Pokazywanie postów oznaczonych etykietą Paleta. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą Paleta. Pokaż wszystkie posty

piątek, 4 marca 2016

Nowości z drogerii Natura: Wet'n Wild, My Secret, Kobo - pierwsze wrażenia:)

Hej:)

Witam w marcu, mam nadzieję, że tak jak ja, czujecie wiosnę w powietrzu, mimo nie najlepszej pogody za oknem:) (nawet sobie wiosenną podkładkę do zdjęć kupiłam, a co.) Zapraszam Was dziś na luźny post z kosmetykami, które udało mi się zakupić na promocji na kosmetyki kolorowe w Drogerii Natura:)


Moim celem był zakup produktów nowych marek, które pojawiły się w Naturze, czyli m.in. Wet'n Wild czy Prestige Cosmetics. Zależało mi także na zdobyciu nowego rozświetlacza z My Secret, który spodobał mi się bardziej niż Diamod Illuminator od Wibo oraz pudru brązującego z Kobo. Czy moje zakupy się udały? Zapraszam do dalszej lektury:)

Zawiodłam się już niestety na początku - zabrakło rozświetlacza My Secret:/ Nieco zasmucona przeglądałam szafę tej firmy i wpadły mi w oko małe paletki cieni Natural Beauty. Kolory wersji Dark Side są idealnie dla mnie, nie tylko dla oczu, ale również do brwi! Bardzo podoba mi się pigmentacja tych cieni, jestem wstępnie zadowolona z beżowego koloru - zawsze sprawdzam tester cieni bazowych na początku, jeśli jest dobrze napigmentowany, to wiem, że dalej może być tylko lepiej:) 



Szafa Wet'n Wild zatrzymała mnie na jakieś pół godziny. Wysmarowałam ręce chyba wszystkim, czym się dało i prawie zdenkowałam paniom sprzedawczyniom płyn micelarny do zmywania swatchy z ręki;) Jako pierwsze rzuciły mi się w oczy duże palety cieni. Przy macaniu podsłuchałam pewną dziewczynę, która mówiła, że kupiła paletę Wet'n Wild w Stanach i jest to jedna z lepszych palet, na dodatek kompletnie zakochałam się w jednym z cieni tej palety - niestety nie ma nazwy, znajduje się on na samym dole po prawej stronie. Wydaje się być zielonkawy, ale po nabraniu na palec jest brązowy i mieni się na błękitny odcień - coś pięknego! I tak właśnie paletka o nazwie E738 Comfort Zone wylądowała w moim koszu:) Pokazałam już filmik z przepięknym cieniem na moim facebookowym fanpage, kto nie widział wstawiam poniżej:)





Ponadto pigmentacja cieni jest naprawdę niezła:) Wszystkie cienie w palecie są błyszczące, nie ma ani jednego matu, trochę szkoda, ale cóż:) Mam paletkę matową od My Secret:)

Wet'n Wild ma w swojej szafie trzy rodzaje (jeśli dobrze pamiętam) szminek. Skusiłam się na MegaLast Lip Color w odcieniu E906D Wine Room. Jest to lekko bordowy kolor. Nie podoba mi się tutaj opakowanie - po pierwsze szminka nie chowa się całkowicie, tylko wystaje, co oczywiście skutkuje ubrudzeniem wieczka przy zamykaniu pomadki. No i plastik jakiś taki trochę marnej jakości, wydaje mi się, że szybko się porysuje. Mam nadzieję, ze jakość szminki to zrekompensuje:)

Do koszyka dodałam także czarną kredkę - podobno jest miękka i to mnie przekonało do jej zakupu. Jest też duża i niedroga - w normalnej cenie kosztuje chyba 5,99. Na razie nie ma efektu wow, ot, zwykła czarna kredka. Zobaczymy jak się sprawdzi na oku:)


Długo zastanawiałam się nad fluidem Coverall tej samej firmy. Ostatecznie przekonało mnie dobre krycie i matowe wykończenie. Podoba mi się także jego odcień E815 Fair - jest on idealny dla totalnych bladziochów, którym jestem o tej porze roku i nawet mój jasny Max Factor Face Finity w kolorze Nude jest dla mnie teraz za ciemny. Noszę go od kilku dni, jak na razie jest ok:)


