Pokazywanie postów oznaczonych etykietą Olej arganowy. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą Olej arganowy. Pokaż wszystkie posty

wtorek, 23 czerwca 2015

Moja pielęgnacja twarzy:)

Hej:)


Do prawidłowej pielęgnacji twarzy przykładam zawsze dużą wagę - odpowiednio oczyszczona i nawilżona cera wygląda zdrowo i promiennie, a makijaż zrobiony na dobrze przygotowanej skórze twarzy dłużej się trzyma i wygląda o niebo lepiej - tak bardziej... czysto, świeżo:) Jeśli jesteście ciekawe, jak dbam o skórę twarzy to zapraszam do dalszej lektury:)

Bardzo lubię kosmetyki naturalne, więc trochę się ich w tym poście pojawi, lecz lubię też testować przeróżne kosmetyki - zestaw, który dziś zaprezentuję nie jest zawsze taki sam. Czasem niektóre kosmetyki się kończą i zamiast kupić ten sam, kupuję inny, który mnie zaciekawi lub taki, który mi ktoś poleci. Z kilkoma kosmetykami jednak chyba się nie rozstanę - przynajmniej tak mi się wydaje;)

Pielegnacja poranna:


Rano zależy mi na czasie, więc nie nakładam góry produktów na skórę. Wszystko też zależy od stanu mojej skóry - jeśli czuję, że jest coś z nią nie tak - jest słabo nawilżona lub mało gładka, bo akurat nie zdążyłam zrobić peelingu i maseczki, a skóra pod oczami jest sucha to najpierw lekko ją oczyszczam za pomocą czarnego mydła z neroli (recenzja TUTAJ), przemywam wodą neroli, nakładam serum z witaminą C, które mocno nawilża i wygładza, potem lekki krem organiczny od Babci Agafii, a pod oczy masło shea lub olej arganowy. Tak! Pod makijaż!:) Wystarczy troszkę dłużej poczekać, aż się wchłonie. A jak stosujecie ciężkie, mocno kryjące korektory, które mogą wysuszyć (np, kamuflaż w kremie Catrice), to tym bardziej takie cięższe konsystencje mocniej nawilżą i odżywią skórę, a korektor pod koniec dnia nie będzie wyglądał "sucho". Jeśli jestem akurat po peelingu i masce, czuję, że skóra jest odpowiednio nawilżona, to wystarczy jedynie woda neroli, organiczny krem i krem pod oczy z Alterry - lekki i nawilżający.



Demakijaż i pielęgnacja dodatkowa:


Teraz testuję emulsję do demakijażu z Alterry i tym właśnie zmywam makijaż, wcześniej, przez kilka dobrych miesięcy stosowałam krem micelarny do demakijażu BeBeauty z Biedronki - byłam zadowolona, ale postanowiłam wypróbować Alterrę. Wydaje mi się jednak, że wrócę do BeBeauty, bo nie czuję dostatecznego oczyszczenia po emulsji z Alterry. Dlatego też potrzebuję dodatkowo przemyć twarz czarnym mydłem. Oczy zmywam płynem do demakijażu Liście Oliwki Ziaji.

Do peelingu stosuję czarne mydło, po nim aplikuję maseczkę - albo mocno nawilżającą kakaową z Ziaji lub którąś z Lomi Lomi - są to moje ulubione maseczki na płótnie, które poprawiają stan skóry na kilka dni.


Pielęgnacja wieczorna:


Po oczyszczeniu skóry aplikuję na skórę serum z witaminą C Avy. Po wchłonięciu smaruję twarz i szyję olejem arganowym. Czasem eksperymentuję i dodaję do arganu kwasu hialuronowego i jakiś olejek eteryczny, np. cytrynowy. Pod oczy koniecznie masło shea z kroplą oleju z opuncji figowej - podobno naturalnym botoksem dla skóry - po takiej mieszance skóra pod oczami jest bardziej miękka, lekko napięta i mocno nawilżona. Około 2 razy w tygodniu jednak rezygnuję z nakładania na noc oleju - zastępuję go kremem nawilżającym na noc z oliwą z oliwek firmy L'orient. Po co to robię? Czasem czuję, że moja skóra ma dość olejów - lżejszy krem jest świetną alternatywą, polecam szczególnie tym, którzy mają cerę skłonną do zapychania.

