Pokazywanie postów oznaczonych etykietą Mydlarnia u Franciszka. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą Mydlarnia u Franciszka. Pokaż wszystkie posty

poniedziałek, 21 września 2015

Stylowe Zakupy 2015 Grazia i Twój Styl, czyli RABATY! ;)

Hej:)


Od 25 do 27 września (czyli już w najbliższy weekend - w sumie nawet się nie spodziewałam, że tak wcześnie, zawsze to było jakoś w połowie października) trwać będzie Wielka Akcja Rabatowa organizowana przez czasopisma Grazia i Twój Styl. Kupony, które tam znajdziecie mają zniżki nawet do 60% na co tylko Wam się zamarzy - ciuchy, buty, usługi i, oczywiście, kosmetyki;) Jeśli chcecie wiedzieć jakie firmy kosmetyczne przygotowały promocje to zapraszam do dalszej lektury;)

Zacznijmy od marek makijażowych:)

Inglot - 20% zniżki na produkty do makijażu, nie obejmuje akcesoriów, perfum Original by Anja Rubik, nie łączy się z innymi promocjami.


Fajny rabat, ale zmartwiłam się tym, że nie obejmuje on akcesoriów, w tym gąbki typu Beauty Blender, która właśnie chciałam zakupić. No cóż, zdecyduję się chyba na bazę pod cienie (bo tej matującej z Zoevy to się chyba nie doczekam w drogeriach internetowych - wiecznie BRAK NA MAGAZYNIE) i zastanawiam się jeszcze nad jakąś bazą pod makijaż.


Golden Rose - 20% zniżki, nie obejmuje lakierów, rabat ważny w sklepach i na stronie internetowej. 



No żeby nie było promocji na lakiery? To są jedne z najlepszych lakierów do paznokci! Ale nie zrażajcie się - są one tak tanie, że w sumie można obejść się bez promocji;) Polecam gorąco szminki - najlepsze ze wszystkich! 


Paese - 35% zniżki na cały asortyment oprócz akcesoriów, ważna w sklepach i na stronie internetowej.



Świetny rabat, tym bardziej, że świetna firma:) Polecam podkłady, cienie, które są jednymi z najlepiej rozcierających się cieni na świecie, także szminki i lakiery do paznokci.


Wibo - 25% zniżki, dostępna tylko na stronie internetowej www.sklepwibo.pl

Jak Wibo, to na pewno kultowy rozświetlacz Diamond Illuminator, podobno godny następca Mary-Lou Manizer od The Balm. No i świetne lakiery do paznokci i podobno dobre pomadki:)


MAC - pomadka o wartości 86zł przy zakupie powyżej 150zł w prezencie


Nic nigdy nie miałam z tej firmy, nawet jej nie ma w moim mieście. Chętnie bym wypróbowała jednak podkłady i cienie do powiek, o pomadkach też dużo dobrego słyszałam. Nie jestem zorientowana w cenach, ale podejrzewam, że żeby otrzymać pomadkę to wystarczy kupić sam podkład...:)
Kiko Milano - 20% zniżki na cały asortyment


Ach, jak ja żałuję, że nie ma u mnie Kiko! Już od roku marzą mi się od nich produkty, ale nic straconego, jeszcze w tym roku przeprowadzam się do stolicy i wszystkie sklepy będą moje, na nieszczęście mojego męża;)

Douglas - -20zł zniżki przy zakupie za min. 249zł lub -50zł przy zakupie za min. 499zł.


Coś dla fanów Douglasa. Moim zdaniem nie poszaleli z tą promocją.

SuperPharm - 30% zniżki na zakup jednego lub 40% zniżki na zakup min. dwóch dermokosmetyków, nie dotyczy marki Cetaphil. Zniżka do wykorzystania tylko w wybranych drogeriach SP, limit zakupowy 3 sztuki.


Dużo tych ograniczeń tutaj, jeszcze do tego nie we wszystkich SP. Trochę słabo, ale mając na względzie to, jakie promocje ma czasem SP (kupiłam ostatnio podkład 50% taniej), można im to wybaczyć:) 

Drogeria Natura - 30% zniżki na kosmetyki marki Dermika.