To tyle z Wet'n Wild. Ostatnią rzeczą, jaką udało mi się kupić to puder brązujący od Kobo (wzięłam ostatnią sztukę, uff!). Zależało mi na nim, gdyż ma on chłodny odcień, którego też potrzebuję o tej porze roku;) Używam go razem z podkładem Coverall, świetnie do siebie pasują:) Niestety nie podoba mi się pigmentacja - muszę przejechać po nim kilka razy pędzlem, żeby na skórze coś zostało. Już brązer z trio od Makeup Revolution jest bardziej napigmentowany.


Z szafy Prestige nic mi się nie spodobało, więc na tym zakończyłam swoje zakupy;)

Które z tych produktów chciałybyście poznać bliżej? Dajcie znać w komentarzach:)

PS. W Naturze kupiłam też coś dla Was;) Miejcie się na baczności, wkrótce konkurs!:)
PS2. Jutro targi Beauty Forum w Warszawie. Jeśli zdrowie dopisze ( bo coś ostatnio nie dopisuje), będę tam - kogo z Was spotkam?:)

Buziaki, 
Maddie Ann:)

____________________________________________

BĄDŹ ZE MNĄ NA BIEŻĄCO!
FACEBOOK - KLIK
BLOGLOVIN - KLIK
TWITTER - KLIK
INSTAGRAM - KLIK

Czytaj dalej

piątek, 15 stycznia 2016

Pink Fizz - paleta cieni od Makeup Revolution | PREZENTACJA

Hej:)

Przyszedł czas na prezentację drugiej z nowych czekoladowych palet, czyli Pink Fizz. Jeśli chcecie zobaczyć jak wygląda pierwsza paleta, zapraszam na poprzedniego posta:

Różowa czekolada wygląda dość oryginalnie:) Przyznam szczerze, że nie wiem, co bardziej wpłynęło na moją decyzję "Tak, chcę ja mieć" - jej wygląd czy kolory cieni:) Co do zapachu to wypadł on znacznie gorzej niż w przypadku Salted Caramel - jest to słodki i sztuczny zapach. Nawet bardziej sztuczny niż słodki. Dosłownie wczoraj przeczytałam, że miała pachnieć truskawkowo, ale niestety w ogóle mi to truskawki nie przypomina.


Zapach natomiast rekompensują kolory cieni w palecie:) Zdecydowaną większość stanowią tutaj cienie metaliczne i błyszczące, są tylko 3 maty. Zapraszam na swatche!:)


Champers - typowy, beżowy cień o wykończeniu matowym,
Drink - ciemniejszy beż, również matowy,
Flute - ciężko mi ten cień opisać... jest to chyba bardzo bardzo jasny kolor typu "rose golden", jak widać - metaliczny.
Sparkling - mam wrażenie, że jest to bardzo chłodna odmiana różowego koloru. Metaliczne wykończenie może sprawiać, że widizimy cień w kolorze srebrnym:) Kolor trudny do zdefiniowania:)


Toast - jasnoróżowy, metaliczny cień, przypomina mi na palcu kolor błyszczyka Joli Rutowicz ;D
Bubles - biała perła, nie macie wrażenia, że wygląda trochę.... tandetnie?;)
Girl - ciemny róż o wykończeniu metalicznym, najciemniejszy odcień różowego w całej palecie.
Party - złoto o jakimś takim pomarańczowym odcieniu. Metalic:)


Elegant - wreszcie jakiś elegancki cień!;) Jest to miedziany odcień, na zdjęciu wygląda na jaśniejszy. Oczywiście wykończenie metaliczne:)
Celebrate - jasny, niebieski cień o metalicznym wykończeniu, odcień typu "baby blue",
Truffle - brązowy cień z różowo-czerwonymi drobinkami (na zdjęciu niestety nie widać), bardzo ciekawy:)
Rosy - pamiętacie cień Cake z palety Salted Caramel? To dokładnie to samo!


