Pokazywanie postów oznaczonych etykietą Kosmetyki. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą Kosmetyki. Pokaż wszystkie posty

poniedziałek, 29 stycznia 2018

Hity kosmetyczne 2017 roku


Jak zwykle z opóźnieniem, ale lepiej późno niż wcale - przygotowałam dla Was moich kosmetycznych ulubieńców minionego roku:) Mam nadzieję, że znajdziecie tu swoje perełki i pochwalicie się w komentarzach jakie kosmetyki zdominowały Wasze kosmetyczki i toaletki w 2017 roku:) Zapraszam serdecznie do dalszej lektury:)

Podzieliłam kosmetyki tym razem na trzy, nie na dwie kategorie. Oprócz produktów do pielęgnacji i makijażu pojawi się też kilka rzeczy do paznokci, a że ta strefa w ostatnim czasie mocno u mnie dominuje, to chętnie podzielę się z Wami moimi ulubieńcami.

PIELĘGNACJA 
_______________________________________

Toniki Evree: hamamelisowy i różany


Muszę przyznać, że to najlepsze toniki jakie mi przyszło kiedykolwiek stosować. Pokochałam je przede wszystkim za to, że błyskawicznie doprowadzają moją skórę do porządku, czyli eliminują większość zaczerwienień jakie mam na twarzy. Mocno odświeżają skórę i dobrze ją doczyszczają. Ponadto nie wysuszają mojej cery, co jest dla mnie szczególnie istotne w okresie zimowym - wręcz przeciwnie, po ich użyciu mam wrażenie jakby była ona bardziej nawilżona. Oczywiście pod warunkiem, że spryskamy twarz i zostawimy na niej produkt, a nie ściągniemy go płatkiem kosmetycznym:) Wybrałam obydwa, dlatego, że działają na mnie tak samo. Jeśli miałby być to tylko jeden z nich, postawiłabym na hamamelis ze względu na lepszy zapach:)

Emulsja do twarzy z mocznikiem 3% Ziaja MED Kuracja ultranawilżająca


Ten krem to mój must have podczas zimy, kiedy skóra jest tak przesuszona, że aż swędzi. Stosowanie tego kremu przez tydzień pozwoliło mi na pozbycie się tego dyskomfortu (oczywiście stosowałam go dłużej, aby podtrzymywać efekt). Jak na swoją nadającą się pod podkład lekką konsystencję nawilża i wygładza wprost genialnie! Polecam każdemu, kto z suchości drapie skórę:) Więcej na jego temat przeczytacie w poście z pietnastoma produktami Ziaji, które polecam: 


Krem do rąk Seventh Heaven Indigo


Kolejny produkt, który przydatny jest szczególnie zimą, kiedy nasza skóra wymaga dodatkowego nawilżenia. Jest trochę bardziej treściwy niż większość popularnych kremów do rak (np. od Ziaji), lecz to akurat przemawia na jego korzyść - wystarczy niewielka jego ilość i można pokryć nim całe dłonie, co sprawia, że jest bardzo wydajny. Skóra rąk po jego życiu jest prawidłowo nawilżona, mega gładka i, co ważne, chroniona przed zimnem. Wygodna pompka pozwala nam wydozować tyle produktu, ile chcemy użyć. Dodatkowo - przepięknie pachnie! Zapach jest słodki, perfumowany i długo utrzymuje się na skórze.

Kawowe serum wyszczuplająco-drenujące Eveline


O tym serum rozpisałam się już w recenzji (link pod akapitem). W skrócie: serum ma bardzo delikatną, kremowo-żelową konsystencję, szybko się wchłania. I jeszcze szybciej działa:) Byłam zdumiona tym jakie dobre efekty można osiągnąć już po tygodniu codziennego stosowania. Skóra na udach i pośladkach jest o wiele bardziej gładsza i bardziej napięta, a cellulit jest naprawdę mniej widoczny:) Grunt to stosować serum regularnie i wmasowywać w skórę energicznie, okrężnymi ruchami.




MAKIJAŻ
___________________________

Podkład nawilżająco-wygładzający Foundation Drops Gosh


Nigdy mi nie przyszło do głowy, że kiedykolwiek będę z uwielbieniem stosować nawilżający podkład, kiedy moja skóra jest mieszana i potrzebuje raczej matującego wykończenia. A tu proszę:) Zakochałam się w tym podkładzie przede wszystkim za to, że ma lekką konsystencję, a przy tym świetne kryje (krycie można budować) oraz za to, że trzyma się praktycznie przez cały dzień;) Nie świeci się na skórze (a jak już po kilku godzinach świecenie jednak wystąpi to minimalna ilość pudru załatwi sprawę), ale z drugiej strony wygląda ona na gładką i promienną. 

Pro Foundation Mixer Nyx w odcieniu Olive


Podkład od Gosha tak mi się spodobał, że nie śniło mi się nawet kupowanie innego kiedy w wakacje nabrałam opalenizny, dlatego postanowiłam zainwestować w mixer z Nyxa. Jedna malutka kropla pozwala na przyciemnienie o pół tonu odcienia podkładu. Najważniejsze jest dla mnie to, że mixer komponuje się świetnie z różnymi podkładami i nie zmienia ich konsystencji ani właściwości.

