wtorek, 25 września 2018

Żel bambusowy vs żel aloesowy - który lepszy? Jakie są różnice? Porównanie składów żeli aloesowych różnych firm. Jak prawidłowo stosować aloes?



Kosmetyki azjatyckie cieszą się w Polsce niesłabnącą popularnością. Zazwyczaj nie są to produkty w stu procentach naturalne, ale raczej są skuteczne, skoro tak wiele osób je wybiera, nawet mimo wyższej ceny. Myślę, że niemały wkład w tym temacie miała Charlotte Cho i jej książka "Sekrety urody Koreanek" - opisany w niej sposób, w jaki Azjatki pielęgnują swoją cerę stał się bardzo popularny nie tylko w Polsce, ale i na całym świecie.


Aloes - z doniczki czy z tubki? 

_____________________________________

Razem z azjatyckimi kosmetykami na półki wdarł się żel aloesowy z zawartością aloesu sięgającą dziewięćdziesięciu kilku procent. Szybko stał się hitem, ponieważ można z nim zrobić praktycznie wszystko - aplikować na skórę jako serum lub maseczkę (gruba warstwa), na oparzenia słoneczne, podrażnienia czy ukąszenia owadów, a także na włosy. Szczerze mówiąc jestem trochę zaskoczona nagłym wzrostem jego popularności - w końcu moja babcia już lata temu przykładała mi hodowany w doniczce aloes do przewianego ucha. Tak naprawdę ten hodowany w doniczce aloes znajduje się w wielu Polskich domach, wydawać by się mogło, że mamy go pod dostatkiem, skąd więc taki szał na jakiś żel aloesowy ze sklepu, skoro mogę sobie iść do sąsiadki po zaszczepkę i wyhodować swój? Tym bardziej, że szybko rośnie i się rozmnaża? Odpowiedź brzmi: Nie wiem, choć się domyślam:) Być może kupienie gotowego produktu jest dla nas wygodniejsze (nie musimy się specjalnie przejmować jego hodowlą i czekać aż wyrośnie nam tyle aloesu, ile faktycznie potrzebujemy) albo liczymy na pozytywne działanie dodatkowych składników aktywnych zawartych w żelu aloesowym, choć przy 99-procentowej zawartości głównego składnika jest ich tylko 1%.

Nie zmienia to faktu, że żele aloesowe są teraz na fali i zamierzam je wziąć pod lupę. Postaram się porównać kilka żeli aloesowych różnych firm pod względem składu, przybliżę także nieco chemicznych ciekawostek, które odpowiedzą nam na pytanie dlaczego w ogóle warto mieć to cudo w domu.


Składy kilku popularnych żeli aloesowych - co jeszcze dobrego znajdziemy w tych kosmetykach? 

______________________________________

Najpopularniejszymi azjatyckimi firmami (jak na moje oko) są Skin 79 oraz Holika Holika. Pod Skinem jest chyba jeszcze Benton, który ma rewelacyjne składy. Pierwszym zakupionym przez mnie żelem aloesowym był ten ze Skin 79. Kupiłam go trochę za namową pani sprzedawczyni w Hebe, trochę z desperacji - w tamtym czasie miałam na twarzy trzy suche, okrutnie swędzące placki na twarzy, z którymi nie mogłam sobie poradzić i chciałam kupić coś, co natychmiastowo ją ukoi. Ukoiło na moment, potem swędzenie wróciło, ale nie o tym chciałam dziś napisać. Poniżej skład produktu.

źródło: https://skin79-sklep.pl/

Nie ma tu w sumie nic bardzo złego oprócz Disodium EDTA, którego, o ironio, nie powinno się stosować na podrażnienia. Myślę, że dodany tu został zupełnie niepotrzebnie. Z najfajniejszych dodatków mamy tu:

Malva Sylvestris (Mallow) Extract - ekstrakt z malwy, nawilżający, zmiękczający, skuteczny w pielęgnacji posłonecznej;
Mentha Piperita (Peppermint) Leaf Extract - ekstrakt z mięty pieprzowej, działanie chłodzące, odświeżające, antybakteryjne;
Primula Veris Extract - ekstrakt z pierwiosnka, łagodzący, przeciwzapalny;
Alchemilla Vulgaris Extract - przywrotnik pospolity, hamuje elastazę (ujędrniający);
Veronica Officinalis Extract - wyciąg z przetacznika, odkażający, przeciwzapalny, ściągający;
Melissa Officinalis Leaf Extract - wyciąg z melisy, przeciwbakteryjny i przeciwwirusowy;
Achillea Melifolium Extract - ekstrakt z krwawnika pospolitego, łagodzący, ściągający pory, przeciwzapalny
Trehaloza, kwas hialuronowy - nawilżające

Jak widać dodatkowe ekstrakty w takim żelu mogą wspomagać dobre działanie aloesu na skórę.

