Pokazywanie postów oznaczonych etykietą Lato. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą Lato. Pokaż wszystkie posty

wtorek, 8 lipca 2014

"Magiczna" kostka do stóp:)

Hej:)

Nie wiem dlaczego recenzja tej kostki jeszcze nie pojawiła się na blogu, ale szybko nadrabiam tę zaległość i oto jest! Dziś przeczytacie o produkcie, który zajmuje miejsce na mojej liście must have. Co to?



A jest to kostka do pedicure:) Niby z pozoru niewinnie wygląda, ale działa cuda:) Jest to musująca pastylka, którą trzeba rozpuścić w wodzie, a w niej potem moczymy stopy. Co jest w niej takiego niezwykłego?
  • sól morska - rewelacyjnie zmiękcza naskórek. Kostka jest ratunkiem w momencie, gdy nabawię się odcisków. Rozmiękcza je i łatwo je usunąć.
  • olej z nasion winogron - kiedy już rozpuścimy kostkę, w wodzie możemy zauważyć pływające oczka - dokładnie takie jak w rosole:) to właśnie olej z nasion winogron, który po wyjęciu stóp z wody pozostawia efekt gładkiej i nawilżonej skóry, nie potrzebuję już potem nakładać dodatkowo kremu do stóp:)
  • mentol - fantastycznie chłodzi! Dla mnie jest to rzecz, której latem, po ciężkim dniu, lub po ciężkim maratonie po sklepach ( ;) ), nie może zabraknąć:)

Stopy moczymy 10-15 minut, choć czasem pozwalam sobie na więcej:) Oczywiście stóp nie opłukujemy w czystej wodzie, tylko osuszamy ręcznikiem:)

Po rozpuszczeniu woda uzyskuje kolor błogiego błękitu... 


Podsumowując: kostka zmiękcza naskórek i odciski, nawilża i mocno wygładza, genialnie chłodzi:) Jedna pastylka i można iść przetańczyć caaaaaałąąą nooooooooc.......:)

6/6 gwiazdek za prawie pełny pedicure:)

 

Kostka jest dostępna w Mydlarniach u Franciszka, w cenie 4 zł. Naprawdę polecam wypróbować:)

Kto już próbował? A kto jeszcze nie, a jest chętny?:)



Czytaj dalej

piątek, 6 czerwca 2014

Na jakie zabiegi kosmetyczne warto się wybrać przed latem?

Witam!

Zbliża się długo wyczekiwane lato, wielu z Was pewnie przygotowuje się już do wakacji. Wielu z Was pewnie chce się cieszyć podczas nich zadbaną cerą i sylwetką. Przygotowałam zatem posta na temat zabiegów kosmetycznych, z których warto skorzystać przed latem.

Skóra twarzy

Jeśli chcecie dobrze przygotować cerę przed latem polecam wybrać się na zabieg złuszczania kwasami. Pełna seria powinna zawierać 4-6 zabiegów w odstępie jednego tygodnia i najlepiej zacząć już wiosną, w marcu lub kwietniu. Tak, wiem, jest już za późno na pełną serię, ale nic straconego:) Wszystko oczywiście zależy od typu skóry i efektu jaki chcemy uzyskać, ale jest jeden rodzaj kwasu, którego możemy użyć już teraz - kwas migdałowy. Jest na tyle delikatny, że może być zastosowany na skórę naczyniową i na tyle bezpieczny, że możemy sobie go zafundować nawet latem, ponieważ nie uwrażliwia skóry na promienie słoneczne (co inne kwasy czynią). Nie musi być to seria 4-6 zabiegów, wystarczą tak naprawdę 3. Trzeba będzie przed samym wyjazdem odczekać co najmniej tydzień (szczególnie jeśli wyjeżdżamy tam, gdzie słońce świeci mocniej niż u nas). W przeciągu tego tygodnia konieczne jest stosowanie kremu z wysokim filtrem, SPF 50 zaraz po zabiegu (który kosmetyczka i tak nam zaaplikuje:)), potem możemy zejść do SPF 30. Ważne jest to, żeby po kwasach nie robić makijażu. Mnie pomalowanie rzęs tuszem na drugi dzień krzywdy nie wyrządziło, jednak przy próbie jego zmycia skóra szczypała i piekła. Kontakt z chusteczką dla niemowlaków nie był wtedy przyjemny:( Kolejnego dnia wszystko już było ok, mogłam się normalnie malować i zmywać:)

