piątek, 21 kwietnia 2017

Macademian Girl Makeup for Paese - Pomadka matowa w kolorze 5 Art Deco | RECENZJA

Gdy tylko dowiedziałam się, że Macademian Girl wypuszcza swoje produkty dla jednej z moich ulubionych makijażowych marek, czyli Paese, musiałam dokładnie zapoznać się z tą nową kolekcją. A że sklep znajduje się na przeciwko mojego miejsca pracy to tym bardziej miałam ułatwione zadanie i mogłam się naoglądać do woli. Bo jest co oglądać:)

Kolekcja znanej blogerki modowej od razu przykuwa uwagę (tak jak sama Macademian Girl, której stylizacje uwielbiam) - opakowania charakteryzują się wyrazistymi kolorami, ale z drugiej strony nie jest są one zbyt pstrokate i przesadzone. W skład kolekcji wchodzi 6 matowych pomadek, 5 błyszczyków, kosmetyczki i nawet lusterko (lecz nie wiem, czy jest ono w sprzedaży). Pomadki kosztują 55zł, błyszczki 45zł.

Kolorystycznie te produkty nie zawodzą - myślę, że każdy znajdzie coś dla siebie, od stonowanych nudziaków przez klasyczną czerwień po energetyczną fuksję. Niektóre z błyszczyków są półtransparentne, więc śmiało można je łączyć z pomadkami, aby uzyskać błyszczący efekt, więc hulaj dusza, można kombinować na różne sposoby i łączyć produkty, dopóki efekt nas w pełni zadowoli.



Ja wybrałam przepiękny (i myślę, że jeden z popularnych odcieni) Art Deco (nr 5). Jest kolor dla mnie  uniwersalny, mogę go użyć do pracy i na wieczór - bardzo lubię takie wielofunkcyjne kosmetyki (choć przyznam szczerze, że miałam też ochotę na wspaniałą klasyczną czerwień Red Carpet (nr 2)). Oczywiście, jako posiadaczka przesuszonej skóry na ustach, bałam się matowego efektu, a przede wszystkim tego, czy ta pomadka nie wysuszy moich ust i nie będzie wyglądała na nich jak skorupa. Dotychczas takie pomadki były dla mnie może nie tyle nieosiągalne, bo są w tym momencie dostępne prawie w każdej firmie z kosmetykami kolorowymi, co za zarezerwowane dla osób z normalnymi ustami, które nie sprawiają im dużych problemów. Bardzo tego żałowałam, bo matowy efekt szalenie mi się podoba i też chciałam taki na moich ustach mieć (już nie wspominając o przedłużonej trwałości takich pomadek).

No tak, więc do sedna: jak sprawdziła się pomadka od Macademian Girl? To były moje najlepsze wydane pieniądze na pomadkę kiedykolwiek! Bardzo się cieszę, że zaryzykowałam, bo:

  • pomadka nie wysusza ust, co jest dla mnie najważniejsze
  • wykończenie jest matowe, nawet bardziej matowo-satynowe, co sprawia, że pomadka daje wyraźny wygładzający efekt na ustach
  • jest lekka w konsystencji, przyjemnie się ją nakłada (także dzięki wygodnemu, specjalnie wyprofilowanemu aplikatorowi)
  • jest trwała, nie zjada się, jak niektóre pomadki - po prostu jej kolor w ciągu dnia stopniowo lekko jaśnieje
  • nie klei się na ustach, w zasadzie to w ogóle mało co ją czuć:) 




Myślę, że jest to coś, co każda kobieta chciałaby mieć w swojej kosmetyczce - trwała pomadka, która pielęgnuje usta, nie wysusza ich i nie pogarsza ich wyglądu przez suchy, matowy efekt, a do tego ma przepiękne opakowanie:) Myślę, że to świetny kandydat na mojego ulubieńca 2017:)


Jak Wam się podoba?:)

Buziaki,
Maddie Ann:)

______________________________________________

BĄDŹ ZE MNĄ NA BIEŻĄCO!
FACEBOOK - KLIK
BLOGLOVIN - KLIK
TWITTER - KLIK
INSTAGRAM - KLIK

Czytaj dalej

wtorek, 4 kwietnia 2017

Proste serum pod oczy DIY - przepis

Mój świr na punkcie tworzenia własnych kosmetyków wciąż trwa. Złapałam bakcyla i kompletnie nie umiem się od niego uwolnić;) Uwielbiam to, że sama mogę sobie zrobić krem, taki specjalny, tylko dla mnie i z takich składników, jakich chcę i jakich chce moja skóra. Taka pielęgnacja wydaje mi się najlepsza i najbardziej wartościowa:)

