wtorek, 30 stycznia 2018

Co to jest akrylożel? Jak go nakladać? Flexy Gel System Elisium Nails | RECENZJA


Rynek paznokciowy ma się ostatnio bardzo dobrze. Mam wrażenie, że co chwilę pojawia się jakaś nowa firma z lakierami hybrydowymi i innymi nowościami z zakresu stylizacji paznokci. I bardzo dobrze, bo temat wciągnął mnie na tyle, że zrobiłam nawet kurs na stylistkę:)

Jedną z nowości, która dopiero toruje sobie drogę na rynku jest tzw. akrylożel (poliżel), czyli produkt do budowania i przedłużania paznokci, który łączy w sobie dwie metody: żelową i akrylową. Usłyszałam o ich jakiś czas temu, dużo filmów na ten temat znajduje się na zagranicznym Youtubie, a i polski zaczyna już wypuszczać tutoriale z akrylożelem w roli głównej. 

CO OBIECUJE PRODUCENT? 
________________________________________

Pewnego dnia jedna z moich koleżanek z kursu pokazała mi firmę Elisium Nails, która ma w swojej ofercie takie produkty i oczywiście od razu się zakochałam. Można u nich zakupić od razu cały zestaw Flexy Gel System, czyli akrylożel w tubce, Slip Liquid, Pro Bond (primer bezkwasowy) oraz bazę Miracle Base Gel (na samym dole posta dodałam link do strony z zestawem). Skusiły mnie przede wszystkim obietnice producenta co do czasu wykonywania stylizacji - ma być on zdecydowanie krótszy od zwykłej metody żelowej czy akrylowej. Jakie jeszcze zalety ma posiadać ten akrylożel?
  • trwałość - tak jak przy akrylu, który jest najtwardszy i ma najlepszą przyczepność płytki do paznokcia
  • wygoda - po pierwsze nie trzeba mieszać żadnego akrylowego proszku z monomerem (liquidem), więc nie musimy myśleć o odpowiednich proporcjach, po drugie jest bardzo gęsty, przez co nie spływa na skórki, po trzecie - utwardza się go w lampie, dokładnie tak jak żel. To pozwala nam na dokładne wybudowanie paznokcia bez pospiechu i stresu, że akryl zaschnie, a my go będziemy musiały piłować pół dnia, żeby nadać mu odpowiedni kształt i wyrównać wszelkie góry i doliny. Budujemy paznokcie dopóki nie uzyskamy pożądanego kształtu, a dopiero potem utwardzamy w lampie - i to jest piękne.
  • brak nieprzyjemnego zapachu monomeru - Slip Liquid nie pachnie w ogóle:) 

W dzień, w którym dowiedziałam się o firmie Elisium odkryłam, że prowadzi ona konkurs na szaloną świąteczną stylizację, w którym główną nagrodą jest właśnie zestaw Flexy Gel. Konkurs trwał do końca następnego dnia, więc spięłam cztery litery i praktycznie w ostatniej chwili wysłałam swoje zgłoszenie. I udało się:) Wygrałam i dlatego było mi dane przetestować cały ten system:) 

Wstawiałam już na FB, Instagramie, ale pochwalę się jeszcze tu: oto stylizacja, która dała mi pierwsze miejsce:)



JAK NAKŁADAĆ FLEXY GEL? KILKA WSKAZÓWEK
_________________________________________________

1. Przygotuj paznokcie (wypiłuj do minimum, odsuń skórki, przetrzyj bloczkiem polerskim w celu zmatowienia, przetrzyj odtłuszczaczem).

2. Nałóż primer Pro Bond. 
Staraj się nakładać primer z zachowaniem milimetrowego odstępu od skórek. Poczekaj około minuty, aż całkowicie wyschnie.



3. Pomaluj paznokcie bazą Miracle Base Gel, utwardź w lampie LED 60 sekund, w lamie UV - 2 minuty. Jeśli chcesz przedłużyć paznokcie, to po wyjęciu dłoni z lampy podłóż szablony.


4. Wyciśnij odpowiednią ilość akrylożelu z tubki i umieść ją na paznokciu (wielkość mniej więcej ziarnka grochu). 
Ja do przedłużenia swoich paznokci zużywam dwie takie kulki - najpierw nakładam jedną na połączenie paznokcia z szablonem i od razu przedłużam, potem dodaję druga na sam paznokieć.


