środa, 9 sierpnia 2017

Pogromca cellulitu? Serum wyszczuplająco - drenujące z zieloną kawą Eveline | RECENZJA



Z cellulitem walczy wiele kobiet, jedne z lepszym, drugie z gorszym skutkiem. Wszystko zależy od tego, co jemy, jak (i czy w ogóle) się ruszamy. Kosmetyki są raczej na drugim miejscu, ale uważam, że nie może ich zabraknąć w pielęgnacji antycellulitowej, dlatego jak widzę na półce w drogerii kosmetyk z takim działaniem, to muszę się nim zainteresować.

Czytaj na blogu: JAK WALCZĘ Z CELLULITEM?

Tym razem jednak testuję produkt, którego nie kupiłam, lecz który otrzymałam od Eveline w ramach tegorocznej konferencji Meet Beauty. Nie powiem, że nie pisnęłam z radości na jego widok - jedno serum antycellulitowe od tej firmy miałam już okazję sprawdzić i byłam z niego zadowolona. Serum kawowe, bo to o nim dziś mowa, poszło w ruch od razu, jak tylko wpadło mi w ręce. Czy mnie urzekło? Czytajcie dalej:)




OPIS, SKŁAD

___________________________________________

Na początek przybliżę obietnice producenta i składniki aktywne:



Działanie produktu ma opierać się przede wszystkim na detoksie i dostarczeniu komórkom skóry składników aktywnych, których głównym zadaniem jest spalanie tkanki tłuszczowej, drenaż i pobudzenie krążenia. Jakie to składniki?

Na początku mamy dwa kompleksy, do których szczerze mówiąc podeszłam dość sceptycznie (po pierwsze nie znałam nazw tych kompleksów, po drugie zdecydowanie wolę polską nazwę składnika i bardziej przychylnie patrzę na wyciągi roślinne, a nie jakieś innowacyjne kompleksy, których świat jeszcze nie widział, a zagraniczna nazwa ma przyciągnąć klienta, że niby ten kosmetyk to taki super ą i ę), ale po zagłębieniu się w temat uważam, że jest w nich całkiem spory potencjał:

Purisoft - peptyd ekstrahowany z nasion drzewa Moringa, "działa jak magnez, przyciągając zanieczyszczenia i hamując wnikanie toksyn wgłąb skóry."

Intenslim - kompleks na bazie imbiru cytwarowego i ekstraktu z Globularia cardifolia (hmm, sprawdźmy co to, bo przecież na opakowaniu nie napisane: kulnik sercolistny, taki ogrodowy kwiatuszek), "silnie wyszczuplający, aktywuje syntezę enzymu kluczowego do spalania tkanki tłuszczowej, a także przywraca komórkom tłuszczowym prawidłowy rozmiar i kształt. Znacząco redukuje ilość tkanki tłuszczowej na brzuchu, biodrach i udach."

Ekstrakt z zielonej kawy - "przyspiesza proces spalania tłuszczu w komórkach, działa drenująco i stymuluje mikrokrążenie."

Kofeina - "redukuje objętość komórek tłuszczowych oraz hamuje proces powstawania owych adipocytów."

Alga fucus vesiculosus - "zwana pogromcą cellulitu, działa silnie ujędrniająco i uelastyczniająco, redukuje rozstępy oraz widocznie wygładza grudkową postać skórki pomarańczowej."

Kigelia africana - kigelia afrykańska albo drzewo kiełbasiane (owoce tej rośliny wyglądają jak dorodne kiełbasiska :)), "spektakularnie ujędrnia skórę", a to dlatego, że zawierają saponiny i flawonoidy i które reperują włókna kolagenowe.

Dodatkowo na drugim miejscu w składzie znajdziemy glicerynę, a na czwartym olej sojowy.

Według 4-tygodniowego badania na grupie kobiet serum zwalcza uporczywy cellulit w 89% i usuwa nadmiar płynów w 76%.



OPAKOWANIE, ZAPACH, KONSYSTENCJA
__________________________________________

250ml serum znajduje się w tubie, innego opakowania raczej nie znajdziecie. Ma o swoje plusy i minusy - na pewno jednak tubka jest higieniczna, aczkolwiek z drugiej strony możemy mieć problem z wydobyciem całości kosmetyku z opakowania, ale wtedy wystarczy mieć przy sobie nożyczki i je przeciąć.



