piątek, 12 sierpnia 2016

VIANEK Intensywnie nawilżające masło do ciała z ekstraktem z ziela owsa | RECENZJA

Hej:)

Jeszcze niedawno byłam przeciwniczką smarowania ciała czymkolwiek.... Choć może nie przeciwniczką. Po prostu mi się nie chciało, powiedzmy to sobie wprost ;) Myślałam, że mycie skóry nawilżającym czymś, co nie zawiera SLS-u w zupełności wystarczy, fakt faktem, że po takim myciu skóra jest mniej przesuszona, lecz jakiś czas temu zaczęłam odczuwać potrzebę nakładania jakiegoś smarowidła, szczególnie na ręce i nogi. Ja nie wiem, chyba się już trochę starzeję.

Dobra, jakieś tam masło shea jeszcze miałam, ale jak już się smarować, to szybko i żeby się błyskawicznie wchłaniało, ale nawilżało i żebym nie musiała używać tego codziennie, bo jednak mój wewnętrzny leń nie daje mi czasem spokoju. A masło shea jest trochę za ciężkie, jak na moje wymagania. Dobrze się sprawdzał olej monoi, ale dobił już dna, więc postanowiłam spróbować czegoś nowego. 

Vianek, Intensywnie nawilżające masło do ciała

Skorzystałam z okazji, jaką były targi Beauty Forum, które odbywały się na początku marca. I trafiłam na taką oto piękną wystawę Sylveco, o:


Doszły mnie słuchy, że Sylveco sobie zrobiło jakąś markę-siostrę, czy jakoś tak, w każdym bądź razie podobno dobra i naturalna i ładnie się nazywa: VIANEK. A skoro za młodu Maddie Ann "wiła wianki i rzucała je do falującej wody" to i tak prozaiczna rzecz, jak nazwa ją przyciągnęła. I zaczęła buszować wśród wspaniale pachnących Viankowych maseł, balsamów i peelingów.

Jak już obwąchałam wszystko, to drogą eliminacji (bo ciężko mi się było zdecydować, co wybrać) zakupiłam intensywnie nawilżające masło do ciała, to niebieskie. Tak, kupowałam nosem. I żałuję, że nie możecie tego przez monitor powąchać, bo to.... WINOGRONA Z NUTĄ CZEKOLADY. I nie pachnie tylko z pudełka. Ze skóry też czuć.



Skład: Aqua, Glycine Soja Oil, Glycerin, Butyrospermum Parkii Butter, Theobroma Cacao Seed Butter, Triticium Vulgare Germ Oil, Glyceryl Stearate, Avena Sativa Straw Extract, Sorbitan Stearate, Sucrose Cocoate, Hydrolyzet Oats, Stearic Acid, Cetearyl Alcohol, Xanthan Gum, Benzyl Alkohol, Parfum, Dehydroacetic Acid

Ok, zapach zapachem, ale ja bym jeszcze chciała, żeby masło spełniło ciężkie wymagania mojej skóry. Używam go zazwyczaj po prysznicu wieczorem i zazwyczaj przez 2,3 kolejne dni już nie potrzebuję się ponownie smarować, może jedynie odrobinę nakładam na łokcie i kolana, żeby nie były jak papier ścierny. Nakładanie tego masła 2 razy w tygodniu w zupełności mi wystarczy i to bardzo mi się podoba. Skóra jest zdecydowanie bardziej nawilżona, przyjemnie gładka i jakby... gęstsza, więc myślę, że przy systematycznym stosowaniu masło powinno też ujędrniać.


A jak się wchłania? No tutaj już trzeba troszkę poczekać, ale jest to całkowicie zrozumiałe, bo to przecież nie jest lekkie mleczko, lecz masło, które z reguły ma trochę bogatszą konsystencję. Rozsmarować też trzeba uważnie. Tą malutką "wadę" uważam za naturalną dla tego typu produktu, tym bardziej jestem ją w stanie zaakceptować, jeśli pozwala mi to na stosowanie masła tylko 2 razy w tygodniu.

