wtorek, 19 maja 2015

Jak walczę z cellulitem?

Cześć:)


Ci z Was, którzy dobrze mnie znają, wiedzą, że nie lubię się smarować. Chociaż.... może nie to, że nie lubię, po prostu mi się nie chce, ale też nie mam jakoś wyjątkowej potrzeby by to robić. Jedyna rzecz, która mi zawsze przeszkadzała i czułam, że przydało by się co nieco wsmarować w skórę była sucha skóra na nogach i cellulit.....

No właśnie, nieszczęsny cellulit spędzał mi sen z powiek. Ja doskonale wiem, że samymi kosmetykami problemu nie zwalczę - tak się po prostu nie da, a nawet jeśli, to wróci jak bumerang (tym bardziej jeśli ktoś, tak jak ja, przyjmuje tabletki antykoncepcyjne). Mimo wszystko postanowiłam jednak coś na uda i pośladki stosować - jeśli skóra jest odpowiednio nawilżona, jej struktura się poprawia, uelastycznia się i skórki pomarańczowej tak bardzo nie widać. Wypróbowałam kilku kosmetyków i zauważyłam, że im tłustsza i cięższa konsystencja, tym lepiej dla skóry i gorzej dla cellulitu:)

Tłuścioch, drapanka i masaże

Poprzestałam więc na poczciwym maśle shea:) Aby wzmocnić jego działanie, dodaję do niego kilka kropel olejku grejpfrutowego. Dlaczego akurat tego? Olejek eteryczny z grejpfruta przyspiesza wydalanie toksyn z komórek, co jest dość istotne w kuracji antycellulitowej. Ponadto uwielbiam jego zapach - przechodzą mi dzięki niemu bóle głowy, nawet te migrenowe (z tym, że trzeba interweniować wcześnie, póki ból się nie nasili i nie pojawią się ewentualne nudności). W planach mam jeszcze zakup olejku imbirowego, który poprawia ukrwienie:)

Przed wcieraniem masła w newralgiczne, dotknięte cellulitem miejsca, robię sobie małą.... drapankę za pomocą gąbki loffah. Na sucho. Taka gąbka mięknie z kontakcie z wodą i nie drapie skóry, a na tym mi właśnie zależy:) To ma zastąpić tradycyjny peeling, który wykonujemy pod prysznicem - ścieram martwy naskórek, który przeszkadza w prawidłowym wchłanianiu się kosmetyku. Nie robię jednak tego codziennie - mogłaby podrażnić skórę, gdyż taka gąbka naprawdę potrafi mocno podrapać:)

Po ewentualnej "drapance" mieszanką masło shea+olejek grejpfrutowy smaruję uda i pośladki wieczorem, przed pójściem spać. Staram się przy tym wymasować skórę, mocniej ją uciskać i ugniatać. Taki masaż wykonuję przez kilka minut - więcej by mi się nie chciało. Na szczęście te kilka minut w zupełności wystarcza - masaż rozgrzewa i pozwala preparatom kosmetycznym lepiej się wchłonąć.

Trochę ruchu, trochę diety....

OK, wydrapałam się, wysmarowałam tłustym masłem i co? Kłaść się spać z taką warstwą tłuszczu na skórze? Nie:) Czas na przysiady:) Świadoma tego, że nie samymi kosmetykami cellulit da się zwalczyć, wykonuję 3 serie przysiadów po 10 powtórzeń. Może nie dużo, ale w ciągu dwóch tygodni udało mi się zauważyć to, że mięśnie ud są wzmocnione (po prostu czuję, że mam mięśnie, a nie tylko skórę), a pupa nieco się podniosła:) Muszę jeszcze zaznaczyć, że nie są to takie zwykłe przysiady - robię je na szerzej rozstawionych nogach, z wyprostowanymi plecami, jak najniżej mogę, a w momencie wstawania z przysiadu świadomie mocno napinam mięśnie pośladków. Ważne jest to, żeby to napięcie kontrolować - jeśli nie będziemy tego robić, mięśnie nie będą dostatecznie napięte. Na początku czułam bardzo lekkie zakwasy, w tym momencie już tego nie czuję. Takie zabiegi wykonuję 4-5 razy w tygodniu, z gąbką 2-3 razy.

