niedziela, 12 sierpnia 2018

10 lakierów hybrydowych idealnych na lato | NeoNail, Indigo, Neess, Modena, Elisium


Lato w pełni i każda lakieromaniaczka przebiera w kolorach - w końcu to idealny czas na wykorzystanie całej palety barw na raz! Ja sama mam ochotę zmieniać stylizację co tydzień, bo co chwilę powstają w mojej głowie nowe pomysły na paznokcie:)

Pokażę Wam dziś najlepsze moim zdaniem odcienie lakierów hybrydowych na lato:) Będą to lakiery różnych firm - wszystkie lubię, bardziej lub mniej, ale lubię:) Jeśli chcielibyście posta na temat lakierów hybrydowych od różnych producentów, ale bardziej pod względem konsystencji, trwałości i ogólnej jakości, to dajcie znać, bo dziś zajmiemy się wyłącznie kolorami! :)

Wśród mojego top 10 hybryd na lato znalazły się 3 odcienie mocniejsze i 7 jasnych, pastelowych, bo to właśnie tego typu kolory królują na moich paznokciach:) Zapraszam do lektury:)



OGNISTE POMARAŃCZE, SOCZYSTE NEONY
_______________________________________

Lubię wyraziste kolory, ale nie za często. Zazwyczaj używam ich raz na jakiś czas, kiedy jestem już znudzona pastelami. Chciałoby się rzec - trzeba czasem zaszaleć! Jeśli mam na to ochotę to w porze letniej wybieram najczęściej te trzy kolory:



1. Niebieski - Baltic, Modena
2. Koralowy - Neonowa Obsesja, Neess
3. Pomarańczowy - Sexy Saksofon, Neess

Wybierając Baltic z oferty Modeny liczyłam na coś bardziej chabrowego niż typowo niebiesko-granatowego, coś na wzór Magnifique od Indigo, niestety chabrowy nie jest, ale stwierdziłam, że rewelacyjnie wygląda w macie:) Nie podoba mi się tylko jedna rzecz - to, że jest rzadki (mam trzy lakiery Modeny i wszystkie takie są) i barwi skórę, jeśli się już na nią oczywiście wjedzie, więc trzeba bardzo uważać. Z drugiej strony jednak świadczy to o dobrym pigmentacji i fakt - lakier kryje świetnie. 


Neonową obsesję mieliście już okazję podziwiać pod TYM linkiem, kupiłam go w zeszłym roku na targach Beauty Days i już wtedy zapewniano mnie, że to hit lata. Sexy Saksofon to z kolei mój tegoroczny ulubieniec. Wykorzystałam go w stylizacji z pomarańczką - możecie ją zobaczyć TUTAJ . Podobno najmodniejszy kolor 2018 roku to fiolet - ja jednak mam szał na wszelkie odcienie pomarańczy:) 




BEZ PASTELI SIĘ NIE OBĘDZIE
____________________________________

Przyznam szczerze, że pastele noszę zawsze - niezależnie od pory roku. Po prostu uwielbiam je i nie ważne jaką mam aktualnie długość czy kształt paznokci - zawsze świetnie się prezentują. Tego lata najchętniej noszę (od lewej):



4. Blue Tide, NeoNail
5. W groszki, Neess
6. Chiquita Banana, Indigo
7. Ibiza Chill, Indigo
8. Lotus Flower, NeoNail
9. Lilipad, Elisium
10. First Date, NeoNail

No dobra, Blue Tide już nie noszę, bo się przeterminował, ale miałam go na paznokciach przez połowę zeszłego lata:) Lotus Flower jest dość podobny do jednego z najpiękniejszych kolorów lakierów, czyli Sleeping Beauty od Semilac, więc gorąco polecam go przetestować. First Date to idealny odcień pastelowego fioletu - pochodzi z jednej z najnowszych kolekcji NeoNail Pastel Romance (kolekcja idealna dla wielbicieli pasteli;)).

Poniżej ombre z First Date i Sponge Cake od NeoNail


Chiquita Banana - jest to bardzo nietypowy kolor, ponieważ w zależności od tego z jakimi odcieniami go zestawimy jest albo żółty, albo zielonkawy:) Na zdjęciu poniżej przybiera bardziej żółtą barwę, jednak są takie momenty, że wydaje mi się, że jest on bardziej zielony niż żółty...