Zapach? Dość przyjemny, o ile lubi się kawę z miętą. W konsystencji serum przypomina kremo-żel. Jest ono lekkie, szybko się wchłania, choć na początku delikatnie się klei, ale przeżyjecie:) I, najważniejsze, serum ma działanie termiczne, w tym przypadku chłodzące. Chłodzi i to grubo, więc podczas upałów to sama przyjemność je stosować.
















MOJA OPINIA
__________________________________________

Producent zaleca stosowanie serum dwa razy dziennie, wmasowując je w skórę okrężnymi ruchami. Niestety mi się nie chciało smarować dwa razy (jak zwykle), robiłam to raz dziennie, najczęściej wieczorem, po kąpieli. Zwracałam jednak uwagę na dokładne wsmarowanie serum i faktycznie   starałam się to robić okrężnymi, dość intensywnymi i szybkimi ruchami, bo jak wiadomo, masaż także doskonale wpływa na pobudzenie krążenia i drenaż, dzięki temu też dajemy szansę składnikom aktywnym wchłonąć się w skórę.

Muszę koniecznie zaznaczyć, że serum daje efekt już po pierwszym użyciu. Tym efektem nie jest oczywiście całkowite pozbycie się cellulitu, lecz wyraźnie odczuwalne wygładzenie skóry. Im dłużej je stosowałam tym to wygładzenie stawało się nie tylko wyczuwalne, ale i widoczne - struktura skóry wygląda zdecydowanie lepiej już po tygodniu, co było dla mnie absolutnym zaskoczeniem. Potem przy zebraniu skóry z uda w dłoń nie była już ona tak bardzo pofałdowana i grudkowata, jak przedtem.

Serum oczywiście nie zwalczyło cellulitu całkowicie (tego nie oczekiwałam), lecz uważam, że i tak radzi sobie lepiej i szybciej niż inne kosmetyki antycellulitowe. Myślę, że jeśli czeka Was na dniach jakaś impreza, a chciałybyście założyć krótszą sukienkę mimo tego, że nie jesteście zadowolone z wyglądu swoich ud, to warto zainwestować w ten produkt. Smarowanie się nim dwa razy dziennie (z dokładnym masażem) da efekt gładszej i jędrniejszej skóry, a skórka pomarańczowa nie będzie tak bardzo widoczna.











Moja ocena: 6/6 - nie mam się do czego przyczepić. Serum jest skutecznie i wygodne w użyciu. 



GDZIE KUPIĆ?: Rossmann, drogerie internetowe
CENA: 19,99 (Rossmann), 17-34zł (w Internecie)


Serum to pojawiło się już na moim InstaStory - jeśli wolicie słuchać niż czytać to serdecznie zapraszam na mojego Instagrama, czasem do Was gadam:) Link poniżej:)



Stosujecie kosmetyki antycelluitowe? :)

Buziaki,
Maddie Ann:)

__________________________________________

BĄDŹ ZE MNĄ NA BIEŻĄCO!

FACEBOOK - KLIK
BLOGLOVIN - KLIK
TWITTER - KLIK
INSTAGRAM - KLIK

Czytaj dalej

poniedziałek, 26 czerwca 2017

Paznokcie na lato: Neess Neonowa Obsesja - prezentacja lakieru hybrydowego, pierwsze wrażenia


Sezon na letnie paznokcie czas zacząć! Wszelkie odcienie pasteli i neonów oraz szalone stylizacje to coś, czego fanki modnych paznokci pragną najbardziej o tej porze roku:)  No bo kiedy poszaleć, jak nie teraz? :) Jeśli chcecie zobaczyć jaki cudny lakier ma do zaoferowania firma Neess, to zapraszam do lektury!

Neess to marka firmy Donegal. W swojej ofercie posiada nie tylko lakiery hybrydowe do paznokci oraz przeróżne pyłki, efekty czy naklejki ale także akcesoria do włosów i makijażu (nawet zakupiłam gąbkę do podkładu:)). Jedną z kolekcji lakierów reklamuje sama Cleo! Do obejrzenia i kupienia pod tym linkiem: http://neess.pl/21-kolekcja-by-cleo-neonowe .

Swój lakier kupiłam na targach Beauty Days. Musze przyznać, że gama kolorystyczna jest naprawdę świetna, dlatego kompletnie nie mogłam się zdecydować na to, jaki lakier wybrać, lecz wiedziałam jedno - chcę coś na lato:) Sprzedawca polecił mi od razu Neonową Obsesję. Kupiłam i nie żałuję:) Btw, bardzo mi się podobają ciekawe polskie nazwy lakierów, np. Wszystko albo róż, Śliwka w kompocie czy Coś piszczy w trawie :)



Kolor odbiega od odcienia naklejki na zakrętce dość mocno - naklejka jest pomarańczowa, a lakier sam w sobie jest mieszanką pomarańczowego i różu. A kolor na stronie internetowej jest już w ogóle różowy, więc ciężko stwierdzić, jaki on będzie wyglądał na żywo. Mnie Neonowa Obsesja kojarzy się ewidentnie z arbuzem w neonowym wydaniu. 