Co tym popełniłam tym razem? Serum pod oczy i masełko, też pod oczy:) W dzisiejszym poście przedstawie Wam przepis na serum, które jest banalnie proste w wykonaniu, w następnym wpisie pojawi się masło:)

Do wykonania serum (10ml) potrzebne nam będą:
  • woda różana - nawilża i tonizuje skórę; odświeża i lekko rozjaśnia
  • kwas hialuronowy potrójny - taki kwas zawiera trzy wielkości cząsteczek: wielki, mały i ultramały (tylko taki wchłania się przez skórę), mocno nawilża i wygładza, lekko napina
  • ekstrakt z wąkroty azjatyckiej (centella) - poprawia krążenie w skórze, wzmacnia naczynka krwionośne, pobudza produkcję kolagenu, ma działanie łagodzące, przeciwutleniacz
  • prowitamina B5 (d-panthenol) - nawilżająca i kojąca
  • małe opakowanie
Wszystkie składniki są rozpuszczalne w wodzie, więc ich połączenie jest bardzo łatwe. Nie musimy się martwić, że coś się rozwarstwi lub wytrąci w postaci grudek.

Moje opakowanie na serum stanowić będzie malutki plastikowy kubeczek z podziałką i z wieczkiem (serum robimy od razu w docelowym opakowaniu, wiemy ile odmierzyć) - zamówiłam je na stronie Zrób Sobie Krem, koszt to ok. 35gr.

1. Do kubeczka wlewamy niecałe 5ml wody różanej.


2. Następnie dopełniamy serum do niecałych 10ml kwasem hialuronowym.

3. Dodajemy jedną kroplę ekstraktu z wąkroty azjatyckiej oraz jedną kroplę prowitaminy B5.



4. Aby wszystkie składniki się połączyły należy energicznie je wymieszać za pomocą małej szpatułki lub zamknąć wieczko i mocno wstrząsnąć. Ekstrakt z wąkroty nadaje serum pomarańczowo-miedziany kolor.


Konsystencja serum jest lekko żelowa, wchłania się w skórę w ciągu 30 sekund. Błyskawicznie wygładza i nawilża, delikatnie napina. Polecam wklepać je delikatnie opuszkami palców w skórę pod oczami. Można je stosować samodzielnie, ja jednak zawsze kładę na nie jeszcze odżywcze masełko, na które przepis opublikuję w następnym poście:) 





Dajcie znać, czy próbowaliście zrobić sobie takie serum i jak Wam wyszło:) A może macie jakieś ciekawe przepisy na kosmetyki pod oczy? :)

Buziaki,
Maddie Ann :)

__________________________________________

BĄDŹ ZE MNĄ NA BIEŻĄCO!
FACEBOOK - KLIK
BLOGLOVIN - KLIK
TWITTER - KLIK
INSTAGRAM - KLIK

Czytaj dalej

czwartek, 30 marca 2017

Nowości kosmetyczne w Rossmann na kwiecień i maj; -49% na kosmetyki kolorowe - daty promocji


Przeszukałam ostatnio zakamarki rossmannowskiej strony internetowej w poszukiwaniu nowych, ciekawych kosmetyków. I znalazłam parę świetnych rzeczy, na które zacieram już ręce i przygotowuję portfel. Chcecie je poznać? ;)

Do każdego produktu dodałam link z opisem - nie wszystkie jednak mogą być jeszcze dostępne. 



NOWOŚCI KWIETNIOWE

Evree, Magic Rose, różany olejek do mycia twarzy


To jest produkt, którego szukałam długo w drogeriach i chciałam coś właśnie od tej firmy. Udało mi się dopiero kupić olejek do demakijażu Vianek na targach Beauty Forum, kiedy mi go zużyję na pewno się na niego zdecyduję. Tym bardziej, że przeznaczony jest do wszystkich typów cery:)

Pełny opis produktu TUTAJ

Nivea, Kwiat Wiśni i Olejek Jojoba, Olejek w balsamie


Olejkowy zawrót głowy trwa dalej - przyznam szczerze, że taka formuła balsamu bardzo mnie zainteresowała i mam nadzieję, że będzie pachniał kwiatem wiśni :) Inne dostępne rodzaje: Róża i Olejek Arganowy, Kakao i Olejek Macadamia, Wanilia i Olejek Migdałowy.