Puder Lasting Finnish Rimmel


Długo szukałam idealnego pudru, ale udało się:) Ten produkt chyba zostanie ze mną na wieki, bo nie spodziewam się, że znajdę coś lepszego:) Po pierwsze i najważniejsze - po nałożeniu go na skórę twarz mam wygładzoną jak w Photoshopie. Nie ma żadnych suchych skórek, nie ciastkuje z żadnym z moich podkładów, świetnie wygląda pod oczami, bo nie podkreśla zmarszczek. Powiedziałabym nawet, że lekko je ukrywa ;) Ideał! Jeśli Wasza skóra jest jasna, ale wpada w żółtawe tony, to wybierajcie kolor 002 Soft Beige - 001 jest bardziej różowy.

Matowa pomadka Macademian Girl Makeup for Paese w odcieniu 5 Art Deco


Matowe pomadki to kosmetyki, których nie było mi dane stosować ze względu na łatwo przesuszające się usta. Ta pomadka jednak spełniła bardzo dobrze swe zadanie nawet w moim przypadku:) Zapewnia matowy efekt, ale nie przesusza i nie podkreśla suchych skórek. Nazwałabym ją nawet bardziej satynową pomadką niż matową - niby efekt matu jest, ale jakby przy tym nie ściąga nieprzyjemnie ust. Ponadto ten kolor zgaszonego, brudnego różu jest po prostu obłędny! Pasuje zarówno na co dzień, jak i na większe wyjścia.



PAZNOKCIE
____________________________

Lakiery hybrydowe NeoNail


Z tymi lakierami pracuje mi się najlepiej - mają idealną jak dla mnie gęstość. Nie są aż tak gęste jak Indigo, ale troszkę treściwsze w konsystencji niż Semilac. Nie spływają przez to na skórki. Mają świetne krycie, choć niektóre kolory wymagają 3 warstw, aby dokładnie pokryć płytkę paznokcia i uniknąć prześwitów. Gama kolorystyczna jest naprawdę świetna:) I do tego nie uczulają mnie:) W tym momencie lakiery NeoNail zdominowały moją szufladę z hybrydami:) 

Pasta do zdobień SemiArt od Semilac


Jakieś pół roku temu zafascynowałam się malowaniem zdobień na paznokciach, micropaintingiem:) Pasty od Semilaca pozwalają mi się wyżyć artystycznie i ćwiczyć przeróżne wzorki na tipsach:) Konsystencja tych past jest mega gęsta, trzeba je rozrobić z kolorem lub topem, lecz przyznam szczerze, że zdarza mi się ich użyć samodzielnie. Są bardzo mocno napigmentowane, więc każdy wzorek lub kreseczka są dobrze widoczne już po jednym pociagnięciu.

Pędzelek do zdobień Born Pretty


Jak zdobienia, to i pędzel! Kupiony na Aliexpress ultracieniutki pędzelek o długości 12mm to coś, czego powinna wypróbować każda początkująca stylistka paznokci:) Uwielbiam go za to, że jego włosie się nie rozchodzi podczas malowania i można nim wyczarować naprawdę cienkie i precyzyjne linie:)

Żel jednofazowy Hight Light LED Silcare w odcieniu French Pink

  
 

Pierwszym moim żelem był również żel od firmy Silcare, z tym, że był on z kolekcji Base One - byłam zadowolona. Ale ten przerósł moje najśmielsze oczekiwania! Jest średniogęsty, samopoziomujący, nie spływa na skórki - jest bardzo wygodny we współpracy. Co najważniejsze - jak na żel ma bardzo dobrą przyczepność do płytki paznokcia:) Nigdy i jeszcze nie odpadł:) Odcień French Pink jest delikatnie różowym transparentnym odcieniem, idealnym do manicure francuskiego lub babyboomer:)

Flexy Gel System od Elisium Nails


Kolejna firma z artykułami do paznokci, którą warto się zainteresować, a przynajmniej jeśli chodzi Flexy Gel. Jest to akrylożel - produkt, którym można wybudować i przedłużyć paznokcie, łączący w sobie metody żelową (utwardzamy w lampie) i akrylową (jest bardzo twardy i trwały). Na początku miałam pewne problemy z pracą z tym produktem, ale teraz nie mam wątpliwości, że to chyba najlepszy produkt do przedłużania paznokci, jaki kiedykolwiek powstał:) Paznokcie są mega mocne i twarde, powinnam je z 10 razy złamać podczas miesięcznego noszenia, ale one ani drgnęły:) Mogę sprzątać, gotować, przeprowadzać remont albo orać pole - nic się z nimi nie dzieje:) Praca z akrylożelem jest niebywała - bardzo wygodna i zdecydowanie szybsza niż przy zwykłym akrylu czy żelu. To zdecydowanie moje największe odkrycie minionego roku!


