi skóry w trakcie mycia. Uwielbiam ten oleje za to, że w wyniku kontaktu z wodą zamienia się w przyjemny, gładki krem do mycia.... Ten produkt to zbawienie dla mojej suchej i skłonnej do podrażnień skóry (szczególnie na nogach).

Peeling cukrowy z masłem Cupuacu


Dla mnie to kompletny hit - stopień złuszczania jak najbardziej mnie satysfakcjonuje (ziarenka cukru są ostre), ponadto peeling zostawia na skórze tłusty film - co mi bardzo odpowiada. Po jego użyciu nie mam potrzeby nakładania balsamu. Da mnie to bardzo wygodne wyjście:)

Marzec

Kremowy podkład do twarzy Coverall Wet'n Wild


Czasem nie mogę uwierzyć w to, że tak tani (ok. 20zł, dostępny w drogeriach Natura) podkład może być tak świetny. Jak na razie zastąpił mi mój ulubiony Face Finity od Max Factora - działanie i zachowanie na skórze jest bardzo podobne, śmiało mogę go nazwać tańszym zamiennikiem FF. Dobrze matuje, utrzymuje się na skórze cały dzień i świetnie kryje. Wybrałam jednak za jasny odcień, teraz, kiedy nie jestem opalona jakoś sobie z nim radzę, choć muszę użyć pudru brązującego, ale niebawem zakupię ciemniejszy odcień:)

A jak tam Was ulubieńcy? Dajcie znać w komentarzach;)

Buziaki,
Maddie Ann:)

__________________________________________

BĄDŹ ZE MNĄ NA BIEŻĄCO!
FACEBOOK - KLIK
BLOGLOVIN - KLIK
TWITTER - KLIK
INSTAGRAM - KLIK

Czytaj dalej

piątek, 1 stycznia 2016

Ulubieńcy roku 2015:)

Cześć!


Witam Was serdecznie w nowym, 2016 roku:) Mam nadzieję, że rok 2015 należał do udanych, a 2016 będzie dla Was jeszcze lepszy;) Wszystkiego dobrego!:)

W pierwszym, noworocznym poście przedstawię Wam moich kosmetycznych ulubieńców roku 2015:) Pół roku temu zebrałam do kupy ukochańców z pierwszego półrocza, więc przedstawiać ich teraz nie będę, jedynie odeślę Was do posta:


A co spodobało mi się w drugiej połowie roku? Zapraszam do dalszej lektury;)

Pierwszym i absolutnym hitem drugiego półrocza jest odżywka pobudzająca wzrost rzęs LashVolution. Śmiało mogę powiedzieć, że to serum to rzęsy w płynie. Już po 2 miesiącach stosowania (pełna kuracja trwa 3 miesiące) widziałam niesamowite efekty, a po trzech - nie musiałam już myśleć o sztucznych rzęsach:) Pełne efekty znajdziecie w poście podlinkowanym poniżej:


 
Moim sercem i paznokciami zawojowały w ostatnich miesiącach lakiery hybrydowe Semilac. Kompletnie się w nich zakochałam, co dobrze było widać na blogu. Na szczególną uwagę zasługuje także Semilac Hard, żel do przedłużania paznokci, choć wydaje mi się, że do przedłużania zbytnio się nie nadaje, bardziej do nałożenia na własną płytkę paznokcia i jej wzmocnienia i do ewentualnych sytuacji awaryjnych, takich jak złamanie paznokcia - za pomocą Harda szybko można go wyrównać, bez potrzeby skracania pozostałych paznokci. Wiele razy mnie uratował i sprawił, że mogłam swoje paznokcie zapuścić do wymarzonej długości, na samej hybrydzie niestety zaczynały się w pewnym momencie łamać.




Trzecim ulubieńcem jest paleta cieni do powiek Naturally Yours Zoeva. Upodobałam sobie szczególnie dwa najjaśniejsze cienie, najjaśniejszy złoty oraz najciemniejszy matowy brąz i czarny. Te beżowe maty to najlepsze beżowe maty z jakimi miałam do czynienia - są mocno napigmentowane i trwałe, co nieczęsto zdarza się przy tak jasnych cieniach - zazwyczaj szybko znikają z powieki, przynajmniej z mojej. Czarnego używam głównie do podkreślania brwi. 