Jeśli chodzi o jakość to jest ona porównywalna do Semilaca i NeoNaila - czyli dość dobra:) Jego gęstość także jest podobna do gęstości lakierów tych dwóch firm. Lakier trzyma się na moich paznokciach już trzeci tydzień, nie blaknie i nie ściera się. Podczas malowania nie pojawiają się żadne pęcherzyki czy bąbelki. 






Cena lakieru to 29,99. 

Próbowałyście kiedyś lakierów Neess? Lubicie takie neonowe odcienie na paznokciach?:)

Buziaki, 
Maddie Ann:)

________________________________________

BĄDŹ ZE MNĄ NA BIEŻĄCO!

FACEBOOK - KLIK
BLOGLOVIN - KLIK
TWITTER - KLIK
INSTAGRAM - KLIK

Czytaj dalej

wtorek, 13 czerwca 2017

Jak pozbyć się bladej skóry w minutę? Bielenda CC Body Perfector - Multifunkcyjny krem korygujący do ciała | RECENZJA


Lato już u progu, a Wy nie macie ochoty pokazywać nóg, bo są blade jak u albinosa? Nie chce Wam się smarować samoopalaczem, nie lubicie jego zapachu? Mam coś dla Was. Coś, po czym Wasze nogi będą mieć zdrowy koloryt, co ukryje siniaki i przebarwienia. I to wszystko w minutę!



O istnieniu takiego produktu dowiedziałam się na zeszłorocznej edycji Meet Beauty rozmawiając z paniami z Bielendy. I nie to, że ja nie wiem, co to są rajstopy w spreju, bo wiem, ale nigdy nie używałam. A to wydało mi się lepsze, bo ma filtr, drobinki i pielęgnuje i inne takie takie. Niedługo po konferencji wyniuchałam w Rossmannie ten cc korektor/body perfector (nie umiem tego nazwać do dziś, bo raczej "multifunkcyjny krem korygujący do ciała" wydaje mi się za trochę długie, jak już komuś opowiadam o tym cudeńku). Zakupu nie żałuję ani trochę. Jeśli chcecie wiedzieć dlaczego, to zapraszam do scrollowania dalej:)


OPIS PRODUCENTA, SKŁAD:
_______________________________________







Sami widzicie: krem ma robić chyba wszystko. Ale czy faktycznie to robi?

Skład: 

Aqua (Water), Caprylic/Capric Triglyceride, Isononyl Isononanoate, Glycerin, Ethylhexyl Cocoate, Theobroma Cacao (Cocoa) Seed Butter, Ceteryl Alcohol, Glyceryl Stearate, CI 77891 (Titanium Dioxide), Mica, Potassium Cetyl Phosphate, Centella Asiatica Leaf Extract, Ubiquinone, Sodium Hyaluronate, Tocopheryl Acetate, Dimethiconol, Cyclopentasiloxane, Dimethicone, Lecithin, Propylene Glycol, Ammonium Acryloyldimethyltaurate/VP Copolymer, Ethylhexylglycerin, Lactic Acid, Disodium EDTA, Phenoxyethanol, DMDM Hydantoin, Parfum (Fragrance), Butylphenyl Methylpropional, Limonene, CI 77491 (Iron Oxides), CI 77492 (Iron Oxides), CI 77499 (Iron Oxides).

Na początku są trzy emolienty i gliceryna (po wodzie), ale zaraz za nimi masło kakaowe:) Potem dwutlenek tytanu (filtr przeciwsłoneczny), wyciąg z wąkroty azjatyckiej, która jest rewelacyjna w zwalczaniu cellulitu i wzmacnianiu naczynek krwionośnych, koenzym Q10, kwas hialuronowy, witamina E, dalej silikony, lecytyna, kwas mlekowy, konserwanty i barwniki.  Nie jest najgorzej:) Ale za cholerę nie mogę tego wyciągu z orzecha włoskiego znaleźć...


