środa, 25 listopada 2015

NOWOŚĆ! Olej Busajna - co to takiego?

Hej:)


Jakiś czas temu przy okazji wizyty we Wrocławiu zajrzałam do sklepu Ładnie Pachnie, w którym... naprawdę ładnie pachnie ;) Jak sama nazwa wskazuje można tam zakupić pachnące świece, woski, mydła, saszetki, kominki do aromaterapii... i kosmetyki naturalne:) Jak już pisałam w poście z relacją z odwiedzin w tym pachnącym sklepie (link poniżej), od razu zapytałam o bestseller, a sympatyczna Pani Sprzedawczyni wskazała bez wahania na specyfik, który jest podobno lepszy od oleju arganowego i z opuncji figowej (wow! czy może być coś lepszego niż olej z opuncji figowej?:)), czyli olej Busajna..... A więc co to takiego, ten olej Busajna?:)


Olej Busajna

Na temat tego oleju dostałam ulotki z wyczerpującymi informacjami. Okazuje się, że olej Busajna to tak naprawdę mieszanina różnych olejów, pochodząca z Arabii Saudyjskiej. Zobaczcie sami:


Zapowiada się obiecująco, prawda?:) Poniżej przedstawiam skład INCI oleju Busajna:

Limnanthes alba Seed Oil - olej z nasion Meadowfoam, czyli tzw. "łąkowej piany", zawiera witaminy A i E, ma właściwości silnie nawilżające i zmiękczające skórę;

Simmondsia Chinesis Seed Oil - olej jojoba, bogaty w skwalen (występujacy w łoju skórnym) o właściwościach bakterio- i grzybobójczych, witaminy A i E, kwasy tłuszczowe, przeciwzapalny kwas mirystynowy, olej stosowany w takich chorobach jak łuszczyca czy atopowe zapalenie skóry.

Ribes Nigrum Seed Oil - olej z czarnej porzeczki, bogaty w kwasy tłuszczowe, zwłaszcza w kwas gamma-linolenowy - GLA (zawiera go dwa razy więcej niż olej z wiesiołka), działa kojąco i łagodząco na podrażnienia, stosowany przy różnego rodzaju egzemach, łuszczycy, AZS, świerzbiączce, łupieżu; ma właściwości nawilżające i przeciwzmarszczkowe;

Camellia Oleifera Seed Oil -  olej z nasion kamelii olejodajnej, emolient, tworzy warstwę okluzyjną (film ochronny) na powierzchni skóry, zabobiegając nadmiernemu odparowywaniu wody z naskórka;

Borago Officinalis Seed Oil - olej z ogórecznika lekarskiego, bogate źródło kwasów tłuszczowych, flawonoidów, garbników, witaminy C, potasu, magnezu, alantoiny; nawilżający i łagodzący, stosowany przy trądziku, AZS, trudno gojących się ranach, wg Wikipedii zawiera składniki, które spotykane są tylko w mleku matki;

Oleum Amygdalae dulcium - olej ze słodkich migdałów, naturalny emolient, źródło witaminy A, E, witamin z grupy B, nawilżający i przeciwzapalny, łagodzący, wzmacnia naczynia krwionośne;

Vitis Vinifera Seed Oil - olej z nasion winogron, emolient, tworzy na powierzchni skóry film ochronny zapobiegający ucieczce wody z naskórka, zmiękcza i wygładza skórę;

Citrus Grandis Peel Oil - olejek eteryczny ze skórki grejpfruta, oczyszcza, reguluje produkcję sebum;

Fucus Vesiculosus Extract - ekstrakt z morszczynu pęcherzykowatego, jest to glon morski występujący w Morzu Bałtyckim, zawiera witaminy E, C, B12, chlorofil, karotenoidy, działanie przeciwstarzeniowe, łagodzące, regenerujące, wygładzające, pomaga w zwalczaniu przebarwień skórnych, trądziku młodzieńczego i różowatego, egzem czy łojotoku.


