środa, 12 listopada 2014

Szminka (a raczej próbka x4) Ultra Color Bold Avon | PREZENTACJA

Hej:)

Tydzień mnie nie było, zrobiłam sobie mały urlop, który i tak przechorowałam:/ Jednak dziś wracam do Was z prezentacją próbek szminki Ultra Color Bold od Avonu. Tylko prezentacją, ponieważ chcę te szminki jeszcze ponosić, lepiej się z nimi zapoznać, aby ich recenzja była jak najbardziej rzetelna. 

Wybór kolorów tej serii bardzo mi się podoba, ale niestety nie jestem pewna jakości szminek, dlatego więc postanowiłam najpierw zamówić próbki. Skusiłam się na 4 kolory:) Wybrałam odcienie, które najbardziej przypadły mi do gustu: jasny koral, jasny róż, czerwień w ciepłym odcieniu oraz w zimniejszym, trochę wpada w ciemny róż:) Popatrzcie na swatche:


 Tak to wygląda w jaśniejszym świetle:
























Swatche przetarte raz wacikiem nasączonym płynem do demakijażu oczu i ust. Szału nie ma. Jak widać, ciemniejsze szminki bardziej "wżarły się" w skórę.

























Poniżej prezentacja szminek na ustach i pierwsze wrażenia:)

Bright Nectar










Niestety podkreśla suche skórki. Kolorek jest bajeczny, ale chyba ciężko mi będzie zrobić recenzję tej próbki. Trudno ją rozsmarować na ustach, maże się niemiłosiernie. Może będę ją nosić w domu podczas wolnego dnia, bo raczej w świat z nią nie pójdę:/ 

Peony Pop










Śliczny lalkowaty róż:) Jeśli chodzi o aplikację to wygląda to lepiej niż w przypadku poprzedniego odcienia. Mimo wszystko suche skórki nadal trochę widoczne, ale chyba wypróbuję ją do pracy, zobaczymy, jak się będzie nosić:)

Red Extreme




















(wybaczcie mi niedokładnie pomalowane usta)


Z tym odcieniem zdecydowanie lepiej się pracowało. Miałam wrażenie, że maluję usta szminką o przyjemnej, kremowej konsystencji. Suchych skórek nie widać:)

Berry Bold























Kolor tej szminki najbardziej mnie intrygował. Jest to ciemna czerwień, która wpada jakby w róż... Efekt jest super:) Myślę, że w tym kolorze jest mi korzystniej, co myślicie?? Co do konsystencji sprawa ma się bardzo podobnie, jak w przypadku odcienia Red Extreme.

Tak się prezentuje cała czwórka. Niedługo przyjdzie czas na recenzję;)

Do zobaczenia w kolejnym poście! :)

Czytaj dalej

środa, 5 listopada 2014

Mikołajkowe rozdanie:)

Witajcie:)

Przygotowałam dla Was skromne rozdanie:) Do zgarnięcia jest zestaw kosmetyków - niektóre z nich są nowe, niektóre kupione dawno, ale nie używane lub użyte w niewielkim stopniu, chciałabym, żeby znalazły nowy dom, bo leżą i się marnują, a może którejś z Was się przydadzą:) Oto cały zestaw:



Astor, BB Cream nr 100 Ivory: użyty 2-3 razy, kolor jest dla mnie za ciemny.
Mydło marsylskie z oślim mlekiem i winogronem: produkt całkowicie nowy
Pojedyncze cienie do powiek: Paese Kaszmir, Hean nr 240 Navy, Sensique nr 136: zeswatchowane:)
Laminaria mikronizowana Zrób Sobie Krem: 5ml - nowa
Glinka biała porcelanowa Zrób Sobie Krem - nowa

Konkurs trwa od 5 listopada do 5 grudnia. Zrobię wszystko, żeby wyniki pojawiły się 6 grudnia, tak, aby sprawić komuś mikołajkową niespodziankę;) Jeśli mi się nie uda to wyniki pojawią się na blogu najpóźniej 8.12.