Jak u mnie sprawdził się zabieg złuszczania kwasami? 
Zrobiłam 2 zabiegi, tydzień po drugim już się opalałam. Dzięki tego typu złuszczaniu moja skóra na twarzy nareszcie się opaliła, co zazwyczaj idzie jej bardzo opornie, bo ja się opalam "gradientowo": im niżej tym skóra lepiej łapie słońce:) I co najlepsze, opalenizna nie była bardzo mocna - była delikatna i, najważniejsze, równomierna.

 

A co z ciałem?


"Jeju! Miesiąc do wyjazdu na Kanary, a ja wyglądam jak baleron z cellulitem widocznym z odległości kilometra!"  

Znacie to? Bo ja tak, z wyjątkiem tego, że nie wyjeżdżam na wyspy Kanaryjskie:) Oczywiście żadne zabiegi nie zlikwidują cellulitu w 100 procentach, jeśli nie postawimy na zdrowe odżywianie i nie ruszymy tyłka, żeby pozbyć się nadmiaru tłuszczyku:) Uwierzcie mi - ruch działa. Kiedyś pracowałam w salonie kosmetycznym, ok. 4km od centrum Kielc, po pracy rzadko wsiadałam do autobusu - szłam piechotą, takim trochę szybszym, ale równomiernym krokiem. Bardzo lubiłam te spacery, a pokochałam je w momencie, kiedy zauważyłam, że skóra  nie świeci takim wielkim cellulitem i jest bardziej jędrna.

No cóż, nie wszyscy mają możliwość uprawiać sport lub po prostu tego nie lubią - rozumiem, bo ja też nie należę do fanek aktywności fizycznej, oprócz tańca i maratonu po sklepach:) Chcę w ten sposób pokazać, że nie musimy zaczynać uprawiać nie wiadomo jak ciężkiego sportu i kupować nie wiadomo jak drogiego sprzętu - wystarczy wysiąść z autobusu 2 przystanki wcześniej, a zamiast na piwo, pójść z przyjaciółmi potańczyć:) To może pomóc, choćby nawet w osiągnięciu dobrego humoru i samopoczucia:) Przynajmniej mi to pomaga:)

Dygresja nadzwyczaj mi się udała, ale wróćmy teraz do tematu. Możemy sobie bardzo pomóc zabiegami wyszczuplającymi, ujędrniającymi i antycellulitowymi.

Co polecam?
  • Bańka chińska - zabieg bardzo popularny, nawet skuteczny, ja preferuję go robić sobie sama - kontroluję ból, bo zabieg niestety boli (choć z każdym kolejnym zabiegiem ból się zmniejsza), tym bardziej, kiedy cellulit jest bardziej zaawansowany;
  • Body wrapping - owijanie ciała folią spożywczą naprawdę daje świetne rezultaty, jeśli tylko robimy to regularnie. Podobno są spektakularne efekty przy systematycznym owijaniu bez diet czy uprawiania sportu. Ciężko mi w to uwierzyć, wydaje mi się, że taki zabieg jest świetnym dodatkiem do zdrowego stylu życia, pomaga ujędrnić skórę, a dzięki składnikom aktywnym z preparatów, które aplikujemy pod folię, cellulit może być trochę mniej widoczny, ale nie w 100 procentach!;
  • Ultradźwięki - wtłaczanie preparatów antycellulitowych za pomocą ultradźwięków też może nam pomóc;
  • Mezoterapia mikroigłowa - kosmetolog za pomocą małych igiełek (najczęściej jest to rolka z igiełkami) nakłuwa newralgiczne partie ciała i wprowadza koktajle ze składnikami, które mają pobudzić krążenie, zmniejszyć opuchliznę i ujędrnić skórę (np. L-karnityna, kofeina, ekstrat z miłorzębu japońskiego...). Dzięki nakłuciu składniki te dostają się trochę głębiej, ponadto samo nakłuwanie skóry pobudza procesy regeneracji - skóra staje się bardziej elastyczna i jędrna, widoczność cellulitu jest mniejsza;
  • Endermologia - to taki masaż wykonywany za pomocą specjalnej głowicy, która ma w środku dwie rolki, dodatkowo głowica zasysa masowany fałd skórny. Zabieg poprawia ukrwienie skóry i pomaga pozbyć się toksyn z organizmu. Do zabiegu zakłada się specjalny kombinezon, ma on na celu ułatwić poślizg rolek. Nie próbowałam tego, ale może kiedyś się skuszę, bo brzmi fajnie:)
Źródło: http://www.klinikapiekna.eu/endermologia.html