A jaka się ma Wasza pielęgnacja skóry twarzy? Może macie jakiś sprawdzony produkt, który mogłybyście mi polecić? Chętnie poczytam;)

_______________________________________

BĄDŹ ZE MNĄ NA BIEŻĄCO!
FACEBOOK - KLIK
BLOGLOVIN - KLIK
TWITTER - KLIK
Czytaj dalej

niedziela, 22 lutego 2015

Nowe, nowe! :)

Hej:)

Dziś post z nowościami z ostatnich dwóch miesięcy. Nie ma ich wprawdzie za wiele, ale są to dość.... porządne produkty:) Niektóre z nich już znam i kupuję je po raz kolejny:) Co to za produkty?


Pierwszym produktem jest olej arganowy - 100 ml prosto z Mydlarni u Franciszka:) Zaczęłam go używać ponownie po jakimś czasie - testowałam różne oleje. I powiem tyle: jest to powrót do starych dobrych czasów:) Jest to najlepszy olej spośród wszystkich, które stosowałam do tej pory:) Jeśli chcecie się dowiedzieć, jak działa na moją skórę, zapraszam TUTAJ.


Z Mydlarni przytargałam także kompletną nowość - olej z opuncji figowej, podobno naturalny botoks dla skóry:) Botoksu raczej nie potrzebuję, ale przyda się zamiast kremu pod oczy na pierwsze zmarszczki, popękane naczynka czy piegi, których spodziewam się wraz z pierwszymi promieniami słońca. Jestem go baaaardzo ciekawa:)


Trzecią rzeczą, zakupioną również w Mydlarni (jak widać kosmetyki tej firmy władają moim blogiem, no ale cóż... lubię te produkty:)) jest szampon z brzozą i miętą pieprzową do włosów przetłuszczających się Erboristica. Posiadam włosy mieszane, ale chyba nikt jeszcze nie stworzył szamponu do tego typu włosów, który by regulował wydzielanie łoju przez skórę głowy i nawilżał końcówki jednocześnie. Szampon do włosów przetłuszczających się plus maska nawilżająca dadzą jednak radę w tym przypadku:)


Jeśli już jesteśmy przy włosach - kolejnym moim zakupem był suchy szampon Batiste do włosów o ciemnym kolorze. Ta wersja wylądowała w mojej kosmetyczce już po raz drugi:) Świetnie, że ktoś pomyślał o brunetkach - szampon nie zostawia białej poświaty na włosach:)


Postawiłam też na odżywkę do rzęs Eveline. Przyznam szczerze, że trochę Wam pozazdrościłam, niektóre z Was stosują odżywki Revitalash lub Bodetko Lash i od dłuższego czasu podziwiam rewelacyjne efekty po ich stosowaniu. Niby do swoich rzęs nic nie mam, ale gdyby były bardziej wywinięte to bym się nie obraziła:) Jednak dla mnie jest to drogi wydatek przy niepewności co do skuteczności takich odżywek na moich rzęsach. Na szczęście wpadłam jakiś czas temu na bloga Kasi Poloczek, która testowała odżywkę Eveline i rezultat po jej stosowaniu był naprawdę świetny, dlatego i ja postanowiłam jej wypróbować:) Jeśli chcecie zobaczyć efekty, to wpadajcie do Kasi: http://kassiiaa.blogspot.com/2015/02/skoncentrowane-bio-serum-do-rzes-3w1.html :)



W moje ręce wpadła jeszcze moja ulubiona maseczka do twarzy Lomi Lomi - chciałabym wypróbować innych kosmetyków tej firmy (o ile takie są:)), bo maseczka jest pierwszorzędna! Próbowałam już wersji z acerolą i winogronem, teraz zabiorę się za miłorząb japoński:) Na blogu na pewno pojawi się recenzja tych maseczek:)