Kolejnym kosmetycznym hitem ubiegłego roku jest pasta oczyszczająca Liście Manuka Ziaji. Dokładne oczyszczenie skóry murowane. Uwielbiam ją za perfekcyjne przygotowanie cery pod przyjęcie składników odżywczych z maseczki, którą sobie nakładam po paście, a także idealne wygładzenie skóry.


Rewelacyjny olej Busajna również znalazł się na tej liście. Skóra po 2 miesiącach używania jest świetnie nawilżona i rozjaśniona:) Poza tym obłędnie pachnie:) Pełna recenzja poniżej:

 
Masło kawowe L'orient z Mydlarni u Franciszka to ostatni mój ulubieniec roku:) Używam go zamiast kremu pod oczy zarówno na dzień jak i na noc - po pierwsze cienie zmniejszyły się o jakieś 50%, a po drugie nigdy nie miałam tak dobrze nawilżonej skóry pod oczami. Kilka razy zastosowałam go do masażu ud i pośladków (kofeina ma działanie antycellulitowe) - rewelacyjnie wygładza skórę i zapewnia jej satynowy efekt. Myślę, że przy regularnym stosowaniu mój cellulit znacznie by się zmniejszył:)


To już wszyscy moi kosmetyczni ulubieńcy z 2015 roku. 
A jacy są wasi?:)
_________________________

BĄDŹ ZE MNĄ NA BIEŻĄCO!
FACEBOOK - KLIK
BLOGLOVIN - KLIK
TWITTER - KLIK
INSTAGRAM - KLIK
 
Czytaj dalej

czwartek, 2 lipca 2015

Ulubieńcy półrocza (styczeń-czerwiec) ;)

Hej:)


Rzadko publikuję post z ulubieńcami miesiąca - nie w każdym miesiącu odkryję jakiś hit:) Za to dziś zebrałam wszystkie produkty, które spodobały mi się od początku roku. Jeśli jesteście ciekawi moich ulubieńców pierwszego półrocza, zapraszam do czytania dalej, może znajdziecie coś dla siebie:)

Zacznijmy od włosów, tutaj przedstawię tylko jeden produkt:


Suchy szampon Batiste Dark&Deep Brown - produkt-ideał, pokochałam suche szampony, tak jak i większość z Was, ale wersja dla brunetek jest dla mnie wybawieniem - koniec z mąką na moich włosach! Dzięki niemu przestałam nawet używać lakieru do włosów - przez kilka h potrafi utrzymać ich objętość. To moje.... któreś już z rzędu opakowanie, nawet nie potrafię powiedzieć które, bo zaczęłam zauważać jakiś czas temu, że zaczęło mi go dość szybko ubywać... Okazało się, że podbiera mi go mama i brat;)

Pielęgnacja:


Krem do twarzy Immortelle do cery naczynkowej firmy L'orient - nie pisałam o nim, a naprawdę powinnam. Jak widzicie opakowanie trochę przemęczyłam, starły się literki i nie mogę Wam nawet sfotografować składu, dlatego jeszcze się nie pojawił na blogu. Świetny krem, jeden z lepszych, jakich kiedykolwiek stosowałam. Jest lekki, szybko się wchłania, ale doskonale nawilża skórę. I to jest ten rodzaj nawilżenia, który faktycznie czuć na skórze - jest ona wyraźnie bardziej "zbita", gęstsza i gładsza. Co do naczynek, to ciężko mi się wypowiedzieć, na pewno skóry nie podrażnia, więc dla tego typu cery jest to odpowiedni krem. Jeśli chodzi o rozjaśnienie moich czerwonych plamek to wierzę, że mi trochę pomógł, ale ja w czasie używania tego kremu stosowałam też inne preparaty na naczynka i tylko kompleksowa pielęgnacja może w tym temacie pomóc.