Pełny opis produktu TUTAJ

Maybelline, FIT me, Podkład matujący


Jestem bardzo ciekawa, czy nie zostawia bardzo pudrowej warstwy na skórze. Inny podkład tej firmy, Better skin, nie za bardzo mi odpowiadał, może ten okaże się lepszy:)

Pełny opis produktu TUTAJ

Maybelline, Master Camo, zestaw korektorów


Paleta z korektorami do przykrycia wszelkich niedoskonałości skóry. Mam nadzieję, że kryją dobrze:)

Pełny opis produktu TUTAJ

L'Oreal Paris, Czysta glinka, żel do mycia twarzy


Czysta glinka oczywiście to to nie jest, bardziej żel myjący z glinką. Dostępne będą trzy rodzaje: detoksykujący z węglem, oczyszczający z ekstraktem z eukaliptusa do każdego typu skóry oraz peelingujący z dodatkiem czerwonych alg do skóry tłustej i mieszanej.

Pełny opis produktów TUTAJ , TUTAJ  i TUTAJ

Venus Color Correction, fluid/balsam w piance poprawiający koloryt skóry

Coś podobnego do mojego ulubionego kremu CC od Bielendy, ale forma pianki bardziej mnie przekonuje. Przy CC z Bielendy trzeba uważać bardzo na ubrania, może lekka pianka lepiej wchłonie się w skórę i nie będzie brudzić ubrań? Oby:)

Pełny opis produktu TUTAJ

Wibo, Pomada do brwi


Moda na pomady do brwi nie mija, co doskonale widać po nowościach wielu firm. Tym razem Wibo postanowiło wypuścić coś na kształt produktu od Anastasia Beverly Hills:)

Pełny opis produktu TUTAJ

L'Oreal Paris, Color Riche, Paleta szminek do ust


5 mocno napigmentowanych szminek i baza - to właśnie znajduje się w nowej palecie od L'Oreal. Zainteresowane?

Pełny opis produktu: TUTAJ

Eveline, All in one, paletka cieni


Kolejny punkt na mojej liście zakupowej. uwielbiam palety, które mają dużo brązów i można je wykorzystać na dzień i wieczór. Z przyjemnością sprawdzę pigmentację:) Dostępne będądwie wersje: nude i rose.

Pełny opis produktów TUTAJ i TUTAJ

Revlon, Ultra HD, pomadka do ust w żelu 


Kocham wszystko, co żelowe na ustach. Myślę, że taka formuła ostatecznie mnie przekona do kupna :)

Pełny opis produktu TUTAJ


NOWOŚCI MAJOWE

Lirene, Antycellulit, termoaktywne bandaże rozgrzewające, zabieg antycellulitowo-modelujący


Coś specjalnie dla mnie. Wiem, że owijanie ciała daje świetne efekty, ale jakoś nigdy nie chciało mi się tego robić. Tutaj mam już gotowy produkt! 

Pełny opis produktu TUTAJ

Perfecta, Elixir Multi-Kolagen, podkład blur-effect+ampułka kolagenowa


Rozświetlający podkład, który ma zapewnić naturalny efekt, a ostatnio tego bardzo we fluidach poszukuję - jak najmniej pudrowego wykończenia!:)

Pełny opis produktu: TUTAJ

Pantene, Miceral Water, spray do włosów


Odżywki w sprayu zawalają mi łazienkę, ale co mi szkodzi mieć kolejną. Tym bardziej, że czegoś takiego jak... woda micelarna do włosów to jeszcze nie widziałam :D

Pełny opis produktu TUTAJ

Eveline, Facemed+, oczyszczający żel do mycia twarzy z aktywnym węglem


Węgiel nadal na topie, jak widać.