I ostatnia rzecz, tym razem z kolorówki:) Marzył mi się już od jakiegoś czasu korektor Collection Lasting Perfection (taaaak, ten od Maxineczki;D) i nareszcie się na niego zdecydowałam:) Na razie zaczęłam testowanie, póki co mam mieszane uczucia, ale myślę, że się do niego przekonam:)


W kiosku poszukiwałam jakiegoś czasopisma, które miałoby jakieś kupony rabatowe na kosmetyki i ubrania:) Trafiłam na HOT, wprawdzie za wiele tam nie znalazłam, ale rabat 10% do MintiShop jest:) I zniżka -15% na produkty Sleeka na Alledrogerii:) Jakby ktoś był zainteresowany, to polecam kupić przed weekendem 7-8 marca:)

Napiszcie koniecznie na recenzję którego produktu czekacie!:)

PS. Tak w ogóle to gdzieś wyczytałam, już nawet nie pamiętam gdzie, o tym , że produkty Sleeka mają zdrożeć. Prawda to? Coś wiecie na ten temat czy to tylko jakaś plota?;)

_____________________________________

BĄDŹ ZE MNĄ NA BIEŻĄCO!

FACEBOOK - KLIK
BLOGLOVIN - KLIK
TWITTER - KLIK

Czytaj dalej

sobota, 22 listopada 2014

Kosmetyki, których.... nie używam:)

Witam:)

Każda z nas ma pewnie swoją listę kosmetyków, których nie używa, mimo, że wszyscy na około się o nie zabijają i nie wyobrażają sobie bez nich życia. Są takie kosmetyki, których nie kupuję w ogóle, bo 1. ich nie potrzebuję, 2. mogę zastąpić je czymś uniwersalnym, naturalnym, bardziej wydajnym lub zrobionym własnoręcznie:) Co to za kosmetyki?