Olej z opuncji figowej - jedna kropla tego oleju pod oczy czyni cuda - mocno nawilża i lekko napina skórę - jest to ten efekt, który zaobserwowałam przy kremie Immortelle - skóra jest bardziej gęsta i jakby zbita:) Do tego oleju dodaję trochę masła shea - efekt nawilżający jest jeszcze silniejszy:) Taką mieszankę stosuję pod oczy na noc, ale też pod mocno kryjący korektor (trochę mniejszą ilość) na dzień:) Pisałam już trochę o tym w poprzednim poście (link poniżej)

Czytaj na blogu: Moja pielęgnacja twarzy


Maseczki Lomi Lomi - o koreańskich maseczkach już nie raz wspominałam - uwielbiam efekt nawilżenia i wygładzenia jaki dają - i to nie na jeden dzień - na kilka:) Udało mi się ostatnio kupić wersję ogórkową do pełnego kompletu, muszę ją jeszcze przetestować i już niebawem pojawi się recenzja:)

Masło shea - odkryłam je na nowo, gdy zaczęłam go stosować pod oczy i gdy pomógł mi w walce z cellulitem. Jeśli chodzi o skórkę pomarańczową to masło mieszam z olejkiem grejpfrutowym, który świetnie detoksykuje. 

Czytaj na blogu: Jak walczę z cellulitem?

Olej monoi - zakochałam się w nim bez pamięci. Lekki, obłędnie pachnący i zostawiający satynowy efekt na skórze Monoi powinna spróbować każda z Was. Smaruję się nim przed wyjściem z domu, szczególnie teraz latem - skóra dzięki temu się nie przesusza pod wpływem słońca, jest mocno nawilżona i... świetnie odbija się na skórze.... no, wiecie o co chodzi - efekt gładkich, "błyszczących" nóg tancerek z teledysków gwarantowany;) I to cały dzień:)

Olejek grejpfrutowy - jak już wspomniałam stosuję go do smarowania ud i pośladków dotkniętych cellulitem razem z masłem shea. Ponadto nie mogę żyć bez tego zapachu - same grejpfruty rzadko jadam, gdyż wolę słodkie owoce, ale ten zapach wąchałabym non stop. Kilka razy przechodził mi po nim ból głowy, rewelacyjnie pobudza organizm i poprawia humor:)

Olejek lawendowy - pogromca bakterii i wirusów, który pomógł mi nie zachorować na grypę w czasie jej apogeum. Ponadto pomaga mi uspokoić się i zasnąć... Jak mnie klienci w sklepie psychicznie wykończą to pod koniec dnia  nie mogę się bez niego obyć;)




Odżywka do rzęs Eveline: nie spodziewałam się spektakularnych efektów i takich nie zauważyłam - gdy porównuję zdjęcia nieumalowanych rzęs przed i po to nie widzę wielkiej różnicy, ale gdy maluję rzęsy to nagle stają się one długie, wywinięte i ogólnie bardziej widoczne:) Efekt więc jest, ale widzę go dopiero na umalowanych rzęsach:)

Kolorówka:


Podkład Face Finity Max Factor - absolutny hit, jestem nim zachwycona - podoba mi się jego dobre krycie, nie obciążająca konsystencja, trwałość (cały dzień!), matowe wykończenie, opakowanie z pompką i świetny dobór kolorów - myślę, że każdy znajdzie coś dla siebie. Kupiłam 2 w różnych odcieniach podczas promocji -49% w Rossmanie i nie żałuję ani jednej wydanej złotówki. Rewelacyjny podkład dla cery mieszanej czy tłustej, potrzebującej większego krycia.

Korektor Collection Lasting Perfection - najlepiej kryjący korektor, jaki miałam. Mocniej kryje tylko kamuflaż z Catrice, no ale kamuflaż to kamuflaż:) Minus tylko z dostępnością i doborem odcieni...