Żel aloesowy w bardzo pomysłowym opakowaniu w kształcie nie byle czego, bo aloesu z Holika Holika także zawiera 99% tego składnika. Co mamy w składzie oprócz niego?


Nelubium Speciosum Flower Extract - wyciąg z kwiatu lotosu - nawilżający, przeciwzapalny, ściagający, przeciwzmarszczkowy;
Centella Asiatica Extract - wyciąg z wąkroty azjatyckiej, przeciwutleniacz, wzmacnia naczynka krwionośne, przeciwzapalny, antybakteryjny, zmniejsza obrzęki;
Bambusa Vulgaris Extract - ekstrakt z bambusa zwyczajnego, przeciwutleniacz, nawilżający, wzmacnia naczynka i cebulki włosowe, regenerujący;
Cucumis Sativus Fruit Extract - ekstrakt z ogórka, ściągający, tonizujący, wygładzający, przeciwzapalny;
Zea Mays Extract - ekstrakt z ziaren kukurydzy, kojący, odżywczy, przeciwzapalny;
Brassica Oleracea Capitata (Cabbage) Leaf Extract - ekstrakt z liści kapusty warzywnej głowiastej; przeciwutleniacz, nawilżający, regenerujący;
Citrullus Lanatus Fruit Extract - ekstrakt z arbuza; odżywczy, ochronny, przeciwutleniający;



Na uwagę zasługuje wąkrotka, którą uwielbiam za szerokie spektrum działania i skuteczność. Warto jej szukać w kosmetykach. Gdybym wcześniej porównała skład obu powyższych produktów, zdecydowanie wybrałabym ten z Holiki.


Benton także ma w swojej ofercie ciekawy żel aloesowy, określany już bardziej jako kojący żel-serum do twarzy, zawierający 80% aloesu i dodatkowo 10%  propolisu. Dodatkowe składniki to:

Zanthoxylum Piperitum Fruit Extract - żółtodrzew pieprzowy - pieprz seczuański - antybakteyjny , przeciwgrzybiczy;
Pulsatilla Koreana Extract - ekstrakt z kwiatu Pulsatilla Koreana, regenerujący;
Usnea Barbata Extract - wyciąg z porostu alpejskiego, przeciwbakteryjny, przeciwzapalny, gojący podrażnienia (kwas usninowy);
Betaine - betaina, silnie nawilżająca;
Arginina - aminokwas, który po wniknięciu w skórę zamienia się w mocznik, silnie nawilża, poprawia przepływ krwi;
Portulaca Oleracea Extract - ekstrakt z portulaki pospolitej, przeciwzmarszczkowy, rozjaśniający
Camellia Sinensis Leaf Extract - wyciąg z zielonej herbaty, przeciwutleniacz, bakteriobójczy, ściagający, normalizujący pracę gruczołów łojowych

 źródło: https://skin79-sklep.pl/73994-benton-aloe-propolis-soothing-gel.html

W przypadku tych produktów pominęłam alantoinę - wszyscy wiemy, że działa łagodząco, w serum Bentona jest jeszcze ekstrakt z rumianku.



Z nie-azjatyckich produktów mogę wymienić jeszcze trzy, którymi warto się zainteresować, szczególnie jeśli skóra jest nadwrażliwa na różne składniki kosmetyczne. Pierwszy to żel aloesowy z Equilibry 98%, określany często jako żel aloesowy z najlepszym składem:

Skład: Aloe Barbadensis Leaf Juice, Xanthan Gum, Methyl Propanediol, Sodium Benzoate, Potassium Sorbate, Citric Acid


Nie gorzej prezentuje się jednak żel z Your Natural Side:


Obydwa żele są bardzo proste w składzie jak widać, oprócz aloesu mamy tu tylko konserwanty, emulgator i rozpuszczalnik.