5. Zamocz pędzel w Slip Liqiud (warto mieć do tego mały kieliszek czy niewielki plastikowy kubeczek). 
Mokry pędzel pozwala uformować kształt, sam akrylożel ma bardzo gęstą, wręcz toporną konsystencję, nie jest przez to plastyczny, więc użycie liqiudu jest konieczne. Uwaga! Po zamoczeniu pędzla odciśnij nadmiar liquidu w papierowy ręcznik. Jeśli będziesz mieć za dużo płynu na pędzlu, akrylożel będzie się stawać coraz rzadszy i może zacząć spływać na skórki.



6. Formuj kształt paznokcia.
Najlepiej położyć kulkę kulkę produktu u nasady paznokcia, ostrożnie dopchnąć jej brzegi do skórek (nie dotykając ich!), a boku kulki rozprowadzić po bokach paznokcia, zostawiając większość produktu na środku paznokcia przy nasadzie. Taki sposób nakładania nada paznokciom ładny kształt i uformuje apex oraz ładną krzywą C, które wzmocnią stylizację. 
Jeśli podczas formowania produkt zaczyna się kleić do pędzla i ciagnąć, to należy go zamoczyć ponownie w liquidzie. Pamiętajcie o odciśnięciu nadmiaru płynu, lepiej moczyć mniej i częściej niż rozrzedzić akrylożel i zalać skórki.

7. Jeśli jesteś zadowolona z kształtu utwardź paznokcie w lampie (30 sekund - LED, 2 minuty - UV).

8. Przetrzyj paznokcie cleanerem, opiłuj paznokcie do ostatecznego kształtu, przetrzyj bloczkiem polerskim.




TECHNIKA I CZAS PRACY, TRWAŁOŚĆ, WPŁYW NA PAZNOKCIE
______________________________________________

Technika pracy z akrylożelem wydaje się być prostsza w stosunku do metody żelowej, a już na pewno akrylowej. Jednakże jeśli nie macie wprawy, bądź nigdy nie pracowałyście z akrylem (nakładanie i przedłużanie jest bardziej podobne do akrylu) to początki mogą być trudne, ale absolutnie się nie zrażajcie! 

Moim podstawowym błędem na początku było nakładanie na pędzel za dużo liqiudu. Akrylożel stawał się coraz rzadszy i zaczynał zalewać skórki wokół paznokci, czego oczywiście nie zauważyłam, bo przedłużałam kolejne. Takie paznokcie utwardziłam w lampie i dopiero po wyjęciu zobaczyłam, że niektóre skórki są zalane. Wyglądało to nieestetycznie, ale udało mi się delikatnie spiłować pilnikiem produkt tak, aby paznokcie nadawały się do pokazania światu. Dlatego lepiej uważać z ilością płynu i najlepiej utwardzać paznokcie pojedynczo, a jeśli już coś się zaleje i zauważymy to przed utwardzeniem, to wystarczy zebrać nadmiar akrylożelu minimalnie wilgotnym, mniejszym pędzelkiem.

To, że akrylożel nie zasycha jak zwykły akryl to strzał w dziesiątkę. Mam w domu teoretycznie wolnoschnący monomer, który pozwala na trochę dłuższą pracę z akrylem, ale dla mnie schnie on jednak za szybko i nie potrafię z nim pracować. Może to kwestia złej jakości monomeru, ale nie zamierzam już szukać innego - mam Flexy Gel i jestem bardzo zadowolona. Dzięki niemu mogę sobie budować paznokcie tak długo jak chcę i utwardzam je dopiero wtedy, kiedy kształt mi odpowiada. Jeśli już utwardzę paznokcie to potem nie muszę ich długo piłować, żeby je wyrównać od góry - tak naprawdę wygładzam je już na etapie budowania za pomocą pędzla. Przy zwykłym akrylu trwało to wieki, już nie wspominając o tym, jak nie cierpię tego robić. Czas pracy jak widać jest rzeczywiście krótszy, bo to właśnie piłowanie zabiera nam go najwięcej. A przynajmniej mi zabierało;)

Akrylożel jest twardy jak akryl, co znacznie przedłuża trwałość stylizacji. Zanim je zdjęłam, żeby zobaczyć jak się mają moje naturalne paznokcie, nosiłam je niewiele ponad miesiąc. w tym czasie powinnam je złamać z 10 razy, a mimo to trzymały się świetnie. Brak jakichkolwiek zapowietrzeń czy ścierania się to kolejne zalety Flexy Gelu.