Pełny opis produktu TUTAJ

Jak większość już zapewne wie, że zbliża się promocja na kosmetyki kolorowe. Jest to świetna okazja, aby zakupić o 49% taniej i wypróbować makijażowych nowości:) Termin promocji:

-49% na wszystkie kosmetyki do makijażu od 20 do 28 kwietnia, bez podziału:) Dodatkowo jeśli pobierzecie aplikację mobilną (dostępną od 10 kwietnia) to kupując minimum 3 sztuki kosmetyków kolorowych uzyskacie rabat -55%! :)


Jak tam Wasze zakupowe plany? :)

Buziaki, 
Maddie Ann

_________________________________________

BĄDŹ ZE MNĄ NA BIEŻĄCO!
FACEBOOK - KLIK
BLOGLOVIN - KLIK
TWITTER - KLIK
INSTAGRAM - KLIK


Czytaj dalej

poniedziałek, 20 marca 2017

Z pamiętnika sprzedawcy: Sprzedawca wszechmogący, czyli czego wymaga klient?

Drodzy Sprzedawcy, czy w swojej karierze czuliście się kiedyś, jakbyście wykonywali całkowicie inny zawód? Albo jakby klienci brali Was za kogoś zupełnie innego niż sprzedawcę kosmetyków? Przyznam szczerze, że zdarza mi się to co jakiś czas. Ludzie wymagają ode mnie czegoś, co wykracza poza moje kompetencje. 

Mam wrażenie, że niektórzy myślą, że skoro pracuję w sklepie z kosmetykami, to powinnam mieć także wiedzę medyczną. Klienci takich sklepów nierzadko borykają się z różnymi problemami dermatologicznymi. W asortymencie firmy, w której pracuję są produkty do pielęgnacji skóry ze schorzeniami, które śmiało im polecam. Jednak czasem zdarza się, że niektórzy chcą, żebym zdiagnozowała ich chorobę, bo chociaż lekarz przepisał leki, to one nie pomagają. Pokazują mi zmiany skórne, czasem mam wrażenie, że gdyby mieli więcej czasu, to by się rozebrali... Owszem, jestem kosmetologiem, potrafię rozpoznać niektóre dermatologiczne schorzenia, ale podstawą jest wizyta u lekarza i ewentualne badania, a to do moich kompetencji po prostu nie należy. Ciężko jest też określić jednoznacznie co to za choroba jedynie po obejrzeniu tego, co się dzieje na skórze.

Innym razem czuję się jak barman, czyli powiernik wszelkich sekretów i problemów ludzkich. Klienci przychodzą często, żeby się zwierzyć, po prostu komuś wygadać. Jeśli trwa to kilka lub kilkanaście minut i nie zaburza mi to pracy, nie stanowi to dla mnie problemu - staram się wtedy wspomóc dobrym słowem. Problem zaczyna się wtedy, gdy "rozmowa" (zazwyczaj jest to monolog klienta) przedłuża się do godziny, a kupujący (o ile w ogóle coś kupi) mówi o rzeczach, na których kompletnie się nie znam. Najgorzej, gdy schodzi na tematy polityczne i z zawzięciem prezentuje swoje poglądy, nie zwracając uwagi na klientów, którzy chcieliby coś kupić. Na szczęście rzadko wymaga, żebym się z nim zgadzała bądź nie - wystarczy mu zazwyczaj moje przytakiwanie...

Niektórzy biorą mnie także za chemika. Osobom kupującym wydaje się wręcz, że to ja zrobiłam te wszystkie kosmetyki i znam ich każdy składnik, potrafię go dokładnie opisać i jeszcze powiedzieć skąd pochodzi. Niestety tak nie jest. Mam dużą wiedzę, ale nie znam wszystkich komponentów i nie mam produkcji kosmetyków w małym palcu, a tym bardziej nie ma jej ktoś, kto nie skończył studiów wyższych z kosmetologii czy pokrewnego kierunku (chyba, że się tym ostro interesuje), osoby z innym wykształceniem także pracują często na stanowisku sprzedawcy kosmetyków, choćby po to, by zarobić swoje pierwsze pieniądze. Szkoda, że klienci nie rozumieją, że chemicy, pracują raczej w laboratorium, a nie w sklepie.

Czasem jestem też szatniarzem - klienci proszą, aby w sklepie coś przechować, np. zakupy, których nie chcą ze sobą nosić. Rozumiem starsze i schorowane osoby, ale zdarza się, że proszą o to i młodzi ludzie. Pół biedy, jeśli jest to klient sklepu, niestety trafiają się także przypadkowe osoby, którzy traktują mijany po drodze sklep jako przechowalnię.