Aby wziąć udział w rozdaniu trzeba spełnić dwa warunki: być publicznym obserwatorem bloga Aleja Kosmetyczna oraz polubić fanpage na Facebooku (KLIK). Możecie zdobyć 2 dodatkowe losy dzięki:
- wstawieniu podlinkowanego baneru na swoim blogu - 1 los
- obserwacji bloga Aleja Kosmetyczna na Bloglovin (KLIK) - 1 los

Proszę o zapoznanie się z regulaminem:

1. Organizatorem konkursu jest Maddie Ann, autorka bloga Aleja Kosmetyczna.
2. Konkurs trwa miesiąc, od 5. listopada do 5. grudnia do godziny 23.59.
3. Wyniki ogłoszone zostaną w nowym poście na blogu Aleja Kosmetyczna w ciągu 3 dni od daty zakończenia konkursu.
4. Ze zwycięzcą skontaktuję się drogą mailową. Jeśli nie otrzymam odpowiedzi w ciągu 3 dni od daty wysłania wiadomości, wylosuję innego zwycięzcę.
5. Dodanie banera do bloga daje 1 dodatkowy los. Dołączenie do grona obserwujących na Bloglovin daje 1 dodatkowy los. W sumie można zdobyć 3 losy.
6. Wysyłka na terenie Polski, pokrywam jej koszty.
7. Udział w losowaniu wezmą te osoby, które spełnią warunki: dodanie bloga do obserwowanych oraz polubienie fanpage'a na Facebooku.
8. Zastrzegam sobie prawo do wykreślenia z listy biorących udział w kolejnych rozdaniach osób, które po zakończeniu konkursu cofną swoją obserwację.
9. Każdy, kto bierze udział w losowaniu, akceptuje jego regulamin.
10.  Konkurs nie podlega ustawie z dnia 29 lipca 1992 roku o grach i zakładach wzajemnych (Dz. U. z 2004 roku Nr. 4, poz. 27 z późn. zm.)

Wzór zgłoszenia:

Obserwuję jako:
Lubię FB jako:
Baner: TAK/NIE (link)
Obserwacja na Bloglovin: TAK/NIE (nick)
E-mail:

Zgłoszenia podawajcie w komentarzach:)

Zapraszam do zabawy:)
Czytaj dalej

poniedziałek, 3 listopada 2014

Makeup Revolution I heart Chocolate - czekoladowa paleta do makijażu | RECENZJA

Hej:)

Czekaliście, wiem:) I doczekaliście się recenzji palety I heart Chocolate od Makeup Revolution:) Może dla niektórych z Was będzie dziwne, że robię recenzję po tygodniu od otrzymania produktu, ale używałam jej codziennie, mazałam sobie ręce, sprawdzałam, malowałam moją mamę itd. Była w ruchu cały czas i jak najbardziej mogę już coś o niej powiedzieć:)

Paleta wygląda jak tabliczka czekolady i to bezsprzecznie przyciąga wzrok:) Mało tego, kiedy przyłożymy nos do palety, wyczujemy bardzo delikatną i słodką woń czekolady:) Nie jest to zapach typowej mlecznej czekolady do zjedzenia, jest on bardziej sztuczny, ale nadal przyjemny:) Do palety dołączona jest dwustronna pacynka:)

Każdy cień ma swoją nazwę. Jak widać genialnym wprost pomysłem jest umieszczenie dwóch najczęściej używanych cieni w większej dawce:) Nie wiem, jak Wy, ale w moim przypadku beż to najbardziej "ruchliwy" cień;) 




Mamy tu cienie matowe, perłowe oraz z drobinkami, więc każdy znajdzie coś dla siebie. Wśród matowych cieni mamy beż, 2 jasne brązy, ciemniejszy brązowy w ciepłym odcieniu, najciemniejszy brąz, na palcu wygląda prawie jak czarny (co za chwilę zobaczycie:)) oraz jasny róż. Perłowe cienie występują przeważnie w różnych odcieniach złota, a wśród tych z drobinkami mamy fiolety i bardzo ciemną zieleń:) Dla mnie dobór kolorów jest bardzo interesujący:)