Czy akrylożel niszczy paznokcie? Tutaj nie potrafię udzielić jednoznacznej odpowiedzi. Wydaje mi się, że nie ma żadnego negatywnego wpływu na płytkę, bardziej niszczy ją jego nieprawidłowe zdejmowanie. Pierwszy raz ewidentnie nałożyłam za dużo produktu, więc usuwanie masy było długie i uciążliwe, dlatego moje paznokcie były przepiłowane i przewrażliwione. Na pewno nie pomógł też fakt, że akrylożel ma bardzo dobrą przyczepność do płytki paznokcia.

Podsumowując:

+ trwałość - miesiąc bez złamań i zapowietrzeń
+ krótszy czas pracy
+ wygoda - akrylożel nie rozlewa się jak żel, ale tez nie zasycha jak akryl, utwardzamy w lampie po uzyskaniu pożądanego kształtu
+ brak nieprzyjemnego zapachu monomeru, zarówno w trakcie nakładania, jak i usuwania masy
+ rewelacyjna przyczepność do płytki

Jeśli dobrze zapoznacie się z akrylożelem i nabierzecie wprawy to jest bardzo duża szansa, że tak jak ja nie będziecie widziały świata poza nim, wszystkie żele i akryle pójdą w odstawkę, a Wy będziecie się mogły cieszyć trwałą stylizacją.

Napiszcie czy lubicie przedłużać paznokcie i czy miałyście już styczność z akrylożelem:)

Link do zestawu Flexy Gel System: https://www.elisium-nails.com/flexy-gel


Buziaki,
Maddie Ann:)
_________________________________________

BĄDŹ ZE MNĄ NA BIEŻĄCO!
FACEBOOK - KLIK
BLOGLOVIN - KLIK
TWITTER - KLIK
INSTAGRAM - KLIK

Czytaj dalej

poniedziałek, 29 stycznia 2018

Hity kosmetyczne 2017 roku


Jak zwykle z opóźnieniem, ale lepiej późno niż wcale - przygotowałam dla Was moich kosmetycznych ulubieńców minionego roku:) Mam nadzieję, że znajdziecie tu swoje perełki i pochwalicie się w komentarzach jakie kosmetyki zdominowały Wasze kosmetyczki i toaletki w 2017 roku:) Zapraszam serdecznie do dalszej lektury:)

Podzieliłam kosmetyki tym razem na trzy, nie na dwie kategorie. Oprócz produktów do pielęgnacji i makijażu pojawi się też kilka rzeczy do paznokci, a że ta strefa w ostatnim czasie mocno u mnie dominuje, to chętnie podzielę się z Wami moimi ulubieńcami.

PIELĘGNACJA 
_______________________________________

Toniki Evree: hamamelisowy i różany


Muszę przyznać, że to najlepsze toniki jakie mi przyszło kiedykolwiek stosować. Pokochałam je przede wszystkim za to, że błyskawicznie doprowadzają moją skórę do porządku, czyli eliminują większość zaczerwienień jakie mam na twarzy. Mocno odświeżają skórę i dobrze ją doczyszczają. Ponadto nie wysuszają mojej cery, co jest dla mnie szczególnie istotne w okresie zimowym - wręcz przeciwnie, po ich użyciu mam wrażenie jakby była ona bardziej nawilżona. Oczywiście pod warunkiem, że spryskamy twarz i zostawimy na niej produkt, a nie ściągniemy go płatkiem kosmetycznym:) Wybrałam obydwa, dlatego, że działają na mnie tak samo. Jeśli miałby być to tylko jeden z nich, postawiłabym na hamamelis ze względu na lepszy zapach:)

Emulsja do twarzy z mocznikiem 3% Ziaja MED Kuracja ultranawilżająca


Ten krem to mój must have podczas zimy, kiedy skóra jest tak przesuszona, że aż swędzi. Stosowanie tego kremu przez tydzień pozwoliło mi na pozbycie się tego dyskomfortu (oczywiście stosowałam go dłużej, aby podtrzymywać efekt). Jak na swoją nadającą się pod podkład lekką konsystencję nawilża i wygładza wprost genialnie! Polecam każdemu, kto z suchości drapie skórę:) Więcej na jego temat przeczytacie w poście z pietnastoma produktami Ziaji, które polecam: 