Kto fan Dermiki, ten kupuje gazetę i do Natury! ;)

Mydlarnia u Franciszka - 20% zniżki na cały asortyment



Jeden z moich ulubionych sklepów jak co roku ma swój kupon rabatowy w Grazii:) Kosmetyki naprawdę dobrej jakości, cenowo niektóre trochę droższe, tym bardziej rabat się przyda:) Polecam krem Immortelle, kremy z minerałami z Morza Martwego, savon noir (uwielbiam wersję z neroli), mydła z Aleppo i marsylskie, glicerynowe i organiczne, koniecznie musicie też spróbować balsamu shea - tu polecam pomarańczę z chilli, pomarańczę z paczuli, grecki, liść oliwny czy magnolia. Nie zapominajmy też o wysokiej jakości olejach zimnotłoczonych - arganowy, z nasion malin, ze słodkich migdałów, z róży piżmowej czy z opuncji figowej. Kupicie tutaj również pięknie zapakowany prezent;) Poniżej linki z recenzjami.


L'Occitane - 15% zniżki, nie obejmuje linii Divine i Shea, dostępna stacjonarnie i na stronie internetowej



Byłam w tym sklepie kilka razy, znajdziecie tam ciekawe produkty. Bardzo mi się spodobały perfumy Kwiat Wiśni lub Czerwona Wiśnia, jakoś tak.... Oczywiście sklepu w Kielcach nie ma, ale jak jesteście z dużego miasta to możecie spokojnie rabat wykorzystać:)

Yves Rocher - 40% zniżki przy zakupie min. 2 kosmetyków, z wyjątkiem tych oznaczonych Zielonym punktem.



Niezła promocja:) Mogłabym się pokusić tutaj o linię do twarzy Hydra Vegetal, piękne perfumy i kosmetyki z serii Monoi, które urzekły mnie swoim zapachem:)

The Body Shop - 30% zniżki przy zakupie min. 2 sztuk, nie dotyczy zestawów


Wiem, że wśród blogerek jest wiele fanek tej marki:) Przyznam szczerze, że mnie samą TBS kusi:)


 Napiszcie, czy wybieracie się na Stylowe Zakupy w najbliższy weekend i co ewentualnie możecie polecić:)

_______________________________________

BĄDŹ ZE MNĄ NA BIEŻĄCO!
FACEBOOK - KLIK
BLOGLOVIN - KLIK
TWITTER - KLIK

Czytaj dalej

środa, 6 maja 2015

Savon noir Neroli - czarne cudo z Maroka:) | RECENZJA

Hej:)

Dam Wam (i sobie) dziś odsapnąć od kolorówki - przygotowałam recenzję czarnego mydła z neroli firmy L'orient, który możecie zakupić w Mydlarniach u Franciszka. Cóż to za cudeńko?:)


Do oczyszczania skóry twarzy i ciała zawsze przykładałam większą uwagę. Wybieram produkty dobrej jakości i mimo tego, że nie mam cery wrażliwej czy podatnej na alergie, staram się kupować mydła, które nie straszą całą gamą potencjalnie uczulających substancji w składzie (np. SLS). Pięknie pachnące żele do mycia zapakowane w eleganckie opakowania dumnie prezentujące się na drogeryjnych półkach kompletnie mnie nie satysfakcjonują - nie zapewniają mi dokładnego oczyszczenia skóry, często ją przesuszają, dlatego szukam czegoś bardziej unikatowego, o dobrym składzie i nieprzeciętnej jakości. Czasem za taki produkt trzeba zapłacić trochę więcej, ale korzyść dla naszej skóry będzie najprawdopodobniej współmierna do ceny. Dlaczego to takie ważne? Bo na nic zda się używanie najlepszego kremu za kilkaset złotych, kiedy aplikujemy go na nieoczyszczoną skórę - nie wchłonie się dostatecznie, składniki aktywne nie zdołają się przedostać w głębsze warstwy naskórka, a dogłębne nawilżenie, które obiecuje producent, będzie wyczuwalne tylko powierzchniowo. 