Cóż rzec więcej? Masło świetnie i trwale nawilża, bosko pachnie i ma same dobroci w składzie. Szósteczka jak się patrzy ;)


CENA: ok. 20-25zł
GDZIE KUPIĆ? A na przykład tu: http://www.cocolita.pl/pielegnacja/vianek-intensywnie-nawilzajace-maslo-do-ciala-150ml


_________________________________________

BĄDŹ ZE MNĄ NA BIEŻĄCO!
FACEBOOK - KLIK
BLOGLOVIN - KLIK
TWITTER - KLIK
INSTAGRAM - KLIK

Czytaj dalej

piątek, 29 lipca 2016

Z pamiętnika sprzedawcy: Darmowa próbka? Poproszę o więcej!




Bezpłatne próbki kosmetyków to doskonały sposób na wzrost sprzedaży. Dzięki nim klient ma okazję wypróbować kosmetyk. Denerwują mnie jednak ci, którzy z góry zakładają, że nie wydadzą ani złotówki na pełnowartościowy produkt, bo zadowolą się testerami.

Przyznam szczerze, że jako konsument bardzo lubię taki sposób promocji produktów. Lubię coś przetestować, zanim wydam pieniądze na kosmetyk, szczególnie jeżeli mają być to grube pieniądze lub kosmetyk posiada w składzie substancję, którą niekoniecznie moja skóra może polubić.  

Jako sprzedawca, który czerpie wielką satysfakcję z zadowolenia klientów, wolę dać próbkę osobie, która nie jest przekonana do zakupu kosmetyku, bo ma bardzo wrażliwą skórę i „wszystko ją uczula” lub po prostu nie stać jej na konkretny produkt, niż sprzedać coś na siłę i obawiać się że, szybko wróci do mnie niezadowolona z zamiarem złożenia reklamacji.

Bezpłatne próbki traktuję jako formę reklamy, która często się sprawdza - nawet jeżeli klient nie przetestuje osobiście kosmetyku, to przekaże próbkę mamie, siostrze, koleżance... Tak czy siak, dobra opinia o drogerii i o samym produkcie idzie w świat. I o to chodzi.

Problem z próbkami pojawia się, gdy klient nie traktuje ich jako możliwość przetestowania kosmetyku, lecz jako sposób na uniknięcie wydania pieniędzy na pełnowartościowy produkt. Taka osoba, dostając ode mnie tester, od razu prosi o więcej (o wiele, wiele więcej). Myśli sobie: "Po co będę kupować, kiedy mam tyle próbek?, a do mnie mówi: "Wezmę jeszcze dla przyjaciółki, mamy, siostry, brata ("mówi pani, że to próbka podkładu? A wezmę mu, niech też wypróbuje"), babci, ciotki z Januszowa Dolnego i wujka z zagranicy". Może i faktycznie komuś je przekaże, ale bardzo często w takiej sytuacji podejrzewam, że raczej tego nie zrobi. Że zabierze wszystkie dla siebie, chociaż za nic w świecie nie chce się do tego przyznać.



Mogłabym powiedzieć, że nie obchodzi mnie, co klient robi z próbkami, ale nie mogę przejść obok tego obojętnie, kiedy inna osoba naprawdę potrzebuje wypróbować kosmetyk, a mnie zabrakło testerów, bo rozdałam je klientom, którzy nie chcieli wydać na produkt ani złotówki albo przyszli po nie, bo... właśnie wyjeżdżają na wakacje i przydałoby im się coś, co zmieści się do walizki.

Jednak zdarzają się sytuacje odwrotne - klient otrzymuje próbkę, za którą inni, żeby ją zdobyć, daliby się pokroić (choćby dlatego, że pełnowartościowy kosmetyk jest luksusowy i drogi), a mimo to zaczyna marudzić. Zazwyczaj nie podoba mu się typ produktu, ale zdarza się też, że nie odpowiada mu sam wygląd próbki czy za mała jej objętość. Jest mi wtedy przykro, bo dając ją klientowi, chciałam go wyróżnić i zachęcić do ponownych zakupów lub po prostu sprawić mu przyjemność i wywołać pozytywne wspomnienie na myśl o firmie, w której pracuję.