OPAKOWANIE:
_______________________________________



Krem zamknięty jest w tubie o pojemności 175ml. Przez ten mały otworek wylewa się odpowiednia ilość kremu - jeszcze mi się nie zdarzyło, żeby wyszło za dużo, mimo lekkiego/normalnego ściśnięcia tubki (przy niektórych opakowaniach niestety tak jest). Muszę się przyczepić do zakrętki - nie cierpię odkręcanych wieczek w tubkach! O wiele bardziej wolę takie, które się "odtyka" - zapewnia mi to większą wygodę w stosowaniu produktu. Szkoda też, że nie ma (przynajmniej nie widziałam takich) podróżnego opakowania tego produktu - chętnie zabrałabym ze sobą na wakacje małą tubkę 50ml, która posłużyłaby mi, dopóki się moja skóra się nie opali:)

DZIAŁANIE:
_______________________________________

Krem daje efekt rajstop w spreju i tego nie można przeoczyć:) Skóra ma jednolity koloryt i tego właśnie najbardziej mi brakowało, ponieważ nie dość, że moja skóra jest blada, to jeszcze wystarczy ją lekko dotknąć i już mam siniaka, oprócz tego widoczne są żyłki. Ostatnie dni były upalne i dzięki temu kremowi mogłam założyć sukienkę czy krótkie spodenki. Wszelkie niedoskonałości i przebarwienia są dobrze ukryte. Skóra na nogach (bo tylko tam stosuję ten produkt, a o tym, dlaczego dowiecie się za chwilę) jest też jakby lekko opalona, oczywiście nie jest to efekt trwały, jak przy samoopalaczu, bo krem się zmywa. "Opalenizna" nie jest nachalna i mocna - jest taka w sam raz, jakby dopasowywała się do skóry. Przynajmniej mojej.



Wszystkie obietnice z przedniej strony produktu są spełnione, oprócz jednej.... Krem ten nie jest wodoodporny, więc nie jestem przekonana, czy nadawałby się na plażę czy basen (tak jak jest napisane w opisie na opakowaniu). Nie jest nawet odporny na ścieranie. Do dziś pamiętam, jak usiadłam mojemu mężowi na kolanach i zostawiłam jasnobrązowe plamy na jego jasnych spodniach... Nie tego się spodziewałam. Z tego właśnie powodu nie stosuję korektora na ręce - tutaj jest większe prawdopodobieństwo, że dotknę czegoś białego lub ubrudzę sobie ubranie. Zresztą, na ręce nie jest mi aż tak potrzebny jak na nogi, gdzie siniak siniakiem siniaka pogania, a `wszystko na widocznych naczynkach.  

Znalazłam pewien sposób na ten krem - rozrabiam go pół na pół z moim ulubionym, ale niestety już wycofanym ze sprzedaży balsamem rozświetlającym Ziaja Sopot. Dodatek tego balsamu sprawia, że efekt jest jeszcze delikatniejszy, ale nadal dobrze widoczny, nogi są jeszcze bardziej rozświetlone (balsam Ziaji ma delikatne drobinki) i ten efekt rajstop się tak bardzo nie ściera. Lubię go też łączyć z balsamem do ciała od Indigo - ale ten ma już większy brokat:)

Na zdjęciu prawa noga posmarowana korektorem, lewa bez balsamu:



Tak więc prezentuje się jeden z moich ulubieńców 2016 roku:) Daję mu...



5 gwiazdek - jedną odejmuję za brudzenie jasnych ubrań i zakrętkę. Nie zmienia to jednak faktu, że CC korektor jest produktem, którego na pewno nie zabraknie w mojej kosmetyczce.



Próbowałyście kiedyś takiego korektora lub rajstop w spreju? Co myślicie o tego typu produktach? Czekam na Wasze komentarze:)

Buziaki,
Maddie Ann:)

________________________________________

BĄDŹ ZE MNĄ NA BIEŻĄCO!

FACEBOOK - KLIK
BLOGLOVIN - KLIK
TWITTER - KLIK
INSTAGRAM - KLIK


Czytaj dalej

czwartek, 8 czerwca 2017

Moje TOP 3 olejów roślinnych do pielęgnacji skóry twarzy. Najlepsze oleje dla skóry mieszanej i tłustej


Jeśli obserwujecie mnie od dłuższego czasu to wiecie zapewne, że kocham traktować swoją skórę twarzy olejami. Przerobiłam ich trochę w swoim życiu i teraz oficjalnie mogę się pochwalić swoją złotą trójką olejów, które sprawdziły się u mnie najlepiej.