Krem do rąk Seventh Heaven Indigo


Kolejny produkt, który przydatny jest szczególnie zimą, kiedy nasza skóra wymaga dodatkowego nawilżenia. Jest trochę bardziej treściwy niż większość popularnych kremów do rak (np. od Ziaji), lecz to akurat przemawia na jego korzyść - wystarczy niewielka jego ilość i można pokryć nim całe dłonie, co sprawia, że jest bardzo wydajny. Skóra rąk po jego życiu jest prawidłowo nawilżona, mega gładka i, co ważne, chroniona przed zimnem. Wygodna pompka pozwala nam wydozować tyle produktu, ile chcemy użyć. Dodatkowo - przepięknie pachnie! Zapach jest słodki, perfumowany i długo utrzymuje się na skórze.

Kawowe serum wyszczuplająco-drenujące Eveline


O tym serum rozpisałam się już w recenzji (link pod akapitem). W skrócie: serum ma bardzo delikatną, kremowo-żelową konsystencję, szybko się wchłania. I jeszcze szybciej działa:) Byłam zdumiona tym jakie dobre efekty można osiągnąć już po tygodniu codziennego stosowania. Skóra na udach i pośladkach jest o wiele bardziej gładsza i bardziej napięta, a cellulit jest naprawdę mniej widoczny:) Grunt to stosować serum regularnie i wmasowywać w skórę energicznie, okrężnymi ruchami.




MAKIJAŻ
___________________________

Podkład nawilżająco-wygładzający Foundation Drops Gosh


Nigdy mi nie przyszło do głowy, że kiedykolwiek będę z uwielbieniem stosować nawilżający podkład, kiedy moja skóra jest mieszana i potrzebuje raczej matującego wykończenia. A tu proszę:) Zakochałam się w tym podkładzie przede wszystkim za to, że ma lekką konsystencję, a przy tym świetne kryje (krycie można budować) oraz za to, że trzyma się praktycznie przez cały dzień;) Nie świeci się na skórze (a jak już po kilku godzinach świecenie jednak wystąpi to minimalna ilość pudru załatwi sprawę), ale z drugiej strony wygląda ona na gładką i promienną. 

Pro Foundation Mixer Nyx w odcieniu Olive


Podkład od Gosha tak mi się spodobał, że nie śniło mi się nawet kupowanie innego kiedy w wakacje nabrałam opalenizny, dlatego postanowiłam zainwestować w mixer z Nyxa. Jedna malutka kropla pozwala na przyciemnienie o pół tonu odcienia podkładu. Najważniejsze jest dla mnie to, że mixer komponuje się świetnie z różnymi podkładami i nie zmienia ich konsystencji ani właściwości.

Puder Lasting Finnish Rimmel


Długo szukałam idealnego pudru, ale udało się:) Ten produkt chyba zostanie ze mną na wieki, bo nie spodziewam się, że znajdę coś lepszego:) Po pierwsze i najważniejsze - po nałożeniu go na skórę twarz mam wygładzoną jak w Photoshopie. Nie ma żadnych suchych skórek, nie ciastkuje z żadnym z moich podkładów, świetnie wygląda pod oczami, bo nie podkreśla zmarszczek. Powiedziałabym nawet, że lekko je ukrywa ;) Ideał! Jeśli Wasza skóra jest jasna, ale wpada w żółtawe tony, to wybierajcie kolor 002 Soft Beige - 001 jest bardziej różowy.

Matowa pomadka Macademian Girl Makeup for Paese w odcieniu 5 Art Deco


Matowe pomadki to kosmetyki, których nie było mi dane stosować ze względu na łatwo przesuszające się usta. Ta pomadka jednak spełniła bardzo dobrze swe zadanie nawet w moim przypadku:) Zapewnia matowy efekt, ale nie przesusza i nie podkreśla suchych skórek. Nazwałabym ją nawet bardziej satynową pomadką niż matową - niby efekt matu jest, ale jakby przy tym nie ściąga nieprzyjemnie ust. Ponadto ten kolor zgaszonego, brudnego różu jest po prostu obłędny! Pasuje zarówno na co dzień, jak i na większe wyjścia.