Z koli Ibiza Chill to kolor, na który polowałam już od dłuższego czasu - kolor moich marzeń :D Bardzo długo poszukiwałam "rozbielonych lodów brzoskwiniowych" - i udało się! Niestety nie mam jeszcze zdjęcia z tym kolorem na paznokciach, ale z pewnością niedługo to nadrobię:)

Jeśli jesteście fankami pistacjo-mięty to polecam W groszki od Neess - krycie trochę kuleje, ale po 3  warstwach jest ok:)


Lilipad, czyli jeden z moich dwóch lakierów od firmy Elisium to piękny lilaróż, który możecie zobaczyć w akcji TUTAJ .



Napiszcie, który z tych dziesięciu lakierów przypadł Wam do gustu najbardziej i jakie barwy nosicie najchętniej na paznokciach.



Buziaki,
MaddieAnn:)

_______________________________________

BĄDŹ ZE MNĄ NA BIEŻĄCO!
FACEBOOK - KLIK
BLOGLOVIN - KLIK
TWITTER - KLIK
INSTAGRAM - KLIK
Czytaj dalej

czwartek, 5 lipca 2018

Tołpa Green Oils Żel micelarny do mycia twarzy i oczy z olejem lnianym | RECENZJA


Oczyszczanie twarzy to niezbędny krok w pielęgnacji. Ważne jednak, żeby to oczyszczanie było prawidłowe, czyli skuteczne, ale podrażniające skóry zarazem. Ciężko jest czasem dobrać odpowiedni produkt, który działałby w ten sposób i byłby dobry dla naszego typu cery. Czy żel micelarny od Tołpy okazał się słusznym wyborem? Czytajcie dalej:)

W zasadzie to w moim przypadku to nie był nawet wybór, tylko tak zwany "dar losu":) Żel otrzymałam od Tołpy do przetestowania na konferencji Meet Beauty. Ze względu na skład i dodatek oleju lnianego był to jeden z pierwszych wypróbowanych przeze mnie produktów po konferencji.



OPIS, OBIETNICE PRODUCENTA

Żel micelarny do mycia twarzy i oczu z olejem lnianym jest przeznaczony dla skóry wrażliwej, normalnej i suchej. Według producenta żel ten "łagodnie oczyszcza nie powodując dyskomfortu związanego z naruszeniem bariery ochronnej. Usuwa zanieczyszczenia i makijaż, również oczu. Przeciwdziała suchości i łagodzi podrażnienia. Pozostawia skórę gładką, nawilżoną i odświeżoną". Produkt nie zawiera sztucznych barwników i SLS.



MOJA OPINIA

Żel jest dość rzadki, określiłabym jego konsystencję jako nieco wodnistą, niestety nie jest to plus, gdyż przez to wylewałam więcej produktu niż potrzebowałam. Wpłynęło to na wydajność kosmetyku. Zdecydowanie bardziej sprawdziłaby się w tym przypadku butelka z pompką. 


Żel nie pieni się, ale nie oznacza to, że nie myje - owszem robi to i jest to jeden z najlepiej myjących produktów, z jakimi miałam do czynienia. Dobrze usuwa resztki makijażu (po uprzednim zastosowaniu mleczka lub płynu micelarnego) oraz inne zanieczyszczenia. Dla mnie jednak najważniejsze jest to, że nie ściąga skóry, nie przesusza jej ani nie podrażnia. Każdy z żeli myjących, które stosowałam, w mniejszym bądź większym stopniu powodował ściągniecie skóry, zaraz po umyciu czułam przesuszenie. W tym przypadku żel wywołał wręcz okrzyk zachwytu, bo pierwszy raz spotkałam się z produktem myjącym, który zostawił skórę naprawdę nawilżoną i gładką. W tym temacie to strzał w dziesiątkę! Nawet mój mąż, który ma suchą skórę, ale nie lubi smarować się kremami, stwierdził, że ten żel mu w zupełności wystarczy.

Ponadto jestem absolutnie zakochana w zapachu tego żelu - jest on rześki, cytrusowy, ale jakby z drugiej strony uspokojony jakąś ziołową nutą, być może jest to coś na kształt lnu. Coś świetnego. 