Czarnego mydła używam już od dwóch lat i dzięki niemu moja skóra jest zawsze świetnie oczyszczona i spokojnie mogę testować kremy i maseczki, bo będę wiedzieć, jak naprawdę działają:)

Konsystencja, zapach i sposób stosowania

Mydło jak widać czarne jest tylko z nazwy, tak naprawdę ma barwę brązową, lekko bursztynową. W swojej konsystencji jest bardzo gęste. Przy próbie wyjęcia niewielkiej ilości mydła z plastikowego słoiczka, może się trochę ciągnąć. Jeśli chodzi o zapach to jest to dla mnie jeden z najbardziej nieziemskich aromatów. Nie wszyscy lubią zapach gorzkiej pomarańczy, ale ja go wprost uwielbiam, nawet czasem odkręcam wieczko tylko po to, żeby sobie to mydło powąchać:)


Produkt można stosować zarówno do mycia twarzy, jak i do peelingu - pozostawione na skórze na 5 minut działa złuszczająco. Po tych pięciu minutach możemy wzmocnić efekt oczyszczenia mocząc lekko mydło, które jest na skórze i masując około 2 minuty, w tym czasie mydło lekko się spieni. Przy spłukiwaniu należy mocno zacisnąć oczy - niewielka ilość może podobno wywołać szczypanie, mi się to jeszcze nie zdarzyło, ponieważ mocno stosuję się do tego zalecenia:) Spłukiwanie mydła do czynności błyskawicznych nie należy - trzeba się trochę namachać, zanim go całkowicie usuniemy ze skóry. Gdy już się to stanie usłyszymy skrzypanie, podobne do tego przy czyszczeniu szyby!:)


Moja opinia

Pamiętam, że przy pierwszym kontakcie z tym mydłem moja skóra lekko się zaczerwieniła i gdzieniegdzie delikatnie swędziała, ale potem już nigdy mi się to nie zdarzyło. Słyszałam, że pierwsze spotkanie tego produkty ze skórą jest dla niej lekkim szokiem i może tak zareagować, ale potem szybko się przyzwyczaja i nie wyrządza jej żadnej krzywdy:)

Mydło działa jak peeling enzymatyczny i tak go stosuję - 1 lub 2 razy w tygodniu. Można też umyć nim twarz, ale do demakijażu się nie nadaje, możemy tylko przemyć nim skórę po usunięciu makijażu. Zdarza się, że gdy mam na twarzy cięższy makijaż ( impreza lub po prostu zła kondycja skóry, którą chcę pod nim  ukryć) używam mydła do dokładniejszego oczyszczenia skóry. 

Ktoś pewnie pomyśli, że peeling enzymatyczny to taki delikatny peeling, że przydało by się coś mocniejszego. Nic bardziej mylnego! To najmocniejszy peeling, z jakim miałam do czynienia, mocniejszy i dokładniejszy niż wszystkie peelingi mechaniczne, które przetestowałam (równać się z nim może tylko korund) i dlatego tak bardzo mi się podoba:) Złuszczenie jest bardzo dokładne, głębokie i mocno wyczuwalne:) Skóra jest maksymalnie odsłonięta, bardzo wygładzona i świeża. Jeszcze żaden produkt tak dobrze na moją skórę nie podziałał:) Po jego użyciu, przy tonizowaniu skóry płatek kosmetyczny wygląda tak samo, jak wyglądał przed użyciem, nie ma na nim śladu zanieczyszczeń, a wszelkie kremy i maski rewelacyjnie się zachowują - dobrze się wchłaniają i nawilżają skórę, nie mówiąc już o tym, że po takim peelingu makijaż wygląda bardzo świeżo:)

Jeszcze piękniejsze jest to, że dzięki temu produktowi pozbyłam się zaskórników, a wypryski prawie już w ogóle się na mojej skórze nie pojawiają:)