W moim miejscu pracy spotykam różnych ludzi. Takich, którzy nie doceniają mojej pracy i mają sprzedawcę za osobę gorszą od siebie oraz takich, którzy myślą, że jestem człowiekiem renesansu i potrafię wszystko. Z dwojga złego wolę jednak spotykać tę drugą grupę ludzi - przynajmniej zazwyczaj są kulturalni i wierzą, że choć trochę im pomogę.

Z pamiętnika sprzedawcy to seria felietonów na temat pracy w sklepie kosmetycznym i relacji z klientami. Tekst jest dostępny także w magazynie branżowym Kosmetyki.

_________________________________________

BĄDŹ ZE MNĄ NA BIEŻĄCO!
FACEBOOK - KLIK
BLOGLOVIN - KLIK
TWITTER - KLIK
INSTAGRAM - KLIK

Czytaj dalej

piątek, 17 marca 2017

Precious Oils Lip Scrub Eveline vs Pomadka peelingująca Sylveco - recenzja porównawcza


Pomadka peelingująca to kosmetyk, którego absolutnie nie może zabraknąć w mojej kosmetyczce (i w torebce, w kieszeni płaszcza czy fartucha w pracy:)). Moje usta uwielbiają, gdy przejeżdżam po nich chropowatą powierzchnią sztyftu, a najlepiej, żeby był on przy okazji napakowany pielęgnującymi olejami. Taka formuła zapewnia suchej skórze moich ust odpowiednie nawilżenie, natłuszczenie i gładkość.

Do tej pory moim jedynym ulubieńcem była pomadka peelingująca Sylveco. Jednak ja, jak to ja, cały czas szukam czegoś nowego i jeszcze lepszego, więc gdy dowiedziałam się, że w szafie Eveline wreszcie pojawił się peeling do ust, postanowiłam zakupić i wypróbować. 

Dziś biorę pod lupę obydwie pomadki razem i porównam je pod każdym względem. Która okaże się lepsza? Zobaczmy!

Skład:

Precious Oils Lip Scrub, Eveline 



"GENTLE EXFOLIATING LIP SCRUB łączy w sobie zaawansowaną technologicznie formułę GOTALENE RS oraz drogocenne, naturalne olejki roślinne: arganowy, migdałowy, kokosowy i awokado. Aktywne składniki odżywcze olejków zapewniają odpowiedni poziom nawilżenia i odżywienia. Koktajl witamin E i C hamuje proces starzenia, sprzyja syntezie ceramidów, wzmacniając barierę lipidową naskórka. Przeciwdziała rozpadowi kolagenu oraz stymuluje jego syntezę. Usta odzyskują wyraźny kontur, blask oraz zdrowy i piękny wygląd. Formuła bogata w delikatne drobinki bardzo łagodnie usuwa martwe komórki naskórka, wygładza usta, zapobiegając ich pękaniu i podrażnieniom." 

Skład: Ricinus Communis Seed Oil, Polylactic Acid, Cera Alba, Ethylhexyl Methoxycinnamate, Copernicia Cerifera Cera, Stearyl/PPG-3 Myristyl Ether Dimer Dilinoleate, Myristyl Lactate, Caprylic/Capric Triglyceride, Glyceryl Stearate, Cetyl Alcohol, Stearyl Alcohol, Behenyl Alcohol, Palmitic Acid, Stearic Acid, Hydroxyethyl Cetearamidopropyldimonium Chloride, Polyglyceryl-2 Dipolyhydroxystearate, Polyethylene, Cocos Nucifera Oil, Aloe Barbadensis Leaf Extract, Diethylamino Hydroxybenzoyl Hexyl Benzoate, Bis-Diglyceryl Polyacyladipate-2, Cera Microcrystallina, Bis-Ethylhexyloxyphenol Methoxyphenyl Triazine, Persea Gratissima Oil, Prunus Amygdalus Dulcis Oil, Dehydroacetic Acid, Parfum, PEG- 8, Tocopherol, Ascorbyl Palmitate, Ascorbic Acid, Citric Acid, Argania Spinosa Kernel Oil, Dipotassium Glycyrrhizate, Linalool, Citronellol, Benzyl Benzoate, CI 77891, CI 45410

Producent określa peeling jako "gentle", czyli delikatny. Skład opiera się przede wszystkim na oleju rycynowym i woskach, ale znajdziemy tu także olej kokosowy, ze słodkich migdałów, arganowy, avocado oraz ekstrakt z aloesu.