A co z dietą? Przede wszystkim zrezygnowałam z soli, która zatrzymuje wodę w organizmie. Staram się nie solić kanapek, dań, które przygotowuję, nawet wody, w której gotuję makaron czy ryż staram się nie solić, chociaż z tym to akurat różnie u mnie bywa. Ponadto staram się ("staram się" to dość częste, bo trafne stwierdzenie:)) ograniczyć ilość spożywanego tłuszczu, co dało bardzo pozytywne rezultaty w moim ogólnym samopoczuciu - czuję, że jakoś moim kiszkom lepiej idzie trawienie, nie mam wzdęć i nie czuję się jak napompowana jak opona od ursusa, gdy mam PMS. I troszkę schudłam:) Do tej listy ograniczanych produktów spożywczych dorzuciłam jeszcze słodycze - w tym momencie zjedzenie kilku czekoladek kończy się u mnie nudnościami i bólem żołądka.

Raz w tygodniu staram się też.... tańczyć:) Nie mam za bardzo czasu i kasy na zapisanie się na zumbę, ale coś tam kumam w tym temacie, włączam youtube i jazda!:) Zastanawiam się też nad tym, czy by nie zacząć sobie gdzieś truchtać, nawet miałam zacząć to robić od tego tygodnia, ale dopadł mnie półpasiec:( No cóż, z tego pomysłu postaram się nie zrezygnować:)

W tym momencie, jeśli miałabym określić procentowo w jakim stopniu cellulit został zniwelowany, po 3 tygodniach takiej kuracji, będzie to około 40%.  Myślę, że to dużo, a na pewno będzie jeszcze więcej. Wreszcie poczułam, że mam jakieś mięśnie, a pośladki fajnie się podniosły:) Jestem jak na razie zadowolona, narzeczony też;) Jednak zdjęć przed/po Wam niestety nie przedstawię - wstydzę się robić sobie foty w majtach:D

A jak Wy walczycie z cellulitem?:)

______________________________________

BĄDŹ ZE MNĄ NA BIEŻĄCO!
FACEBOOK - KLIK
BLOGLOVIN - KLIK
TWITTER - KLIK

Zobacz też:

25 komentarzy:

  1. Mój sposób: rowerek stacjonarny, masażer elektryczny z wymiennymi nakładkami, rękawica do masażu, zielona i biała herbata oraz reduktor cellulitu z Ziai:)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Też muszę wprowadzić zieloną herbatę na stałe do swojej diety:) I zainteresuję się tym reduktorem z Ziai:)

      Usuń
  2. Masaże na sucho są genialne na cellulit! Poza tym ćwicZę jogę i wchodzę po schodach. Gdy ktoś nie lubi przysiadow to schody godnie je zastąpią.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Schody są super, ale ja mieszkam akurat w domku parterowym, więc schodów jest tylko 7:D Zostają mi więc tylko przysiady:)

      Usuń
  3. odnośnie ćwiczeń, to ja zaczęłam z Mel B. Trwało to prawie miesiąc :D i żałuję że przestałam...skóra wtedy zdecydowanie lepiej była napięta...

    OdpowiedzUsuń
  4. Dosyć ciekawy sposób , jeszcze nigdy o tej metodzie nie słyszałam :)
    Ja używam olejku do ciała i masażera :)

    OdpowiedzUsuń
  5. Fajne sposoby na cellulit - napewno wypróbuję.

    OdpowiedzUsuń
  6. Ja systematycznie robię masaże na sucho , plus smaruje się kosmetykami ujędrniającymi :)

    OdpowiedzUsuń
  7. Chodzę na Crossfit i X Fitness - polecam. Po poł roku ćwiczeń widzę ogromną różnicę! A zielona herbata nigdy nie zaszkodzi :)

    OdpowiedzUsuń
  8. ile to się trzeba nagimnastykować, żeby tą słodką pomarańczową skórkę odesłać gdzie diabeł mówi dobranic...
    Cudowny blog:)
    Po pracy szukam Cię na fb i instagramie, tam pewnie równie pięknie:)
    Pozdrawiam i zapraszam do siebie:)
    fochzprzytupem.blogspot.com
    www.facebook.com/pages/FOCH-z-przytupem/727676660654507
    instagram.com/fochzprzytupem

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Oj trzeba i to bardzo dużo:)
      Cieszę się, że Ci się podoba:) Na Insta mnie nie ma, tzn. mam profil, ale nie dodaję zdjęć, bo nie mogę się na niego dostać:( ale na FB jestem oczywiście:)

      Usuń
  9. Ja używam żelu antycellulitowego wyłącznie ;)
    Niestety mam tak wrażliwą skórę, że żadne masaże takimi gąbkami czy nawet używanie olejków nie wchodzi w grę..