Podsumowanie:

+ bardzo dobre właściwości myjące
+ nie ściąga, nie przesusza i nie podrażnia skóry
+ nie szczypie w oczy
+ dobry skład, brak SLS
+ piękny zapach

- niezbyt duża wydajność (rzadka konsystencja)

Bardzo polecam żel tym osobom, które mają suchą i podrażnioną skórę - delikatne, ale skuteczne mycie nie powoduje ściągnięcia i przesuszenia. Świetnie sprawdza się do mycia zarówno rano, jak i wieczorem, po demakijażu. Można śmiało przemywać nim oczy - w ogóle nie szczypie:)

Tołpa Green Oils, Żel micelarny do mycia twarzy i oczu


Próbowaliście już tego żelu? Napiszcie jakie są Wasze ulubione produkty do mycia twarzy:)


Buziaki,
Maddie Ann:)
_________________________________________

BĄDŹ ZE MNĄ NA BIEŻĄCO!
FACEBOOK - KLIK
BLOGLOVIN - KLIK
TWITTER - KLIK
INSTAGRAM - KLIK

Czytaj dalej

środa, 20 czerwca 2018

Owocowe zdobienie - jak wykonać pomarańczę na paznokciu? | PICTORIAL


Jeśli zajrzeliście do ostatniego posta to pewnie pamiętacie to owocowe zdobienie na jednym z paznokci. Głosowanie na Instagramie pokazało, że większość z Was chciałoby zobaczyć pictorial z pomarańczką w roli głównej. Dziś pokażę Wam, jak takie zdobienie wykonać:) 

Na dowód;)



1. Przygotuj pomarańczowy lakier do paznokci (jeśli nie posiadasz lakieru w takim kolorze zmieszaj żółty z odrobiną czerwonego), czerwony, biały, białą pastę do zdobień (np. SemiArt), przezroczysty żel lub top (lepszy będzie żel, bo jest gęstszy) oraz pędzelki - najlepiej, żeby wśród nich znalazł się jeden super cienki (długość włosia bez znaczenia - czym Wam wygodniej). Taki pędzel znalazłam na Aliexpress i jest to najlepszy pędzelek do zdobień (ten z przezroczystą rączką). Do tego wszystkiego przyda się coś, na czym możecie zmieszać lakiery, np. kawałek sreberka; u mnie jest to forma do przedłużania paznokci.


2. Pomaluj paznokieć białym lakierem i utwardź w lampie.
3. Namaluj półkole lakierem w kolorze pomarańczowym - jeszcze nie utwardzaj.


4. Rozprowadź lakier od krawędzi półkola do jego środka. To ważne, gdyż w ten sposób włosie z pędzelka w naturalny sposób zaznaczą "błonki" pomarańczy. Możesz powtórzyć to samo trochę mniejszym pędzelkiem. Gdy będziesz zadowolona w efektu, utwardź paznokcia w lampie.


5. Na podkładce zmieszaj pomarańczowy kolor z odrobiną (!) czerwonego i zaznacz nim zewnętrzną część pomarańczy i jej "kawałki". Utwardź w lampie.


6. Teraz czas na białe błonki i do tego wykorzystajmy białą pastę do zdobień. Jeśli nie posiadacie takiej, możecie użyć zwykłego lakieru w białym kolorze. Cienkim pędzelkiem rysujemy błonki, zaznaczamy wyraźniej środek. Starajmy się, by linia była naprawdę cienka. Ja na tym etapie przyciemniłam jeszcze lekko zewnętrzną krawędź pomarańczy. Utwardź wszystko w lampie.


7. Nasza pomarańczka musi być soczysta, więc za pomocą żelu wykonujemy sok - nabieramy kulkę żelu na sondę (lub na cienki pędzelek) i zostawiamy na cząstce pomarańczy. W przypadku żelu można zrobić kilka cząstek za jednym i utwardzić (żel jest gęsty i nie spłynie), natomiast jeśli robicie to topem, to po każdym przeciągnięciu nim po pomarańczy utwardzajcie go w lampie - dzięki temu uzyskacie zdobienie w 3D i top nie zdąży się rozlać. Soczek może się też wylewać poza pomarańczę ;)