  • Peeling do ciała - kiedyś je kupowałam, ale stoją nieużywane, w zasadzie to ostatecznie wszystkie się przeterminowały. Jedynym peelingiem, który naprawdę doceniłam, był peeling z pestkami winogron z serii Planet Spa od Avonu. Te pokruszone pestki były mocno drapiące i było ich bardzo dużo, a do tego miał piękny, owocowy zapach. Niestety został wycofany ze sprzedaży:( Kiedy się skończył zaczęłam robić własne peelingi, najpierw z fusów kawy, mleka i oliwy, potem skonstruowałam przepis na peeling antycellulitowy z solą morską (przepis TUTAJ). Potem spróbowałam gąbek, szczotek i... przy nich zostałam:) To one dają mi najlepszy efekt peelingu:) Bardzo lubię się mocno podrapać, a niektóre z peelingów zawierają gładkie kuleczki, które bardziej masują niż zdzierają, a jest ich pięć na krzyż. Gąbki są wydajniejsze, odpowiednio przechowywane i pielęgnowane służą o wiele dłużej niż zwykły peeling. A poza tym nie wcieram w ciało chemii:) I to jest piękne:)
  • Balsam do ciała - mogłoby się wydawać, że to taki podstawowy kosmetyk. Mam co prawda jeden, używam go rzadko, wtedy tylko, gdy mi się przypomni albo zachce. Wykorzystuję go teraz głównie jako krem do rąk. Jedyne, co zdarza mi się smarować to łokcie, kolana i pięty, bo to miejsca, które się szybko przesuszają. Staram się do tego zużyć właśnie ten balsam, ale szczerze mówiąc wolę masło shea - jest cięższe i bardziej nawilża. Do tego dodaję czasem olejków eterycznych - mam wtedy balsam o ulubionym zapachu, który utrzymuje się na skórze naprawdę długo. Robię sobie też czasami (jak mi się chce oczywiście) masaż na cellulit - do masła shea dodaję olejku cynamonowego:) (o tym do czego jeszcze może się przydać masło shea możecie przeczytać TUTAJ)
  • Produkty do kąpieli - jestem zwolenniczką prysznica i to nie dlatego, że szybciej się umyję, ja po prostu uwielbiam stać pod prysznicem i czuć jak gorąca woda spływa po moim ciele. To ma pewien aspekt psychologiczny - po ciężkim dniu czuję jakby woda zmywała ze mnie wszelkie napięcia, troski i problemy:) Jeżeli już mam jakiś produkt do kąpieli (bo np. ktoś mi podaruje w prezencie), to może raz zanurzę ciało, ale zazwyczaj zużywam go do kąpieli stóp:)
  • Krem do rąk - do tego również używam masła shea. Wystarczy mi, że posmaruję dłonie rano i przed pójściem spać - to w zupełności wystarczy.
  • Drogeryjny żel pod prysznic - jeśli już, to koniecznie naturalny, np. z L'orientu (recenzja TUTAJ). Wolę szare mydła, muszą to być takie mydła, które mocno nawilżają, dlatego, że nie używam balsamu do ciała:) Żele z drogerii zawierają często SLS i inne niefajne składniki i dopiero po przestawieniu się na naturalne mydła zauważyłam, że "zwykłe" żele wysuszają moja skórę, albo przynajmniej w ogóle jej nie nawilżają.
  • Samoopalacz - nie mam ciśnienia na opaleniznę:) nie jestem bardzo blada, śniadej skóry też nie mam, ale taka mi odpowiada. A jeśli się latem opalę? To fajnie, ale nie zależy mi na utrzymaniu tej opalenizny na siłę. Kiedy byłam młodsza marzyłam o samoopalającym balsamie, ale kiedy go już kupiłam, skutecznie mnie zniechęcił jego zapach:) 
  • Krem na noc - od dwóch lat stosuję na noc oleje. Mam ich mnóstwo, często je wymieniam. A moja skóra jest mi bardzo za to wdzięczna:) Jest odpowiednio nawilżona i, co bardzo mnie ucieszyło, nie pojawiają się tak często wypryski:)
  • Drogeryjny tonik - przekonałam się do hydrolatów, głównie dlatego, że dają lepszy efekt odświeżenia i domycia niż "zwykłe" toniki. I nie zawierają alkoholu:)
  • Odżywka do rzęs -  z rzęsami raczej nie mam problemu, mogły by być tylko bardziej wywinięte, no ale nie można przecież mieć wszystkiego:) Nie wiem, czy kiedyś się zdecyduję na przetestowanie jakiejś, boję się, że po odstawieniu pogorszy się ich stan. Słyszałam jednak, że całkiem dobrze sprawdza się do rzęs olej arganowy, może kiedyś spróbuję:)
  • Kosmetyki do brwi - nigdy nie miałam żadnego specjalnego produktu do brwi - u mnie są one dość gęste i czarne, mają ładny kształt, więc go nie potrzebuję. Zdarza mi się użyć czasem do zdjęć czarnego cienia, żeby zamaskować prześwitującą gdzieniegdzie skórę:)
  • Baza pod makijaż - używałam czasem, ale w tym momencie wystarczy mi krem nawilżający, mimo tego, że mam cerę mieszaną. Wszystko dlatego, że mam dobry podkład i puder:) Wolę zdecydowanie nawilżać skórę niż traktować ją jeszcze bazą, która zatka pory, a skóra przestaje oddychać. Jeśli już idę na tańce, hulanki, swawole i chcę mieć na twarzy makijaż przez całą noc to używam fixera z Kryolanu:)
  • Oliwka do skórek przy paznokciach - do tego przydaje mi się najczęściej masło shea. Świetnie zmiękcza i nawilża. Zdarza mi się też użyć oleju, który mam akurat pod ręką, np. arganowego lub ze słodkich migdałów:)
  • Wszelkie Boxy (np. ShinyBox) - wolę sama wybierać sobie kosmetyki. Skorzystałam raz z takiej opcji, ale niestety większość kosmetyków jest przeze mnie nie używanych, mimo, że były to pudełka sprzed kilku miesięcy, więc wiedziałam, co w takim boxie się znajduje.
To tyle:) A czy Wy macie swoją listę popularnych kosmetyków, których nie kupujecie, bo nie używacie albo ciężko jest Wam się przekonać, a wszyscy inni za nimi gonią? Piszcie!:)

Przypominam o mikołajkowym rozdaniu! Aby przekierować się na post z rozdaniem kliknij TUTAJ.