Na szczęście są jednak ludzie, którzy potrafią to docenić. Szkoda tylko, że jest ich tak niewielu. Pamiętam jedną z klientek, która wróciła do sklepu na drugi dzień, żeby podziękować mi za wrzucenie kilku próbek do jej torby z zakupami - była tym zachwycona. Jedna taka sytuacja wywołała uśmiech na mojej twarzy i sprawiła, że wszystkie niemiłe zdarzenia związane z rozdawaniem testerów poszły w niepamięć. I tego się trzymajmy:)

Z pamiętnika sprzedawcy to seria felietonów na temat pracy w sklepie kosmetycznym i relacji z klientami. Tekst jest dostępny także w magazynie branżowym Kosmetyki.


____________________________________________

BĄDŹ ZE MNĄ NA BIEŻĄCO!
FACEBOOK - KLIK
BLOGLOVIN - KLIK
TWITTER - KLIK
INSTAGRAM - KLIK

Czytaj dalej

czwartek, 21 lipca 2016

Nyx Lingerie - matowa pomadka do ust w płynie - Embellishment

Hej:)

Niby lato w pełni, a w Warszawie zimno i pochmurno było do tej pory... Gdzie ten słoneczny lipiec, który znam? Mam nadzieję, że pogoda się zmieni, bo jestem blada jak ściana i przydało by się złapać trochę słońca:) Jak tam u Was? :)

Jakiś czas temu, dosłownie dwa dni po otwarciu pierwszego w Polsce sklepu stacjonarnego Nyx w Polsce wybrałam się tam pobuszować trochę i poznać lepiej markę. Co nieco się dowiedziałam i co nieco kupiłam, ale nie za dużo, bo mąż stał nade mną i pilnował żebym czasem nie zgłupiała. Jednak wiedziałam, że nie będzie to moja ostatnia wizyta w tym sklepie ;)

Dziś zobaczycie jak się prezentuje matowa pomadka w płynie z serii Lingerie. Jest to moja pierwsza matowa pomadka, więc miałam trochę obaw, co do moich suchych ust, ale postanowiłam spróbować. Oszalałam na punkcie koloru Embellishment i ten właśnie odcień pokażę na moich ustach:) 

Nyx Lingerie, Embellishment

Oprócz pomadki zakupiłam także korektor Gotcha Covered, ale o nim kiedy indziej. Skupmy się na pomadce! :) 


Pomadka znajduje się w opakowaniu typowym dla błyszczyków, konsystencja jest bardzo przyjemna, płynna, wręcz satynowa, co daje się wyczuć przy aplikacji. Po jakiejś minucie pomadka zastyga i tworzy na ustach matowy efekt. 

Nyx Lingerie, Embellishment

Co do moich suchych ust - jakoś znoszą tę pomadkę i nie zauważyłam do tej pory, żeby tworzyły się skórki. Nie podoba mi się jednak efekt klejenia się ust i tego, że cały czas czuję, że coś na tych ustach mam. Myślałam, że po kilku minutach ten rezultat zniknie, lecz tak się niestety nie stało.\

Jest całkiem trwała, wytrzymuje kilka godzin, nie zjada się w brzydki sposób, który wymagałby całkowitego zmycia pomadki z ust. Wytrzymuje jedzenie i picie :)

Kolor jest dość oryginalny. Jest to fiolet wpadający w szarość, wygląda na mnie troszkę trupio. Mam wrażenie, że po jakimś czasie trochę ciemnieje i pokazują się jakby brązowe tony. Dziwne, wiem:) Poniżej kilka zdjęć tego, jak kolor wygląda na ustach.

Nyx Lingerie, Embellishment

W trochę cieplejszym świetle:


 

Jeśli chodzi o cenę, to pomadka kosztuje około 30 złotych (nie pamiętam dokładnie) i na pewno jest dostępna w punkcie w Galerii Mokotów, jednak niedawno powstał też pop-up store przy wejściu do Złotych Tarasów, więc być może i tam kupicie też Lingerie :) 