PAZNOKCIE
____________________________

Lakiery hybrydowe NeoNail


Z tymi lakierami pracuje mi się najlepiej - mają idealną jak dla mnie gęstość. Nie są aż tak gęste jak Indigo, ale troszkę treściwsze w konsystencji niż Semilac. Nie spływają przez to na skórki. Mają świetne krycie, choć niektóre kolory wymagają 3 warstw, aby dokładnie pokryć płytkę paznokcia i uniknąć prześwitów. Gama kolorystyczna jest naprawdę świetna:) I do tego nie uczulają mnie:) W tym momencie lakiery NeoNail zdominowały moją szufladę z hybrydami:) 

Pasta do zdobień SemiArt od Semilac


Jakieś pół roku temu zafascynowałam się malowaniem zdobień na paznokciach, micropaintingiem:) Pasty od Semilaca pozwalają mi się wyżyć artystycznie i ćwiczyć przeróżne wzorki na tipsach:) Konsystencja tych past jest mega gęsta, trzeba je rozrobić z kolorem lub topem, lecz przyznam szczerze, że zdarza mi się ich użyć samodzielnie. Są bardzo mocno napigmentowane, więc każdy wzorek lub kreseczka są dobrze widoczne już po jednym pociagnięciu.

Pędzelek do zdobień Born Pretty


Jak zdobienia, to i pędzel! Kupiony na Aliexpress ultracieniutki pędzelek o długości 12mm to coś, czego powinna wypróbować każda początkująca stylistka paznokci:) Uwielbiam go za to, że jego włosie się nie rozchodzi podczas malowania i można nim wyczarować naprawdę cienkie i precyzyjne linie:)

Żel jednofazowy Hight Light LED Silcare w odcieniu French Pink

  
 

Pierwszym moim żelem był również żel od firmy Silcare, z tym, że był on z kolekcji Base One - byłam zadowolona. Ale ten przerósł moje najśmielsze oczekiwania! Jest średniogęsty, samopoziomujący, nie spływa na skórki - jest bardzo wygodny we współpracy. Co najważniejsze - jak na żel ma bardzo dobrą przyczepność do płytki paznokcia:) Nigdy i jeszcze nie odpadł:) Odcień French Pink jest delikatnie różowym transparentnym odcieniem, idealnym do manicure francuskiego lub babyboomer:)

Flexy Gel System od Elisium Nails


Kolejna firma z artykułami do paznokci, którą warto się zainteresować, a przynajmniej jeśli chodzi Flexy Gel. Jest to akrylożel - produkt, którym można wybudować i przedłużyć paznokcie, łączący w sobie metody żelową (utwardzamy w lampie) i akrylową (jest bardzo twardy i trwały). Na początku miałam pewne problemy z pracą z tym produktem, ale teraz nie mam wątpliwości, że to chyba najlepszy produkt do przedłużania paznokci, jaki kiedykolwiek powstał:) Paznokcie są mega mocne i twarde, powinnam je z 10 razy złamać podczas miesięcznego noszenia, ale one ani drgnęły:) Mogę sprzątać, gotować, przeprowadzać remont albo orać pole - nic się z nimi nie dzieje:) Praca z akrylożelem jest niebywała - bardzo wygodna i zdecydowanie szybsza niż przy zwykłym akrylu czy żelu. To zdecydowanie moje największe odkrycie minionego roku!


Dajcie znać, czy coś szczególnie Wam się spodobało i co odkryłyście w 2017 roku:)


Buziaki,
Maddie Ann:)

_______________________________________

BĄDŹ ZE MNĄ NA BIEŻĄCO!
FACEBOOK - KLIK
BLOGLOVIN - KLIK
TWITTER - KLIK
INSTAGRAM - KLIK
Czytaj dalej

środa, 18 października 2017

Idealne lakiery hybrydowe na jesień, matowy efekt i jesienne zdobienia | INDIGO, SEMILAC, NEONAIL


Jesień to nieco depresyjna pora roku, w końcu skończyło się lato i ciepełko, które towarzyszyło nam każdego dnia, a na dodatek łapią nas różne infekcje i nie chcą puścić. Ale spójrzmy na to z innej strony - jesień to prawdziwa feeria barw! Wykorzystajmy je w makijażu i manicure, a od razu poczujemy się lepiej:)

Przygotowałam dla Was moje ulubione propozycje na jesienne paznokcie. Kolory wydają mi się wręcz idealne do noszenia o tej porze. Obejrzycie zarówno delikatniejsze propozycje, jak i te bardziej wyraziste, także dla każdego coś dobrego. Każdy z kolorów przestawię Wam również w wersji matowej - trend na ten efekt zagościł już u nas na dobre, a jesienne kolory prezentują się w nim wyjątkowo rewelacyjnie:) Na koniec przygotowałam kilka pomysłów na jesienne zdobienia. Zapraszam do lektury:)




INDIGO, En Vogue
_______________________________________

Zaczniemy od firmy Indigo i od najjaśniejszego odcienia ze wszystkich moich propozycji. Jest to odcień z rzędu nude, porównałabym go do koloru biszkoptów. Bardzo podoba mi się wersja matowa tego koloru.