Czas na swatche:) Miłego oglądania:)



You Need Love: matowy beż,
Piece Me Together: matowa zieleń? W momencie otwarcia widzimy ciemną, nasyconą zieleń ze złotymi drobinkami, jednak po roztarciu na skórze cień przybiera prawie czarny kolor:) Prawdziwy kameleon:)
One More Piece: matowy jasny brąz,
Love Torn: bardzo ciemny fiolet ze złotymi drobinkami - w tym cieniu drobinki są najgrubsze i najgęściej upakowane - kiedy patrzymy na paletę ten właśnie cień od razu rzuca się w oczy:)



Stolen Chocolate: bardzo ciemny chłodny brąz, można powiedzieć, że takie... błotko:)
Thank Friday: najjaśniejszy matowy brąz,
More!: jasne perłowe złoto,
Pleasure Girl: ciemny brąz w ciepłym odcieniu, matowy.



Meet Chocolate: bardzo jasny, lalkowy róż:) świetnie komponuje się z fioletem poniżej:) jedyny średnio napigmentowany cień w palecie, ale jak się nałoży go odrobinę więcej niż normalnie, to ładnie go widać i trzyma się cały dzień:)
Unforgivable: ciemny, zimny fiolet z różowymi drobinkami:)
Love Divine: ciemny brąz, odcień wpadający w miedź, perłowy,
Smooth Criminal: znów perła, jasny brąz:)



Chocolate Love: kolejne perłowe złoto. Czym się różni od podobnego cienia More! ? Tutaj mamy więcej złota w złocie:)
You need More: kolejny perłowy brąz:)
What A Way to Go: cieplutki fiolet z różowymi i niebieskimi drobinkami (mam nadzieję, że to widać na swatchu!)
Endorphines Ready!: prawdziwa perła do rozświetlania:)

Tak się prezentuje cała szesnastka:) Co do jakości to cienie są o zdecydowanie lepsze od innej palety MUR Iconic 3 (TUTAJ prezentacja palety). Często spotykałam się z opinią, że cienie w Iconic 3 się osypują. Na początku nie widziałam problemu, jednak w miarę dłuższego stosowania zauważyłam, że niektóre z nich mają tendencję do lądowania na policzku:) Ale na szczęście w niewielkich ilościach. Przy I heart Chocolate nie ma takiego problemu. Nie zauważyłam, żeby się prószyły i osiadały na skórze pod okiem. Mało tego - cienie utrzymują się na powiece cały dzień. Zazwyczaj maluję się rano między 8-11, makijaż zmywam około godziny 23 i aż mi go szkoda usunąć, bo oko wygląda tak, jakby było umalowane przed chwilą:) Jestem z nich bardzo zadowolona:)

Bardzo lubię matowe cienie w tej palecie. One nawet nie są typowo matowe - może tak wyglądają, ale mają bardzo przyjemne, miękkie i gładkie wykończenie, takie satynowe:) Ze wszystkimi cieniami jednak świetnie się pracuje, bardzo dobrze się je rozciera:)

Paleta I heart Chocolate jest w cenie 40zł. Myślę jednak, że za tak dobrą paletę to niewielka cena:) Możecie ją zakupić na przykład na stronie Ladymakeup.pl, baner poniżej przekieruje Was od razu do sklepu:
Ladymakeup

Narobiłam ochoty na czekoladkę od MUR??;)
Czytaj dalej

piątek, 31 października 2014

Październikowe nowości! :)

Hej:)

Pewnie wiele z Was jest w halloweenowym nastroju:) Mnie to zjawisko raczej nie ruszyło, ale wiem, że niektórzy z Was lubią horrory, zombie, duchy, upiory itd. Ale przejdźmy może do nowości, które pojawiły się u mnie w ostatnich dniach:)


Hebe pokusiło mnie promocją na suche szampony Batiste:) Miałam kiedyś jeden miniaturowy, który otrzymałam w Glossy Boxie, na początku mi się nie podobał, ale ostatecznie przekonałam się i bardzo mi go brakowało:) Teraz mam już wersję dużą i to jeszcze wiśniową:)





Cocolita.pl z kolei zachęciła promocją -15% na wszystkie kosmetyki Makeup Revolution:) Czekałam na to długo, bo miałam zamiar zakupić czekoladową paletę I heart Chocolate:) Do koszyka dodałam jeszcze cień Awesome Metals (czyli osławiona już folia) w popularnym odcieniu Rose Gold.