Dajcie znać, czy coś szczególnie Wam się spodobało i co odkryłyście w 2017 roku:)


Buziaki,
Maddie Ann:)

_______________________________________

BĄDŹ ZE MNĄ NA BIEŻĄCO!
FACEBOOK - KLIK
BLOGLOVIN - KLIK
TWITTER - KLIK
INSTAGRAM - KLIK
Czytaj dalej

poniedziałek, 30 listopada 2015

InstaMix Październik-Listopad 2015:)

Hej:)


Niektóre z Blogerek mają swoje InstaMixy - ja też postanowiłam mieć!:) Dopiero udało mi się zainstalować Instagrama na moim telefonie.... miałam z tym przerastający mnie problem natury technicznej. Ale w końcu się udało i jest! Zapraszam do oglądania! A link do mojego konta znajdziecie na samym dole posta:)

W moich InstaMixach znajdziecie zdjęcia, które już pojawiły się na blogu - będzie to swego rodzaju przypomnienie niektórych postów, ale będą także nowe fotki, które są zapowiedzią postów, które pojawią się na blogu w najbliższym czasie:) Jeśli post Wam się spodoba, będę kontynuować cykl InstaMixów:)

1.Na początek trochę nowości:) Moja pierwsza wyprawa do Kontigo zakończyła się takim oto zakupem: 3 mini-podkłady: HD, Matte i Satin oraz brokat Mystik! Poniżej krótki filmik ukazujący, jak pięknie się mieni:)


2. Dwie nowości do ust w kolorze bordo od Essence: pomadka w płynie (niestety nie wiem, jaki to numer) i pomadka 09 I feel Pretty:)
3. Upragniona i wyczekana baza matująca pod cienie od Zoevy! Mam ją nareszcie po kilku miesiącach braku w magazynach drogerii internetowych.
4. Na rossmanowskich promocjach za bardzo nie poszalałam, jedynym zakupem był najnowszy matujący podkład Air Mat od Bourjois:) Wrażenia na razie dobre, oprócz tego, że za ciemny odcień sobie kupiłam (02 Vanilla).

1. Kolejne ziajowe nowości:) Za wszystkie kosmetyki na górnym zdjęciu zapłaciłam... 30zł...;)
2. Pasta oczyszczająca jest Wam pewnie znana, a ja dopiero teraz odkryłam to cudo! 
3. Mój ulubiony ostatnio krem do rąk o wspaniałym piernikowym zapachu - idealny na tę porę roku:)


1 i 2. Ostatni miesiąc upłynął pod znakiem Semilaca: na pierwszym zdjęciu paczka współpracowa, na drugim lakiery, które znalazłam w paczce: top, baza, 014 Dark Violet Dreams i 082 Luminous Cyclamen:) 


3. Zebrało mi się na wspominki - mój semilacowy duet ślubny! LInk do posta z moim ślubnym manicure TUTAJ
4. A tu powrót do 032 Biscuit po okresie noszenia ciemnych jesiennych kolorów:)

1. Jedna z dwóch moich ulubionych maskar - SuperShock od Avon:)
2. Suchy szampon Batiste Dark&Deep Brown - mój must have, który znalazł się w zestawieniu ulubieńców półrocza (możecie go dorwać pod tym linkiem - KLIK
3. Cień foliowy od Makeup Revolution - już kultowy:) Makijaż z jego wykorzystaniem znajdziecie TUTAJ
4. Jesienny zestaw makijażowy - czekoladowa paleta cieni I heart chocolate od MUR oraz różowa szminka Color Sensational od Maybelline:)

1. Zebrałam do kupy i sfotografowałam wszystkie moje cienie Inglota:) Link ze swatchami i recenzją znajdziecie TUTAJ
2. Wizyta w sklepie Ładnie Pachnie również poskutkowała postem na blogu - KLIK
3. A tu nowości od Golden Rose, które znalazły się w mojej kosmetyczce po ostatnich Stylowych Zakupach z Grazią i Twoim Stylem:) - link do posta KLIK

1. Sylwester, karnawał - proszę bardzo! Brąz, złoto i fiolet, czyli makijaż dla odważniejszych:)
2. Niebiesko z Inglotem i brokatem Mystik od Kontigo! Makijaż w pełnej krasie już niedługo na blogu:)
3. Naturalnie, tak jak lubię na co dzień:) Makijaż już pojawił się na blogu TUTAJ
4. Makijaż z kreską wykonaną dzięki nowemu eyelinerowi Style Black od Golden Rose - uwielbiam tę głęboką czerń i to, że kreska wygląda cały czas tak, jakbym dopiero co ją namalowała:) Niedługo recenzja:)

1. Takie mam rzęsiory! A to dzięki 3-miesięcznej kuracji odżywką LashVolution:) Jeśli chcecie zobaczyć efekty po 3 miesiącach stosowania to zapraszam TUTAJ 
2. Znów przypominajka - letni makijaż "Zachód słońca", więcej zdjęć TUTAJ 
3. Tanie i dobre cienie do powiek od Catrice i MySecret:) Swatche do obejrzenia TUTAJ

1. Woda kokosowa zdrowia doda!:) Smakowo może i nie powala, ale warto spróbować tego naturalnego napoju izotonicznego:) Tak dla zdrowotności:)


2. Kulinarnym geniuszem to może i nie jestem, ale zapiekankę z penne i kurczakiem chętnie upichcę, a jeszcze chętniej zjem:)
3. Ukochane Magic Starsy! Smak dzieciństwa:) Kto wyjadał uśmiechnięte buźki za młodu??:)

1. Kielce. Dzień mojej wyprowadzki do Warszawy (połowa października!). A my na letnich oponach....
2. Kielce. Po dwóch tygodniach przyszła złota polska jesień:) Trochę na odwrót, no ale dobra. Piękny dywan z liści musiałam cyknąć:)
3. Witaj Stolyco:)
4. Selfie!;)))

Mam nadzieję, że mój InstaMix przypadł Wam do gustu:) 

Buziaki,
Maddie Ann:)

______________________________________________

BĄDŹ ZE MNĄ NA BIEŻĄCO!
FACEBOOK - KLIK
BLOGLOVIN - KLIK
TWITTER - KLIK
INSTAGRAM - KLIK

Czytaj dalej

czwartek, 3 września 2015

Drogie czy tanie? Na jakie kosmetyki warto wydać więcej, a na czym można zaoszczędzić?