Pomadka peelingująca Sylveco

"Hypoalergiczna, odżywcza pomadka, zawierająca naturalne drobinki ścierające w postaci brązowego cukru trzcinowego. Taki peeling delikatnie złuszcza i doskonale wygładza usta. W składzie pomadki znajduje się bogaty w przeciwutleniacze i kwasy NNKT olej z wiesiołka o właściwościach silnie regenerujących. Pozostałe oleje, wosk pszczeli i masła roślinne pielęgnują delikatny naskórek ust, zapobiegają ich wysychaniu i pękaniu. Aktywny składnik – betulina – działa kojąco na wszelkie podrażnienia, łagodzi objawy opryszczki."

Skład: Glycine Soja Oil, Cera Alba, Sucrose, Lanolin, Oenothera Biennis Oil, Copernicia Cerifera (Carnauba) Wax, Theobroma Cacao Seed Butter, Butyrospermum Parkii Seed Butter, Betulin,
Prunus Amygdalus Amara Oil.

Pomadka Sylveco peelinguje przez zawartość cukru i tutaj pierwszy plus dla tej firmy. Skład jest o wiele krótszy, mamy tu praktycznie same oleje i masła, lanolinę, wosk i betulinę.

OCENA: Eveline 0 - Sylveco 1
______________________________________

Opakowanie, forma

Jak widać na zdjęciach jest ono takie samo w przypadku obu pomadek. Są w formie wygodnego, wykręcanego sztyftu, co pozwala na "obsługę" pomadki jedną ręką. Różnica w tym przypadku jest tylko jedna - forma zakończenia. Eveline jest ścięta jak typowa szminka, Sylveco jest zakończona płasko. Jednak dla mnie obydwie formy się sprawdzają, nie ma żadnego znaczenia czy pomadka jest ścięta czy nie. Punkt dla obu peelingów:)

OCENA: Evelina 1 - Sylveco 1
______________________________________

Wykończenie:

Ta strefa jest dla mnie dość ważna, więc zawsze zwracam na nią uwagę. Pomadka Sylveco daje olejowate wykończenie i jest to wyraźnie wyczuwalne. Bardzo to lubię, mam wrażenie, że moje usta są lepiej pielęgnowane dzięki temu. W przypadku peelingu Eveline efekt na ustach jest kremowy, choć bardziej określiłabym jako woskowy, trochę bardziej sztuczny, przyszło mi na myśl nawet kiedyś, że efekt jest taki jakby wymieszać krem ze... stopioną świecą. I jeszcze jedna, chyba najistotniejsza dla mnie różnica - pomadka Eveline zostawia różowo-perłowe wykończenie na ustach, czego kompletnie nie mogę wybaczyć. Co prawda ten rezultat po jakimś czasie znika, lecz nijak nie mogę tej pomadki użyć publicznie, bo wygląda to na moich ustach okropnie, a drobinki peelingujące są na takim podłożu dość widoczne.

Na zdjęciach poniżej starałam się Wam pokazać różnice w wykończeniu, jakie dają obydwie pomadki.

Sylveco:



Eveline:


OCENA: Eveline 0 - Sylveco 1
_____________________________________

Działanie:

Przez moc olejów, które nie są jakby "zagłuszane" przez woski w recepturze, zdecydowanie wybieram pomadkę Sylveco pod tym względem. Nawilżenie i natłuszczenie oraz zmiękczenie ust utrzymuje się dłużej niż w przypadku peelingu Eveline. Nie twierdzę, że peeling Eveline w ogóle nie nawilża - owszem robi to, dobrze wygładza, lecz znika z powierzchni ust szybciej i mam ochotę użyć go ponownie po jakimś czasie, gdzie po Sylveco nadal moje usta byłyby nawilżone.

Działanie peelingujące w obu pomadkach jest praktycznie takie samo, obydwie wspaniale wygładzają i pozbywają się suchych skórek.