Paletka cieni do powiek All About Matt Catrice - mimo tego, że nie jest jakoś wyjątkowo mocno napigmentowana, to stosuję ją praktycznie cały czas - jest rewelacyjna do makijażu dziennego. Kolory i matowe wykończenie są dla mnie idealne. Gdy nocuję gdzieś poza domem to zawsze zabieram ją ze sobą:)

Cień sypki My Secret nr 4 - tego pięknego, łososiowo-brzoskwiniowego pyłku również nie waham się używać w makijażu dziennym, gdy chcę do niego dodać trochę błysku:) Świetnie się komponuje z paletką Catrice. Daje delikatny efekt - jest to zdecydowanie bardziej pyłek niż cień brokatowy, który dałby mocniejszy błysk.

Rozświetlacz z Wibo - dobrze Wam znany gagatek, pod wpływem ostatniego szału na niego i ja go zakupiłam - trzyma się na skórze cały dzień, daje piękny efekt tafli, ma lekko złotawy, taki szampański odcień:)

Szminka Vision Lipstick Golden Rose nr 108 - mocno napigmentowana, trwała szminka o kremowych wykończeniu w jednym z moich ulubionych kolorów. Pięknie farbuje usta, gdy się dobrze zadba o usta nie podkreśla suchych skórek:) Tyle w temacie:)


Konturówka Dream Lips Lipliner Golden Rose nr 509 - must have przy malowaniu ust tak mocnym kolorem, jaki ma szminka powyżej. Pasuje do niej idealnie, trzyma szminkę w ryzach. Nie wyobrażam sobie jej nie mieć:)

A jacy są Wasi ulubieńcy ostatnich sześciu miesięcy?;)

___________________________________

BĄDŹ ZE MNĄ NA BIEŻĄCO!

FACEBOOK - KLIK
BLOGLOVIN - KLIK
TWITTER - KLIK

Czytaj dalej

wtorek, 5 sierpnia 2014

Ulubieńcy lipca:)

Hej:)

Witam w poście o moich ulubieńcach lipca:) Jest to dopiero moje drugie zestawienie ulubionych kosmetyków, ale same wiecie, nie w każdym miesiącu uda się zebrać cały arsenał produktów, którymi się zachwyciłam:) Tym razem jednak się udało, więc zapraszam na ulubieńców minionego miesiąca:)

 

Kolorówka:

1. Podkład Bourjois 123 Perfect - w tym miesiącu odkryłam go na nowo (na początku średnio za nim przepadałam) i jestem zachwycona! Ma idealny dla mnie kolor - 51 Light Vanilla. Kryje świetnie przy delikatnej, łatwo rozprowadzającej się konsystencji.
2. L'oreal Volume Million Lashes Extra Black - drugi po moim ukochanym SuperShocku z Avonu tusz do rzęs: podkręca, rozczesuje, wydłuża i trzyma się na rzęsach naprawdę nieźle.
3. Paleta Iconic 3 Makeup Revolution - nie zdziwiłam się, kiedy zobaczyłam, że w drogeriach internetowych była chwilowo niedostępna - rozeszła się jak świeże bułeczki. I słusznie! Zabrałam paletę na urlop - można jej było użyć do makijażu zarówno na dzień jak i na noc:) Dokładniej paletę przedstawiłam TUTAJ.
4. Pretty Compact Blush-on Flormar - nareszcie udało mi się znaleźć idealny dla mnie odcień bronzera! Jest to chłodna tonacja, której długo szukałam. Róż nie do końca mi pasuje - jest w ciepłym odcieniu, ale nie było możliwości kupna oddzielnie bronzera, ale tak długo szukałam takiego koloru, że róż mi kompletnie nie przeszkadza, tym bardziej, że zapłaciłam kilkanaście złotych za ten kompakt:)


5. Szminka z olejem arganowym Paese - rewelacyjny kolor, nawilżenie ust, mocny, długo utrzymujący się na ustach pigment - czego chcieć więcej?:) Więcej o szmince w recenzji TUTAJ.
6. Lakier do paznokci Jelly Look Flormar - świetny kolor, taki... koralowy (zauważyliście, że coś wyjątkowo gloryfikuję ostatnio ten kolor?:)). Ma zapewniać efekt żelowych paznokci i jeśli mam go porównać do lakierów Avonu Gel Effect, to ten jest zdecydowanie lepszy:) Utrzymuje się około 4 dni na paznokciach, wystarczą 2 warstwy. Używam go ostatnio cały czas:)