    OdpowiedzUsuń
  10. Ja robię peeleng z kawy grubomielonej i go uwielbiam , robię conajmniej 2 razy w tyg a tak to narazie nic nie robie :(

    OdpowiedzUsuń
  11. Ja nie miałam tego problemu do tej pory , ale widzę , że na moich udach coś zaczyna się dziać , więc zaczełam od kremów i masażu a teraz dołącze jeszcze ćwiczenia ... Lepiej zapobiegać niż leczyć ;p

    OdpowiedzUsuń
  12. Ja stosuje peeling z fusów kawy, do wzmocnienia balsam z eveline ze złotem i oczywiście trening, jest lepiej, ale całkiem pozbyć się go nie da :(

    OdpowiedzUsuń
  13. Zielona herbata dodana do diety jest świetna!
    www.nataliamajmonroe.blogspot.com

    OdpowiedzUsuń
  14. Ja się lubię wspomagać kosmetykami. Uważam, że sama dieta i ruch nie wystarczą by się pozbyć cellulitu. Jeśli będziemy się smarować kosmetykami antycellulitowymi ( a co nam szkodzi i tak się smarujemy zwykłymi balsamami!) to nie dość, że szybciej pozbędziemy się pomarańczowej skórki, to jeszcze wygładzimy i napniemy skórę. Także polecam wypróbować! A oto mój hit, zobaczcie sobie na zdjęciach efekty, żeby nie było że ściema czy coś:
    http://naturica.pl/koncentrat-cynamon-lkarnityna250g

    OdpowiedzUsuń
  15. Najlepiej podejść do cellulitu poważnie już na wczesnym stadium, bo jak się rozwinie to niekiedy trzeba miesiącami się męczyć żeby się go pozbyć.

    OdpowiedzUsuń
  16. Ja zdecydowanie stawiam na ćwiczenia. To u mnie najlepiej działa. Oczywiście nie omieszkam też nawilżać cerę i masować ją. Czasami stosuje peeling kawowy

    OdpowiedzUsuń
  17. Witam serdecznie.

    Cellulit był dla mnie wielkim problemem. Do czasu! Łykałam różnego rodzaju tabletki, stosowałam diety. Niestety efektów nie było widać, a nawet bym powiedziała, że są forma jest gorsza i cellulit był większy.
    Byłam załamana. Dopiero w sieci wyczytałam, że medycyna estetyczna idzie do przodu i jest możliwe wyleczenie mojego obrzydliwego cellulitu.
    Ktoś tam polecał zabiegi Icoone, poczytałam, umówiłam się na wizytę w jednej z warszawskich klinik i... na efekty nie musiałam długo czekać.
    Jedna seria trwała 60 minut. Relax, wyciszenie, muzyka, miła pani Ola, nic nie bolało, a wręcz zabieg był przyjemny. Zrobiłam ich ok. 10 masaży z podciśnieniem. Dodatkowo zaczęłam jeść zdrowo i chodzić na basen. Horror z cellulitem zniknął. A byłam w klinice doktor Beaty Dethloff jakby ktoś pytał.

    OdpowiedzUsuń
  18. Bardzo dobra taktyka - mam podobną. Najgorsze co można zrobić to chyba ograniczyć się do jednego działania (najwcześniej właśnie smarowania) i łudzenia się, że coś zrobi się samo

    OdpowiedzUsuń

Dziękuję za dodanie komentarza! Aby uniknąć spamu moderuję wiadomości, więc nie będzie on widoczny od razu, pojawi się najpóźniej następnego dnia. Jeśli chcesz być ze mną na bieżąco, zachęcam do zaobserwowania bloga lub/i polubienia strony na Facebook'u lub Google+:) Staram się zawsze odwiedzać blogi komentujących;)

Obsługiwane przez usługę Blogger.