Przechodząc obok stoiska Paese zauważyłam promocję na nowe olejki: -20% do końca października. Skorzystałam i tak oto zostałam posiadaczką oleju Inca Inchi, który jest dla mnie kompletną nowością i całkowitą niewiadomą, ale jestem go baaaardzo ciekawa:) Podobno charakteryzuje się bardzo wysoką zawartością NNKT:) Do tego pani ze stoiska dorzuciła... gratis w postaci trzech matowych cieni w pięknych jesiennych kolorach! Byłam bardzo zaskoczona, dziękuję Paese:D



W Naturze kupiłam dwa sypkie błyszczące cienie My Secret w cenie promocyjnej 4,99 za sztukę: złoty i srebrny. To jest mój powrót po dość długim czasie do cieni sypkich - zrezygnowałam, bo używanie ich mnie denerwowało: osypywały się, nie chciały się równomiernie "położyć" na powiece. Ale teraz pomogę sobię płynem Duraline z Inglota:) Mam nadzieję, że okażą się w porządku:) Ponadto dokupiłam jeszcze rzęsy Donegala: szukałam trochę rzadszych niż Demi Wispies z Ardell. Jednak już wiem, że będę je musiała trochę przyciąć:)



Z Mydlarni u Franciszka przygarnęłam gabkę loofah - aż się dziwię, że dopiero teraz:) Jest dość twarda i drapiąca - uwiebiam takie:)


Do gąbki dołączył pumeks z lawy wulkanicznej - mam nadzieję, że posłuży mi bardzo długo:) Razem ze skarpetkami pielęgnacyjnymi, które zamówiłam w Avonie mają pomóc mi w zmiękczeniu i nawilżeniu moich stópek:) Pod skarpetki zamierzam zastosować masło shea - powinno podziałać:)

Oprócz skarpetek do zamówienia dodałam 4 próbki najnowszej avonowskiej szminki Ultra Color Bold - bardzo podoba mi się wybór kolorów - są po prostu cudne! Normalnie zamówiłabym już jakąś szminkę, ale niestety jedna pomadka z Avonu mnie zawiodła, a że strzeżonego Pan Bóg strzeże, przezorny zawsze ubezpieczony i na zimne dmuchać też trzeba, to zamówiłam próbki. Mam nadzieję, że nie zawiodą i będą odpowiednie do moich suchych ust:)


Jako, że mój krem do twarzy zaczyna już "pierdzieć" powietrzem, bo się kończy postanowiłam kupić nowy, tym razem z Sylveco. Lekki krem rokitnikowy kusił mnie już od jakiegoś czasu, miałam próbkę i bardzo go polubiłam:) W ogólne kosmetyki tej firmy bardzo mi się podobają ze względu na składy:)

A na koniec niekosmetycznie: upolowałam w Tesco Magic Starsy Milki. Jakby mnie ktoś zapytał, co to jest szczęście to bym odpowiedziała, że to. Smak dzieciństwa po prostu:)



Kto wyjadał wszystkie uśmiechnięte buźki tak jak ja? :D

Dajcie znać, czy coś Was zainteresowało:) Buziaki!;)
Czytaj dalej

poniedziałek, 27 października 2014

Bosko pachnący naturalny żel pod prysznic L'orient | RECENZJA

Witam:)