MÓJ TYP SKÓRY. CZY OLEJ STOSOWANY SAMODZIELNIE WYSTARCZY?
_______________________________________

Jednak zanim przejdę do konkretów muszę wspomnieć o dwóch rzeczach. Pierwsza sprawa to typ mojej skóry. Nie każdy olej, który sprawdził się u mnie, będzie też dobry dla Was, nawet, jeśli okaże się, że mamy ten sam rodzaj skóry! Wynika to z tego, że każdy z nas ma inną budowę sebum i potrzebuje innych składników. Poniższa trójka to oleje, które sprawdziły się u mnie i szczerze je polecam, aczkolwiek trzeba stosować z rozwagą i jeśli zauważycie, że olej jednak Was zapycha - należało by go odstawić i poszukać czegoś innego (na końcu posta przedstawię Wam alternatywne olejki do stosowania przy takim rodzaju skóry).

Otóż jaki jest rodzaj i typ mojej cery? Mieszana (typowa, ze zwiększonym wydzielaniem sebum w strefie T) i płytko unaczyniona. Jednak pomimo tego, że moja skóra jest mieszana to potrzebuje dużego nawilżenia - jeśli go nie dostarczę, to robi się sucha. Kilka typów w jednym, ciężko jest cokolwiek wybrać, co jednocześnie nie by nie zapychało i dobrze nawilżyło. Fajnie by było jeszcze, żeby działało wzmacniająco na naczynka krwionośne.

Po drugie - sam olej dla skóry nie wystarczy. Warto byłoby zastosować pod olej jakieś lekkie serum na bazie wody - dzięki temu dostarczamy skórze składników rozpuszczalnych zarówno w tłuszczach (np. witamina E), jak i w wodzie (np. kwas hialuronowy). Przez pierwsze lata stosowania olejów nie nakładałam pod nie nic - bazowałam tylko na tłuszczu, który nakładałam na noc. W zasadzie nic złego się nie działo, skóra była nawilżona, aczkolwiek wizja tego, że mogłam sobie swojej skórze jeszcze bardziej zrobić dobrze napawa mnie żalem:)





MOJE TOP 3 OLEJÓW ROŚLINNYCH
________________________________________

MIEJSCE 3 - OLEJ ARGANOWY

O oleju arganowym wyskrobałam już parę słów i bardzo zachęcam do zapoznania się z poniższym postem:


Napisałam go 3 lata temu i nadal uważam, że ten olej jest dla mnie świetny.

Olej arganowy jest określany jako małokomedogenny (komedogenność - skłonność do zapychania porów i powstawania zaskórników). Informację o komedogenności traktowałabym jednak z przymrużeniem oka - olej z potencjalnie niską komedogennością i tak może spowodować pojawienie się zaskórników, wszystko jest możliwe. Ponadto w Internecie można czasem znaleźć sprzeczne informacje.

Olej ten wybrałam przede wszystkim ze względu na dużą zawartość witaminy E (2x większa niż w oliwie z oliwek) oraz innych antyoksydantów: karotenoidów, fitosteroli i polifenoli. W konsystencji argan nie jest wyjątkowo tłusty, moja skóra wspaniale go wchłaniała. Używałam go około 2 lat - najdłużej ze wszystkich olejów, z którymi miałam do czynienia. I nawet po takim czasie nie zauważyłam obciążenia skóry i wysypu zaskórników czy też nadmiernego przetłuszczenia (nie tylko w wyniku samego jednorazowego użycia oleju - długotrwałe jego stosowanie sprawiło, że skóra nie przetłuszczała się nadmiernie w strefie T, olej wręcz lekko skórę zmatowił). Ponadto moja cera mniej się po nim czerwnieniła, była bardzo dobrze nawilżona i wyraźnie gładsza.

Olej ten zapamiętałam też z tego jak podziałał na moją głęboką bruzdę na szyi - ładnie ją wygładził i choć nie zniwelował w stu procentach, to nie jest już ona tak mocno widoczna. Podejrzewam, że skóra w tym miejscu była bardzo słabo nawilżona przez to, że nigdy nie stosowałam niczego na szyję, zawsze skupiałam się tylko na twarzy.

MIEJSCE 2 - OLEJ BUSAJNA

Olej Busajna też już opisałam na blogu:


W zasadzie nie jest to olej sam w sobie - jest to mieszanina różnych olejów i ekstraktów roślinnych. Olej jest rzadko spotykany w sklepach (przynajmniej ja go nie spotykam), można go zakupić w Internecie. Ja swój nabyłam w sklepie Ładnie Pachnie we Wrocławiu - z pewnością jeśli kiedyś tam pojadę, to sobie go jeszcze kupię:) 

Olej ten w działaniu na moją skórę sprawdził się podobnie jak olej arganowy, lecz nawilżył moją skórę jeszcze bardziej. I to spowodowało, że umiejscowiłam go właśnie na drugim miejscu. 