Cześć:)


Kiedy skończyło mi się moje ulubione mydło zastanawiałam się, czy czasem nie zainwestować w jakieś inne - może trochę tańsze, może z innymi składnikami i o innym działaniu. I tak wpadłam na pomysł na posta - stwierdziłam, że kosmetyki dzielą się na takie, za które warto zapłacić więcej i na takie, na które wydawanie większej ilości pieniędzy jest trochę... bez sensu, gdyż możemy znaleźć na rynku kosmetycznym tańsze i często nawet lepsze zamienniki.

Często słyszę (i sama jestem zwolenniczką tego stwierdzenia): "Nie stać mnie na kupowanie byle czego". Zdaję sobie sprawę z tego, że niektórzy naprawdę nie mają kasy na drogie kosmetyki, ale jeśli komuś zależy, żeby mieć kosmetyk wydajny i dobrej jakości to warto zaoszczędzić, czegoś sobie odmówić, żeby potem na przykład nie dostać uczulenia lub być zawiedzionym jego działaniem. 

Nie ten oszczędza, kto kupuje co chwilę kosmetycznego bubla za kilka złotych, lecz ten, który wyda jednorazowo większą kwotę na kosmetyk i cieszy się jego dobrą jakością przez długi czas:)

Z drugiej strony jednak istnieją takie kosmetyki, na które niepotrzebnie jest wydawać dużo kasy, gdyż za niewielką kwotę możemy mieć produkt naprawdę dobrej jakości.

Uprzedzam, że moje przemyślenia są subiektywne, Wasza lista lista kosmetyków "drogie czy tanie" może się różnić od mojej, a granica między tanim a drogim kosmetykiem jest względna, więc nie miejcie mi ich za złe ;) 

Na jakie kosmetyki więc warto wydać trochę więcej pieniędzy?

Dobre mydło - dla mnie to podstawa. Bardzo dobre są mydła z Aleppo i marsylskie, a także czarne mydło marokańskie, czyli savon noir. Próbowałam mydełek z Alterry, ale ostatecznie mnie do siebie nie przekonały, wręcz ich używanie trochę mnie denerwowało, bo chciałam je wykończyć, ale nie podobał mi się efekt na skórze - trochę mnie wysuszały. Chyba przyzwyczaiłam się za bardzo do szarych, naprawdę dobrych mydeł:) Cena? Szare mydło od dwudziestu kilku złotych w górę (przynajmniej tam, gdzie ja kupuję, bo są dla mnie sprawdzone, czyli w Mydlarni u Franciszka), Alterra ma mydła około 2 złotych.

Takie mydło nie musi służyć wyłącznie do mycia samego ciała czy twarzy. Możecie go używać do wszystkiego, nawet do mycia włosów, a do higieny intymnej są niezastąpione. Podsumowując: kupujecie jedno (pozornie drogie) mydło, ale nie musicie kupować już żelu pod prysznic, żelu do mycia twarzy, płynu do higieny intymnej i szamponu ( z tym jednak trzeba uważać, nie wszyscy lubią efekt, jaki daje umycie włosów mydłem).

Krem do twarzy - nie ukrywam, że dobry krem czasem musi więcej kosztować. Wiem jednak, że wiele kobiet lubi np. kremy z Ziaji, które kosztują kilka złotych, są dla nich sprawdzone i przy okazji nie muszą wydawać kilkudziesięciu złotych i to jest fajne:) W końcu idealną sytuacją jest, kiedy mamy dobry kosmetyk w niskiej cenie:) 

Dla mnie ważny jest skład produktu. Nie mam jakoś bardzo wrażliwej i alergicznej skóry, choć jest delikatna i naczyniowa, więc wymaga trochę więcej uwagi. Staram się dobierać kremy, które nie mają zbyt agresywnego składu, np. dużej ilości alkoholu, substancji konserwujących i zapachowych. Wybieram takie, w których składzie widnieją naturalne oleje i ekstrakty roślinne, które są dobre do cery naczyniowej. Oczywiście wszystko z rozsądkiem - to, że tam trochę alkoholu widnieje pod koniec składu to absolutnie nie zniechęca mnie do kupna:) Ważne, żeby pierwsze 2/3 składu wyglądało przyzwoicie:) 

Bardzo dobre składy mają produkty z Sylveco lub kosmetyki rosyjskie od Babcii Agafii. Próbowałam kremu rokitnikowego pierwszej firmy i byłam zadowolona. Ceny tych kremów to około 30 złotych, nie za bardzo orientuję się jednak w cenach kosmetyków rosyjskich. W tym momencie używam kremu, który kosztuje 86zł, kupiłam go już po raz drugi - jest to dla mnie najlepszy krem ze wszystkich, które używałam: ma dobry skład i tak robi dobrze mojej skórze, że szkoda mi szukać zamiennika, mimo, że krem do tanich nie należy. Niedługo pojawi się o nim recenzja;)