Podsumowując:

Olej Busajna ma działanie:
  • nawilżające
  • ujędrniające i wygładzające
  • przeciwstarzeniowe
  • regenerujące 
  • kojące i łagodzące
  • przeciwzapalne, przeciwbólowe
  • przeciwbakteryjne, -grzybicze, -wirusowe
Można stosować go przy:
  •  suchej, wrażliwej, mało elastycznej, zniszczonej, skłonnej do zmarszczek skórze
  •  cellulicie
  •  rozstępach
  •  skórze naczyniowej i trądziku różowatym
  •  trądziku młodzieńczym
  •  do przesuszonej skóry dłoni i stóp
Według ulotki olej ten można stosować przy trądziku młodzieńczy, jednak osobiście polecam najpierw sprawdzić olej na skórze - wystarczy postosować go przez kilka dni - mieszanka Busajna zawiera dwa tłuste emolienty: olej z nasion kamelii olejodajnej i z nasion winogron, które mogą działać komedogennie, czyli zapychać pory. Z drugiej strony strony jednak mamy w składzie olej jojoba, olej z ogórecznika oraz olejek eteryczny z grejpfruta, które są przydatne w walce z trądzikiem, więc wydaje mi się, że mimo zawartości tych tłustych emolientów można wziąć ten olej pod uwagę.

Czytałam, że popularne dotychczas oleje, np. arganowy, stosuje się przy skórze zdrowej, aby zapobiec procesowi starzenia, utracie nawilżenia skóry i innym przykrym dolegliwościom skórnym, natomiast olej Busajna stosuje się na skórę "chorą", czyli z już widocznymi zmarszczkami, słabo nawilżoną, mało elastyczną, na widoczne rozstępy i cellulit.... wniosek z tego chyba taki, że olej arganowy zapobiega, a Busajna zapobiega i nawet leczy:) Ot, taka różnica:)

Moja opinia:

Olej stosuję co wieczór na oczyszczoną skórę twarzy, szyi i dekoltu. Robię to od 2 miesięcy, więc na bardziej trwałe efekty trzeba jeszcze poczekać, ale już muszę przyznać, że produkt ten faktycznie bardzo dobrze nawilża skórę. Rano skóra jest zdecydowanie gładka i miła w dotyku. Mało tego - mam skórę mieszaną i olej ten ani razu nie spowodował u mnie zatkania porów! Ma lekką konsystencję, szybko się wchłania, nie obciąża skóry. Moja cera miewała czasem skłonność do porannego świecenia się w strefie T, ale olej Busajna to zniwelował - cieszę się teraz dobrze nawilżoną, ale nie świecącą się, matową skórą. Olej rzeczywiście rozjaśnia skórę - zmniejsza widoczność moich czerwonych naczyniowych plam. W żaden sposób nie podrażnia i nie uczula skóry, wręcz przeciwnie - skutecznie łagodzi wszelkie podrażnienia.

Nie próbowałam oleju na cellulit (chyba tylko dlatego, że do tej pory bardzo mi go szkoda wylewać na ciało - mam butelkę 100ml), więc nie mogę się odnieść do antycellulitowego działania, nie mam też rozstępów. 

Istotną rzeczą jest też to, że olej ma przepiękny, bardzo przyjemny zapach. Na początku wyraźnie czuć zapach skórki grejpfruta (jak ja kocham ten aromat!), potem jakby przeradza się w jaśminowy (wiecie, to ten zapach, który czujemy, przechodząc obok biało kwitnących drzew w kwietniu:)), a potem w słodki, jakby lekko cukierkowy... Nigdy nie spotkałam czegoś o tak pięknym zapachu:) Zazwyczaj naturalne, zimnotłoczone oleje mają swój charakterystyczny, niezbyt przyjemny zapach (szczególnie arganowy), przez co niektórzy nie mogą ich w ogóle stosować, a wsmarowywanie oleju Busajna to już prawdziwa rozrywka:)


Ciężko mi temu olejowi przyznać na ten moment gwiazdki, bo uważam, że 2 miesiące to jeszcze trochę za krótko, aby go ostatecznie podsumować. Jedyne, co i w nim przeszkadzało, to brak tego satynowego efektu na skórze, które daje mi mój ulubiony olej arganowy, ale przyzwyczaiłam się do tego. Ponadto chciałabym go jeszcze przetestować na mój cellulit - tu dopiero będzie miał pole do popisu!:)

GDZIE KUPIĆ?: sklep "Ładnie Pachnie" we Wrocławiu przy ul. Odrzańskiej 24, gdzieś tam jeszcze w Internecie.
KOSZT: 49zł/100ml

___________________________________________


BĄDŹ ZE MNĄ NA BIEŻĄCO!
FACEBOOK - KLIK
BLOGLOVIN - KLIK
TWITTER - KLIK
INSTAGRAM - KLIK

Zobacz też:

26 komentarzy:

  1. Jak łagodzi podrażnienia to cos dla mnie, ciekawy ten olej :)

    OdpowiedzUsuń
  2. Fajnie, że olej rozjaśnia skórę, nawilża i dba o skórę naczyniową no i ten skład. Czegoś takiego szukałam :)

    OdpowiedzUsuń
  3. Faktycznie, to dla mnie zupełna nowość :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Dla mnie też była:) Nigdy o takim oleju nie słyszałam:)

      Usuń
  4. Ummm o tym oleju jeszcze nie słyszałam.