OCENA: Eveline 0,5 - Sylveco 1
_____________________________________

Cena i dostępność:
Cena peelingu Eveline to 16zł; pomadka Sylveco na stronie firmy kosztuje 10,50. Obydwie ceny są dla mnie jak najbardziej do przyjęcia.

Eveline jest zdecydowanie bardziej dostępna niż Sylveco. W praktycznie każdym mieście za rogiem stoi Rossmann, więc można ją szybko znaleźć i taniej zapłacić. Firma Sylveco może być dostępna w sklepach z naturalnymi kosmetykami, widziałam ją także w Drogerii Natura, lecz na ich stronie niestety nie znalazłam pomadki peelingującej. 

OCENA: Eveline 1- Sylveco 0,5
_____________________________________

Na pięć możliwych do zdobycia punktów pomadka Eveline otrzymuje 2,5 punkta, pomadka Sylveco 4,5. Jak więc widzicie ta druga firma bardziej mnie przekonała do swojej pomadki. Po pierwsze świetnie działanie peelingujące i pielęgnacyjne, które utrzymuje się dłużej niż przy Eveline. Po drugie perłowa poświata, którą zostawia Eveline sprawia, że nie kupię jej ponownie. W tym momencie używam jej tylko w domu, gdzie takie wykończenie kompletnie mi nie przeszkadza. Kiedy wychodzę zawsze mam przy sobie pomadkę Sylveco.


Dajcie znać, czy miałyście do czynienia z tymi pomadkami 
i napiszcie jakie są Wasze odczucia:)

Buziaki,
Maddie Ann:)
_____________________________________
 
BĄDŹ ZE MNĄ NA BIEŻĄCO!
FACEBOOK - KLIK
BLOGLOVIN - KLIK
TWITTER - KLIK
INSTAGRAM - KLIK

Czytaj dalej

niedziela, 12 marca 2017

Ujędrniające masło poprawiające koloryt skóry o zapachu Cappucino DIY - przepis

Ostatnio mocno zainteresowałam się wyrabianiem kosmetyków w domowych warunkach. Ktoś zapyta: chce ci się? Nie jest ci wygodniej kupić krem w sklepie? Cóż, może i wygodniej, może i nawet taniej, ale niestety nie mam pewności, czy w danym kosmetyku ilość procentowa poszczególnych składników jest na tyle duża, żeby coś na skórze zdziałać, czy występują one tylko śladowo (producent nie ma obowiązku podawać ilości procentowej poszczególnych składników). Ponadto frajdę sprawia mi samo tworzenie, dobieranie składników. Odpowiedź brzmi więc: tak, chce mi się!:)
Wpadłam na pomysł zrobienia produktu, który przygotowałby trochę moją skórę na lato, szczególnie skórę nóg. Moim problemem jest nie tylko cellulit, ale także blada skóra na nogach, na której widać mocno zaczerwienienia i siniaki. Moje nogi co prawda opalają się szybko, aczkolwiek już teraz chciałabym zadbać o to, żeby miały zdrowy koloryt - będzie mniej blada w pierwsze upalne dni:) Myślę też, że masło sprawdzi się też na rozstępy.

Przepis na masełko jest dość proste, ponieważ składa się tylko z fazy olejowej - nie może nie wyjść i robi się je szybko:) Nawet nie była mi do tego potrzebna waga, wszystko można zrobić na oko:)

Do wykonania masła (ok. 75ml) potrzebne będą następujące składniki:

  • masło shea (ok. 25ml) - świetny "budulec" dla kremów i maseł do ciała, regeneruje i nawilża skórę
  • masło kakaowe (ok. 25ml) - pobudza syntezę melaniny w skórze, przyspiesza opalanie, ma całe mnóstwo przeciwutleniaczy, pachnie jak prawdziwe kakao
  • olej macadamia (ja użyłam tutaj oleju ze słodkich migdałów, nie dysponowałam niestety macadamią) - do wypełnienia; działa antycellulitowo i ujędrniająco, nawilża
  • olej z alg fucus (ok. 6ml) - ujędrnia skórę, zmniejsza widoczność cellulitu
  • olej avocado (ok. 6ml) - mocno odżywczy olej, olej siedmiu witamin
  • witamina E (2 krople) - dla zakonserwowania
  • kompozycja zapachowa Cappucino (może być też o zapachu czekoladowym, jeśli lubicie) - 5-6 kropli
  • zlewka miarowa
  • łyżeczka z miarką 

Zależało mi na tym, aby ilość maseł przeważała w tej recepturze. Dlatego jest ich w sumie ok. 50ml na 75ml produktu.