Jak niektórzy już wiedzą bardzo lubię kosmetyki naturalne, szczególnie te do mycia ciała i twarzy:) Kiedyś namiętnie stosowałam zwykłe żele pod prysznic - przebierałam do woli w kolorach i zapachach (jako owocowa maniaczka wybierałam te o zapachu cytrusów, owoców egzotycznych typu mango i marakuja czy malin i truskawek). Dawały, jak się później okazało, złudne wrażenie nawilżenia. Zostawiały warstwę, która wygładzała skórę. Po paru godzinach jednak skóra na nogach była aż biała od przesuszenia, a na dekolcie i plecach zaczynała się na przekór przetłuszczać, pojawiały się wypryski i inne syfy. I tak było, dopóki nie spróbowałam szarego mydła. I żele poszły w odstawkę. Dopiero po naturalnym mydle czuję się umyta. Może to dziwnie brzmi, ale właśnie tak jest:)


W Mydlarni u Franciszka od jakiegoś czasu można spotkać naturalne żele pod prysznic. Po przeanalizowaniu składu zdecydowałam się na zakup jednego z nich o zapachu zielonej herbaty z imbirem. Na końcu składu mamy parfum i benzyl alkohol, ale te składniki nic złego mojej skórze nie robią:)


Wygląd żelu nie jest zachwycający dla zwykłego konsumenta, może ktoś powiedziałby, że jest okropny, brzydki i nie będzie się takim czymś mył. Ale dla mnie taki wygląd to zaleta:) To, że żel nie ma jednolitej struktury wskazuje na brak chemicznych dodatków poprawiających konsystencję:) A wystarczy go tylko wstrząsnąć:)


Tak wygląda po wstrząśnięciu:


Żel bardzo dobrze nawilża skórę. Po zużyciu połowy opakowania zauważyłam, że nie mam problemu z białymi nogami, skóra na dekolcie i plecach nie przetłuszcza się już tak bardzo, a ilość wszelkich krostek i wyprysków wyraźnie się zmniejszyła. Produkt pieni się bardzo delikatnie, nie produkuje wielkiej ilości piany, a ona sama nie wygląda na "napowietrzoną", jak to się ma w przypadku większości produktów do mycia i kąpieli. Jest to taka przyjemna, kremowa, nawilżająca pianka:)

Jedną z wielkich zalet żelu jest jego zapach. Uwielbiam go:) W kontakcie z wodą staje się jeszcze mocniejszy:) W ofercie możecie znaleźć ten żel w innych wersjach zapachowych: lawenda, róża, pomarańcza, wanilia, a dla tych, którzy za zapachami nie przepadają jest też wersja "naturalna":)

Żel ma jedną wadę: ma dość rzadką, wodnistą konsystencję. Na początku oczywiście wylałam sobie za dużo, spora ilość żelu przeciekła mi przez palce, także uważajcie:) Dobrym pomysłem jest wylanie małej ilości na gąbkę i zaaplikowanie na mokrą skórę za pomocą masażu:)

Cena 39zł/200ml

Podsumowując:

+ przyjemny skład
+ nawilżenie skóry
+ zmniejszona ilość produkcji sebum na plecach i dekolcie, mniej wyprysków
+ boski zapach

- rzadka konsystencja


Żel otrzymuje 5/6 gwiazdek i, mimo swojej konsystencji, która nie do końca mi odpowiada, staje się moim ulubieńcem:)



Ktoś miał? Próbował? Czym myjecie swoją skórę? Wolicie naturalne produkty czy może nie zwracacie na to uwagi?
Czytaj dalej

środa, 22 października 2014

Akcja "Lakierowy Mix", czyli przegląd lakierów do paznokci:)

Hej:)

92ana, autorka bloga http://www.kosmetykiani.pl/ zorganizowała akcję Lakierowy Mix, do którego bardzo chętnie się zgłosiłam:) Planowałam opublikować przegląd lakierów do paznokci już od dłuższego czasu, a teraz jest ku temu świetna okazja:) Oglądajcie!:) Może znajdziecie coś ciekawego?:)

Tak prezentuje się... okrągła pięćdziesiątka!