W Mydlarnii u Franciszka jest kilka wersji czarnego mydła: tradycyjna Beldi, nawilżająca z różą damasceńską i z eukaliptusem do cery problematycznej. Wersja z neroli jest przeznaczona dla skóry mieszanej i naczyniowej, czyli mojej:) Przeszłam przez Beldi i różę - obydwie równie wspaniale oczyszczają skórę, ale Beldi jest nieco delikatniejsza od neroli, a róża dodatkowo świetnie nawilża. Ja jednak wolę efekt regulujący wydzielanie łoju i to właśnie wersja z neroli zapewnia - stwierdziłam zdecydowanie mniejsze przetłuszczanie się skóry w strefie T. Co do działania na naczynka to efekty zaobserwowałam po około 2-3 miesiącach stosowania - czerwone plamy, które zadowolone osiedliły się na mojej skórze już nie są tak czerwone, choć w tym temacie jedynie kompleksowa pielęgnacja coś może u mnie zdziałać.

Podsumowując:

+ mydło bardzo dokładnie oczyszcza skórę
+ reguluje pracę gruczołów łojowych
+ mocno złuszcza martwy naskórek
+ nie wysusza skóry
+zlikwidowało zaskórniki i mocno ograniczyło pojawianie się wyprysków
+ pięknie pachnie
+ jest bardzo wydajne (stosowane 1-2 razy w tygodniu wystarcza mi na około pół roku)


6/6 - produkt idealny:) Czarne mydło marokańskie z neroli firmy L'orient to coś, od czego już się chyba nie uwolnię...;)

GDZIE KUPIĆ? Mydlarnia u Franciszka
KOSZT: 28zł


Znacie czarne mydło? A może ktoś z Was też spróbował tej wersji? Chętnie przeczytam Wasze komentarze:)

_______________________________________

BĄDŹ ZE MNĄ NA BIEŻĄCO!

FACEBOOK - KLIK
BLOGLOVIN - KLIK
TWITTER - KLIK

Czytaj dalej

piątek, 10 kwietnia 2015

Urodzinowe rozdanie - START!:)

Hej:)

Dziś mija okrągły rok, odkąd umieściłam na blogu pierwszy post:) Z tej okazji przygotowałam rozdanie:) Do wygrania są kosmetyki, które już przetestowałam i o większości z nich pojawiła się już wzmianka na blogu. Co jest do wygrania?:)


 Paleta cieni Iconic Dreams od Makeup Revolution w pięknych, wiosennych kolorach:



2 produkty do ust: pomadka Golden Rose w stonowanym różowym kolorze nr 116 oraz pomadka peelingująca do ust Sylveco:


Top coat Golden Rose i lakier z serii Jolly Jewels od tej samej firmy:
 
Kremowy żel pod prysznic Fresh Juice o obłędnym zapachu Passiflory i Magnolii:


Mydło glicerynowe z Mydlarni u Franciszka o zapachu Pomarańczy z chilli:
 

Maseczka rozjaśniająca na płótnie koreańskiej firmy Lomi Lomi Winogrono:


Chciałabym również nagrodzić jeszcze jedną osobę - najaktywniejszego komentatora na dzień dzisiejszy. Jest nim Infallible Lifestyle, gratuluję! Przygotowałam dla Ciebie skromną, pachnącą niespodziankę:) Odezwę się do ciebie przez mail w sprawie adresu do wysyłki:)


Konkurs trwa miesiąc, od 10.04 do 10.05. Wyniki ogłoszę w ciągu 7 dni od daty zakończenia konkursu.
 