Pielęgnacja:



1. Maska kolagenowa L'Biotica - maska na płótnie, w której dosłownie się zakochałam! Rzadko się zdarza, żeby wszystkie obietnice producenta się spełniły po użyciu produktu, ale w tym przypadku tak właśnie było:) Maska nawilżyła moją skórę, ujędrniła i rozjaśniła, pozbawiła też czerwonych plam, czym byłam najbardziej zaskoczona:)
2. Czekoladowa maseczka bąbelkowa z masłem shea Beauty Formulas - pięknie pachnie czekoladą, cudownie nawilża i oczyszcza. Wielki plus za to, że jest błyskawiczna:) Więcej w recenzji TUTAJ.
3. Pomadka peelingująca Sylveco - niezbędna w mojej kosmetyczce:) Panaceum na moje suche usta:) Kupiona po raz pierwszy i na pewno nie ostatni:)
4. Ałun w sprayu - 100% naturalny dezodorant wzbogacony o olejki eteryczne, np. z lawendy, eukaliptusa czy mięty pieprzowej. Bezpieczne wyjście na upalne dni, co prawda nie jest to bloker, czego nie polecam, ale pocenie się jest zmniejszone i nie ma przykrego zapachu. Super sprawa na stopy:)

I na koniec woda toaletowa Carribean Paradise Avon:


Zapach jest słodziutki, ale baaaardzo przyjemny, nie duszący:) Na lato jest to dla mnie najlepszy zapach, jaki tylko może być:) Psikam sobie nim nawet czasem poduszki przed spaniem.....;)

Takie oto produkty pokochałam w lipcu:)

Może znalazłyście w tym zestawieniu coś interesującego? A może macie jakiś swój kosmetyk, który w lipcu bardzo Wam się spodobał?
Czytaj dalej

niedziela, 27 lipca 2014

Szminka z olejem arganowym Paese - recenzja

Hej:)

Mam diś dla Was recenzję szminki z olejem arganowym firmy Paese, zakupionej w boxie 5 produktów za 39zł (link TUTAJ ). Jak się sprawdza?



Szminka znajduje się w typowym, ale bardzo eleganckim czarnym opakowaniu. Kolor jest jak dla mnie świetny do stosowania latem - koralowa czerwień.


Nie trzeba pociągać szminką nie wiadomo ile razy - jedna warstwa wystarczy, aby pokryć usta kolorem, jednak nie będzie to tak nasycony kolor, jaki ma szminka. ja smaruję usta 2 razy:)


Jak niektórzy już wiedzą, jestem posiadaczką suchych ust. Cały czas poszukuję pomadki idealnej, która bedzie nie tylko kolorowała usta, ale te je nawilżała. Ta szminka spełnia moje oczekiwania. Nie dość, że kolor "wżera się" w skórę ust i nawet po jedzeniu się na nich utrzymuje, to nie przesusza ich i nie podkreśla suchych skórek. Więc jeśli nawet nie mam pod ręką jakiegoś nawilżającego balsamu do ust to ta szminka w zupełności mi wystarcza:) Może to zasługa oleju arganowego?:) ( Dlaczego olej arganowy jest dla mnie kosmetykiem idealnym? )

Cena? około 24zł. Jak na dobrą pomadkę to jest ok:)

Ile gwiazdek dla szminki z Paese?  6/6!:)


Jak dla mnie produkt ten nie posiada w ogóle wad:)

Macie? Używacie? Jesteście zadowolone jak ja, czy wręcz przeciwnie?:)
Czytaj dalej

sobota, 24 maja 2014

Lakiery do paznokci Golden Rose - recenzja

Witajcie!

Dziś przychodzę do Was z recenzją lakierów z Golden Rose, już zaznaczę na wstępie - jednych z moich ulubionych. Ostatnio firma wypuściła serię lakierów Color Expert, zakupiłam 3 sztuki i jestem powalona na łopatki!:) Znajdziecie tu też kilka innych lakierów, których często używam.