Tyle lakierów posiadam razem z odżywkami i top coatami:) Sama  byłam zaskoczona ich ilością i nawet poprosiłam mojego chłopaka, aby spróbował odgadnąć, ile mam lakierów:) Strzelił, że około 25, natomiast kiedy mu powiedziałam prawdziwą liczbę, to zaczął wyliczać średnią cenę lakieru i chciał pomnożyć to przez 50 i zdołować mnie oczywiście ilością pieniędzy, jaką wydałam na moje wszystkie emalie, ale kazałam mu milczeć. Dla mojego zdrowia wolę się nad tym nie zastanawiać:)

Przejdźmy do rzeczy:) Zaczynam od odżywek i top coatów:

1. Disco Top Coat, PIERRE RENE: mój ulubiony ultrafioletowy top! Jest wsprost genialny, to już moje drugie opakowanie:)
2. Akrylowy utwardzacz, PAESE: lekko utwardza, wysusza lakier:) Bardzo fajny:)
3. 3w1 Wysuszacz, Utwardzacz, Nabłyszczacz, EVELINE: mam mieszane uczucia, może i wysusza i nabłyszcza, ale czy utwardza? Jakoś nie zauważyłam.
4. Quick Dry Top Coat, GOLDEN ROSE: błyskawiczny wysuszacz, mój ulubiony, drugie opakowanie w mojej kolekcji:) Świetnie przedłuża trwałość lakieru, wyprzedza odrobinę akrylowy utwardzacz z Paese:)
5. Matte Top Coat, GOLDEN ROSE: niezbędny, gdy chcemy stworzyć matowy manicure:) Nie ma potrzeby kupować gotowych matowych lakierów, wystarczy ten top coat:)
6. Odżywka silnie regenerująca, LOVELY: męczę ją już dość długo, bo wierzę, że choć trochę mi pomoże się uporać z rozdwajającymi paznokciami. W chwili, gdy piszę ten post, połowy odżywki już nie ma, ja natomiast nie widzę rezultatów....
7. Bezbarwny, fosforyzujący lakier, LOVELY: świeci w ciemnościach....:D

Następne w kolejce biele i żółcie:

8. Art Nails, nr 318, SENSIQUE: kupiłam, bo myślałam, że ma normalny pędzelek, a jest on cienki, do frenchu, kresek czy innych bazgrołów, których raczej nie robię. Taki ciołek ze mnie. Nie używam, więc się nie wypowiem co do jakości i wytrzymałości. Może rozdam w jakimś konkursie??;)
9. Extreme Nails, nr 25, WIBO: i tym lakierem sobie nadrobiłam moją pomyłkę:) Byłam zaskoczona jego wytrzymałością:) TUTAJ link do manicure z jego udziałem:)
10. Ultimate Nudes, Cotton Candy, CATRICE: upragniony nudziak, wpada nieco w żółte tony, średnio go lubiłam, potrzebował 3, czasem nawet 4 warstw, żeby pokryć dokładnie płytkę paznokcia. Nałożony raz wyglądał jak zwykła odżywka.
11. Utlimate Nail Lacquer, nr 41 Two Million Dollar Baby, CATRICE: top ze złotymi drobinkami, myślałam, że będą gęściej upakowane, ale nie jest źle:)
12. Color Expert, nr 44, GOLDEN ROSE: piękny kanarek od mojej ulubionej lakierowej firmy:) 

Kolej na nudziaki!:)






















13. Rich Color, nr 66, GOLDEN ROSE: śliczniusi różowiusi kolorek:) Delikatny i dyskretny:)
14. Express Growth, nr 485, WIBO: lakier z zaawansowaną multi-witaminową formułą wspomagającą wzrost paznokcia - tak jest napisane na opakowaniu:) wzrostu paznokcia nie zauważyłam, ale zauważyłam piękny jasny róż z malutkimi złotymi drobinkami:)(miały być nudziaki, a tu mi róże wyszły...)
15. Color Expert, nr 52, GOLDEN ROSE: i to jest nude:) ma lekką perłową poświatę:)
16. Rich Color, nr 10, GOLDEN ROSE: bardzo jasny brąz, taka trochę kawa latte:)
17. Chic Matte, nr 3, WIBO: mój pierwszy i ostatni matowy lakier, kupiłam, bo nigdy nie miałam, a mieć chciałam, a nie kupię już, bo odkryłam cudowną rzecz, jaką jest matowy top coat - i teraz z każdego lakieru mogę sobie zrobić mat:) Kolor bardzo elegancki, ale na paznokciach wychodzi na ciemniejszy, taki... błotnisty:)