Olej Busajna zawiera w składzie dwa emolienty, które mogą być komedogenne: olej z nasion kamelii olejodajnej i olej z nasion winogron. Jednak pomimo tego nie zapchał moich porów, wręcz przeciwnie - wygładził i mocno nawilżył skórę. Muszę też przyznać, że wspaniale działał na moje słabe naczynka krwionośne - skóra nie czerwieniła się i nie podrażniała przez byle co. 



MIEJSCE 1 - OLEJ Z OGÓRECZNIKA LEKARSKIEGO

Olej, który urzekł mnie najbardziej. W kwestii nawilżenia skóry dwa poprzednie przestały dla mnie istnieć, kiedy zaczęłam używać oleju borago (inna nazwa dla oleju z ogórecznika). Najgładszą, najmiększą i najbardziej nawilżoną skórę miałam właśnie wtedy, gdy go stosowałam. Nawet wyrobiłam sobie taki nawyk dotykania swojej twarzy zawsze z rana, ponieważ nigdy nie mogłam się nadziwić, jak bardzo moja skóra jest inna (czytaj: lepsza) niż wcześniej:)

Co jeszcze jest wyjątkowego w tym oleju? To, że charakteryzuje się bardzo wysoką zawartością kwasu gamma-linolenowego (GLA, Omega-6), który jest niezbędny do prawidłowego funkcjonowania skóry. Więcej tego kwasu znajduje się tylko w mleku matki.

Bardzo polecam zapoznać się z moją opinią o tym oleju po 3 miesiącach stosowania, link umieszczam poniżej. Opisałam tam, co jeszcze, oprócz kwasu omega-6 się tam znajduje i jak działa na skórę.


Muszę zaznaczyć jeszcze, że olej z ogórecznika ma konsystencję.... tłustą:) Na początku się tym przeraziłam, stwierdziłam, że dla mojej mieszanej cery to będzie za dużo, jednak spróbowałam i nie żałuję ani kropli:) W ogóle nie obciążył mojej skóry i nie spowodował zapchania porów. 



NAJLEPSZE OLEJE ROŚLINNE DLA CER MIESZANYCH I TŁUSTYCH
________________________________________

Dlaczego? Okazuje się, że olej z ogórecznika jest olejem schnącym (zawiera ponad 50% NNKT) i dlatego można ryzykować jego stosowanie przy skórze tłustej i mieszanej, mimo jego wyczuwalnej cięższej konsystencji. 

Ciekawostka! Oleje, które zawierają dużą ilość kwasów omega-9 (kwas oleinowy) są z reguły lekkie w konsystencji.

Kilka przykładów olejów schnących (oprócz oleju z ogórecznika lekarskiego):

  • olej z kiełków pszenicy
  • olej konopny
  • olej z czarnuszki
  • olej z dzikiej róży
  • olej z wiesiołka
  • olej lniany
  • olej słonecznikowy
  • olej sojowy



JAKIE OLEJE SIĘ U MNIE NIE SPRAWDZIŁY?
________________________________________

Przede wszystkim z awokado i jojoba. Oba może nie spowodowały dużego nagromadzenia zaskórników, ale nie umiały się do końca wchłonąć w moją skórę. Stosowałam je na noc, rano zaś nadal czułam je na skórze, była ona przetłuszczona i wyglądała nieestetycznie. O ile olejowi awokado w sumie się nie dziwiłam, to jojoba mocno mnie w tym temacie zaskoczył - uczono mnie, że jojoba przez to, że składem przypomina nasz łój skórny nadaje się dla skór mieszanych i tłustych, ponieważ po jego aplikacji gruczoły łojowe dostają jakby "informację", że łój w skórze już się znajduje i nie trzeba już więcej go produkować. Sprzedawałam kiedyś oleje i z tego co wiem, u niektórych z tłustą i mieszaną skórą się to sprawdzało, jednak częściej był chwalony przez osoby ze skórą atopową i jako olej w pielęgnacji skóry niemowląt. 

Kwestia doboru najlepszego dla naszej cery oleju jest mocno indywidualna. Musimy przetestować kilka, aby dowiedzieć się, który jest dla nas najlepszy. Zdaję sobie sprawę, że to kosztuje i czas (dobrze jest postosować olej co najmniej przez miesiąc, aby móc wyrobić sobie o nim zdanie), i pieniądze (niektóre są drogie). Ale tylko w ten sposób wybierzemy ten najbardziej dla nas odpowiedni.