Cork - nie wiem, czemu, ale kolor wyszedł na zdjęciu zupełnie inaczej - sfotografowałam brązowy cień o chłodniejszym odcieniu, a tu widać jakiś taki stalowy kolor...
Pop - trzeci z matów w kolorze brązowym.
France - bardzo ciekawy kolor, na zdjęciu wyszedł na granatowy i w rzeczywistości jest to właśnie taki kolor, ale przy roztarciu opalizuje na fiolet/róż:)
Pink Fizz - metaliczny, jasny róż:)

I tak prezentują się wszystkie cienie z palety Pink Fizz:) Na tą chwilę uwielbiam cienie Truffle, France i Pink Fizz, a Wy? Które przypadły Wam do gustu?

Buziaki, 
Maddie Ann:)


PS. Paletę możecie zakupić w sklepie Ladymakeup.pl, kliknięcie w link poniżej przekieruje Was bezpośrednio na stronę z produktem:)

_________________________________________
BĄDŹ ZE MNĄ NA BIEŻĄCO!
FACEBOOK - KLIK
BLOGLOVIN - KLIK
TWITTER - KLIK
INSTAGRAM - KLIK

Czytaj dalej

piątek, 8 stycznia 2016

Salted Caramel - paleta cieni od Makeup Revolution | PREZENTACJA

Hej:)

Słony karmel - smak, który zapewne wiele z Was lubi:) Firma Makeup Revolution chyba też, a przynajmniej stwierdziła, że jest to świetny pomysł na wypromowanie produktu. I mieli rację:) Paleta Salted Caramel przyciąga wzrok nie tylko miłośniczki makijażu, ale także wodzi za nos... najprawdziwszym zapachem słonego karmelu! Aż ślinka cieknie:)


Przepiękny, wyczuwalny nawet przy zamkniętej palecie zapach i słodki wygląd to nie jedyne zalety tej palety:) Skupmy się na najważniejszym, czyli na cieniach:) Zapraszam na prezentację palety cieni Salted Caramel firmy Makeup Revolution:)




Kolorystyka bardzo przypadła mi do gustu - znajdziemy w tej czekoladce nie tylko cienie w kolorach brązu i beżu, ale także róże, złoto, znalazło się nawet miejsce dla niebieskiego:) Popatrzcie poniżej na swatche:)


Salted Caramel, Makeup Revolution

Delicious - matowy beż, w większej dawce, co jest przeze mnie bardzo pożądane - takiego cienia nigdy u mnie za wiele:)
Tempt - czarny matowy cień, już widzę, że wykorzystam go do podkreślania brwi:)
Heavenly - przy tym cieniu widać satynowe wykończenie. Jest to lekki, jasno różowy, można by nawet rzec, że łososiowy kolor.
Drizzle - satyna, brąz w cieplutkim odcieniu:)


Enjoy - ciemnoszary cień z drobinkami.
Choc - kolejny cień z drobinkami - w kolorze ciepłego brązu:)
Cake - przepiękny perłowy, słodko różowy cień:) rewelacyjnie się mieni:)
Perfect - ten cień jest dla mnie perfekcyjny:) potrzebowałam takiego chłodnego odcienia brązu, jest świetny do zaznaczania załamania powieki, dobrze podbija niebieski kolor tęczówki:) Ma satynowe wykończenie.


Crunch - widzicie ten lazurowy błękit? Jest przepiękny! Cień ten posiada metaliczne wykończenie:)
Sweet - satynowy, pomarańczowo-brązowy cień - osobiście nie przypadł mi do gustu - nie używam cieni w takim kolorze, odcień jest zdecydowanie dla mnie za ciepły. Ale może znajdę dla niego jakieś rozwiązanie:)
Fudge - metaliczny cień w kolorze... starego złota? takie mam skojarzenie:)
Salted - także metaliczne wykończenie - jest to odcień chłodnego brązu.