Lakier jest bardzo elegancki, myślę taki kolor powinien się znaleźć w kosmetyczce każdej z nas, bez względu na urodę i karnację. En Vogue pasuje nosić wszędzie, szczególnie polecam, jeśli musicie na co dzień wyglądać elegancko lub wybieracie się na rozmowę kwalifikacyjną. 


INDIGO, Marzipan Nude
_______________________________________

Ten lakier z najnowszej kolekcji Natalii Siwiec Mama Style (polecam zapoznać się z tą serią, kolory są naprawdę boskie) także należy do odcieni nude, jak sama nazwa wskazuje;) Marcepan to brudny róż i także jest dość eleganckim odcieniem pasującym każdej kobiecie.




INDIGO, Lady Kung Fu
_______________________________________

Nazwa tego odcienia sugeruje, że mamy do czynienia z bardziej "agresywnym" kolorem ;) W istocie, kolor jest mocny, wyraźny. Jest to róż, który subtelnie wpada w fioletowe tony. 



SEMILAC, 082 Luminous Cyclamen
_______________________________________

To także róż, lecz ciemniejszy. Ponadto zawiera delikatne fioletowe drobinki, które pięknie mienią się w świetle, szczególnie tym sztucznym. Świetne wyjście na imprezę:)



Pod linkiem poniżej możecie zobaczyć lakier na moich paznokciach.



SEMILAC, 014 Dark Violet Dreams
_______________________________________

Propozycja dla odważniejszych - ciemny fiolet, typowa śliwka. Jeśli nie boicie się ciemniejszych kolorów to polecam serdecznie:)



Poniżej kolor na moich paznokciach:



NEONAIL, Neutral
_______________________________________

Raczej nie kupuję brązowych lakierów do paznokci, ponieważ ten kolor średnio podoba mi się w manicure, jednak ten skradł moje serce:) Nie jest zbyt ciemny i nie wygląda jakbyśmy grzebały paznokciami w ziemi. Nie widać tego, ale momentami mam wrażenie jakby ktoś dodał do niego trochę fioletu:)



Z tym kolorem jednak trzeba uważać. Musimy zwracać uwagę na malowanie cienkich warstw, ponieważ Neutral lubi się marszczyć. Warto nie wyjmować go od razu z lampy, tylko poczekać jeszcze 10-15 sekund po wysuszeniu.


NEONAIL, Sexy Red
_______________________________________

Ponadczasowa czerwień, choć czerwony czerwonemu nierówny. Tutaj mamy do czynienia z jego jaśniejszą, nieco ceglastą wersją. Jest to ten odcień czerwieni, który będzie pasował blondynkom.



Jeśli lubicie pracować z gęstszymi lakierami to zdecydowanie polecam Wam firmę Indigo.


Matowy efekt
_______________________________________

Muszę koniecznie wspomnieć o produkcie, który pozwolił mi uzyskać ten wspaniały matowy efekt. Jest to top Mat Total No Wipe od firmy Semilac. Na rynku są dostępne różne matowe topy, jednak ja od razu zainwestowałam w wersję Total Semilaca (jest też wersja zwykła, bez napisu Total i ma średnie opinie). Nie żałuję ani złotówki, choć tani nie był (37zł). Efekt utrzymuje się dopóki nie zmienię koloru lakieru, nie marszczy się, ani nie błyszczy po dłuższym czasie. Dodatkowo jest to lakier "no wipe", więc bez przemywania - nie potrzebujemy odtłuszczacza do przetarcia płytki paznokcia.