 A co można zrobić w domu?
  • Szczotkowanie ciała - można zakupić do tego specjalną szczotkę albo potraktować się szczotką do włosów. Tak! Miałam kiedyś szczotkę, którą już chciałam wyrzucić, ale odkryłam, że całkiem dobrze pobudza krążenie i ujędrnia skórę:) Po takim masażu aplikowałam sobie jakieś serum antycellulitowe albo olejek macadamia:) I efekty faktycznie były widoczne już po drugim czy trzecim użyciu:)
  • Peelingi - najlepiej solne, dzięki nim martwy naskórek zostaje usunięty, a więc każdy balsam czy olejek lepiej się wchłania, no i ujędrniamy też w ten sposób skórę;
  • Kąpiele - sól morska, borowina - pomagają usuwać toksyny, a to ważne przy wyszczuplaniu sylwetki;
  • Body wrapping - szczerze mówiąc wolę go wykonać sama w domu, używam do tego zazwyczaj błota z morza martwego - delikatnie mrowi w skórę, czasem dodaję też kroplę olejku eterycznego cynamonowego, wtedy działanie jest mocniejsze:) 
  • Bańka chińska - jeśli się nie boimy i trochę na tym znamy, masaż bańką można wykonać samodzielnie w domu.

Cóż, sposobów na ujędrnienie sylwetki w miesiąc jest kilka, trzeba się tylko zdecydować, który będzie dla nas najlepszy. Oczywiście zabiegi w salonie muszą być poparte pielęgnacją domową, piciem dużej ilości wody czy zrezygnowaniem z soli, która zatrzymuje wodę w organizmie. Wtedy najprawdopodobniej wyniki będą naprawdę zadowalające, a na wakacjach będziemy się cieszyć zadbaną cerą i sylwetką. 

Ja też zaczynam swoje przygotowania do lata:) A Wy?

DO DZIEŁA KOCHANE! (nie "kochani", bo raczej faceci nie zmagają się tak z cellulitem jak my, niestety.)


Czytaj dalej

sobota, 24 maja 2014

Lakiery do paznokci Golden Rose - recenzja

Witajcie!

Dziś przychodzę do Was z recenzją lakierów z Golden Rose, już zaznaczę na wstępie - jednych z moich ulubionych. Ostatnio firma wypuściła serię lakierów Color Expert, zakupiłam 3 sztuki i jestem powalona na łopatki!:) Znajdziecie tu też kilka innych lakierów, których często używam.

Jako pierwsza leci seria Color Expert, która prezentuje się tak:


Kolory iście letnie, takich potrzebowałam. Wszystkie z tych trzech zawierają bardzo delikatne drobinki, które sprawiają, że na pierwszy rzut oka wydaje się, że to odcienie perłowe (i tu serce me zamarło, bo nie cierpię pereł), ale po nałożeniu na płytkę paznokcia mamy piękny, nasycony kolor z bardzo subtelną perłową poświatą, która kompletnie mi w niczym nie przeszkadza, ba! wręcz dodaje blasku:)

Pierwszy kolor to jasny beż wpadający lekko w łosoś, numer 52:


Normalnie potrzebuję dwóch warstw przy lakierach Golden Rose i tak też było tym razem:)


Delikatny, elegancki, kobiecy:)

Drugi lakier: cudowny seledyn, nr 50:


Tu też dwie warstwy, krycie bardzo dobre.