Olej zimnotłoczony - wybierany pod typ cery. Taki olej z powodzeniem zastąpi krem do twarzy na noc i krem pod oczy. Mogą też posłużyć jako kuracja nawilżająca do włosów. Od prawie trzech lat stosuję oleje i bardzo je sobie chwalę, dzięki nim kondycja mojej skóry znacznie się poprawiła. Olej arganowy stosuję na noc, olej z opuncji figowej - naturalny botoks dla skóry pod oczy razem z masłem shea. Ostatnio zakupiłam też olej z nasion malin - naturalny filtr przeciwsłoneczny:) 

Jeśli chodzi o koszty to jest różnie w tym przypadku. Największe zaufanie mam do oleju arganowego L'orient (i w ogóle wszystkich olejów zimnotłoczonych) z Mydlarni u Franciszka. 100 ml oleju arganowego kosztuje tam 79zł. Wiem, że są dostępne tańsze, ale próbowałam innych, niby to samo, ale miałam mieszane odczucia po ich stosowaniu. Największy sentyment i największą pewność co do autentyczności mam do arganu od Franciszka;)

Podkład - tutaj w moim przypadku zawsze sprawdzało się stwierdzenie, że im tańsze tym gorsze. Nie znalazłam jeszcze podkładu w niskiej cenie, który byłby dobrej jakości. Za podkład płacę zazwyczaj od 30zł w górę i to na promocji. Teraz używam Face Finity Max Factora, którego cena regularna wynosi około 70zł i nie wymienię go na inny (przynajmniej na razie;)). Próbowałam także Double Wear od Estee Lauder - bardzo mi się podobał, myślę, że jak uda mi się troszkę zaoszczędzić to sobie go sprawię (cena około 180zł).

Dobry podkład powinien dopasować się do kolorytu skóry, nie może pływać z twarzy po godzinie, ważyć się i podkreślać suchych suchych skórek. Myślę, że jeżeli zależy nam na dobrym wyglądzie twarzy przez cały dzień, to warto zainwestować w podkład wysokiej jakości.

Baza pod cienie do powiek - szukanie dobrej bazy wymuszają na mnie moje przetłuszczające się powieki, które w połączeniu z morderczymi upałami niestety bez bazy nie dają rady utrzymać cienia na powiece. Baza musi być i to nie byle jaka. Wykończyłam już prawie bazę z Paese, jest ok, ale na zimę. Przy upałach najlepiej sprawdza się baza matująca z Zoevy (cena około 30zł), niestety nie mogę jej zamówić, bo cały czas jest brak w magazynach drogerii internetowych:/

Na jakie produkty nie wydaję dużej kwoty?

Cienie do powiek - cienie Urban Decay, Too Faced czy Mac? Nigdy nie miałam ich w rękach. Choć nie mówię, że nigdy nie będę miała, może dostanę od kogoś w prezencie? ;) Naprawdę nie mam wielkiej potrzeby wydawania dużej ilości pieniędzy na palety cieni do powiek - za niewielką cenę mam świetne cienie z Inglota, Sleeka i ostatnio rozchwytywanego Makeup Revolution. Mam też paletę z Zoevy - paleta kosztuje niewiele ponad 70zł, ale weźmy pod uwagę to, że jest tam 10 bardzo wysokiej jakości cieni, co daje 7zł za cień. To Inglot jest droższy. Ponadto mogę zaopatrzyć się w dobre i bardzo tanie cienie w drogerii w szafach Catrice czy My Secret.


Tusz do rzęs - mam swoje dwa ulubione tusze: SuperShock z Avonu, który w promocji kosztuje około 15 zł i Volume Million Lashes L'oreal, który kosztuje już około 55-60zł, ale zawsze dopadam go w promocji i płacę za niego około 30-35zł. Nie osypują się, na rzęsach trzymają się cały dzień, świetnie podkręcają, rozdzielają i wydłużają rzęsy. Po co mi kupować tusz za stówę?

Szminka do ust - tutaj prawdziwy prym wiodą szminki z Golden Rose. Sama się czasem dziwię, jak taka tania szminka (od 8 do 12 złotych) może być tak dobrej jakości. Kto ich używał, ten wie, jak się sprawują, kto jeszcze nie, to polecam wybrać się do GR - nie zawiedziecie się;)




Rozświetlacz i róż - długo miałam ochotę na Mary-Lou Manizer od The Balm i byłam w stanie wydać na niego te 65zł, ale pojawił się Diamond Illuminator od Wibo i przepadłam. Nie dość, że cena śmieszna (około 11zł) to jeszcze jakość wysoka. Taka różnica tylko, że podobno przy Wibo trzeba parę razy więcej pędzlem pomachać:) 

Co do różu sytuacja ma się podobnie - świetne róże znalazłam w szafie Essence i Catrice i są to dla mnie najlepsze róże, nie zamienię ich na żadne inne. Cena? Od 8 do 16zł.