Jesienne zdobienia
_______________________________________

Aby sprawić, żeby manicure był ciekawszy można do niego dodać zdobienia. Poniżej przedstawiam kilka propozycji na jesienne paznokcie. Wykorzystałam tutaj przede wszystkim technikę ombre i matowy efekt, na tak przygotowanym kolorowym podkładzie malowałam wzorki za pomocą SemiArtów, czyli specjalnych żeli do zdobień od firmy Semilac. Mam nadzieję, że te wzorniki Was w jakiś sposób zainspirują:)




A oto wspomniane wcześniej SemiArty. Są to bardzo mocno napigmentowane żele wykorzystywane do zdobień (jest w sumie dostępnych 12 odcieni), które w konsystencji są bardzo gęste. Aby lepiej się z nimi pracowało należy rozrobić je z topem bądź lakierem hybrydowym. Zdecydowałam się na dwa chyba najbardziej potrzebne do zdobień kolory, czyli czarny i biały, ale praca z nimi jest tak przyjemna, że być może na tych dwóch się nie skończy.



Ostatnio bawię się w zdobienia i wiele z nich możecie zobaczyć na moim instagramie, którego bardzo serdecznie polecam zaobserwować:) Link do mediów społecznościowych na samym dole:)


Dajcie znać, jakie kolory nosicie jesienią na paznokciach i czy lubicie manicure hybrydowy i zdobienia:)

Buziaki,
Maddie Ann:)

_____________________________________

BĄDŹ ZE MNĄ NA BIEŻĄCO!

FACEBOOK - KLIK
BLOGLOVIN - KLIK
TWITTER - KLIK
INSTAGRAM - KLIK

Czytaj dalej

środa, 9 sierpnia 2017

Pogromca cellulitu? Serum wyszczuplająco - drenujące z zieloną kawą Eveline | RECENZJA



Z cellulitem walczy wiele kobiet, jedne z lepszym, drugie z gorszym skutkiem. Wszystko zależy od tego, co jemy, jak (i czy w ogóle) się ruszamy. Kosmetyki są raczej na drugim miejscu, ale uważam, że nie może ich zabraknąć w pielęgnacji antycellulitowej, dlatego jak widzę na półce w drogerii kosmetyk z takim działaniem, to muszę się nim zainteresować.

Czytaj na blogu: JAK WALCZĘ Z CELLULITEM?

Tym razem jednak testuję produkt, którego nie kupiłam, lecz który otrzymałam od Eveline w ramach tegorocznej konferencji Meet Beauty. Nie powiem, że nie pisnęłam z radości na jego widok - jedno serum antycellulitowe od tej firmy miałam już okazję sprawdzić i byłam z niego zadowolona. Serum kawowe, bo to o nim dziś mowa, poszło w ruch od razu, jak tylko wpadło mi w ręce. Czy mnie urzekło? Czytajcie dalej:)




OPIS, SKŁAD

___________________________________________

Na początek przybliżę obietnice producenta i składniki aktywne:



Działanie produktu ma opierać się przede wszystkim na detoksie i dostarczeniu komórkom skóry składników aktywnych, których głównym zadaniem jest spalanie tkanki tłuszczowej, drenaż i pobudzenie krążenia. Jakie to składniki?

Na początku mamy dwa kompleksy, do których szczerze mówiąc podeszłam dość sceptycznie (po pierwsze nie znałam nazw tych kompleksów, po drugie zdecydowanie wolę polską nazwę składnika i bardziej przychylnie patrzę na wyciągi roślinne, a nie jakieś innowacyjne kompleksy, których świat jeszcze nie widział, a zagraniczna nazwa ma przyciągnąć klienta, że niby ten kosmetyk to taki super ą i ę), ale po zagłębieniu się w temat uważam, że jest w nich całkiem spory potencjał:

Purisoft - peptyd ekstrahowany z nasion drzewa Moringa, "działa jak magnez, przyciągając zanieczyszczenia i hamując wnikanie toksyn wgłąb skóry."

Intenslim - kompleks na bazie imbiru cytwarowego i ekstraktu z Globularia cardifolia (hmm, sprawdźmy co to, bo przecież na opakowaniu nie napisane: kulnik sercolistny, taki ogrodowy kwiatuszek), "silnie wyszczuplający, aktywuje syntezę enzymu kluczowego do spalania tkanki tłuszczowej, a także przywraca komórkom tłuszczowym prawidłowy rozmiar i kształt. Znacząco redukuje ilość tkanki tłuszczowej na brzuchu, biodrach i udach."

Ekstrakt z zielonej kawy - "przyspiesza proces spalania tłuszczu w komórkach, działa drenująco i stymuluje mikrokrążenie."

Kofeina - "redukuje objętość komórek tłuszczowych oraz hamuje proces powstawania owych adipocytów."