Aby wziąć udział w rozdaniu trzeba spełnić dwa warunki: być publicznym obserwatorem bloga Aleja Kosmetyczna oraz polubić fanpage na Facebooku (KLIK). Możecie zdobyć 2 dodatkowe losy dzięki:
- wstawieniu podlinkowanego baneru na swoim blogu (pierwsze zdjęcie jest banerem) - 1 los
- obserwacji bloga Aleja Kosmetyczna na Bloglovin (KLIK) - 1 los
 
Proszę o zapoznanie się z regulaminem:

1. Organizatorem konkursu jest Maddie Ann, autorka bloga Aleja Kosmetyczna.
2. Konkurs trwa miesiąc, od 10. kwietnia a do 10. maja do godziny 23.59.
3. Wyniki ogłoszone zostaną w nowym poście na blogu Aleja Kosmetyczna w ciągu 7 dni od daty zakończenia konkursu.
4. Ze zwycięzcą skontaktuję się drogą mailową. Jeśli nie otrzymam odpowiedzi w ciągu 3 dni od daty wysłania wiadomości, wylosuję innego zwycięzcę.
5. Dodanie banera do bloga daje 1 dodatkowy los. Dołączenie do grona obserwujących na Bloglovin daje 1 dodatkowy los. W sumie można zdobyć 3 losy.
6. Wysyłka na terenie Polski, pokrywam jej koszty.
7. Udział w losowaniu wezmą te osoby, które spełnią warunki: dodanie bloga do obserwowanych oraz polubienie fanpage'a na Facebooku.
8. Zastrzegam sobie prawo do wykreślenia z listy biorących udział w kolejnych rozdaniach osób, które po zakończeniu konkursu cofną swoją obserwację.
9. Każdy, kto bierze udział w losowaniu, akceptuje jego regulamin. 10.  Konkurs nie podlega ustawie z dnia 29 lipca 1992 roku o grach i zakładach wzajemnych (Dz. U. z 2004 roku Nr. 4, poz. 27 z późn. zm.) 
 
Wzór zgłoszenia:

Obserwuję jako:
Lubię FB jako:
Baner: TAK/NIE (link)
Obserwacja na Bloglovin: TAK/NIE (nick)
E-mail:

Zgłaszajcie się w komentarzach:) Życzę powodzenia!:)

________________________________________

BĄDŹ ZE MNĄ NA BIEŻĄCO!

FACEBOOK - KLIK
BLOGLOVIN - KLIK
TWITTER -  KLIK

Czytaj dalej

niedziela, 22 lutego 2015

Nowe, nowe! :)

Hej:)

Dziś post z nowościami z ostatnich dwóch miesięcy. Nie ma ich wprawdzie za wiele, ale są to dość.... porządne produkty:) Niektóre z nich już znam i kupuję je po raz kolejny:) Co to za produkty?


Pierwszym produktem jest olej arganowy - 100 ml prosto z Mydlarni u Franciszka:) Zaczęłam go używać ponownie po jakimś czasie - testowałam różne oleje. I powiem tyle: jest to powrót do starych dobrych czasów:) Jest to najlepszy olej spośród wszystkich, które stosowałam do tej pory:) Jeśli chcecie się dowiedzieć, jak działa na moją skórę, zapraszam TUTAJ.


Z Mydlarni przytargałam także kompletną nowość - olej z opuncji figowej, podobno naturalny botoks dla skóry:) Botoksu raczej nie potrzebuję, ale przyda się zamiast kremu pod oczy na pierwsze zmarszczki, popękane naczynka czy piegi, których spodziewam się wraz z pierwszymi promieniami słońca. Jestem go baaaardzo ciekawa:)


Trzecią rzeczą, zakupioną również w Mydlarni (jak widać kosmetyki tej firmy władają moim blogiem, no ale cóż... lubię te produkty:)) jest szampon z brzozą i miętą pieprzową do włosów przetłuszczających się Erboristica. Posiadam włosy mieszane, ale chyba nikt jeszcze nie stworzył szamponu do tego typu włosów, który by regulował wydzielanie łoju przez skórę głowy i nawilżał końcówki jednocześnie. Szampon do włosów przetłuszczających się plus maska nawilżająca dadzą jednak radę w tym przypadku:)


Jeśli już jesteśmy przy włosach - kolejnym moim zakupem był suchy szampon Batiste do włosów o ciemnym kolorze. Ta wersja wylądowała w mojej kosmetyczce już po raz drugi:) Świetnie, że ktoś pomyślał o brunetkach - szampon nie zostawia białej poświaty na włosach:)