Cóż, szczerze mówiąc nie wiem, czy skuszę się na jeszcze jedną pomadkę z tej serii, mimo, że wiele kolorów bardzo mi się podoba. Jak już pisałam jest to pierwsza moja matowa pomadka i mam mieszane uczucia, nie jestem przyzwyczajona do efektu jaki tego typu produkt daje na ustach, lubię za to kremowe i nawilżające lub satynowe wykończenia. Następnym razem skieruję się bardziej w stronę pomadek kremowych, mocno interesuję się serią Suede:) 

Nyx Lingerie, Embellishment

Dajcie znać, jeśli miałyście do czynienia z tą pomadką lub 
z jakimikolwiek produktami od Nyxa:) Chętnie się dowiem, 
co polecacie:)

Buziaki,
Maddie Ann:)

_________________________________________

BĄDŹ ZE MNĄ NA BIEŻĄCO!
FACEBOOK - KLIK
BLOGLOVIN - KLIK
TWITTER - KLIK
INSTAGRAM - KLIK

Czytaj dalej

wtorek, 14 czerwca 2016

Paleta cieni Comfort Zone Wet'n Wild - swatche :)

Hej:)

Pamiętacie paletkę Wet'n Wild i przepiękny brązowo-błękitny cień, z którym robiłam swego czasu makijaż? Przyszedł czas na swatche! Jeśli chcecie ją bliżej poznać to zapraszam do dalszej lektury:)

Comfort Zone Pallete, Wet'n Wild
Cieni w palecie jest 8 i wszystkie są perłowe lub z drobinkami, nie mamy tu żadnego matowego odcienia. I za to minusik na początek, ale to małe "faux pas" rekompensują przepiękne, letnio-wiosenne kolory cieni:) 


Na odwrocie opakowania producent pokazuje, którego cienia na jakiej części oka użyć. Generalnie nie sugerowałabym się tym - czasy, gdy na łuk brwiowy nakładano perłowe cienie dawno minęły. Dlatego wspomóc się trzeba jakimś matowym jasnobeżowym cieniem.

Cienie nie mają nazw, więc opisałam je od 1 do 4:)

Comfort Zone, Wet'n Wild, swatches
Comfort Zone, Wet'n Wild, swatches
Pierwsze trzy cienie to cienie perłowe. Najbardziej podoba mi się nr 2 - przepiękny łosoś! Świetnie się komponuje z ciepłym brązowym cieniem:) Idealny na lato:) Nr 4 to cień z drobinkami, widać, że jest to cień brązowy, jednak po roztarciu trochę gubi swój kolor, dobrze to widać na zdjęciu. Jest wtedy bardziej czarny niż brązowy.

Comfort Zone, Wet'n Wild, swatches

Comfort Zone, Wet'n Wild, swatches
Tutaj jedynie kolor nr 3 ma drobinki, reszta jest perłowa. Pierwszy cień to typowa perła, dobra do rozświetlania wewnętrznego kącika. Drugi to istna wiosna, trzeci, podobnie jak w przypadku ostatniego cienia w poprzedniej czwórce, gubi kolor. No i ostatni cień-gwiazda, cóż tu dużo pisać, już wystarczająco się nad nim zachwycałam:) Wystarczy tylko spojrzeć:)



Czytaj na blogu: Makijaż z Wet'n Wild

Co do trwałości - rewelacja. Na mojej matującej bazie z Zoevy trzymają się calutki dzień (pracuję 12h). Bez ścierania, znikania intensywności koloru ani zbierania się w załamaniu. Pigmentacja jest naprawdę świetna:)

Comfort Zone, Wet'n Wild
Dajcie znać, jak Wam się podoba:)

Buziaki,
Maddie Ann:)
Czytaj dalej

poniedziałek, 6 czerwca 2016

Haul z Rossmanna, pierwsze wrażenia :)

Hej:)

Ja wiem, że wielkie promocje w Rossmannie -49% na kosmetyki do makijażu to już dawno skończony temat, ale nie zdążyłam Wam jeszcze pokazać, co udało mi się kupić:) Szybka ja, jak zwykle;)

Czy się wykosztowałam? Wydaje mi się, że nie, w każdym bądź razie nie doprowadziłam do spłukania portfela z ostatnich pieniędzy, a siebie do stanu głodowego, więc chyba jest dobrze;) Ciekawi, co upolowałam? Czytajcie dalej:)