Ostatnio swój żel aloesowy wypuściła na rynek także marka Sylveco, pod serią Aloesove. W składzie, oprócz ekstraktu z aloesu (nie soku aloesowego, czyli ekstraktu wymieszanego z wodą) znajdziemy:

Glycerin - gliceryna, humektant, działanie nawilżające;
Propanediol - glikol roślinny, bezpieczny dla skóry;
Panthenol - pantenol (wit. B5), łagodzący;
Gingko Biloba Leaf Extract - ekstrakt z miłorzębu japońskiego, hamuje uwalnianie histaminy (odpowiedzialnej za wystąpienie reakcji alergicznej), przeciwutleniacz, antycellulitowy, poprawia krążenie;
Hydroxyethylcellulose - zagęstnik, nie jest komedogenny;
Sodium Alginate - nawilżający, ochronny, detoksykujący;
Alantoina - łagodząca;
Lavandula Angustifolia Oil - olejek lawendowy, antyseptyczny, ściągający, nadający zapach;
Citrus Aurantium Dulcis Oil - olejek pomarańczowy;
Pelargonium Graveolens Oil -  olejek z pelargonii pachnącej, przeciwbakteryjny, ściągający, przeciwzapalny, wzmacnia naczynka krwionośne;
Rosmarinus Officinalis Oil - olejek rozmarynowy, pobudza krążenie i wzrost włosów, antyseptyczny, przeciwgrzybiczy, reguluje wydzielanie łoju przez skórę.





Dlaczego aloes jest tak dobry?

________________________________

Skupmy się może teraz na samym aloesie. Co on ma takiego w sobie, że czyni go wyjątkowym? Dlaczego w starożytności używano go jako środek przeczyszczający, na wypadanie włosów i na zmarszczki? Aloes tak naprawdę daje nam dwa produkty - sok mleczny (alonę) oraz miąższ. Pierwszy zawiera glikozydy antranoidowe, które odpowiadają za właściwości przeczyszczające. Miąższ z kolei to mieszanina rożnych substancji, m.in. 
  • aloeniny - przeciwgrzybicze
  • glikoproteiny - aloktyna mająca właściwości immunostymulujące
  • polisacharydy - immunostymulujące, ochronne, łagodzące, zmiękczające, naprawcze, przyspieszające gojenie, przeciwzapalne
  • dysmutaza nadtlenkowa - przeciwutleniacz
  • aminokwasy 
  • mikroelementy: Na, K, Mg, Ca, Fe, Zn i wiele innych
  • witaminy z grupy B, C, E, beta-karoten, kwas foliowy
  • kwasy organiczne: salicylowy, jabłkowy, cytrynowy, winowy, cynamonowy i bursztynowy
Przeciwzapalne, łagodzące i odbudowujące barierę lipidową właściwości aloes zawdzięcza głównie glikoproteinom i polisacharydom. Jako immunostymulant aloes skutecznie usprawnia system odpornościowy skóry, chroni ją także przed wolnymi rodnikami. 


PSST!... Przeczytaj koniecznie komiks stworzony przeze mnie 4 lata temu na temat tego, co wolne rodniki robią z naszym organizmem. Dostępny TUTAJ . Jeśli chcesz dowiedzieć się, jak będziesz wyglądać, kiedy nie będziesz stosować filtrów, wejdź TUTAJ



Żel bambusowy - konkurencja czy alternatywa?

__________________________________

No dobrze, zajmijmy się teraz żelem bambusowym - czy może z powodzeniem zastąpić aloes? Okazuje się, że tak, lecz ma trochę inną budowę chemiczną, mimo, że wpływ na skórę mają podobny. Co w takim razie możemy znaleźć w ekstrakcie z bambusa?
  • krzemionkę - wzmacnia włosy, zapobiega łamliwości i wypadaniu, wzmacnia także naskórek i paznokcie, świetna dla skóry tłustej, mieszanej, z zatkanymi porami
  • flawonoidy - silne działanie antyoksydacyjne, wzmacniające naczynia krwionośne, przeciwcellulitowe
  • ramnoza - stymuluje produkcję kolagenu
  • aminokwasy
  • sacharydy
  • witaminy (głównie C, z grupy B)
Na pierwszy plan wysuwa się duża ilość krzemionki, która ma wspaniałe właściwości regenerujące i naprawcze dla włosów i paznokci. Przyznam, że trochę się jej bałam - glinki lub kosmetyki z krzemem raczej mi nie służą, ale stosowanie żelu bambusowego nie było problematycznie i nieprzyjemne. Używałam go jako serum pod krem.