I gotowe! Mam nadzieję, że pomysł ze zdobieniem Wam się podoba i spróbujecie je wykonać:) Jeśli Wam się uda to dajcie mi koniecznie znać! Instagramowicze - oznaczcie mnie (@_maddie_ann_) na zdjęciu ze swoim zdobieniem, żebym mogła je popodziwiać;)


Buziaki,
Maddie Ann:)

________________________________________

BĄDŹ ZE MNĄ NA BIEŻĄCO!
FACEBOOK - KLIK
BLOGLOVIN - KLIK
TWITTER - KLIK
INSTAGRAM - KLIK

Czytaj dalej

wtorek, 12 czerwca 2018

Manicure na lato, czyli pomarańcza na paznokciach | NEESS by Cleo w odcieniu Sexy Saksofon


Lato w pełni i powiem Wam szczerze, że czuję je już od kwietnia - nie było go tak ciepłego od dawna. Mimo tego, że uwielbiam tę porę roku to upały zaczynają mi bardzo doskwierać - chyba się starzeję :/ 

Między wiatrakiem a lampą jednak można o tej porze zaszaleć z kolorami i zdobieniami na paznokciach. Postawiłam ostatnio na pomarańcze, które bardzo lubię (byle by były słodkie!), lecz takim odcieniem manicure nie było mi po drodze. Lato to jednak okres szaleństw, więc dlaczego by nie spróbować?


Miałam w planach zakup odcienia Hedonista z Indigo albo czegoś podobnego, bo bardzo spodobały mi się stylizacje z tym kolorem w roli głównej na Instagramie. Dobrze, że poczekałam do konferencji Meet Beauty, bo firma Neess w tym przypadku spadła mi z nieba i obdarowała soczystą pomarańczą! Taką do paznokci oczywiście, hybrydową:) Kolor Sexy Saksofon z kolekcji by Cleo jest bardzo podobny do Hedonisty, więc bardzo się ucieszyłam, że będę mogła go wypróbować na swoich paznokciach.

Już dawno chciałam wykorzystać Sexy Saksofon w moim manicure, ale stwierdziłam, że taki intensywny kolor lepiej będzie się prezentował na krótszych paznokciach (a ostatnio miałam je mega długie) i to jeszcze na kwadratach, których dawno nie nosiłam. Poza tym w międzyczasie miałam uroczystość rodzinną i z tej okazji założyłam jasnoróżową sukienkę - nie pasowałoby to zbyt dobrze:) Ale doczekałam się i jest - efekty moich wypocin możecie podziwiać poniżej:)

Neess, Sexy Saksofon
Neess, Sexy Saksofon
To jest już mój trzeci lakier od Neess i jestem bardzo zadowolona z jego konsystencji - nie za rzadka, jak np. przy lakierach Silcare, ale też nie gęsta - tak jak Indigo. Nie zalewa skórek, możemy nad nim panować - tutaj bardzo na plus. Jednak mam mieszane uczucia co do krycia - ostatecznie po dwóch warstwach i po nałożeniu topu wygląda to ok, lecz musiałam dać trochę grubszą drugą warstwę (mimo, że tak nie powinno się robić - zawsze róbcie 3 cienkie, a nie dwie grube warstwy, bo możecie mieć problem z utwardzeniem lakieru, ponadto łatwo zalać skórki, kiedy nałożycie grubszą go więcej) i równomiernie ją rozłożyć po całym paznokciu za pomocą mniejszego pędzelka. Inaczej lekko widać prześwity, ale jest to jak najbardziej do zaakceptowania, bo uwierzcie mi są takie lakiery, które kompletnie nie kryją (i nie miały być to transparentne lakiery)....



Podoba mi się też pojemność lakieru - 4ml: taka ilość zupełnie mi wystarczy na tegoroczne i przyszłe lato, bo raczej późną jesienią i zimą takich kolorów nosić nie będę. Większej butelki raczej nie zużyłabym w całości i musiałabym część wyrzucić. Jest to też dobre rozwiązanie na wakacje - taką małą buteleczkę możemy zabrać w podróż razem z małą lampą LED, bo niewiele ważą, a można wykonać ewentualne poprawki. Choć ja już noszę ten manicure tydzień i nic nie odpryskuje;)