Na podkłady czaiłam się chyba najbardziej, ale tym razem nie zakupiłam mego ukochanego Face Finity od Max Factora. Chciałam wypróbować czegoś innego, no bo po co mieć jeden idealny podkład w kosmetyczce? Trzeba szukać jeszcze bardziej idealnego;) Postawiłam na Rimmel Lasting Finish, Dr Irena Eris Podkład matujący Provoke i na najnowszy podkład od Lirene No Mask (niestety zabrakło go na zdjęciu). Rimella użyłam raz i mi się nie spodobał, coś schodził mi z twarzy i ciemniał za mocno, ale może to pierwsze koty za płoty, mam nadzieję. Podkład od Lirene nie spodobał mi się jeszcze bardziej, ewidentnie moja cera chciała się go pozbyć z twarzy, fluid ścierał się i zebrał w paru miejscach, a najgorszy w nim jest kolor - wzięłam najjaśniejszy 01 beżowy chyba - przy nakładaniu super, a za godzinę.... maska na buzi. A miało być No Mask.


Najbardziej odpowiada mi podkład matujący Provoke - coś czuję, że ma ambicję przegonić Max Factora:) Jest świetny, szkoda tylko, że jest też drogi, kosztował mnie co prawda około 45 złotych, ale bez promocji trzeba za niego zapłacić prawie 90, czy jakoś tak. 

Do koszyka wrzuciłam jeszcze bazę zwężającą pory od Bell, ale jeszcze nie miałam okazji jej użyć, więc nic o niej nie napiszę:)

W drugim tygodniu promocji pokusiłam się na sławną już chyba paletę Neutral od Wibo, po zniżce kosztowała jakieś śmieszne pieniądze, chyba około 15zł.  Wygląd paletki przepiękny, niestety matowe cienie nie są zbyt dobrze napigmentowane. Szkoda, bo wszystkie kolory w paletce są bardzo w moim guście.


Zachciało mi się też kolorowego eyelinera, tak na lato. Zadowolona z czarnej wersji tuszu do kresek Celebrities od Eveline postanowiłam zakupić taki sam w kolorze niebieskim. I to był strzał w kolano. Używam go czasem, kolor jest fajny, ale jest tusz jest dziwnie... rozrzedzony i kolor nie jest tak wyraźny na powiece, co sprawia, że muszę go poprawiać, a jak już to robię to rozmazuję sobie kreskę, którą przed chwilą zrobiłam. W efekcie namalowanie takiej kreski nie trwa u mnie jak zwykle 30 godzin, tylko 30 lat.

Nie pisałam Wam jeszcze tego, ale chyba mam uczulenie na lakier hybrydowy. Męczę się chyba od marca ze swędzącymi palcami, ale nie wyobrażam sobie życia bez pięknie pomalowanych i trwałych paznokci. Niemniej jednak skorzystałam z okazji i kupiłam niby-żelowy lakier od Wibo plus baza plus top, bez używania lampy i w ogóle Ameryka. Cudów się nie spodziewałam, ale myślałam, że ten tydzień to ten lakier na paznokciach poleży. A gdzie tam. Już następnego dnia musiałam zmyć Wibo i nałożyć hybrydę :/

A teraz usta. Skusiłam się na Lip Booster od Eveline - jest boski! Delikatnie chłodzi i pięknie nabłyszcza usta:) Lubię gęste i ciężkie produkty na moich ustach, a Lip Booster w pełni mi to zapewnia:) Kocham ten jego brzoskwinkowy zapach! Zdecydowanie polecam:)


Byłam bardzo ciekawa nowych szminek Juicy Color od Wibo. W zasadzie to jest to pomadka i balsam do ust 2 w 1. Zdecydowałam się na dwa kolory - koralowy i mocno czerwony. I o ile ten drugi jest wspaniały - kremowy, nawilżający i trwały, to koralowy zbiera się w załamaniach ust.... Ja kompletnie nie wiem, czemu mam problem z takimi kolorami - to już trzecia firma, której próbuję, jeśli chodzi o koralowe szminki. Zawsze zbierają się w załamaniach, podkreślają skórki i brzydko się zjadają. Chyba nie jest mi dane nosić szminki w takim kolorze, a szkoda, bo to taki piękny, letni odcień:(

Dokupiłam do czerwonej szminki konturówkę tej samej firmy, Pasuje do niej idealnie, podoba mi się to, że jest wykręcana. Średnio lubię kredki, bo zawsze zapominam, żeby sobie dokupić strugaczkę.