Masła odmierzam i przekładam do zlewki. 


Możecie mieć problem z wydobyciem masła kakaowego z opakowania, ponieważ jest bardzo twarde. Ja poradziłam sobie nożem (niestety wcześniej pękła mi plastikowa łyżeczka miarowa, którą i tak nie da się wydobyć odpowiedniej ilości masła). Na rynku jest dostępne masło kakaowe w kawałeczkach (Stara Mydlarnia) lub w formie świecy (Mydlarnia u Franciszka).


Zlewkę z masłami umieszczam w kąpieli wodnej. Trzeba pamiętać o tym, aby wody nie zagotować, wystarczy ją podgrzać. Po chwili masła zaczynają się topić.


Warto sprawdzić temperaturę maseł - nie może ona przekroczyć 80 stopni, gdyż w takiej temperaturze stracą swoje właściwości. Jeśli nie zagapicie się i zagotujecie wody, to nie macie się czym martwić - u mnie masła były już ładnie roztopione przy temp. 40 stopni.


Do płynnych już maseł dolewam 3 łyżeczki oleju z alg (ok. 6ml) oraz tyle samo oleju z awokado. Nie dodawałam ich zbyt dużo, dlatego, że są to mocno pachnące oleje, bałam się, że zepsują mi zapach całego produktu, jednak masło kakaowe i olejek zapachowy bardzo dobrze sobie z nimi poradziły:) Miarka pokazała ilość produktu między 50 a 75ml, więc dopełniłam resztę olejem ze słodkich migdałów.




Następnie przechodzę do mieszania olejów i maseł za pomocą spieniacza do mleka. Mieszamy dopóki oleje się nie schłodzą. Kolor całej mikstury podczas mieszania będzie jaśniał i lekko gęstniał, nie jest to nic złego:)



Kiedy oleje się schłodzą można dodać 2 krople witaminy E (to bardzo ważne, żeby wszystko było chłodne, wysoka temperatura nie służy witaminie, a jest nam potrzebna do zakonserwowania całego produktu) oraz 5-6 kropel olejku zapachowego. Ja dodałam kompozycję o zapachu cappucino ze Starej Mydlarni - pachnie po prostu obłędnie, ale jest to kompozycja, nie naturalny olejek eteryczny, więc jeśli jesteście uczuleni na "parfum" w kosmetykach, lepiej unikać dodatkowych składników zapachowych. Samo masło kakaowe ma mocny czekoladowy zapach, więc obędzie się i bez tego:) Mnie akurat perfumowane olejki nic złego nie robią, więc śmiało dodałam cappucino do swojego masełka:)



Wszystko mieszam jeszcze przez kilka minut, potem przelewam do słoiczka (ja swoje zamówiłam na stronie Zrób Sobie Krem:)). Masło jest nadal płynne, więc wkładamy je do lodówki, po godzinie pięknie stężeje:)


Nie przejmujcie się pianą, która się wytworzyła - opadnie:)

W gotowym produkcie mogą utworzyć się grudki, to całkiem normalne przy dużej ilości masła shea i kakaowego. Jest ono wygodne w użytkowaniu - praktycznie samo rozpuszcza się w kontakcie z ciepłą skórą i nie jest bardzo tępe, jak użyte masła w stanie surowym.


Żałuję, że nie mogę Wam przekazać tego, jak ono pachnie, musicie mi uwierzyć na słowo, że zapach jest rewelacyjny - cappucino zmieszane z kakao:) Idealne dla fanów słodkich, "jedzeniowych" kompozycji:)

Mam nadzieję, że ten przepis przyda się Wam i spróbujecie sami wykonać takie lub podobne smarowidło do ciała:)

Buziaki,
Maddie Ann:)

________________________________________

BĄDŹ ZE MNĄ NA BIEŻĄCO!
FACEBOOK - KLIK
BLOGLOVIN - KLIK
TWITTER - KLIK
INSTAGRAM - KLIK

Czytaj dalej
Obsługiwane przez usługę Blogger.