Jeśli jesteście chętni na tutorial z tym, jak wykonać taką pomarańczkę na paznokciu dajcie znać w komentarzu:) Tych z Was, którzy obserwują moje konto na Instagramie (link do konta na dole) zapraszam na moje InstaStories, gdzie trwa właśnie głosowanie na to, czy chcecie tutorial - jeżeli większość będzie na tak, zrobię oddzielny wpis:)


EDIT: Pictorial ze zdobieniem już dostępny TUTAJ


Dajcie znać, jak Wam się podoba manicure i jakie lubicie kolory na paznokciach latem:)

Buziaki,
Maddie Ann:)
______________________________________

BĄDŹ ZE MNĄ NA BIEŻĄCO!
FACEBOOK - KLIK
BLOGLOVIN - KLIK
TWITTER - KLIK
INSTAGRAM - KLIK

Czytaj dalej

czwartek, 31 maja 2018

Tlen w kosmetykach, baza peel-off pod hybrydę i kosmetyki naturalne - nowości kosmetyczne i upominki od sponsorów Meet Beauty


Kolejna, czwarta już edycja konferencji Meet Beauty już za nami. Zarówno przy poprzednich edycjach, jak i tym razem przyniosłam do domu górę kosmetyków od sponsorów. Muszę przyznać, że w tym roku produkty, które otrzymałam są o wiele lepiej podpasowane pode mnie:) Praktycznie brak jest kosmetyków, które mam ochotę rozdać, bo sama ich nie wykorzystam. 

Czy pośród tych upominków znajdują się takie kosmetyki, które podbiją rynek kosmetyczny w najbliższym czasie? Tego nie wiem, ale wspaniale jest obserwować jak firmy się rozwijają i wprowadzają nowości, które wykorzystują ciekawe technologie lub unikalne substancje do produkcji kosmetyków. A jeszcze wspanialej jest te nowości testować;) Spójrzmy zatem, co takiego przygotowali sponsorzy tegorocznej konferencji.


30% tlenu w kosmetykach? - O2Skin

Firma, która swoimi produktami zaciekawiła mnie chyba najbardziej. Tlen w kosmetykach gdzieś tam przed moimi oczami już mignął, ale nie w takiej dawce. Co ten potrzebny nam do życia pierwiastek ma dać naszej skórze? Przede wszystkim skuteczniejszy transport substancji aktywnych, a także poprawę ukrwienia, tonizację, działanie przeciwbakteryjne, rozjaśnienie i nawilżenie.

Od firmy otrzymałam:
  • krem-żel na dzień
  • nawilżająco-odżywczy krem na noc 
  • serum z kwasem hialuronowym
  • rozjaśniający krem pod oczy
  • matową pomadkę So Chic
  • lakier do paznokci So Chic


Kosmetyki naturalne i mineralne - Natura Siberica, Bartos, Annabelle Minerals, Hebda

Natura Siberica przygotowała dla uczestników konferencji ciekawe warsztaty, podczas których mogliśmy zrobić swój własny peeling do ciała. Po peelingu warto się jednak czymś posmarować, więc firma sprezentowała dodatkowo modelujący krem do ciała.


Kompletną nowością na rynku kosmetyków naturalnych jest firma Bartos. Na razie oferuje jedynie trzy produkty, ale z tak pięknymi składami na pewno rozwinie skrzydła. Kosmetyki nie mają kontrowersyjnych skladników takich jak: parabeny, oleje mineralne czy phenoxyethanol, za to pełno tam naturalnych substancji, takich jak olej arganowy, aloes czy kwas hialuronowy. Do testów dostałam krem odmładzający z komórkami macierzystymi Apple Queen.


Annabelle Minerals zaskoczyła mnie swoją nowością w postaci olejku do pielęgnacji. Udało mi się zdobyć wersję Stay Calm do cery wrażliwej i naczyniowej, a także dwa cienie mineralne do powiek.


Klaudyna Hebda, zaraz po swoim wykładzie na temat aromaterapii obdarowała nas wzmocnionym x10 olejkiem z pomarańczy. 