Co Wam się podoba najbardziej? O czym chcielibyście przeczytać jeszcze więcej na blogu? Piszcie!:)

Buziaki,
Maddie Ann:)


Czytaj dalej

wtorek, 24 maja 2016

Skoncentrowane serum z witaminą C 15% Stara Mydlarnia | Recenzja

Cześć:)

Serum to produkt, który teoretycznie stanowi uzupełnienie pielęgnacji podstawowej. Ja jednak jestem skłonna stwierdzić, że jest to produkt, który nie powinien być pomijany w codziennej pielęgnacji przez osoby, które chcą dostarczyć cerze wartościowych składników odżywczych. 

Serum sprawdza się świetnie, jeśli chcemy przeciwdziałać konkretnym problemom, np. zmarszczkom, przebarwieniom czy rozszerzonym naczynkom. Krem nie ma takiej mocy jak serum. Trzeba przyjąć, że to właśnie ono dostarcza skórze składników odżywczych i walczących z konretnym problemem skóry, a krem jest od tego, aby skórę nawilży i chronić ją przed promieniowaniem UV i niekorzystnym działaniem środowiska zewnętrznego.

Aktywne skoncentrowane serum do twarzy z wit. C, Stara Mydlarnia

Ostatnio testowałam serum z 15%-wą zawartością witaminy C od Starej Mydlarnii, które udało mi zakupić na ostatnich targach Beauty Forum. Jeżeli chcecie wiedzieć jak się sprawdziło to zapraszam do dalszej lektury:)

Opakowanie, zapach:

Produkt zamknięty jest w szklanej butelce z pipetą - tu od razu wielki plus. Dzięki kroplomierzowi łatwiej jest odmierzyć odmierzyć odpowiednią ilość kosmetyku i nie wylać przy tym połowy butelki. Szkło niestety jest jasne - trzeba więc uważać na działanie promieni słonecznych (potrafią rozłożyć witaminę C) i przechowywać serum w zacienionym miejscu.


Jeśli chodzi o zapach, to ciężko go początkowo określić. Wydaje się być ziołowy, jednak daje się wyczuć nutę perfum. Osobiście mi odpowiada, lubię go, jednak nie zabawia na skórze zbyt długo i szybko przestaje być wyczuwalny.


Działanie: 

Konsystencja serum jest płynna, można powiedzieć, że to taka żółta woda:) I bardzo dobrze - serum w takiej lekkiej formie błyskawicznie się wchłania, a to pozwala nam zaoszczędzić trochę czasu. Po wchłonięciu przeciągając dłonią po twarzy daje się wyczuć bardzo wyraźne wygładzenie skóry. Efekt jest taki, jakby wszelkie nierówności skóry przestały istnieć. To działanie mogę porównać do wygładzającej bazy pod makijaż. 


Już po miesiącu stosowania zauważyłam lekkie rozjaśnienie skóry. Nie posiadam przebarwień, jedynie piegi, które i tak dopiero zaczęły się pojawiać, więc ciężko mi się wypowiedzieć w tym temacie. Mogę natomiast śmiało polecić je osobom, które mają problem z pojawiającymi się czasem zaczerwienieniami, co zdarza się przy cerze naczyniowej. Zauważyłam, że czerwone plamki pojawiają się rzadziej, jakby nie od razu od momentu podrażnienia skóry (choćby przez zarost mojego męża;)), szybciej też znikają - ogólnie nie są aż tak uciążliwe:) Ponadto cera jest lekko rozjaśniona i promienna, ale nie blada.