A bohaterem dzisiejszych zdjęć jest olej z alg ;)


Stosujecie oleje w codziennej pielęgnacji? Jakie oleje polecacie?


Buziaki,
Maddie Ann:)

________________________________________

BĄDŹ ZE MNĄ NA BIEŻĄCO!

FACEBOOK - KLIK
BLOGLOVIN - KLIK
TWITTER - KLIK
INSTAGRAM - KLIK

Czytaj dalej

niedziela, 4 czerwca 2017

Meet Beauty 2017 - Upominki od firm



Czekaliście? Ja wiem, że czekaliście:) Przyszedł czas, aby pokazać Wam, co przytargałam ze sobą z konferencji Meet Beauty:) Jest tego sporo, wszystko już pokazałam na InstaStory (@_maddie_ann_, zapraszam), no ale film istnieje tylko 24h, więc wszystko trwale dokumentuję tutaj:) Bez gadania, zapraszam do oglądania:)

Zanim przejdę do prezentów pokażę Wam, co kupiłam na Targach Beauty Days, który trwały w tym samym czasie, co konferencja. Wiele tego nie ma, ale zawsze coś:) Oczywiście napaliłam się na lakiery hybrydowe...

NeoNail, Lakier hybrydowy Sensitive Princess



Potrzebowałam typowego nudziaka, jasnego beżu, który będzie dobrze kontrastował z opaloną skórą. Padło na Delikatną Księżniczkę:)

Neess, Lakier hybrydowy Neonowa Obsesjsa; Gąbka do makijażu







Ten kolor jest idealny na lato. Taka mieszanka różu i pomarańczowego o neonowym wykończeniu. Gdybyście kiedyś miały zamiar kupować lakier tej firmy to koniecznie sprawdźcie wzornik - jak widać kolor na wieczku kompletnie różni się od faktycznego koloru lakieru. Gąbeczka zaś w kształcie jest taka sama jak moja ulubiona Real Techniques, a że była w cenie 9,90 to się skusiłam:) Do zakupów dostałam olejek do skórek, smycz i długopis.

Batiste, Suchy szampon Divine Dark



Mój must have - dostałam go w dobrej cenie 14zł. Jedyny suchy szampon, który nie zostawia mąki na moich włosach. nawet ostatnio mój mąż się przekonał i regularnie go używa, nawet stwierdził, że mi się do niego dołoży:)

Ok, to teraz upominki!


GOLDEN ROSE
_________________________________________









Każdy uczestnik warsztatów z Karoliną Ziętek otrzymał takie urocze pudełeczko. W środku znalazły się:

  • Kredka do konturowania w kolorze 22
  • Korektor w kredce w kolorze 04 Beżowy
  • Korektor w kredce w kolorze 53 Żółty
  • Baza pod pomadki
  • Matowa pomadka w kolorze 18
  • 4 małe pęsetki
  • Długopis-szminka (kocham)
  • Próbki (baza rozświetlająca, matująca, żel myjący)


NEONAIL
__________________________________________



Na warsztatach z NeoNail każdy otrzymał lakier z najnowszej kolekcji Aquarelle - lakier rozpływa się na mokrej bazie tworząc piękne wzory. Mi przypadł śliczny fiolet Violet Aquarelle:) Do tego lakieru potrzebna jest jednak specjalna baza, którą muszę dokupić. 



GOSH COPENHAGEN
__________________________________________



W paczce otrzymaliśmy:
  • Podkład nawilżająco-wygładzający Foundation Drops w kolorze 004
  • Tusz do rzęs przedłużanych i sztucznych
  • Rozświetlacz w kredce CCC 
  • Pędzel do podkładu


PALMERS, ALMA K
__________________________________________



W zestawie od Palmers znalazły się: 
  • Kokosowe mleczko do ciała
  • Kokosowy balsam do ust
  • Maska do włosów

Alma K podarowała nam nawilżający krem do rąk z minerałami z Morza Martwego, który urzekł mnie swoim zapachem - koniecznie musicie go sprawdzić w Hebe:) Do tego doszła jeszcze próbka żelu peelingującego.



TOŁPA
__________________________________________



Od Tołpy otrzymaliśmy żel do mycia twarzy i oczu, 2-etapowy zabieg oczyszczająco-kojący oraz dwie sztuki płynu micelarnego w chusteczce.