Czerwienie, pomarańcze, bordo:) ( i w tym miejscu jakość zdjęć się nieco pogorszyła, ponieważ słońce postanowiło już zajść i musiałam użyć lampy)



18. Jelly Look, nr JL03 Coral Red, FLORMAR: miał być koral, a jest pomarańczka:) Ale i tak go bardzo lubię:) TUTAJ recenzja:)
19. Color Expert, nr 24, GOLDEN ROSE: jeden z trzech lakierów, które podarował mi chłopak z okazji moich urodzin:) jeszcze nie nosiłam, ale czas na to już najwyższy, gdyż ta ceglasta czerwień to piękny jesienny kolor!:)
20. Rich Color, nr 24, GOLDEN ROSE: klasyczna czerwień, którą już pokazywałam w haulu TUTAJ, zamierzam nosić jesienią i zimą, bo czerwone paznokcie może i są oklepane, ale za to jakie seksowne;)
21. Colorama, nr 15, MAYBELLINE: klasyczna czerwień, która mi się już skończyła, a właściwie trochę już uschła, więc jej nie używam od dłuższego czasu:) Poprzedni lakier z GR mi go zastąpi:) Pamiętam jednak, że to był jeden z moich ulubionych lakierów:)
22. Fantasy Glitter, numer się starł, SENSIQUE: lekko ceglasta czerwień ze złotymi drobinkami:) śliczny:)
23. 1 Coat Manicure, nr 14, WIBO: jedna warstwa faktycznie daje radę, ale jednak aby uzyskać 100-procentowe krycie, trzeba nałożyć dwie:) Ten ciemnoczerwony kolor noszę obecnie na paznokciach u stóp i wygląda to fantastycznie:)
24. Color Expert, nr 29, GOLDEN ROSE: ciemne jesienne bordo:) kupione niedawno:) jeszcze nie testowane, ale już zacieram ręce:)
25. Metal Flip, nr 040, MISS SPORTY: ja tu widzę bordo, fiolet, zieleń i brąz:) Posiada ciekawe, metaliczne wykończenie:)

A teraz fiolety:)


























26. Color Expert, nr 59, GOLDEN ROSE: mocny, nasycony, perłowy fiolet:) uwielbiam patrzeć na ten kolor:)
27. Colour Trends, nr 4 New York, KOBO: mój pierwszy lakier z Kobo, nie używany jeszcze, jestem go bardzo ciekawa:) Musiałam się skusić przy takiej cenie:)
28. Gel Finish, Laveder Sky, AVON: żelowy efekt? Raczej nie. Śliczny kolor? Na pewno tak! Gościł dość często na moich paznokciach latem;)
29. Lakier w odcieniu Bond With Whomever, ESSIE: jedyny mój lakier z tej firmy. Jeden z moich ulubionych, jednak po jakimś czasie przestałam używać (typowo letni kolorek, lato się skończyło, to poszedł w odstawkę) i teraz już zgęstniał. Zastąpił mi go lakier od Avonu:)

Czas na róże!:)


























30. Glam Wear, nr 403, BELL: cukierkowy róż:) chętnie po niego sięgam:)
31. Lakier w odcieniu Flammable, NAILS INC.: przepiękny odcień różu! Długo takiego szukałam i znalazłam w Glossy Boxie:) mały i poręczny, o wiele bardziej lubię takie mniejsze lakiery od tych ogromnych, typu Sally Hansen.
32. Rich Color, nr 07, GOLDEN ROSE: Ciemniejszy różowy, jeśli chcecie wiedzieć jak wygląda na paznokciach polecam zajrzeć TUTAJ.
33. Jolly Jewels, nr 109, GOLDEN ROSE: cudowny top coat z białymi i różowymi malutkimi okragłymi płatkami:) Efekt rewelacyjny, możecie go zobaczyć po linkiem przy lakierze wyżej:)
34. Trendy Colour, nr 70, LIFE: top z różowymi "szkiełkami":)
35. Nr 437, HEAN: kocham ten kolor! Przepięknie się prezentuje na paznokciach, może śmiało konkurować z klasyczną czerwienią, jeśli mamy ochotę na coś bardziej ekstrawaganckiego, ale nadal seksownego:) Na zdjęciu wygląda na wpadający w fiolet, ale gwarantuję, że jest to bardzo ciemny różowy kolor:)