Candy - jaśniejszy i lekko cieplejszy od cienia Perfect, wykończenie satynowe:)
Caramel - iście królewskie złoto o metalicznym wykończeniu:)
Spoon - cień w kolorze typu "rose golden" w czystej postaci, wykończenie metaliczne:) Dla niektórych może być zwykłym, metalicznym łososiem:)
Yum! - metaliczny cień w kolorze bardzo jasnego złota:)

To już wszystkie cienie z palety Salted Caramel:) Który spodobał Wam się najbardziej? Ja zakochałam się w cieniach: Cake, Perfect, Crunch i Spoon, podoba mi się też połączenie cienia niebiekiego Crunch ze złotymi odcieniami: Fudge albo Caramel:) chyba czeka mnie makijażowe szaleństwo!:)



W kolejnym poście zaprezentuję Wam drugą nową paletę-czekoladkę Pink Fizz:)

Buziaki,
Maddie Ann:)

PS. Paletę możecie zakupić w sklepie Ladymakeup.pl, kliknięcie w link poniżej przekieruje Was bezpośrednio na stronę z produktem:)
I ♡ Makeup - 16 Eyeshadow I HEART CHOCOLATE SALTED CARAMEL - Paleta 16 cieni do powiek (KARMELOWA CZEKOLADA) _______________________________________

BĄDŹ ZE MNĄ NA BIEŻĄCO!
FACEBOOK - KLIK
BLOGLOVIN - KLIK
TWITTER - KLIK
INSTAGRAM - KLIK

Czytaj dalej

wtorek, 13 stycznia 2015

Paleta cieni Rio Rio Sleek, czyli trochę lata w zimie | PREZENTACJA

Hej:)

Jak niektórzy już wiedzą pod choinką znalazłam paletkę Rio Rio Sleeka, z czego cieszę się przeogromnie;) Dlatego musiał prędzej czy później pojawić się post ze swatchami tych cieni:) Kolory mnie po prostu powalają, na szalony, karnawałowy makijaż będą jak znalazł. Mam nadzieję, że spodobają się również Wam;)

W tym poście nie tylko poznacie paletę, pooglądacie sobie także trochę pięknych, brazylijskich widoczków:) Powiem Wam, że po skończeniu pisania posta zaczęłam szukać ciekawych ofert na stronach biur podróży;)

Już samo opakowanie mnie urzeka, uwielbiam na nie patrzeć, chyba go nie wyrzucę:) Spójrzcie tylko:


Ta paleta to feeria barw, jeśli nie czujecie się na siłach, żeby wykonać nią cały makijaż (w sensie nie lubicie odważnych krzykliwych makijaży na sobie), to może się Wam się nie przydać. Jednak niektóre cienie sprawdzają się także przy makijażu dziennym, jako delikatny akcent kolorystyczny lub rozświetlenie makijażu .


Znajdziemy tu cienie przede wszystkim metaliczne i z drobinkami:)

Czas na swatche:)

 


Pierwsza czwórka prezentuje się bardzo wyraziście:)

Tropics - iście tropikalny pomarańczowy, matowy kolor, dość mocno napigmentowany:)
Night Fever - gorączka (sobotniej?) nocy w kolorze wściekłego różu, również mocno napigmentowany mat:)
Cachaca - biała perła, która nie daje od razu mocnego efektu, jedna warstwa cienia delikatnie połyskuje, dopiero po dodaniu drugiej widać mocno perłowy biały cień, określiłabym nawet, że jest nieco... śnieżny:) (dla lekkiego ochłodzenia gorącej, brazylijskiej kolorystyki palety...ACH, JAK MI SIĘ MARZY LATO!)
City of Gold - mocno żółte złoto, wydaje mi się, że bardziej metaliczne, niż perłowe.