Alga fucus vesiculosus - "zwana pogromcą cellulitu, działa silnie ujędrniająco i uelastyczniająco, redukuje rozstępy oraz widocznie wygładza grudkową postać skórki pomarańczowej."

Kigelia africana - kigelia afrykańska albo drzewo kiełbasiane (owoce tej rośliny wyglądają jak dorodne kiełbasiska :)), "spektakularnie ujędrnia skórę", a to dlatego, że zawierają saponiny i flawonoidy i które reperują włókna kolagenowe.

Dodatkowo na drugim miejscu w składzie znajdziemy glicerynę, a na czwartym olej sojowy.

Według 4-tygodniowego badania na grupie kobiet serum zwalcza uporczywy cellulit w 89% i usuwa nadmiar płynów w 76%.



OPAKOWANIE, ZAPACH, KONSYSTENCJA
__________________________________________

250ml serum znajduje się w tubie, innego opakowania raczej nie znajdziecie. Ma o swoje plusy i minusy - na pewno jednak tubka jest higieniczna, aczkolwiek z drugiej strony możemy mieć problem z wydobyciem całości kosmetyku z opakowania, ale wtedy wystarczy mieć przy sobie nożyczki i je przeciąć.



Zapach? Dość przyjemny, o ile lubi się kawę z miętą. W konsystencji serum przypomina kremo-żel. Jest ono lekkie, szybko się wchłania, choć na początku delikatnie się klei, ale przeżyjecie:) I, najważniejsze, serum ma działanie termiczne, w tym przypadku chłodzące. Chłodzi i to grubo, więc podczas upałów to sama przyjemność je stosować.
















MOJA OPINIA
__________________________________________

Producent zaleca stosowanie serum dwa razy dziennie, wmasowując je w skórę okrężnymi ruchami. Niestety mi się nie chciało smarować dwa razy (jak zwykle), robiłam to raz dziennie, najczęściej wieczorem, po kąpieli. Zwracałam jednak uwagę na dokładne wsmarowanie serum i faktycznie   starałam się to robić okrężnymi, dość intensywnymi i szybkimi ruchami, bo jak wiadomo, masaż także doskonale wpływa na pobudzenie krążenia i drenaż, dzięki temu też dajemy szansę składnikom aktywnym wchłonąć się w skórę.

Muszę koniecznie zaznaczyć, że serum daje efekt już po pierwszym użyciu. Tym efektem nie jest oczywiście całkowite pozbycie się cellulitu, lecz wyraźnie odczuwalne wygładzenie skóry. Im dłużej je stosowałam tym to wygładzenie stawało się nie tylko wyczuwalne, ale i widoczne - struktura skóry wygląda zdecydowanie lepiej już po tygodniu, co było dla mnie absolutnym zaskoczeniem. Potem przy zebraniu skóry z uda w dłoń nie była już ona tak bardzo pofałdowana i grudkowata, jak przedtem.

Serum oczywiście nie zwalczyło cellulitu całkowicie (tego nie oczekiwałam), lecz uważam, że i tak radzi sobie lepiej i szybciej niż inne kosmetyki antycellulitowe. Myślę, że jeśli czeka Was na dniach jakaś impreza, a chciałybyście założyć krótszą sukienkę mimo tego, że nie jesteście zadowolone z wyglądu swoich ud, to warto zainwestować w ten produkt. Smarowanie się nim dwa razy dziennie (z dokładnym masażem) da efekt gładszej i jędrniejszej skóry, a skórka pomarańczowa nie będzie tak bardzo widoczna.











Moja ocena: 6/6 - nie mam się do czego przyczepić. Serum jest skutecznie i wygodne w użyciu. 



GDZIE KUPIĆ?: Rossmann, drogerie internetowe
CENA: 19,99 (Rossmann), 17-34zł (w Internecie)


Serum to pojawiło się już na moim InstaStory - jeśli wolicie słuchać niż czytać to serdecznie zapraszam na mojego Instagrama, czasem do Was gadam:) Link poniżej:)



Stosujecie kosmetyki antycelluitowe? :)

Buziaki,
Maddie Ann:)

__________________________________________

BĄDŹ ZE MNĄ NA BIEŻĄCO!

FACEBOOK - KLIK
BLOGLOVIN - KLIK
TWITTER - KLIK
INSTAGRAM - KLIK

Czytaj dalej
Obsługiwane przez usługę Blogger.