Hej!:)
Nareszcie udało mi się wypstrykać jakiś makijaż:) Uwierzcie, że przez długą i bolesną drogę dziś przeszłam, żeby Wam go pokazać.... Pomijając fakt, że moje lico za nic nie chce dobrze wyglądać na zdjęciu, więc zrobiłam milion zdjęć, bo może któreś wyjdzie, to przed samym fotografowaniem miałam problem z przyklejeniem sztucznych rzęs (jestem początkująca w tym temacie), a jak już je przykleiłam, to z jednego oka musiałam zaraz odkleić, bo jakiś trzycentymetrowy włoch wlazł mi do oka i nie mogłam go usunąć..... Co ja się przy tym upłakałam... Nie mówiąc już o tym, że prawie cały makijaż przy tym jednym oku spłynął jak marzenie:( No i powtórne mocowanie rzęs przyprawiło mnie o dodatkowy stres. W dodatku nadal oko mnie boli i każdy, nawet najmniejszy ruch powietrza sprawia, że zaczyna łzawić. Uffffff....... Ile się trzeba nacierpieć, żeby być piękną;)
Ale cóż. Nie poddałam się i jakoś wybrałam parę zdjęć:) Jako, że nastał już październik, dziś zobaczycie makijaż jesienny:) Inspiracją do niego były dwa cienie Inglota, które znalazłam przy kolejnym porządkowaniu kufra (nigdy go nie mogę dobrze posprzątać, bo zaraz i tak zrobię bałagan). Uwielbiam ten pomarańczowy - opalizuje na złoto:) Postanowiłam go połączyć z ciepłym, matowym brązem. Poniżej zdjęcia cieni, ich numery i swatche:)
Poniżej makijaż. Oprócz tych dwóch inglotowych cieni użyłam jeszcze czarnego matowego do zrobienia delikatnej, roztartej kreski i jasnego połyskującego beżu do rozświetlenia wewnętrznego kącika (obydwa cienie pochodzą z paletki Sleek Storm), plus jeszcze cielista kredka z Manhatanu na linii wodnej, tusz SuperShock Avon, no i rzęsy Demi Wispies Ardell przyklejone na klej Duo. Podziwiajcie efekty:)
Chciałam zrobić tak, żeby ten pomarańczowy cień znalazł się na środku powieki, a okalał go brązowy. Widać to w ogóle? Bo zatraciłam już obiektywne spojrzenie:)
![]() | |
| Nie lubię tego zdjęcia, ale dodałam je, żebyście zobaczyli, jak bardzo sexy jest moje oko! :DDD |
Wiecie, co mnie wkurza? Że nie mogę oddać na zdjęciach intensywności kolorów cieni.
Może na swatch'ach widać je dobrze, ale na powiece za nic w świecie nie
chcą wyglądać tak pięknie, jak w rzeczywistości. Na fotkach makijaż
jest delikutaśny, a na żywo wyglądam jakbym miała kilo tapety na
twarzy.
Ktoś mi poleci jakiś dobry aparat? Bo nawet nie wiem, na co konkretnie zbierać kasę;)
Jak widzicie, kolory cieni mocno wybijają niebieską tęczówkę:) Także
bierzcie i czerpcie z tego posta wszystkie niebieskookie Panie:)
Jak Wam się podoba??:)
