Na rynku sprzedają się głównie żele bambusowe firm Beauty Kei oraz G-Synergie. Obydwa są w pięknych opakowaniach wyglądających jak łodyga bambusa.



Żel bambusowy Beauty Kei zawiera oprócz wody bambusowej:
  • glicerynę
  • argininę - działanie nawilżające (w skórze zamienia się w mocznik) 

Niestety to by było na tyle, jeśli chodzi o dobre składniki. Oprócz konserwantów i substancji stabilizujących mamy tu niestety alkohol denaturowany, którego staram się unikać oraz Disodium EDTA.


Skład żel bambusowy G-Synergie ma się trochę lepiej:
  • gliceryna
  • kwas hialuronowy
  • Cucumis Melo (Melon) Fruit Extract - ekstrakt z melona, przeciwzmarszkowy, przeciwutleniacz, rozjaśnia przebarwienia
  • Glycine Soya (Soybean) Seed Extract - wyciąg z ziaren soi, przeciwutleniacz, wzmacnia naczynka, łagodzący, stymuluje produkcję kolagenu
  • Hydrolyzed Corallina Officinalis Extract - ekstrakt z czerwone algi koralowej, mocno odżywczy, dotleniający, odmładzający. 


Cały skład: Water, Propylene Glycol, Glycerin, Bambusa Vulgaris Extract (Bamboo Extract), Carbomer, Sodium Hyaluronate, Triethanolamine, Cucumis Melo (Melon) Fruit Extract, Glycine Soya (Soybean) Seed Extract, Hydrolyzed Corallina Officinalis Extract, Parfum, PEG-40 Hydrogenated Castor Oil, Methylisothiazolinone,Phenoxyethanol.



Komu aloes, a komu bambus?

_______________________________

Osobom ze słabą bądź naruszoną barierą hydrolipidową skóry (zaczerwienienia, podrażnienia, suchość skóry, ukąszenia owadów, oparzenia słoneczne, zmiany trądzikowe) poleciłabym aloes. Jest on immunostymulatorem, więc skutecznie wzmacnia odporność naszej skóry. Bambus zalecałabym osobom z kruchymi, łamliwymi i słabymi włosami. Jeśli chodzi o stosowanie bambusa na skórę - myślę, że świetnie się sprawdzi przy skórach z łojotokiem (reguluje wydzielanie sebum, nie zapycha, a nawilża).

Przetestowałam żel aloesowy firmy Skin 79 i żel bambusowy od Beauty Kei. Jeśli chodzi o działanie na twarz nie zauważyłam jakiejś znaczącej różnicy między nimi - obydwa szybko wchłaniają się w skórę, obydwa stosowałam jako serum pod krem. Nie zaszkodziły, wydaje mi się, że pomagały utrzymać wilgoć w skórze. Gdybym miała wybierać pomiędzy nimi, zostałabym przy aloesie - konsystencja jest trochę... milsza, bardziej "aksamitna", przez to wydaje mi się bardziej nawilżająca. Z kolei żel bambusowy rewelacyjnie sprawdził mi się na włosach - nakładam go na około godzinę przed myciem na suche włosy (nie nakładam na skórę głowy, bo tam używam wcierki olejowej z Iossi) i przykrywam go olejem z kiełków pszenicy. W takiej kombinacji działa najlepiej, choć próbowałam go bez oleju i też świetnie się sprawdza - włosy są mega miękkie, puszyste, ale nie puszące się i nawilżone.




Jak prawidłowo stosować żel aloesowy? 