Postawiłam też na odżywkę do rzęs Eveline. Przyznam szczerze, że trochę Wam pozazdrościłam, niektóre z Was stosują odżywki Revitalash lub Bodetko Lash i od dłuższego czasu podziwiam rewelacyjne efekty po ich stosowaniu. Niby do swoich rzęs nic nie mam, ale gdyby były bardziej wywinięte to bym się nie obraziła:) Jednak dla mnie jest to drogi wydatek przy niepewności co do skuteczności takich odżywek na moich rzęsach. Na szczęście wpadłam jakiś czas temu na bloga Kasi Poloczek, która testowała odżywkę Eveline i rezultat po jej stosowaniu był naprawdę świetny, dlatego i ja postanowiłam jej wypróbować:) Jeśli chcecie zobaczyć efekty, to wpadajcie do Kasi: http://kassiiaa.blogspot.com/2015/02/skoncentrowane-bio-serum-do-rzes-3w1.html :)



W moje ręce wpadła jeszcze moja ulubiona maseczka do twarzy Lomi Lomi - chciałabym wypróbować innych kosmetyków tej firmy (o ile takie są:)), bo maseczka jest pierwszorzędna! Próbowałam już wersji z acerolą i winogronem, teraz zabiorę się za miłorząb japoński:) Na blogu na pewno pojawi się recenzja tych maseczek:)


I ostatnia rzecz, tym razem z kolorówki:) Marzył mi się już od jakiegoś czasu korektor Collection Lasting Perfection (taaaak, ten od Maxineczki;D) i nareszcie się na niego zdecydowałam:) Na razie zaczęłam testowanie, póki co mam mieszane uczucia, ale myślę, że się do niego przekonam:)


W kiosku poszukiwałam jakiegoś czasopisma, które miałoby jakieś kupony rabatowe na kosmetyki i ubrania:) Trafiłam na HOT, wprawdzie za wiele tam nie znalazłam, ale rabat 10% do MintiShop jest:) I zniżka -15% na produkty Sleeka na Alledrogerii:) Jakby ktoś był zainteresowany, to polecam kupić przed weekendem 7-8 marca:)

Napiszcie koniecznie na recenzję którego produktu czekacie!:)

PS. Tak w ogóle to gdzieś wyczytałam, już nawet nie pamiętam gdzie, o tym , że produkty Sleeka mają zdrożeć. Prawda to? Coś wiecie na ten temat czy to tylko jakaś plota?;)

_____________________________________

BĄDŹ ZE MNĄ NA BIEŻĄCO!

FACEBOOK - KLIK
BLOGLOVIN - KLIK
TWITTER - KLIK

Czytaj dalej

piątek, 12 grudnia 2014

Moje ulubione "pomarańczowe" kosmetyki:)

Hej:)

Kiedyś usłyszałam od kogoś, że święta Bożego Narodzenia kojarzą mu się z pomarańczami. Zdziwiłam się, ale dziś muszę mu przyznać rację - najwięcej pomarańczy zawsze jadłam w okresie świąteczno-noworocznym:) Owoc ten uwielbiam, pod warunkiem, że jest słodki, kwaśnego nie zjem:) Wpadłam więc na pomysł zebrania do kupy wszystkich moich "pomarańczowych" kosmetyków. Co to znaczy "pomarańczowy"? To znaczy, że kosmetyk ma zapach pomarańczy, coś pomarańczowego w składzie lub po prostu ma taki kolor:) Zapraszam do dalszej lektury:)


Zacznijmy od wszelkich myjadeł - na pierwszy plan wysuwam mydła glicerynowe o zapachu Czekolady z pomarańczą oraz Pomarańczy z chilli z Mydlarnii u Franciszka.