Paznokciowe rewolucje - Neess, Pierre Rene

Firma Neess wprowadziła rewolucyjną bazę peel-off pod lakiery hybrydowe, której nie trzeba odmaczać w acetonie - jedynie ściągnąć za pomocą drewnianego patyczka. Bazę miałyśmy przyjemność testować na warsztatach i faktycznie działa, lecz zobaczymy jak się sprawdzi na paznokciach. Do testów otrzymałam:

  • bazę peel-off
  • lakier hybrydowy z kolekcji by Cleo w kolorze Sexy Saksofon
  • pilnik do paznokci
  • lusterko
  • ozdoby do paznokci
  • pędzel do makijażu

Od firmy Pierre Rene dostałam:
  • lakier hybrydowy w kolorze Peacock
  • oliwkę do paznokci
  • pilnik
  • bloczek polerski




Coś do twarzy i ciała - Pollena Ewa, Tołpa, Efektima

Firma Pollena Ewa zorganizowała badanie skóry, dzięki którym łatwiej mi było dobrać kosmetyki dla siebie. W paczce znalazłam:
  • przeciwzmarszczkowy krem do twarzy do skóry naczyniowej
  • delikatną piankę myjącą 
  • krem do stóp z mocznikiem

Tołpa również przygotowała dla nas świetne nowości:
  • żel micelarny do mycia twarzy i oczy z olejem z lnu
  • peeling enzymatyczny 3 enzymy
  • maskę do twarzy Czarny detoks
  • chusteczki złuszczające z kwasami AHA

Skórę mojego ciała będą rozpieszczać w najbliższym czasie kosmetyki marki Efektima:
  • masło do ciała z olejem jojoba
  • peelingi: algowy, kokosowy i węglowy





Pielęgnacja delikatnej skóry - Roge Cavailles, Mustela

Na konferencji po raz pierwszy spotkałam te marki, aż dziwne, że dopiero teraz - pierwsza z nich ma już 90 lat! Od tej pierwszej do testów otrzymałam olejek pod prysznic do suchej skóry, od Musteli zaś kosmetyki do pielęgnacji atopowej skóry dziecka (czyli tezż dla mnie;)).

 



Koreańskie maseczki i przeciwdziałanie bliznom - Mediheal, Bio-oil

Bardzo lubię maseczki w płachcie, więc tym bardziej ucieszyłam się, gdy Mediheal obdarował nas trzema takimi maseczkami:) Bio-oil pewnie znacie, jednak ja będę miała z ich olejkiem na blizny i rozstępy do czynienia po raz pierwszy.



To już wszystko, co sprezentowali mi sponsorzy konferencji. Bardzo dziękuję za upominki - testów będzie teraz mnóstwo:)








Buziaki,
Maddie Ann:)

________________________________________

BĄDŹ ZE MNĄ NA BIEŻĄCO!
FACEBOOK - KLIK
BLOGLOVIN - KLIK
TWITTER - KLIK
INSTAGRAM - KLIK

Czytaj dalej

niedziela, 20 maja 2018

Konferencja Meet Beauty - Edycja IV | Relacja


Meet Beauty to  największa w Polsce konferencja dla blogerów, vlogerów i influencerów urodowych. Kolejna, czwarta edycja odbyła się 21 i 22 kwietnia w Warszawie, tym razem w pięknym, eleganckim Hotelu Lord. Zapraszam serdecznie na relację z tego wydarzenia:)


Bardzo się cieszę, że tym razem lokalizacja konferencji była bardziej przystępna, myślę, że nie tylko dla mnie - osoby mieszkającej w stolicy, ale też dla osób, które dojechały z różnych miejsc w Polsce. Łatwy dostęp do komunikacji (jakby ktoś chciał samolotem przylecieć to też miał blisko) jest zawsze na plus. Wygoda to moje drugie imię i choć jechałam na miejsce około 50 minut, to nie było problemów z autobusem czy tramwajem, zawsze jakiś był.