Czemu zdecydowałam się na serum z akurat taką witaminą? Witamina C jest sprawdza się świetnie w profilaktyce zmarszczek (no dobrze, jutro kończę 25 lat i się wystraszyłam;)). Pobudza syntezę kolagenu i elastyny, białek, które stanowią niejako "rusztowanie" skóry, odpowiadają za jej jędrność i sprężystość. Ponadto witamina ta ma działanie rozjaśniające i lekko keratolityczne (złuszczające). Wzmacnia też ścianki naczyń włosowatych. Najlepiej stosować ją w stężeniu nie mniejszym niż 10%, więc jej zawartość w tym serum bardzo mi odpowiadała.

Serum oceniam na bardzo mocną piątkę. Jedną gwiazdkę odjęłam za jasną butelkę - szkło powinno być ciemnie, aby promienie ultrafioletowe nie dostały się do produktu i nie rozłożyły witaminy.


GDZIE KUPIĆ? Sieć sklepów Stara Mydlarnia, http://www.mydla.pl/
KOSZT: 39zł

Co myślicie o stosowaniu serum? Używacie czy pomijacie tę część pielęgnacji? Komentujcie;)

Buziaki,
Maddie Ann:)

___________________________________________

BĄDŹ ZE MNĄ NA BIEŻĄCO!
FACEBOOK - KLIK
BLOGLOVIN - KLIK
TWITTER - KLIK
INSTAGRAM - KLIK

Czytaj dalej

poniedziałek, 16 maja 2016

Co dla Mamy? - pomysły na kosmetyczny prezent, gazetki promocyjne, kody rabatowe, zniżki:)

Hej:)

Dzień Matki za pasem. Już 26 maja będziemy składać życzenia naszym ukochanym Mamom i obdarowywać je prezentami. Co jednak jeśli nie mamy pomysłu, a wiemy, że Mama lubi kosmetyki? Przedstawię Wam kilka kosmetycznych propozycji na upominek:)


Zacznijmy od pielęgnacji, bo to przecież podstawa:) Na pierwszy ogień wysunę Ziaję i jej naprawdę niedrogie i dobre kosmetyki. Za 50zł można się tam nieźle obkupić! Z tego, co wiem świetne są produkty z serii z jaśminem 50+ lub Remodeling 60+, są to kosmetyki do twarzy. Do ciała polecam mocno nawilżającą serię z mocznikiem (krem do rąk, stóp i emulsja do ciała), za którą zapłacicie około 45zł. Nowością jest seria z masłem Cupuacu - polecam zawitać do sklepu firmowego Ziaji i powąchać, bo pachnie przecudnie! Jeśli Wasza Mama jest fanką słodkich, karmelowo-waniliowych nut zapachowych to z pewnością będzie to coś dla niej:) W szczególności polecam cukrowy peeling do ciała (ok.13-14zł), w którym jestem zakochana:)


Poza tym do końca maja za zakup dwóch produktów z serii Cupuacu otrzymujecie krem do rąk gratis, więc warto skorzystać:)

Ziaja ma w swojej ofercie mnóstwo świetnych kosmetyków - przetestowałam pastę oczyszczającą z serii Liście Manuka i stała się moim ulubieńcem roku 2015:) Ponadto bardzo lubię oliwkową wodę tonizującą z witaminą C (ok. 8zł) i olejek do kąpieli i pod prysznic z kuracji na AZS (ok. 19zł) - wybawienie dla suchej skóry! 




Zwróćcie uwagę na kartony z kosmetykami - znajdziecie tam 3 produkty, gdzie za jeden nie zapłacicie nic:)

Tołpa - poznałam tę firmę całkiem bliżej na konferencji Meet Beauty i wydaje mi się ona dość interesująca ze względu na ofertę oraz świetne składniki w kosmetykach. Na szczególną uwagę zasługuje upiększający krem BB Idealic - robi wszystko: nawilża, przeciwdziała starzeniu i nadaje skórze delikatny kolor. Cena kremu  - 39,99 (na stronę internetową Tołpy możecie wejść za pomocą banera na pasku bocznym po prawej stronie). 