Czytaj dalej

wtorek, 29 lipca 2014

Co mi pomaga na naczynka?

Hej!:)

Wiele z Was pewnie wie, jak ciężko żyje się z cerą naczyniową. Wypieki i pajączki nie dają nam żyć, zdarza się, że skóra piecze i jest wrażliwa na wszystko. Oczywiście nie wspominam o efekcie wizualnym…
Sama nie mam bardzo wrażliwej skóry, ale męczę się z czerwonymi plamkami na kościach policzkowych i wokół nosa. Nie wygląda to estetycznie i bardzo mi przeszkadza, ale prawdziwy problem nastaje, gdy się zmęczę. Prowadziłam kiedyś zajęcia zumby i uwierzcie mi, kiepsko się czułam, gdy po wykonanym układzie cała moja twarz była czerwona, a u dziewczyn, które ze mną ćwiczyły widoczny był tylko zdrowy, lekki rumieniec. Wyglądałam tak, jakby ktoś w Photoshopie do mojego ciała przykleił twarz człowieka innej rasy. Tragedia.

No cóż, trzeba z tym walczyć. Jak sobie radzę? Pomaga mi w tym kilka produktów…. 

Stare zdjęcia ;)

Pierwszym produktem, bez którego nie mogę się obyć, to czarne mydło marokańskie z neroli (kwiat gorzkiej pomarańczy bogaty w witaminę P) z Mydlarni u Franciszka. Używam go jako peelingu enzymatycznego 2 razy w tygodniu. Po pierwszych użyciach nie widziałam efektu rozjaśnienia naczynek, ale po dłuższym stosowaniu zauważyłam znaczną poprawę. Plamki były, ale nie było ich aż tyle i nie były bardzo widoczne, zdecydowanie lepiej sobie z nimi radziłam, łatwiej było je zamaskować. Przekonałam się w stu procentach, że to jest to, gdy mi się skończył…. Moja skóra od razu pokazała, na co ją stać – plamki były zdecydowanie mocniejsze i ciężko je zakryć… 


Hydrolat z neroli – w tym produkcie się zakochałam przede wszystkim za mocno odświeżający efekt. To jest jedyny dla mnie tonik, który faktycznie domywa pozostałości po makijażu. Przecieram nim twarz też zawsze z rana, świetnie budzi ze względu na lekko chłodzący efekt, który uspokaja moją skórę. Ponadto działa antybakteryjnie i reguluje wydzielanie sebum. I to do tego jeszcze w spray'u:) Super sprawa, polecam:)

Olej arganowy – on też dużo potrafi w tym temacie:) Podobnie jak przy savon noir na początku nie widziałam poprawy, ale im dłużej go stosowałam tym lepszy był efekt:) O tym czym jeszcze uwiódł mnie olej arganowy możecie przeczytać TUTAJ



Do zamaskowania czerwonych plamek używam jedynego słusznego dla mnie w tym momencie korektora w kremie z Inglota (krótka recenzja TUTAJ). Jego konsystencja jest podobna do podkładu – dokładnie taka jest mi potrzebna. Wypróbowałam też zielonej bazy z Kryolanu, ale dla mnie jest kompletnie beznadziejna, nie ma porównania z Inglotem, ale napiszę o tym już niedługo:) 

A może Wy macie swoje sprawdzone sposoby na naczynka?
Czytaj dalej

niedziela, 27 lipca 2014

Szminka z olejem arganowym Paese - recenzja

Hej:)

Mam diś dla Was recenzję szminki z olejem arganowym firmy Paese, zakupionej w boxie 5 produktów za 39zł (link TUTAJ ). Jak się sprawdza?



Szminka znajduje się w typowym, ale bardzo eleganckim czarnym opakowaniu. Kolor jest jak dla mnie świetny do stosowania latem - koralowa czerwień.