Jesteście w stanie zapłacić wysoką kwotę za kosmetyk 
czy szukacie tańszych zamienników? Macie swoje produkty 
"tanie i dobre"? Zapraszam do dyskusji:)

_______________________________________

BĄDŹ ZE MNĄ NA BIEŻĄCO!
FACEBOOK - KLIK
BLOGLOVIN - KLIK
TWITTER - KLIK
Czytaj dalej

niedziela, 7 czerwca 2015

Couleur Caramel - naturalne kosmetyki do makijażu - relacja z pokazu

Witam:)

W ostatnim haulowym poście (KLIK) wspominałam Wam o świetnej kieleckiej drogerii Linda Kosmetyki. Do asortymentu drogerii została ostatnio wprowadzona nowa marka - Couleur Caramel. Oferuje ona naturalne kosmetyki do... makijażu:) Jako zakręcona wielbicielka naturalnych kosmetyków oczywiście nie mogłam odmówić Pani Beacie, która zaprosiła mnie na pokaz kosmetyków i makijaż:) Wydarzenia odbyło się w sobotę, 31 maja:) Jeśli jesteście ciekawi, jak było, to zapraszam do oglądania dalej:) 

Na początku przedstawię Wam po krótce markę Couleur Caramel:

Historia Couleur Caramel rozpoczęła się w 2003 roku, kiedy to firma Nature.Cos zdecydowała się uruchomić linię kosmetyków naturalnych.
Celem Couleur Caramel jest umożliwienie kobietom zakupu wysokiej jakości kosmetyków produkowanych z poszanowaniem natury, człowieka oraz zwierząt. Uczestnicząc w strategii zrównoważonego rozwoju, marka wytworzyła prawdziwą więź pomiędzy sobą, a swoimi klientami, bazując na zaufaniu i przejrzystości komunikacji.
Couleur Caramel to przede wszystkim innowacja i naturalność. Firma ta ceni sobie kobiety, które szukają jakości, wartości oraz autentyczności. Będąc czymś więcej niż produktem, oferuje ona łatwo dostępną alternatywę dla konsumenta, która pozwoli chronić naszą przyszłość. Marka używana przez wizażystów, którzy wykorzystują jej potencjał w pokazach mody, światowych wydarzeniach, telewizji oraz w salonach piękności. Specjalnie opracowana formuła, która wpływa odżywczo i regenerująca na cerę, dlatego jest bardzo szanowaną marką na całym świecie.
Wszystkie składniki produktów Couleur Caramel są naturalnego pochodzenia. Firma gwarantuje produkty wolne od kalafonii, formaliny, olei mineralnych, parabenów, fenoksyetanolu i toluenu.
Couleur Caramel jest członkiem organizacji „One Voice”.
Marka Couleur Caramel uznawana jest jako numer jeden na świecie wśród profesjonalnych linii kosmetyków eko i bio do make-upu.
Informacje pochodzą ze strony: http://ecoandlife.pl/couleur-caramel/couleur-caramel/


Miałam okazję zobaczyć w akcji makijażystkę Couleur Caramel, bardzo sympatyczną Panią Zuzannę:) Towarzyszył jej także przezabawny Pan Sławek:) Każdy makijaż był poprzedzony rozmową z osobą malowaną - dotyczyła ona rodzaju cery, makijażu jaki klientka preferuje oraz tego jakie kolory lubi. Bardzo lubię taką formę rozpoczynania makijażu - pomaga to w odpowiednim dobraniu kosmetyków, makijażystka może poznać preferencje klientki, dzięki czemu można uniknąć nieporozumień i rozczarowania. Ponadto Pani Zuzanna tłumaczyła każdy krok makijażu oraz przedstawiała każdy produkt, którego używała, wymieniając ich składniki, a były to np. olej ze słodkich migdałów, sezamowy, arganowy, z wiesiołka czy masło shea, a więc składniki, które świetnie znam i lubię, niektóre z nich także można było sobie wypróbować na dłoni.



Jeśli chodzi o kosmetyki, to są naprawdę przepięknie zapakowane - gdyby stały na półce w drogerii na pewno zwróciłabym na nie uwagę. Moje oczy od razu zauważyły wielką paletę cieni - im oczywiście nigdy nie mogę się oprzeć:) Spójrzcie tylko:


Poniżej możecie obejrzeć mój makijaż. Jest to dzienny, świetlisty make-up - śliczne cienie w kolorach lekkiego złota i brązu zagościły na moich powiekach:) Pani Zuzanna użyła dla mojej wrażliwej cery kremu BB - jest o wiele lżejszy i delikatniejszy, nie obciąża skóry i nie tworzy efektu maski. Przedtem jednak zaaplikowano mi na skórę twarzy dwie bazy: wygładzającą na strefę T (próbowałam na dłoni - wchłaniała się rewelacyjnie i delikatnie matowiła skórę) oraz kremową, nawilżającą, która jest bogata w składniki takie jak olej ze słodkich migdałów, sezamowy oraz woda z organicznych jagód - produkt idealny dla cery suchej:) Pod oczy został nałożony krem korygujący, żeby zakryć moje ogromne cienie pod oczami:) I na koniec perełka - na strefę T nałożono mi puder jedwabny - ten kosmetyk zachwycił mnie chyba najbardziej - tak miałkiego i gładkiego i delikatnego pudru w rękach jeszcze nie miałam:) Jeśli znacie puder sypki Bourjois to wyobraźcie sobie, że puder jedwabny jest o wiele bardziej miałki od niego:)