Jako pierwsza leci seria Color Expert, która prezentuje się tak:


Kolory iście letnie, takich potrzebowałam. Wszystkie z tych trzech zawierają bardzo delikatne drobinki, które sprawiają, że na pierwszy rzut oka wydaje się, że to odcienie perłowe (i tu serce me zamarło, bo nie cierpię pereł), ale po nałożeniu na płytkę paznokcia mamy piękny, nasycony kolor z bardzo subtelną perłową poświatą, która kompletnie mi w niczym nie przeszkadza, ba! wręcz dodaje blasku:)

Pierwszy kolor to jasny beż wpadający lekko w łosoś, numer 52:


Normalnie potrzebuję dwóch warstw przy lakierach Golden Rose i tak też było tym razem:)


Delikatny, elegancki, kobiecy:)

Drugi lakier: cudowny seledyn, nr 50:


Tu też dwie warstwy, krycie bardzo dobre.


Trzeci z Color Expert to przepiękny błękit, nr 43:


Taki kolor właśnie chciałam mieć na lato, kojarzy mi się z bezchmurnym niebem albo nieskazitelnie czystą wodą w morzu:) w zasadzie poszukiwania nie były długie, bo raczej byłam pewna, że w Golden Rose taki znajdę:) Nie mogę się czasem na niego napatrzeć:)))


Lakiery mają wygodne płaskie pędzelki, co bardzo ułatwia aplikację:)


A teraz 2 lakiery Rich Color, pierwszy to jaśniutki różowy, taki pasujący do małej dziewczynki:) Nr 66:


I tu nałożyłam 3 warstwy , żeby jak najlepiej pokazać kolor. Czasem nakładam jedną, dla delikatnego podkreślenia paznokci, szczególnie wtedy, gdy nie mam czasu na malowanie, do tego jest idealny:)


A tutaj kolor mocno różowy, chyba nie jest to typowa fuksja, bo ona wpada bardziej w fiolet, chociaż może i fuksja, nie wiem...:) Nr 07


Dobrze nałożony nie wymaga dwóch warstw, naprawdę dobrze kryje:) Tutaj akurat są dwie:)


I wreszcie prawdziwe cudeńko: Jolly Jewels, nr 109:


Jest prześliczny, ma dodatek metalicznie połyskujących ciemnoróżowych i białych drobinek. Tutaj mam dwie warstwy tego lakieru:


Trochę pstrokato to wygląda, poza tym sam kolor lakieru nie jest zbyt transparentny, więc zazwyczaj aplikuję go na paznokcie u kciuka i palca serdecznego w połączeniu z nr 66:


lub 07:


Lubię łączyć w ten sposób też 43 i 50, wychodzi super letnia mieszanka:)

Lakiery pokrywam top coatem, który pomaga lakierowi szybciej wyschnąć. Czy tak jest? Testowałam kilka wysuszaczy, ale jak do tej pory ten sprawuje się najlepiej:)


Jak widać jest już na wykończeniu, pędzelek trochę się zabarwił od czerwonych i ciemnoróżowych lakierów, ale nie przeszkadza to w niczym:)

Co do wytrzymałości jestem zadowolona, ale wiadomo, jak się pracuje, to żaden lakier długo na paznokciach nie pożyje, więc po pracy przy paznokciach u prawej ręki (która jakby nie było częściej jest potrzebna, gdyż jestem praworęczna) zaczęły się robić lekkie odpryski i trzeba było poprawiać, ale za to na lewej dłoni wszystko się pięknie trzymało około 4-5 dni:)

Uwielbiam lakiery z Golden Rose nie tylko za duży wybór kolorów, wytrzymałość i ogólnie dobrą jakość, ale też za niską cenę. Lakier z serii Color Expert kosztuje 5,90, więc jak na tak fajny lakier to jest nic:) Gorrrrrąco polecam:)


Napiszcie jakie macie zdanie o tych produktach:)

Pa!:)

Czytaj dalej
Obsługiwane przez usługę Blogger.