    OdpowiedzUsuń
  5. jeszcze nie słyszałam o tym olejku :) bardzo ciekawy!

    OdpowiedzUsuń
  6. Ciekawy olej. Myślę, że świetnie by się u mnie sprawdził. Ja na trądzik używam olej tamanu - świetnie goi!

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. A olej Busajna dodatkowo nawilży i odżywi skórę:)

      Usuń
  7. Ciekawy olejek. Ten to już pewnie rzeczywiście czy wszystko oprócz śmierci.

    OdpowiedzUsuń
  8. Mhmhm :) kolejny olejek na moim celowniku:)

    OdpowiedzUsuń
  9. O kurcze, nie słyszałam nigdy o tym oleju, ale z opisu wynika, że jest naprawdę świetny. Szczególnie zainteresowało mnie to działanie napinające skórę, chciałabym go wypróbować na ciało! :) (bo do twarzy mam już swojego ulubieńca) Może jak zaczniesz go stosować na ciało, to podzielisz się opinią? :) Jestem strasznie ciekawa!

    OdpowiedzUsuń
  10. Niestety olej ze słodkich migdałów mnie zapycha, więc ten produkt nie jest dla mnie :<

    OdpowiedzUsuń
  11. Kompletnie jest mi obcy ale muszę się za nim rozejrzeć;)

    OdpowiedzUsuń
  12. Słyszałam o tym olejku, ale nie miałam go jeszcze.

    OdpowiedzUsuń
  13. Bardzo ładny skład, ale w życiu nie wiedziałam że takie cudo istnieje ;)

    OdpowiedzUsuń
  14. Wow! Rewelacyjna recenzja:). Ja chciałabym zacząć jednak od olejku z opuncji figowej:) (wpisałam go do kupienia na marzec:) ).

    OdpowiedzUsuń
  15. Jak brzmii angielska nazwa tego olejku? Tak samo?

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Nie mam zielonego pojęcia. Proponuję szukać pod taką samą nazwą, ewentualnie przez pochodzenie (z Arabii Saudyjskiej).

      Usuń
    2. Nie na takiego oleju w angielskojęzycznym internecie. Nie istnieje nigdzie indziej poza Polską. Pisałam już do kilku sklepów z prośbą o bliższe informacje na jego temat, niestety - albo jestem ignorowane albo zasłaniają się tajemnicą handlową i to jest dla mnie podejrzane. Bliższe badanie składników oleju i okazuje się, że nie wszystkie występują w Arabii Saudyjskiej (meadowfoam), więc jakim cudem ma być pochodzenia arabskiego??? Przypuszczam więc, że to wymysł polski,wspomagany zachwyt ami blogerek, które dostały olej za darmo, w celu jego promowania. Widziałam też nachalny "marketing" w wielu komentarzach w internecie,pod artykułami nawet luźno związanymi z pielęgnacją. Nie kupuję tych bredni,że to tradycyjny olejek pochodzenia arabskiego!

      Usuń
    3. Może dlatego jest pochodzenia arabskiego, bo.... go tam robią, produkują, nie wiem? Czy u nas, w Polsce występuje olej arganowy? Chyba nie. A czy są kosmetyki wyprodukowane w Polsce z tym olejem w składzie? Są. Czy to oznacza, że nie możemy nazwać takiego produktu polskim, bo ma sprowadzony skądś tam olej arganowy, który nie występuje w Polsce?

      Nie wiem, jaka jest prawda. Taką informację dostałam, tak jest napisane na butelce, więc te informacje przekazuje dalej. Każdy sobie wyciągnie wnioski, jakie chce. Nie zmienia to faktu, że mojej skórze bardzo przypadł do gustu i choćby pochodził z Honolulu, to jest on dla mnie dobry, sprawdził się i krzywdy mi nie zrobił.