Trzeci z Color Expert to przepiękny błękit, nr 43:


Taki kolor właśnie chciałam mieć na lato, kojarzy mi się z bezchmurnym niebem albo nieskazitelnie czystą wodą w morzu:) w zasadzie poszukiwania nie były długie, bo raczej byłam pewna, że w Golden Rose taki znajdę:) Nie mogę się czasem na niego napatrzeć:)))


Lakiery mają wygodne płaskie pędzelki, co bardzo ułatwia aplikację:)


A teraz 2 lakiery Rich Color, pierwszy to jaśniutki różowy, taki pasujący do małej dziewczynki:) Nr 66:


I tu nałożyłam 3 warstwy , żeby jak najlepiej pokazać kolor. Czasem nakładam jedną, dla delikatnego podkreślenia paznokci, szczególnie wtedy, gdy nie mam czasu na malowanie, do tego jest idealny:)


A tutaj kolor mocno różowy, chyba nie jest to typowa fuksja, bo ona wpada bardziej w fiolet, chociaż może i fuksja, nie wiem...:) Nr 07


Dobrze nałożony nie wymaga dwóch warstw, naprawdę dobrze kryje:) Tutaj akurat są dwie:)


I wreszcie prawdziwe cudeńko: Jolly Jewels, nr 109:


Jest prześliczny, ma dodatek metalicznie połyskujących ciemnoróżowych i białych drobinek. Tutaj mam dwie warstwy tego lakieru:


Trochę pstrokato to wygląda, poza tym sam kolor lakieru nie jest zbyt transparentny, więc zazwyczaj aplikuję go na paznokcie u kciuka i palca serdecznego w połączeniu z nr 66:


lub 07:


Lubię łączyć w ten sposób też 43 i 50, wychodzi super letnia mieszanka:)

Lakiery pokrywam top coatem, który pomaga lakierowi szybciej wyschnąć. Czy tak jest? Testowałam kilka wysuszaczy, ale jak do tej pory ten sprawuje się najlepiej:)


Jak widać jest już na wykończeniu, pędzelek trochę się zabarwił od czerwonych i ciemnoróżowych lakierów, ale nie przeszkadza to w niczym:)

Co do wytrzymałości jestem zadowolona, ale wiadomo, jak się pracuje, to żaden lakier długo na paznokciach nie pożyje, więc po pracy przy paznokciach u prawej ręki (która jakby nie było częściej jest potrzebna, gdyż jestem praworęczna) zaczęły się robić lekkie odpryski i trzeba było poprawiać, ale za to na lewej dłoni wszystko się pięknie trzymało około 4-5 dni:)

Uwielbiam lakiery z Golden Rose nie tylko za duży wybór kolorów, wytrzymałość i ogólnie dobrą jakość, ale też za niską cenę. Lakier z serii Color Expert kosztuje 5,90, więc jak na tak fajny lakier to jest nic:) Gorrrrrąco polecam:)


Napiszcie jakie macie zdanie o tych produktach:)

Pa!:)

Czytaj dalej

sobota, 12 kwietnia 2014

Woda kokosowa zamiast napojów izotonicznych? – część 2.




Oto druga część wywodów o wodzie kokosowej. (część 1 do przeczytania TUTAJ) W czym dokładnie może nam pomóc? W jakich bolączkach przyniesie ulgę i jak wpływa na kondycję skóry? Zapraszam do czytania!

Zalet wody kokosowej jest mnóstwo, dlatego podzieliłam je na dwie kategorie. Pierwsza z nich to…

Walory zdrowotne:

  • Pomaga schłodzić organizm i utrzymać prawidłową temperaturę ciała w lecie
  • Nawadnia organizm i uzupełnia poziom elektrolitów po intensywnym wysiłku fizycznym
  • Sprzyja w odchudzaniu poprawiając trawienie (wspomaga ruchy perystaltyczne jelit ze względu na zawarty w niej błonnik) i dostarczając energii
  • Usprawnia działanie systemu immunologicznego
  • Detoksykuje organizm
  • Przydatna w zatruciach pokarmowych i alkoholowych
  • Pomaga zapobiegać skurczom mięśni
  • Ma odczyn zasadowy (więc nie zakwaszamy organizmu)
  • Pomaga zwalczać infekcje wirusowe (grypy, opryszczki, sprzyja organizmowi w walce z wirusem HIV), bakteryjne oraz grzybicze, pasożyty (owsiki)
  • Redukuje ryzyko zachorowania na raka
  • Pobudza krążenie krwi
  • Wspomaga pracę nerek
  • W nagłych przypadkach może być podana dożylnie, gdyż jest sterylna, nie spowoduje to zniszczenia czerwonych krwinek,
  • Redukuje ryzyko zachorowania na miażdżycę, osteoporozę
  • Podtrzymuje prawidłową pracę tarczycy
  • Przydatna dla kobiet w ciąży – organizm dzięki wodzie kokosowej łatwiej przyswaja witaminy rozpuszczalne w wodzie
  • Zwalcza objawy wysypki, ospy wietrznej, pokrzywki, odry oraz ukąszeń komarów i innych owadów