Pewnie zastanawiacie się, co to za nazwa "Cachaca":) Jest to napój alkoholowy produkowany z soku trzcinowego, popularny w Brazylii. Wygląda jak nasza wódka, więc kolorek pasuje;)

Źródło: http://www.kern-spirituosen.de/Canario-Cachaca-1-Liter.html?t10_legalAge=1
Coś mi się obiło o uszy, że w Biedronce jest, jakby ktoś był zainteresowany;)


Ipanema - ciepły, delikatny fiolet z niewielką ilością złotych drobinek.
Caipirinha - metaliczna, jasna zieleń, bardzo mi się podoba:)
Copacabana - ciemniejszy beż ze złotymi drobinkami.
Sao Conrado - delikatny róż, powiedziałabym nawet, że wpada w łososiowe tony (ciężko mi to było uchwycić na zdjęciu, dobrze to widać na palcu), delikatnie się mieni złotymi drobinkami, śliczny:)

Skąd nazwy?
Ipanema - dzielnica w południowym Rio de Janeiro, znajduje się tam przedłużenie plaży na Copacabanie:)

Źródło: http://www.ryuryuclothing.com/tag/ipanema/

Caipirinha - koktajl alkoholowy robiony na bazie Cachacy. Ta nazwa bardziej mi się jednak kojarzy z zumbą:D Ale nazwa do cienia trafiona, prawda?:)

Źródło: http://blog.swishplastic.com.au/chill-with-a-caipirinha/
Copacabana - dzielnica Rio de Janeiro, która słynie ze swojej plaży, długiej na 4 km:) Ten cień to chyba imitacja piasku:)
Źródło: http://www.bestourism.com/medias/dfp/357
























Sao Conrado - zamożna dzielnica Rio de Janeiro:)

Źródło: http://soulbrasileiro.com/main/rio-de-janeiro/areas-and-suburbs/zona-sul/sao-conrado/sao-conrado/

Ostatnia czwórka:


Urca - mniej żółte złoto, bardziej delikatne, stonowane. Jak widać jest to cień metaliczny:)
Leblon - matowy czarny, który moim zdaniem jest niezbędny w tej palecie do storzenia wieczorowego, przydymionego, szalonego makijażu:)
Bossa Nova - śliczny fiolecik opalizujący na niebiesko (naprawdę), uwielbiam ten kolor:)
Leme - ciemny, opalizujący niebieski, przyznam szczerze, że gdy pierwszy raz zobaczyłam tę paletkę w Internecie, to ten cień spodobał mi się najbardziej i chyba to dla niego bardzo chciałam ją mieć:)

Urca - spokojna dzielnica Rio de Janeiro, podobno lubią ją celebryci,  stonowany złoty kolor cienia - wszystko pasuje;)
Leblon - najbardziej zamożna dzielnica Rio:)
Bossa Nova - styl muzyki brazylijskiej;
Leme - miasto i gmina w stanie Sao Paulo, kolor granatowy znajduje się we fladze i herbie Leme, może stąd nazwa cienia:)

Przygotowuję już dla Was makijaż za pomocą tej paletki:)

Kto chętny na karnawał w Rio Rio??;)

________________________________________

BĄDŹ ZE MNĄ NA BIEŻĄCO!

FACEBOOK - KLIK
BLOGLOVIN -  KLIK
TWITTER - KLIK
Czytaj dalej

poniedziałek, 3 listopada 2014

Makeup Revolution I heart Chocolate - czekoladowa paleta do makijażu | RECENZJA

Hej:)

Czekaliście, wiem:) I doczekaliście się recenzji palety I heart Chocolate od Makeup Revolution:) Może dla niektórych z Was będzie dziwne, że robię recenzję po tygodniu od otrzymania produktu, ale używałam jej codziennie, mazałam sobie ręce, sprawdzałam, malowałam moją mamę itd. Była w ruchu cały czas i jak najbardziej mogę już coś o niej powiedzieć:)

Paleta wygląda jak tabliczka czekolady i to bezsprzecznie przyciąga wzrok:) Mało tego, kiedy przyłożymy nos do palety, wyczujemy bardzo delikatną i słodką woń czekolady:) Nie jest to zapach typowej mlecznej czekolady do zjedzenia, jest on bardziej sztuczny, ale nadal przyjemny:) Do palety dołączona jest dwustronna pacynka:)

Każdy cień ma swoją nazwę. Jak widać genialnym wprost pomysłem jest umieszczenie dwóch najczęściej używanych cieni w większej dawce:) Nie wiem, jak Wy, ale w moim przypadku beż to najbardziej "ruchliwy" cień;) 