_______________________________

Aloes jest humektantem i wiąże wilgoć. Jeśli mamy skórę łojotokową, możemy spróbować go nakładać jako samodzielny kosmetyk, jednak dłuższe stosowanie aloesu w ten sposób może spowodować jej przesuszenie. Dlaczego? Aloes "niezabezpieczony", czyli niepokryty kremem bądź olejem może, najprościej mówiąc, wyciągnąć wodę z naskórka. Dlatego ważne jest, żeby stosować go bardziej jako serum lub podkład pod krem/olej lub balsam do ciała, szczególnie u osób z suchą skórą. Z żelem bambusowym postąpiłabym tak samo.


________________________________________

Mój wywód zakończę chyba moim ulubionym stwierdzeniem, że nie ma kosmetyków dobrych i złych, są tylko takie, które nam pasują albo nie. Także wybór pozostawiam Wam - sami wiecie, co lubi Wasza skóra, a czego nie toleruje. Mam nadzieję jednak, że ten post pomoże Wam choć trochę w wyborze odpowiedniego kosmetyku:) Dajcie znać, czy próbowałyście wymienionych wyżej żeli. A może macie coś świetnego w swoich kosmetycznych zasobach, czego nie opisałam? Pochwalcie się:)



Buziaki,
Maddie Ann:)

_________________________________________

BĄDŹ ZE MNĄ NA BIEŻĄCO!
FACEBOOK - KLIK
BLOGLOVIN - KLIK
TWITTER - KLIK
INSTAGRAM - KLIK

Czytaj dalej

niedziela, 12 sierpnia 2018

10 lakierów hybrydowych idealnych na lato | NeoNail, Indigo, Neess, Modena, Elisium


Lato w pełni i każda lakieromaniaczka przebiera w kolorach - w końcu to idealny czas na wykorzystanie całej palety barw na raz! Ja sama mam ochotę zmieniać stylizację co tydzień, bo co chwilę powstają w mojej głowie nowe pomysły na paznokcie:)

Pokażę Wam dziś najlepsze moim zdaniem odcienie lakierów hybrydowych na lato:) Będą to lakiery różnych firm - wszystkie lubię, bardziej lub mniej, ale lubię:) Jeśli chcielibyście posta na temat lakierów hybrydowych od różnych producentów, ale bardziej pod względem konsystencji, trwałości i ogólnej jakości, to dajcie znać, bo dziś zajmiemy się wyłącznie kolorami! :)

Wśród mojego top 10 hybryd na lato znalazły się 3 odcienie mocniejsze i 7 jasnych, pastelowych, bo to właśnie tego typu kolory królują na moich paznokciach:) Zapraszam do lektury:)


Manicure i pedicure - wybierz na Ceneo

OGNISTE POMARAŃCZE, SOCZYSTE NEONY
_______________________________________

Lubię wyraziste kolory, ale nie za często. Zazwyczaj używam ich raz na jakiś czas, kiedy jestem już znudzona pastelami. Chciałoby się rzec - trzeba czasem zaszaleć! Jeśli mam na to ochotę to w porze letniej wybieram najczęściej te trzy kolory:



1. Niebieski - Baltic, Modena
2. Koralowy - Neonowa Obsesja, Neess
3. Pomarańczowy - Sexy Saksofon, Neess



Wybierając Baltic z oferty Modeny liczyłam na coś bardziej chabrowego niż typowo niebiesko-granatowego, coś na wzór Magnifique od Indigo, niestety chabrowy nie jest, ale stwierdziłam, że rewelacyjnie wygląda w macie:) Nie podoba mi się tylko jedna rzecz - to, że jest rzadki (mam trzy lakiery Modeny i wszystkie takie są) i barwi skórę, jeśli się już na nią oczywiście wjedzie, więc trzeba bardzo uważać. Z drugiej strony jednak świadczy to o dobrym pigmentacji i fakt - lakier kryje świetnie. 