Nie trzeba pociągać szminką nie wiadomo ile razy - jedna warstwa wystarczy, aby pokryć usta kolorem, jednak nie będzie to tak nasycony kolor, jaki ma szminka. ja smaruję usta 2 razy:)


Jak niektórzy już wiedzą, jestem posiadaczką suchych ust. Cały czas poszukuję pomadki idealnej, która bedzie nie tylko kolorowała usta, ale te je nawilżała. Ta szminka spełnia moje oczekiwania. Nie dość, że kolor "wżera się" w skórę ust i nawet po jedzeniu się na nich utrzymuje, to nie przesusza ich i nie podkreśla suchych skórek. Więc jeśli nawet nie mam pod ręką jakiegoś nawilżającego balsamu do ust to ta szminka w zupełności mi wystarcza:) Może to zasługa oleju arganowego?:) ( Dlaczego olej arganowy jest dla mnie kosmetykiem idealnym? )

Cena? około 24zł. Jak na dobrą pomadkę to jest ok:)

Ile gwiazdek dla szminki z Paese?  6/6!:)


Jak dla mnie produkt ten nie posiada w ogóle wad:)

Macie? Używacie? Jesteście zadowolone jak ja, czy wręcz przeciwnie?:)
Czytaj dalej

środa, 18 czerwca 2014

Antycellulitowy peeling DIY :)


Witam!:)

Dziś pochwalę się moim własnoręcznie robionym peelingiem przeznaczonym do walki z cellulitem:) Peeling nie tylko ujędrnia, ale też świetnie nawilża...:) Dlaczego? Za chwilę się przekonacie:)

1. Na początek rozbijam w ściereczce sól morską. Jak widać na zdjęciu jest ona gruba, raczej do peelingu się nie nadaje. Sól rozbijam... zwykłym młotkiem:)


2. Kiedy sól jest już wystarczająco drobna wsypuję ją do miski.

3. Następnie niewielką ilość masła shea rozgrzewam w kominku do aromaterapii.


Masło zaczyna się topić...


O! Przy okazji pochwalę się moim kominkiem :)


A masło w tym czasie dalej się topi...


I już mamy całkowicie stopione masło:)


4. Dolewam stopione masło do soli.


5. Potem dodaję kilka kropel dowolnego oleju. Szczególnie polecam olej macadamia - na cellulit jest świetny:) Ja akurat tego oleju pod ręką nie miałam, ale użyłam równie dobrego oleju ze słodkich migdałów.


6. Czas na olejki eteryczne!:) Najpierw dodaję 2-3 krople olejku cynamonowego - świetnie rozgrzewa i pobudza krążenie.

7. Następnie dolewam około 5-6 kropel oleju grejpfrutowego, który ma działanie ujędrniające i w dodatku pięknie pachnie:)


8. To już wszystkie składniki. Wystarczy to teraz wymieszać:)


Porcja widoczna na zdjęciu jest porcją jednorazową, wystarczy na uda i pośladki:)

Peeling przygotowuję na 1 lub 2 porcje, tak, żeby był "na świeżo", jeśli coś zostaje nie przechowuję tego w lodówce, masło zamarza i trzeba w nim dłubać:) Wystarczy ciemne i chłodne miejsce:) Jeśli robię porcję większą to olejki eteryczne dodaję przed samą aplikacją - wolę, żeby to było świeże:)

Peeling świetnie nadaje się także do całego ciała:) Możemy kombinować ze składnikami, np. do skóry przetłuszczającej się z trądzikiem możemy użyć oleju lawendowego, z tymianku lub z drzewa herbacianego a zamiast oleju macadamia - olej arganowy lub jojoba, do suchej - olejek eteryczny różany i olej arganowy lub avocado. Do twarzy absolutnie nie polecam - będzie zdecydowanie za gruby.