Kocham te mydła nie tylko za zapach, ale też świetne właściwości nawilżające:) Wielką przyjemnością jest myć się tak pięknie pachnącym mydłem (w kontakcie z wodą jego zapach jest silniejszy:)). Mydło Czekolada z pomarańczą, pachnie w większości czekoladą, ale kiedy przyłożymy nos do tej uroczej pomarańczki w środku wyczujemy słodki zapach tego owocu:) Jeśli chodzi o Pomarańczę z chilli to jest nic innego, jak pomarańcza z nutką czegoś pikantnego, jak sama nazwa wskazuje:) Taki mocniejszy zapach pomarańczy świetnie budzi podczas porannego prysznica!:)

Mydło marsylskie w płynie Fleur d'Oranger o pięknym kolorze i boskim zapachu neroli, czyli kwiatów gorzkiej pomarańczy.



Jako, że skończył mi się mój naturalny żel z zieloną herbatą i imbirem (recenzja TUTAJ), postanowiłam zakupić teraz to mydło:) Zapach neroli nie wszyscy lubią, ale ja go wprost uwielbiam! Jeszcze tego produktu nie testowałam, więc ciężko go zaliczyć do moich ulubionych kosmetyków, ale zapowiada się bardzo ciekawie:)

Balsam shea o zapachu Pomarańczy z chilli



Uwielbiam masło shea i uwielbiam zapach pomarańczy z chilli - czego chcieć więcej?:) Rzadko stosuję do całego ciała, ale chętnie smaruję nim dłonie, łokcie i kolana:) Zapach pozytywnie nastraja na resztę dnia:)

Woda z kwiatów gorzkiej pomarańczy


Niezbędna rzecz w mojej kosmetyczce. Nie ma dla mnie toniku, który doczyszczałby i odświeżał tak dobrze jak woda neroli:) Oprócz genialnego zapachu ma też właściwości antybakteryjne, regulujące wydzielanie sebum oraz zmniejszające widoczność naczynek:) Nic dodać, nic ująć:) Na zdjęciu prezentują się dwie wody - pierwsza z atomizerem firmy L'orient, drugą wodę w butelce dostałam od koleżanki w prezencie, ale niestety nie ma tak dobrze wyczuwalnego zapachu neroli jak u tej pierwszej - wolę L'orient:) 

Savon noir Neroli 


To mydło także zasługuje na uwagę, mimo, że nie widnieje na głównym zdjęciu (skończyło mi się jakiś czas temu i teraz testuję inną wersję). Świetne do peelingu enzymatycznego, ale także codziennego oczyszczania twarzy - dzięki niemu nie mam zaskórników:) Po dłuższym stosowaniu zauważyłam też rozjaśnienie plam naczyniowych:)

Olejki eteryczne: z pomarańczy i bergamotki



Moje ulubione zapachy do kominka aromaterapeutycznego:) Bergamota to taki cytrus, który wygląda trochę jak gruszka i ma zieloną skórkę:) Ma obłędny zapach - znacie go z herbaty earl grey, do którego dodaje się olejek z tego owocu:)

Pozostały kosmetyki kolorowe:) Są to lakier do paznokci Jelly Look od Flormaru (Coral Red) oraz pomarańczowy, opalizujący na złoto cień do powiek Inglot (nr 407).



Tego lakieru do paznokci teraz nie używam, bo to taki letni kolor:) Na paznokciach możecie go zobaczyć TUTAJ.  Co do cienia stworzyłam już z nim makijaż (KLIK) :)

To tyle, jak na listę moich ulubionych "pomarańczowych" kosmetyków:)

A może Wy dorzucicie swoje propozycje do listy? 
Chętnie sprawdzę nowe, pomarańczowe produkty:)

___________________________________________

BĄDŹ ZE MNĄ NA BIEŻĄCO!