      "Przypuszczam więc, że to wymysł polski,wspomagany zachwyt ami blogerek, które dostały olej za darmo, w celu jego promowania." - czy to zarzut w stronę blogerek, że wychwalają wszystko, co dostały za darmo? Czy to zarzut w moją stronę, że chwalę go, bo go otrzymałam w prezencie? Nie, nie otrzymałam go w prezencie. Kupiłam go sobie. Za własne, ciężko zarobione pieniądze. Za darmo w ciągu 2,5 lat blogowania otrzymałam kosmetyk dwa razy. Reszta recenzowanych kosmetyków jest kupiona przeze mnie. Rozumiem, że są blogerki, które piszą dobrze o produkcie tylko dlatego, że go dostały za darmo, ale proszę, nie mierz wszystkich jedną miarą.

      Całkiem możliwe jest to, że nazwa "Busajna" to, jak to określiłaś, "polski wymysł". Nie neguję tego. Ktoś sobie nazwał mieszankę olejów i ekstraktów właśnie w taki sposób w Polsce, dorobił do niego historię i już ma świetną rzecz do sprzedawania w Polsce, tym bardziej, kiedy kosmetyki naturalne coraz bardziej opanowują rynek. Jednak powtarzam - sprawdziłam olejek na własnej skórze i jest on dla mnie naprawdę dobry i szczerze go polecam.

      Usuń
    4. Nie miałam w zamiarze czegokolwiek Ci zarzucać, przepraszam, jeśli to tak odebrałaś; przeczytałam Twojego posta i wiem, że olejek kupiłaś za własne pieniądze. Nie neguję też tego, że olejek może mieć dobre działanie. Wkurza mnie jedynie ta cała otoczka tajemnicy, zero informacji w internecie, bo o innych olejach (np.o arganowym, który wspominasz) jest ich całe mnóstwo. Nie cierpię kiedy ktoś robi ze mnie idiotkę i dorabia całą ideologię do czegoś co sam wymyślił i sprzedaje jako cud miód orzeszki. Mój komentarz był też odpowiedzią dla tej osoby, która zadała pytanie o nazwę olejku po angielsku. Kiedy zaczęłam szukać informacji na ten temat,znalazłam je jedynie na kilku polskich blogach, u dziewczyn, które pisały, że otrzymały olejek do testów ze sklepu (tu padała stosowną nazwa z linkiem do tegoż sklepu). Pod postem zazwyczaj komentarze zainteresowanych olejkiem dziewczyn, które pierwszy raz o nim słyszały,oraz całe mnóstwo zachwytów od użytkowników - uwaga - wyłącznie ANONIMOWYCH. W takiej sytuacji zawsze zapala mi się czerwona lampka. Wszystko wygląda na zbyt grubymi nićmi szyte. Olejek jak to olejek - zazwyczaj działa dobroczynne na skórę, przy czym na jednego lepiej, na drugiego gorzej, a na trzeciego wcale. Posty sponsorowane z anonimowym zachwytami nie zachęcają mnie do kupna, a wręcz przeciwnie. Dlatego Twojego posta przeczytałam z dużą ulgą, bo był rzetelny i krytyczny i bardzo Ci za to dziękuję. Przywracasz mi wiarę w uczciwe blogerki :-) Pozdrawiam Cię serdecznie i życzę miłego dnia! :-)

      Usuń
    5. Fakt faktem, olej nie jest dobrze poznany ani nawet popularny, więc można o nim powiedzieć wszystko - firmy zazwyczaj takie rzeczy wykorzystują i próbują sprzedać jako cud kosmetyki naturalnej, z jednej strony to zrozumiałe, chcą zarobić, z drugiej powinnyśmy wszystkie mieć gdzieś z tyłu głowy, nie tylko w przypadku tego oleju, ale też przy kupnie innych kosmetyków, że za wszystkim stoi chwyt marketingowy i firma zrobi wszystko, żeby przekonać nas, że MUSIMY to kupić. Dlatego Twoje podejście jest jak najbardziej na miejscu, też nie lubię jak ktoś mi coś próbuje wmówić:) Dlatego testuję, by sama się przekonać czy to dobre czy nie:)
      Dziękuję za dobre słowo:) Pozdrawiam serdecznie:)

      Usuń
  16. Witam,
    polecam ten olejek i zakupy w sklepie www.spa.anled.pl

    OdpowiedzUsuń

Dziękuję za dodanie komentarza! Aby uniknąć spamu moderuję wiadomości, więc nie będzie on widoczny od razu, pojawi się najpóźniej następnego dnia. Jeśli chcesz być ze mną na bieżąco, zachęcam do zaobserwowania bloga lub/i polubienia strony na Facebook'u lub Google+:) Staram się zawsze odwiedzać blogi komentujących;)

Obsługiwane przez usługę Blogger.