Makijaż dobrze się trzymał - jeśli chodzi o twarz to cały dzień:) Co do cieni też było dobrze, choć przy wewnętrznym kąciku pod koniec dnia zaczął się lekko zbierać w załamaniach, ale moje ekstremalnie tłuste powieki to dla mnie spory problem, dlatego potrzebują też bazy mocnego kalibru:) Jak na delikatniejszą bazę to i tak nieźle:) Na ustach miałam jasnoróżową, perłową pomadkę - nie lubię pereł na ustach, ale nie zdążyłam tego powiedzieć makijażystce:) Nie przetrwała ona jednak obiadu, ale w przypadku szminek często tak bywa. Nie podobał mi się za bardzo efekt na rzęsach - jeśli chodzi o sam skład tuszu, to jest to rewelacja - osoby z wrażliwymi powiekami na pewno mogłyby go używać, jednak ja lubię bardziej spektakularny efekt, tutaj był za delikatny.

Na koniec zdjęcia modelki, spójrzcie tylko, jaki ma śliczny makijaż - odświeżona buzia bez tony tapety, lekko podkreślone oczy i usta, wszystko dopasowane kolorystycznie:) Rewelacja:)



Naturalne kosmetyki do makijażu Couleur Caramel możecie kupić na stronie internetowej sklepu Linda Kosmetyki - KLIK

Jak się zapatrujecie na kosmetyki naturalne do makijażu?:) Zwracacie uwagę na składy kosmetyków, czy jest to dla Was bez znaczenia?:)

_______________________________________

BĄDŹ ZE MNĄ NA BIEŻĄCO!
FACEBOOK - KLIK
BLOGLOVIN - KLIK
TWITTER - KLIK

Czytaj dalej

czwartek, 14 maja 2015

Wielki haul: Rossmann -49%, Drogeria Natura, Hebe, kosmetyki do pielęgnacji i kolorówka.....Uwaga, dużo tego!;)

Cześć:)

Mam wrażenie, że większa część kosmetycznej blogosfery opublikowała już swoje haulowe posty po wielkich promocjach w drogeriach, tylko ja jeszcze zalegam....:) Ale to tylko dlatego, że trochę się tego skumulowało, poza tym czekałam do wczoraj na promocję -40% na kosmetyki Bourjois w drogerii Hebe. Efekty szaleństwa zakupowego przedstawiam poniżej, miłego oglądania;)

Pielęgnacja



Kompletowałam ostatnio maseczki, szczególnie Lomi Lomi, które mam zamiar Wam je przedstawić w osobnym poście, ale nie mogę niestety dorwać ogórkowej:/ Mam nadzieję, że mi się uda, bo chciałabym Wam pokazać wszystkie rodzaje;) Do tej "maseczkowej" kolekcji doszły jeszcze płatki pod oczy Efektima z czerwonym winem i maseczka kakaowa z Ziaji, która jak widać już poszła w obroty i przypadła mi do gustu bardziej niż wersja oliwkowa:)


Skusiłam się wreszcie na kosmetyki Alterry. Pierwszymi testowanymi przeze mnie produktami tej firmy będzie emulsja oczyszczająca z granatem, którą wyczaiłam u Danceer z bloga http://chemical-cheap.blogspot.com/ oraz krem pod oczy Winogrona i Biała Herbata.



Odkryłam w Kielcach świetną drogerię, w której można kupić kosmetyki rosyjskie:) Szampon "Siła Konia" testuję już od jakiegoś czasu i z pewnością zostanie moim ulubieńcem, wczoraj zakupiłam także czarne mydło cedrowe do ciała i włosów (choć ja będę go używać do włosów) - spójrzcie na ten skład!:) Do tego doszła jeszcze odżywka na porost włosów z Apteki Agafii oraz organiczny krem do twarzy do 35 lat:) Jeszcze się mieszczę:)


Jakiś czas temu wygrałam u Kasi z bloga http://kassiiaa.blogspot.com/ złote serum ze ślimakiem Gold - firma u nas nieznana, bardziej ekskluzywna, serum kosztuje około 50 funtów i ponoć stosują go gwiazdy, więc tym bardziej się cieszę, że udało mi się je wygrać:)


A na koniec sprawiłam sobie w Drogerii Natura jeszcze malinową mgiełkę zapachową Fruttini - a taki kaprys i już:) Będzie się świetnie sprawdzać na lato:)

Kolorówka



W Rossmannie zaszalałam najbardziej podczas zniżki na kosmetyki do makijażu twarzy. Obydwa wiodące rozświetlacze, czyli Wibo Diamond Illuminator i Lovely Silver Highlighter znalazły się w mojej kosmetyczce, zdecydowałam się także na zakup podkładu 3 w 1 Face Finity Max Factor - początkowo kupiłam jeden, ale tak mi się spodobał, że kupiłam też drugi, w ciemniejszym odcieniu na lato:) Przyciągnęły mnie też tym, że były dostępne testery chyba wszystkich odcieni, a same podkłady były zafoliowane. Podejrzewam, że gdyby było inaczej to w ogóle bym na nie nie zwróciła uwagi, a niestety tak się zdarzyło w przypadku tuszów do rzęs z L'oreala.....