Rejestracja uczestników odbywała się w trochę ciasnym jak na 300 osób holu, lecz dało się przeżyć:) Kto był spragniony lub nie jadł śniadania, mógł uraczyć się kawą, herbatą, wodą czy pysznymi ciasteczkami (na tę okoliczność dietę zawiesiłam na kołku). Przed pierwszymi warsztatami zdążyłam jeszcze odwiedzić kilka stoisk i pogadać z paniami z firm o nowościach kosmetycznych:)



Pierwsze warsztaty, w których miałam przyjemność uczestniczyć były organizowane przez firmę O2Skin, która w swojej ofercie posiada kosmetyki z 30% zawartością tlenu. Pognałam tam w podskokach, bo byłam ciekawa jak to z tym tlenem w kosmetykach jest - no bo w końcu mamy wolne rodniki tlenowe, które są złem. Okazało się, że nie ma się czego bać - czysty tlen to czysty tlen - łączy się ze składnikami odżywczymi zawartymi w kremach i razem penetrują sobie naskórek jeszcze głębiej niż miałyby to robić osobno. Podobno też kosmetyki z tlenem powinny być pakowane w szklane pojemniki, nie w plastikowe, także wiecie już czego szukać;) Więcej o tej firmie napiszę w osobnym poście z recenzją kosmetyków O2Skin, które właśnie testuję.


Po warsztatach przyszedł czas na wykład o aromaterapii, który prowadzony był przez blogerkę, ziołoznawczynię, blogerkę i autorkę książki "Ziołowy Zakątek. Kosmetyki, które zrobisz w domu" - Klaudynę Hebdę. Ogromnie się cieszę, że udało mi się wziąć udział w tym wykładzie, bo nie tylko jestem fanką aromaterapii, ale też ze względu na prowadzącą, bo to właśnie z Klaudyną zrobiłam swój pierwszy prawdziwy krem!:) Byłam bardzo ciekawa, jaką wiedzą się z nami podzieli (muszę się zainteresować olejkiem frankincense). W czasie trwania wykładów oczywiście czuć coś było w powietrzu i obstawiam, że był to mój ukochany olejek neroli. Na koniec otrzymaliśmy w prezencie olejek pomarańczowy wzmocniony x10 - mogę Wam już zdradzić, że faktycznie jest mocniejszy, nie trzeba wielu kropel, aby zapach był wyczuwalny. 


Po wykładzie nastapił jeden z najważniejszych dla mnie punktów programu, czyli obiad. Wybór był ogromny, zaczynając od zup, kończąc na sałatkach i deserach... Miałam ochotę spróbować wszystkiego, ale niestety mój żołądek nie jest z gumy:) Było pysznie i na bogato - gratulacje dla kucharzy z Hotelu Lord:)


W międzyczasie można było odpocząć, napić się kawy, porobić sobie zdjęcia na pięknej, kwiatowej ściance, czego ja oczywiście nie robiłam, bo wstydzę się robić selfie jak ludzie patrzą. Za to znów mogłam pogadać z paniami przy stoiskach, poznać nowe marki i ich kosmetyki. Zupełnie nieznanymi mi markami były na pewno O2Skin, Mustela czy Roge Cavailles, więc byłam ich bardzo ciekawa, ale przyjemnie było też poznać z bliska produkty firm Neess, Efektima, Natura Siberica czy Pierre Rene. Przy stoisku Annabelle Minerals zatrzymałam się na dłużej - w ofercie tej firmy pojawiła się nowość w postaci olejku pielegnacyjnego, a jak wiecie olejki kocham, więc wspięłam się na swoje skromne wyżyny fotografii i poczyniłam piękne zdjęcie olejku, który najbardziej mnie interesował (Stay Calm), opublikowałam wypociny na Instagramie i dostałam olejek do testowania:) Dobrze, że stoisko było pięknie wyposażone w niezbędne w pracy blogera rzeczy, takie jak drewienka, mchy, kwiatki, paprotki i trawy ;)


Przyszedł czas na ostatnie warsztaty, tym razem z firmą Neess i założycielami pierwszego w Polsce nailtracka - Wosk z Pazurem. Główną bohaterką spotkania była innowacyjna i rewolucyjna baza peel-off pod hybrydy, którą to można ściągać za pomocą patyczka, nie odmaczając w acetonie. Sceptyk siedzący w mojej głowie podpowiadał mi, że  to się nie może udać, ale testowałam i... no działa;) ściąga się bardzo dobrze patyczkiem, trzeba użyć tylko trochę siły. Grzybu Grzyb - męska połowa Wosku z Pazurem testował bazę dzielnie na swoim paznokciu, a potem równie dzielnie ją zdejmował - paznokieć nie wyglądał na zniszczony, więc jest nadzieja:) Bazę chętnie przetestuję na stopach, na paznokciach u rąk mam masę akrylożelową, więc ciężko mi się będzie odnieść do naturalnej płytki, ale i tak ją wypróbuję:)