Walory kosmetyczne:
  • Łagodzi poparzenia słoneczne
  • Zwalcza egzemy
  • Wygładza i nawilża skórę
  • Zapobiega łupieżowi
  • Chroni przed przedwczesnym starzeniem skóry
  • Zapobiega chorobom nowotworowym skóry
W tym momencie już nic nie powstrzymuje mnie od kupna wody kokosowej:) Dam znać, gdzie ją zakupiłam, jak to wygląda cenowo i oczywiście czy są jakieś efekty… :)

A może ktoś z Was pije wodę kokosową i jest zadowolony z rezultatów? Lub wręcz przeciwnie? Komentujcie!

Buziaki,

MaddieAnn

Część 1 - teoria dostępna TUTAJ
Czytaj dalej

czwartek, 10 kwietnia 2014

Woda kokosowa zamiast napojów izotonicznych? - teoria




Witam!,


Ostatnio portal wp.pl opublikował bardzo ciekawy artykuł dotyczący wody kokosowej. Okazuje się, że jest ona wiele razy skuteczniejsza od napojów izotonicznych (które mają za zadanie dostarczyć organizmowi wody, witamin i soli mineralnych oraz odpowiedniej dawki elektrolitów, których pozbywamy się po wysiłku fizycznym wraz z potem).

Podobno zainteresowanie tym naturalnym napojem izotonicznym wzrasta. Zainteresowały się już nim takie gwiazdy jak Madonna czy Rihanna (nie dziwne, podobno dobra na kaca ;) ) A więc i ja postanowiłam zgłębić temat:)

Cudowną wodę pozyskuje się z zielonych kokosów, które mają ok. 5-7 miesięcy. Możemy w nich znaleźć od 200 ml do nawet 1 l wody. Młodsze mają wodę z małą ilością składników odżywczych, jest ona gorzka w smaku, a starsze mają więcej miąższu niż samej wody.

Woda kokosowa gotowa do spożycia. Prosto ze źródła :)

 Skład wody kokosowej jest bardzo podobny do składu osocza ludzkiej krwi. Brzmi nieźle, prawda?

Co dokładnie zawiera woda kokosowa?

  • Dużo potasu, 294mg w 100ml (czyli jest tu więcej potasu niż w dwóch bananach; w tzw. sports drinkach znajduje się ok. 117mg w 100ml), przy małej ilości sodu (ok. 25mg w 100ml)
  • Takie pierwiastki jak: magnez, wapń (idealny napój dla mnie – nietolerującej laktozy), fosfor, żelazo,
  • Witaminy z grupy B, witaminę C,
  • Kinetynę, która odpowiada za zapobieganie starzeniu się roślin (pomaga zachować młody wygląd i świeży kolor liści nawet po ścięciu, co przydaje się przy transporcie kokosów), i która ma podobne oddziaływanie na organizm człowieka: dzięki niej organizm starzeje się wolniej i zachowuje swoje siły witalne,
  • Kwas laurynowy, czyli naturalny środek antywirusowy i antybakteryjny, którego duże ilości występują w mleku matki.
  • Błonnik

Ponadto woda kokosowa charakteryzuje się bardzo małą zawartością tłuszczu i niską kalorycznością: szklanka ma niecałe 60 kcal. Zero cholesterolu, zero alergenów pokarmowych. Nic tylko pić.

W kolejnej części wypunktuję w czym konkretnie pomaga woda kokosowa.

Czyż ten obrazek z młodym kokosem ze słomką na tle morza nie wywołuje u Was tęsknoty za latem?? :)

Część 2 - w czym może nam pomóc woda kokosowa? dostępna TUTAJ
Czytaj dalej
Obsługiwane przez usługę Blogger.