Golden Rose - ta firma skrada moje serce od samego początku, kiedy zaczęłam ją testować:) Muszę Wam polecić rewelacyjne szminki (8-12zł) i lakiery do paznokci (5-7zł) - wybór kolorów i rodzajów jest przeogromny, każdy znajdzie coś dla siebie:) Poniżej podaję linki do recenzji kosmetyków Golden Rose, które miałam okazję testować, może Wam to pomoże:)


I niespodzianka! Mam dla Was kod rabatowy na jednorazowe zakupy w sklepie online:)


Paleta cieni do powiek Neutral od firmy Wibo będzie świetnym i niedrogim pomysłem na prezent dla osoby, która lubi makijaż oczu. W tej palecie znaleźć można cienie bardzo neutralne w barwach, które nadają się zarówno do makijażu dziennego, jak i wieczorowego:) Koszt palety to około 28zł:)


The Body Shop przygotowało świetną promocję. Jaką? Wystarczy przejść na stronę internetową firmy i pobrać kupon z urodzinowym rabatem -40% na drugi produkt:) Następnie trzeba ten kupon wydrukować i pokazać w sklepie:) Oferta ta jest ważna do 26.05. Firma oferuje wiele świetnych produktów do twarzy i ciała - te do ciała pachną genialnie, polecam sprawdzić masło do ciała z grejpfrutem:) Jeżeli Wasze Mamy lubią egzotyczne klimaty, to przy zakupie 2 produktów z serii Pinita Colada dostaniecie 20% zniżki, a przy zakupie 3 - 30%:) Ta promocja obowiązuje do końca czerwca tego roku:)

Źródło: http://thebodyshopclub.pl/
Kolejna promocja - w Pat&Rub! Tylko 17 i 18 maja możecie kupić kosmetyki ze zniżką 30%, klikajcie w baner na pasku po prawej stronie:)

W Hebe za kosmetyki do pielęgnacji twarzy zapłacicie do -40% taniej (tylko do 18.05.!), a za zapachy nawet do -60% (od 19. do 29.05). Po kliknięciu TUTAJ ukaże Wam się aktualna gazetka z promocjami:)

Ciekawe promocje na kosmetyki do pielęgnacji przygotowała też Drogeria Natura. Zwróćcie uwagę na kosmetyki do makijażu, 4 firmy będą sprzedawały swoje kosmetyki z rabatem aż 40% w konkretnych dniach: 
  • Kobo: 12-15 maja
  • Prestige Cosmetics: 16-19 maja
  • Ingrid: 20-22 maja
  • Pierre-Rene: 23-25 maja
Myślę, że najlepsze kosmetyki mają Kobo (cienie do powiek, pudry brązujące i rozświetlacze) i Pierre Rene (cienie, podkłady i lakiery do paznokci), aż się chyba sama wybiorę do Natury... ;) Link do całej gazetki promocyjnej TUTAJ .

Polecam również sklep Ladymakeup.pl. W zakładce Promocje znajdziecie zniżki na produkty jednej z moich ulubionych makijażowych firm, czyli Makeup Revolution czy tusze do rzęs L'oreal. Kliknięcie w baner poniżej przeniesie Was od razu do sklepu:)

Ladymakeup

Warto wybrać się też do Mydlarni u Franciszka - znajdziecie tam wiele pięknie pachnących i wyglądających produktów do kąpieli i pielęgnacji ciała oraz twarzy. Polecam olej arganowy, z opuncji figowej (naturalny botoks) lub olej z róży piżmowej, świetny na przebarwienia, naczynka i suchość skóry. Nie pomińcie też regału z bosko pachnącymi mydłami glicerynowymi na wagę i balsamami do ciała:) Też na wagę:) Niestety nie mam żadnego kodu promocyjnego, ale nie mogłam sobie odmówić polecenia Wam tego sklepu:) Poniżej linki z recenzjami produktów Franciszka:)


To by było na tyle:) Jeśli macie dostęp do ciekawych promocji na kosmetyki - podzielcie się w komentarzu;) Mam nadzieję, że choć trochę Wam pomogłam:)

Buziaki,
Maddie Ann:)
___________________________________________



BĄDŹ ZE MNĄ NA BIEŻĄCO!
FACEBOOK - KLIK
BLOGLOVIN - KLIK
TWITTER - KLIK
INSTAGRAM - KLIK


Czytaj dalej
Obsługiwane przez usługę Blogger.