Zielenie:)
























36. Colour Obsession, nie ma numeru, HEAN: otrzymałam go w gratisie wraz z paczką od Hean, ten morski kolor nie za bardzo mi podpasował, ale i tak wielkie podziękowania dla firmy za dołączenie gratisu:)
37. Rich Color, nr 44, GOLDEN ROSE: seledynek, idealny na zimę (moim zdaniem). Pójdzie w ruch już niedługo:)
38. Color Expert, nr 50, GOLDEN ROSE: lekko perłowa, seledynowa zieleń:) wygląd na paznokciach TUTAJ:)
39. Lotus Effect, nr 71S, MANHATTAN: boski! Zobaczyłam na blogu Aliny Rose i poleciałam od razu kupić. Nawet nie wiem, jak go opisać, jest cudowny! Wystarczy popatrzeć:)
40. Trendy Colour, nr 07, LIFE:  top coat z okrągłymi płatkami w kolorze wiosennej zieleni i białym:) Bardzo dobrze się sprawdza jako uzupełnienie manicure'u, dodatek:)
41. Rich Color, nr 36, GOLDEN ROSE: żabolimonka, czyli drugi lakier od mojego chłopaka:) recenzja TUTAJ :)

Niebieskości:)
























42. Color Expert, nr 43, GOLDEN ROSE: letni błękit, bardzo go lubiłam nosić na paznokciach właśnie latem:)
43. Trendy Colour, nr 71, LIFE: niebieskie "szkiełka":) Manicure z ich udziałem znajdziecie TUTAJ.
44. Color Expert, nr 47, GOLDEN ROSE: trzeci i ostatni z kolekcji lakierów, które dostałam w prezencie urodzinowym:) Ciemniejszy brat lakieru o numerze 43 tej samej firmy:)
45. Extreme Nails, nr 533, WIBO: dyskoteka z lat 90., baaaardzo lubię:) recenzja TUTAJ.
46. Colorama Polka Dots, nr 198, MAYBELLINE: otrzymałam w prezencie od kasjera w Superpharmie, za to tylko, że się pomylił, bo poinformował mnie, że jest promocja jakaś na lakiery, a przy kasie się okazało, że się skończyła:) Bardzo miły gest, którego się nie spodziewałam:) A lakier CUDO! Nie jest bardzo transparentny, warto go nałożyć na czarny lub niebieski lakier, efekt genialny:)

Czernie i szarości na koniec:


























47. Art Nails, nr 316, SENSIQUE: kolejny omyłkowo kupiony lakier. Brak słów do mojej osoby.
48. Extreme Nails, nr 34, WIBO: czarna czerń, która zastąpiła ból i żenadę po kupieniu lakieru z cienkim pędzelkim Sensique.
49. Feather Nail Art, nr 185 Feather B&W, MY SECRET: futerkowy lakier, daje świetny efekt na paznokciach:) A manicure z nim w roli głównej znajdziecie TUTAJ.
50. City Fashion, nr 172, HEAN: dość przyjemny szarak, trwałość i jakość bardzo dobra, nie mam zastrzeżeń:)

I tak wygląda moja kolekcja lakierów:) Mam nadzieję, że się Wam podobała i udało Wam się coś dla siebie wybrać:) Jeśli chcecie zobaczyć jakiś lakier na paznokciach w osobnym poście to piszcie:)

A tu linki do moich poprzednich przeglądów: Przegląd szminek oraz Przegląd podkładów :) Zapraszam:)





Czytaj dalej
Obsługiwane przez usługę Blogger.