Drugi dzień konferencji zaczął się dla mnie bardzo miło - udało mi się dostać do stoiska Pollena Ewa i zrobić badanie skóry:) Poprzedniego dnia za każdym razem, kiedy przechodziłam obok były spore kolejki, więc odpuściłam. Badanie mojej skóry wykazało, że jest ona odwodniona i podrażniona (co jest prawdą, dwa dni wcześniej potraktowałam się korundem, którego nie powinnam stosować zbyt często i mocno), więc dobrano dla mnie odpowiednie kosmetyki. Pamiętam, że z paniami przy tym konkretnym stoisku bardzo przyjemnie mi się rozmawiało, serdecznie pozdrawiam, jeśli to czytają:)


Po badaniu uczestniczyłam w panelu na temat hejtu w sieci. Gośćmi tej pogadanki byli Bogusia Siedlecka-Goślicka, czyli Anioł na resorach, Wioletta Pyzik - Niewyparzona Pudernica oraz Władek Beauty Boy. Zawsze ciężko mi było zrozumieć, dlaczego ludzie świadomie potrafią bezpodstawnie hejtować czy nawet grozić osobom działającym w Internecie, w zasadzie tylko dlatego, że robią coś ciekawego i chcą to pokazać światu. Niestety, im bardziej twórca jest charakterystyczny, tym to zjawisko przybiera na sile. Trudno jest się nie przejmować hejtem, ale tak naprawdę to chyba jedyne wyjście - pozwoli to na dalsze i spokojne robienie tego, co się kocha. 

Następnie wzięłam udział w kolejnych paznokciowych warsztatach, tym razem z marką Pierre Rene. Candymona - prowadząca podzieliła się z nami sposobami na perfekcyjny manicure pod skórki. Potem testowaliśmy pyłki do zdobień (spójrzcie na zdjęcia, pięknie się mienią:)). Niestety nie wzięłam udziału na konkursie na najładniejsze zdobienie, bo mimo najszczerszych chęci nie potrafiłam nic ładnego stworzyć za pomocą patyczka:) Tak to jest, jak się człowiek do pędzli przyzwyczai:)



Na koniec dnia odbyły się warsztaty firmy Natura Siberica, podczas których dowiedzieliśmy się skąd pochodzą składniki zawarte w kosmetykach tej firmy oraz co oznacza zasada dzikich zbiorów. Żeby nie było, że nie mamy co robić - stworzyłyśmy też własny peeling! 


Jedna rzecz mi się nie podobała - okazało się, że było za dużo osób na warsztatach. Niby każdy miał opaskę, która gwarantowała uczestnictwo, ale nikt tego nie sprawdzał i okazało się nagle, że dochodzą kolejne osoby, a miejsca już nie ma... Na szczęście udało się znaleźć pani Ani, prowadzącej warsztaty kilka krzeseł i odrobinę miejsca przy stołach, aby wszyscy mogli uczestniczyć w spotkaniu. Ktoś tu ewidentnie zajumał sobie czyjeś miejsce. Nieładnie:/

Konferencja dobiegła końca, wszyscy dostali ogromne torby z upominkami od firm, zrobiliśmy też pamiątkowe zdjęcie. Wróciłam do domu bogatsza o nową wiedzę, znajomości, a na pewno o nowe kosmetyki, które pokażę w następnym poście ;) Ciężko mi stwierdzić, czy ta edycja była lepsza od innych - każda była troszkę inna i trochę w innych okolicznościach, każda miała coś w sobie:) Niemniej jednak zawsze czegoś nowego się dowiadywałam, poznawałam nowe osoby i nowości kosmetyczne. które uwielbiam:)


Fotografowie MB potrafili nawet takiemu dziwadłu jak ja ładne zdjęcie zrobić:) Dziękuję;)


Kto z was był na konferencji? Jak Wam się podobało? Dajcie znać:)

Buziaki,
Maddie Ann:)

__________________________________________

BĄDŹ ZE MNĄ NA BIEŻĄCO!
FACEBOOK - KLIK
BLOGLOVIN - KLIK
TWITTER - KLIK
INSTAGRAM - KLIK

Czytaj dalej
Obsługiwane przez usługę Blogger.