Na cellulit jest też dobry olejek eteryczny z imbiru, więc możemy zastąpić nim olejek cynamonowy:)

Jedną z najlepszych rzeczy w tym peelingu jest to, że po zmyciu soli nie muszę się smarować balsamem. Masło shea wraz z olejem ze słodkich migdałów tworzą nawilżającą powłokę na skórze. Dla mnie jest to rewelacyjne wyjście, gdyż często dopada mnie leń i po prysznicu po prostu nie chce mi się maziać balsamem:) Ponadto mamy peeling własnej roboty - wiemy, co jest w składzie, nie musimy bać się szkodliwych składników, które tak chętnie są dodawane do kosmetyków:)


Jeśli ktoś ma wyjątkowo wrażliwą skórę proponuję zrezygnować z olejków eterycznych. W szczególności cynamonowy jest mocny i może podrażnić. Sama sól morska dobrze ujędrnia, a olej macadamia zwalcza cellulit:)

Produkty do peelingu zakupiłam w Mydlarni u Franciszka, mają tam nawet specjalną, już rozdrobnioną peelingową sól, na którą się czaję, bo pozwoli mi ona zrezygnować z pierwszej czynności w przepisie i tym samym przyspieszyć produkcję peelingu:)

Liczę, że zachęciłam Was do wypróbowania receptury:) Może macie jakieś własne przepisy na kosmetyki? Pochwalcie się:)
Czytaj dalej

wtorek, 13 maja 2014

Masło shea (karite) – kilka zastosowań



Cześć!


Masło shea wielu z Was już zapewne poznało (jeśli nie, gorąco zachęcam do wypróbowania), i dobrze, jest to kosmetyk bardzo wielofunkcyjny, dlatego w tym poście znajdziecie kilka zastosowań dla masła shea:


·         Masło shea wygładza drobne zmarszczki, dlatego polecam szczególnie na kurze łapki. Można go mieszać z olejami – mieszanka z olejem arganowym wmasowywana codziennie wieczorem powinna choć trochę pomóc,
·         Razem z olejem z róży piżmowej lub awokado może rozjaśnić plamy starcze na dłoniach lub przebarwienia na twarzy. Polecam do tej mieszanki dodać kroplę olejku eterycznego z cytryny,
·         Rewelacyjnie zmiękcza skórki wokół paznokci. Ponadto regeneruje płytkę paznokciową, więc regularne wcieranie masła w paznokcie odżywi i odbuduje ich strukturę, szczególnie po zabiegach stylizacyjnych (też polecam łączyć w tym przypadku z olejem arganowym)
·         Maska do włosów suchych,
·         Balsam do ust – służy mi zazwyczaj jako podkład pod matowe szminki, ponieważ mam suche usta i zapobiega to tworzeniu się skórek,
·         Zrogowaciały naskórek na piętach – smarowanie masłem wygładza i zmiękcza (oczywiście stopy smarujemy po wymoczeniu w soli lub potraktowaniu pumeksem). Przydatne też przy suchej skórze na łokciach i kolanach,
·         Pierwsza pomoc przy atopowym zapaleniu – świetnie odbudowuje warstwę  hydrolipidową skóry,
·         Środek łagodzący po depilacji,
·         Po dodaniu ulubionego olejku eterycznego mamy zapachowy balsam. Moim ulubieńcem jest limetka – pół dnia pachnę jak cytrus,
·         Jeśli Wasza skóra nie reaguje na słońce szybkim zaczerwienieniem i podrażnieniem możecie go użyć jako filtra przeciwsłonecznego – ze względu na obecność naturalnych filtrów, takich jak kwas cynamonowy czy kwercetyna, chroni przed działaniem promieni słonecznych (SPF ok. 6, więc może być za słaby dla fototypu I i II, ale dla III i IV powinien się sprawdzić)
·         Po użyciu peelingu solnego lub cukrowego z dodatkiem masła shea nie musimy się maziać balsamem ( świetny sposób dla wiecznie spóźnionych).
·         Środek na rozstępy, świetnie im przeciwdziała, szczególnie w połączeniu z olejem ze słodkich migdałów, macadamia lub arganowym.


Zobacz, gdzie kupić masło shea w najlepszej cenie! Kliknij baner!



 A może macie inne pomysły na wykorzystanie masła shea? Podzielcie się w komentarzach!

Pa! :)

Czytaj dalej
Obsługiwane przez usługę Blogger.