SORAYA
__________________________________________



Soraya podarowała mi dwa kremy: złoty krem-esencja oraz lekki hydro-krem, obydwa przeznaczone dla cery zmęczonej i pozbawionej blasku. Ponadto otrzymałyśmy jeszcze coś na kształt body korektora (zawsze mam problem z nazwaniem tego typu produktu), który nadaje ładny koloryt skórze, tuszuje niedoskonałości i rozświetla.



LIRENE
__________________________________________



Od Lirene dostałam:
  • Fluid Perfect Tone dopasowujący się do koloru skóry w odcieniu natural 120
  • Krem ultranawilżający do twarzy
  • Skarpetki peelingujące


CASHMERE
__________________________________________



Cashmere obdarowało nas dwoma produktami: bronzer-rozświetlacz 2w1 i rozświetlacz z gąbeczką. Będę się świecić jak psu wiadomo co:)



PIERRE RENE
__________________________________________



Tutaj kilka rzeczy do makijażu:
  • Rozświetlacz (bardzo duży)
  • Konturówka w kolorze 02
  • Tusz do rzęs Super Curly
  • Szminka w kolrze H07


ANNABELLE MINERALS
__________________________________________



Od AM otrzymaliśmy dwa cienie do powiek w kolorach Vanilla i Chocolate.



JORDAN
__________________________________________



W paczce od firmy Jordan znalazły się szczoteczki do zębów oraz pojedyncze nici dentystyczne.



DIAGNOSIS
__________________________________________






Od tej firmy otrzymaliśmy produkty kilku marek:
  • Złote serum do twarzy z kolagenem GlySkinCare
  • Złotą maskę do twarzy w płachcie GlySkinCare
  • Krem przeciw rozstępom Mama's
  • Krem do pielęgnacji biustu Mama's
  • Płyn micelarny Novaclear
  • Suplement diety Regital na włosy, skórę i paznokcie


BIELENDA
__________________________________________



Bielenda obdarowała nas czterema fajnymi produktami:
  • Multiwitaminowa esencja do pielęgnacji twarzy
  • Matujący fluid w kolorze jasny beż 01
  • Perłowa baza pod makijaż
  • Oczyszczający żel węglowy do mycia twarzy (pachnie arbuzem!)


BANDI
__________________________________________



Na stoisku Bandi na Targach miła Pani sprezentowała nam wielkie torby z produktami. W mojej znalazły się:
  • Krem intensywnie nawilżający do twarzy
  • Emulsję kojąco-regenerującą do ciała i twarzy
  • Aksamitną mgiełkę do ciała SPF 6


A wszystko to zapakowane zostało w piękne torby zaprojektowane przez Gosię Zimniak z bloga Gosia Rysuje











Po jakimś czasie od konferencji zawitał jeszcze do nas kurier z kolejnymi prezentami od firm:)


FARMONA
__________________________________________



Od Farmony dostaliśmy produkty do stóp marki Nivelazione:
  • Intensywnie regenerująca kuracja S.O.S. do stóp z mocznikiem 30%
  • Krem w sprayu do stóp
  • Dezodorant do stóp i butów


COSNATURE
__________________________________________



Coś naturalnego tym razem w postaci:
  • Masła do ciała z masłem karite i tonką
  • Maski do włosów z avocado
  • Maski do twarzy z rokitnikiem


SYLVECO
__________________________________________



Sylveco sprezentowało nam:
  • Szampon do włosów suchych i normalnych Vianek
  • Odżywczy krem do rąk Biolaven
  • Maseczkę do twarzy do cery podrażnionej Vianek


EVELINE
__________________________________________



W pięknym różowym pudełku od Eveline znalazły się:
  • Intensywnie odżywczy balsam do ciała Malina Nordycka
  • Lekki matujący hydrożel do twarzy na dzień
  • Maseczka oczyszczająco-detoksykująca z aktywnym węglem
  • Kawowe serum wyszczuplająco-drenujące
  • Odżywka 8w1 do paznokci


Ufff... :) To by było na tyle:) Przyznaję, jest tego o wiele więcej niż się spodziewałam:) Mam co testować przez dwa najbliższe lata:) 

Pragnę bardzo serdecznie podziękować organizatorom Meet Beauty za wspaniałą konferencję i wszystkim sponsorom za tyle wspaniałych prezentów:)



Buziaki, 
Maddie Ann:)

_______________________________________


BĄDŹ ZE MNĄ NA BIEŻĄCO!

FACEBOOK - KLIK
BLOGLOVIN - KLIK
TWITTER - KLIK
INSTAGRAM - KLIK


Czytaj dalej
Obsługiwane przez usługę Blogger.