FACEBOOK - KLIK

BLOGLOVIN - KLIK

Czytaj dalej

piątek, 31 października 2014

Październikowe nowości! :)

Hej:)

Pewnie wiele z Was jest w halloweenowym nastroju:) Mnie to zjawisko raczej nie ruszyło, ale wiem, że niektórzy z Was lubią horrory, zombie, duchy, upiory itd. Ale przejdźmy może do nowości, które pojawiły się u mnie w ostatnich dniach:)


Hebe pokusiło mnie promocją na suche szampony Batiste:) Miałam kiedyś jeden miniaturowy, który otrzymałam w Glossy Boxie, na początku mi się nie podobał, ale ostatecznie przekonałam się i bardzo mi go brakowało:) Teraz mam już wersję dużą i to jeszcze wiśniową:)





Cocolita.pl z kolei zachęciła promocją -15% na wszystkie kosmetyki Makeup Revolution:) Czekałam na to długo, bo miałam zamiar zakupić czekoladową paletę I heart Chocolate:) Do koszyka dodałam jeszcze cień Awesome Metals (czyli osławiona już folia) w popularnym odcieniu Rose Gold.



Przechodząc obok stoiska Paese zauważyłam promocję na nowe olejki: -20% do końca października. Skorzystałam i tak oto zostałam posiadaczką oleju Inca Inchi, który jest dla mnie kompletną nowością i całkowitą niewiadomą, ale jestem go baaaardzo ciekawa:) Podobno charakteryzuje się bardzo wysoką zawartością NNKT:) Do tego pani ze stoiska dorzuciła... gratis w postaci trzech matowych cieni w pięknych jesiennych kolorach! Byłam bardzo zaskoczona, dziękuję Paese:D



W Naturze kupiłam dwa sypkie błyszczące cienie My Secret w cenie promocyjnej 4,99 za sztukę: złoty i srebrny. To jest mój powrót po dość długim czasie do cieni sypkich - zrezygnowałam, bo używanie ich mnie denerwowało: osypywały się, nie chciały się równomiernie "położyć" na powiece. Ale teraz pomogę sobię płynem Duraline z Inglota:) Mam nadzieję, że okażą się w porządku:) Ponadto dokupiłam jeszcze rzęsy Donegala: szukałam trochę rzadszych niż Demi Wispies z Ardell. Jednak już wiem, że będę je musiała trochę przyciąć:)



Z Mydlarni u Franciszka przygarnęłam gabkę loofah - aż się dziwię, że dopiero teraz:) Jest dość twarda i drapiąca - uwiebiam takie:)


Do gąbki dołączył pumeks z lawy wulkanicznej - mam nadzieję, że posłuży mi bardzo długo:) Razem ze skarpetkami pielęgnacyjnymi, które zamówiłam w Avonie mają pomóc mi w zmiękczeniu i nawilżeniu moich stópek:) Pod skarpetki zamierzam zastosować masło shea - powinno podziałać:)

Oprócz skarpetek do zamówienia dodałam 4 próbki najnowszej avonowskiej szminki Ultra Color Bold - bardzo podoba mi się wybór kolorów - są po prostu cudne! Normalnie zamówiłabym już jakąś szminkę, ale niestety jedna pomadka z Avonu mnie zawiodła, a że strzeżonego Pan Bóg strzeże, przezorny zawsze ubezpieczony i na zimne dmuchać też trzeba, to zamówiłam próbki. Mam nadzieję, że nie zawiodą i będą odpowiednie do moich suchych ust:)


Jako, że mój krem do twarzy zaczyna już "pierdzieć" powietrzem, bo się kończy postanowiłam kupić nowy, tym razem z Sylveco. Lekki krem rokitnikowy kusił mnie już od jakiegoś czasu, miałam próbkę i bardzo go polubiłam:) W ogólne kosmetyki tej firmy bardzo mi się podobają ze względu na składy:)

A na koniec niekosmetycznie: upolowałam w Tesco Magic Starsy Milki. Jakby mnie ktoś zapytał, co to jest szczęście to bym odpowiedziała, że to. Smak dzieciństwa po prostu:)



Kto wyjadał wszystkie uśmiechnięte buźki tak jak ja? :D

Dajcie znać, czy coś Was zainteresowało:) Buziaki!;)
Czytaj dalej
Obsługiwane przez usługę Blogger.