No właśnie, miałam wielkie plany zrobić sobie zapas Volume Million Lashes. Plany spaliły na panewce, bo za każdym razem, kiedy trafiałam do Rossmanna to tusze były już mocno przebrane i... poodkręcane. Stwierdziłam, że nie kupię niezabezpieczonego tuszu i pobiegłam do drogerii Lida Kosmetyki (w której zakupiłam kosmetyki rosyjskie) i tam za 30zł udało mi się zdobyć tusz:) Nowiutki, wyjęty z szufladki. Jedyne, co udało mi się zakupić w Rossmannie na promocji na kosmetyki do oczu to serum do rzęs Eveline.


W Drogerii Natura nie poszalałam. Zakupiłam jedynie sypki cień do powiek Star Dust od My Secret nr 4 i paletkę matowych cieni Absolute Matt od Catrice:) Obydwa produkty już Wam przestawiłam w innym poście, do przeczytania TUTAJ.



Jakiś czas temu skusiłam się na puder do konturowania HD z Inglota, nr 509, najciemniejszy. W świetle sztucznym jego kolor bardzo mi się spodobał - był to chłodny odcień, ale jak go zaniosłam do domu, to zobaczyłam, że wpada on jednak w cieplejsze tony.... Nie wiem, gdzie ja miałam oczy, no ale dobra, używam go i w sumie jestem zadowolona, ładnie się utrzymuje na buzi, dobrze się go rozciera, zbliża się lato, więc kolor odcień będzie ok.



























Skorzystałam też z 20% zniżki na produkty Makeup Revolution na http://www.ekobieca.pl/. Niestety dalsze próby poszukiwania bronzera w chłodnym odcieniu spełzły na niczym, na stronie piękny chłodny, wręcz popielaty brąz w paletce do konturowania, a w rzeczywistości ciepły, jasny odcień.  Podoba mi się za to ten rozświetlacz w środku i mam trochę problem z tym produktem, nie wiem czy go sprzedać, czy zostawić:) Poza tym kupiłam też paletę cieni Iconic Pro 2, na którą już od dawna miałam chęć:) Ja wiem, że to kolejna paleta, ale cieni nigdy za dużo;) Szczególnie z MUR, ostatnio się przekonuję, że są lepsze od Inglota;)





Wpadłam też do Sephory, mieli akurat zniżkę 20% na kosmetyki z okazji nocy zakupów w kieleckiej Galerii Echo. Zakupiłam sephorowy cień w odcieniu 09 Jungle Party, który po zniżce kosztował mnie chyba tyle co paleta MUR, no ale był tak piękny, że nie mogłam:) Uwierzcie mi, że w świetle dziennym może tak zachwycająco nie wygląda, ale za to w sztucznym... bajka:) Kiedyś Wam go pokażę w makijażu:)


W Rossmannie za nic w świecie nie mogłam odnaleźć pudru sypkiego Bourjois w kolorze 01 Peach. Albo była dwójka, albo w ogóle. Wkurzyłam się, bo taka zniżka trafia się raz na rok, albo i rzadziej, a tu nawet tego pudru nie mogę kupić. Zwiedziłam większą część Kielc w poszukiwaniu tego odcienia i nic. No cóż, z pomocą przyszło mi za to Hebe, gdzie 12 i 13 maja była zniżka 40% na produkty tej marki i udało mi się go zdobyć w przyzwoitej cenie. 60 złotych za puder to trochę dla mnie za dużo:/


Moje paznokcie ostatnio szalenie się rozdwajają, nigdy aż takiego problemu nie miałam. Skoczyłam do Golden Rose, gdzie chciałam początkowo zakupić odżywkę Black Diamond, ale pani doradziła mi odżywkę witaminową. Na razie nie widzę spektakularnych efektów, ale zobaczymy, co bedzie po dłuższym stosowaniu. Dostałam też od dziewczyny mojego brata (która notabene jest świetną wizażystką i mam nadzieję, że zdecyduje się w końcu założyć bloga!) odżywkę do paznokci CC Z Bielendy, podobno dobra:)



No i na koniec jeszcze pokażę Wam dwa pędzle Hakuro - H22 do rozświetlacza, ale ja będę go używać do pudrowania korektora pod oczami oraz skośnego do kresek H85, który sprawdza się w tej kwestii o niebo lepiej niż prosty cieniutki pędzelek, jakoś mi lepiej wychodzi kreska wyrysowana za pomocą skośnego pędzelka:)

Ufff.... To by było na tyle. Przyznam szczerze, że gdy przymierzałam się do fotografowania tych wszystkich kosmetyków, to byłam pod wrażeniem ich ilości, chyba sama nie zdawałam sobie sprawy z tego, ile kupiłam:) Jeśli ktoś mi zarzuci, że jestem chora i uzależniona od kosmetyków to.... przyznam mu rację:)

A Wy? Poszalałyście czy nie? Dajcie też znać, o jakich produktach chciałybyście poczytać trochę więcej, może uda mi się wyskrobać dla Was recenzję:)

_______________________________________

BĄDŹ ZE MNĄ NA BIEŻĄCO!

FACEBOOK - KLIK
BLOGLOVIN - KLIK
TWITTER - KLIK

Czytaj dalej
Obsługiwane przez usługę Blogger.