Mamy tu cienie matowe, perłowe oraz z drobinkami, więc każdy znajdzie coś dla siebie. Wśród matowych cieni mamy beż, 2 jasne brązy, ciemniejszy brązowy w ciepłym odcieniu, najciemniejszy brąz, na palcu wygląda prawie jak czarny (co za chwilę zobaczycie:)) oraz jasny róż. Perłowe cienie występują przeważnie w różnych odcieniach złota, a wśród tych z drobinkami mamy fiolety i bardzo ciemną zieleń:) Dla mnie dobór kolorów jest bardzo interesujący:)

Czas na swatche:) Miłego oglądania:)



You Need Love: matowy beż,
Piece Me Together: matowa zieleń? W momencie otwarcia widzimy ciemną, nasyconą zieleń ze złotymi drobinkami, jednak po roztarciu na skórze cień przybiera prawie czarny kolor:) Prawdziwy kameleon:)
One More Piece: matowy jasny brąz,
Love Torn: bardzo ciemny fiolet ze złotymi drobinkami - w tym cieniu drobinki są najgrubsze i najgęściej upakowane - kiedy patrzymy na paletę ten właśnie cień od razu rzuca się w oczy:)



Stolen Chocolate: bardzo ciemny chłodny brąz, można powiedzieć, że takie... błotko:)
Thank Friday: najjaśniejszy matowy brąz,
More!: jasne perłowe złoto,
Pleasure Girl: ciemny brąz w ciepłym odcieniu, matowy.



Meet Chocolate: bardzo jasny, lalkowy róż:) świetnie komponuje się z fioletem poniżej:) jedyny średnio napigmentowany cień w palecie, ale jak się nałoży go odrobinę więcej niż normalnie, to ładnie go widać i trzyma się cały dzień:)
Unforgivable: ciemny, zimny fiolet z różowymi drobinkami:)
Love Divine: ciemny brąz, odcień wpadający w miedź, perłowy,
Smooth Criminal: znów perła, jasny brąz:)



Chocolate Love: kolejne perłowe złoto. Czym się różni od podobnego cienia More! ? Tutaj mamy więcej złota w złocie:)
You need More: kolejny perłowy brąz:)
What A Way to Go: cieplutki fiolet z różowymi i niebieskimi drobinkami (mam nadzieję, że to widać na swatchu!)
Endorphines Ready!: prawdziwa perła do rozświetlania:)

Tak się prezentuje cała szesnastka:) Co do jakości to cienie są o zdecydowanie lepsze od innej palety MUR Iconic 3 (TUTAJ prezentacja palety). Często spotykałam się z opinią, że cienie w Iconic 3 się osypują. Na początku nie widziałam problemu, jednak w miarę dłuższego stosowania zauważyłam, że niektóre z nich mają tendencję do lądowania na policzku:) Ale na szczęście w niewielkich ilościach. Przy I heart Chocolate nie ma takiego problemu. Nie zauważyłam, żeby się prószyły i osiadały na skórze pod okiem. Mało tego - cienie utrzymują się na powiece cały dzień. Zazwyczaj maluję się rano między 8-11, makijaż zmywam około godziny 23 i aż mi go szkoda usunąć, bo oko wygląda tak, jakby było umalowane przed chwilą:) Jestem z nich bardzo zadowolona:)

Bardzo lubię matowe cienie w tej palecie. One nawet nie są typowo matowe - może tak wyglądają, ale mają bardzo przyjemne, miękkie i gładkie wykończenie, takie satynowe:) Ze wszystkimi cieniami jednak świetnie się pracuje, bardzo dobrze się je rozciera:)

Paleta I heart Chocolate jest w cenie 40zł. Myślę jednak, że za tak dobrą paletę to niewielka cena:) Możecie ją zakupić na przykład na stronie Ladymakeup.pl, baner poniżej przekieruje Was od razu do sklepu:
Ladymakeup

Narobiłam ochoty na czekoladkę od MUR??;)
Czytaj dalej
Obsługiwane przez usługę Blogger.