Neonową obsesję mieliście już okazję podziwiać pod TYM linkiem, kupiłam go w zeszłym roku na targach Beauty Days i już wtedy zapewniano mnie, że to hit lata. Sexy Saksofon to z kolei mój tegoroczny ulubieniec. Wykorzystałam go w stylizacji z pomarańczką - możecie ją zobaczyć TUTAJ . Podobno najmodniejszy kolor 2018 roku to fiolet - ja jednak mam szał na wszelkie odcienie pomarańczy:) 




BEZ PASTELI SIĘ NIE OBĘDZIE
____________________________________

Przyznam szczerze, że pastele noszę zawsze - niezależnie od pory roku. Po prostu uwielbiam je i nie ważne jaką mam aktualnie długość czy kształt paznokci - zawsze świetnie się prezentują. Tego lata najchętniej noszę (od lewej):



4. Blue Tide, NeoNail
5. W groszki, Neess
6. Chiquita Banana, Indigo
7. Ibiza Chill, Indigo
8. Lotus Flower, NeoNail
9. Lilipad, Elisium
10. First Date, NeoNail



No dobra, Blue Tide już nie noszę, bo się przeterminował, ale miałam go na paznokciach przez połowę zeszłego lata:) Lotus Flower jest dość podobny do jednego z najpiękniejszych kolorów lakierów, czyli Sleeping Beauty od Semilac, więc gorąco polecam go przetestować. First Date to idealny odcień pastelowego fioletu - pochodzi z jednej z najnowszych kolekcji NeoNail Pastel Romance (kolekcja idealna dla wielbicieli pasteli;)).

Poniżej ombre z First Date i Sponge Cake od NeoNail


Chiquita Banana - jest to bardzo nietypowy kolor, ponieważ w zależności od tego z jakimi odcieniami go zestawimy jest albo żółty, albo zielonkawy:) Na zdjęciu poniżej przybiera bardziej żółtą barwę, jednak są takie momenty, że wydaje mi się, że jest on bardziej zielony niż żółty...


Z koli Ibiza Chill to kolor, na który polowałam już od dłuższego czasu - kolor moich marzeń :D Bardzo długo poszukiwałam "rozbielonych lodów brzoskwiniowych" - i udało się! Niestety nie mam jeszcze zdjęcia z tym kolorem na paznokciach, ale z pewnością niedługo to nadrobię:)

Jeśli jesteście fankami pistacjo-mięty to polecam W groszki od Neess - krycie trochę kuleje, ale po 3  warstwach jest ok:)


Lilipad, czyli jeden z moich dwóch lakierów od firmy Elisium to piękny lilaróż, który możecie zobaczyć w akcji TUTAJ .



Napiszcie, który z tych dziesięciu lakierów przypadł Wam do gustu najbardziej i jakie barwy nosicie najchętniej na paznokciach.



Buziaki,
MaddieAnn:)

_______________________________________

BĄDŹ ZE MNĄ NA BIEŻĄCO!
FACEBOOK - KLIK
BLOGLOVIN - KLIK
TWITTER - KLIK
INSTAGRAM - KLIK
Czytaj dalej

czwartek, 5 lipca 2018

Tołpa Green Oils Żel micelarny do mycia twarzy i oczy z olejem lnianym | RECENZJA


Oczyszczanie twarzy to niezbędny krok w pielęgnacji. Ważne jednak, żeby to oczyszczanie było prawidłowe, czyli skuteczne, ale podrażniające skóry zarazem. Ciężko jest czasem dobrać odpowiedni produkt, który działałby w ten sposób i byłby dobry dla naszego typu cery. Czy żel micelarny od Tołpy okazał się słusznym wyborem? Czytajcie dalej:)

W zasadzie to w moim przypadku to nie był nawet wybór, tylko tak zwany "dar losu":) Żel otrzymałam od Tołpy do przetestowania na konferencji Meet Beauty. Ze względu na skład i dodatek oleju lnianego był to jeden z pierwszych wypróbowanych przeze mnie produktów po konferencji.



OPIS, OBIETNICE PRODUCENTA

Żel micelarny do mycia twarzy i oczu z olejem lnianym jest przeznaczony dla skóry wrażliwej, normalnej i suchej. Według producenta żel ten "łagodnie oczyszcza nie powodując dyskomfortu związanego z naruszeniem bariery ochronnej. Usuwa zanieczyszczenia i makijaż, również oczu. Przeciwdziała suchości i łagodzi podrażnienia. Pozostawia skórę gładką, nawilżoną i odświeżoną". Produkt nie zawiera sztucznych barwników i SLS.



MOJA OPINIA

Żel jest dość rzadki, określiłabym jego konsystencję jako nieco wodnistą, niestety nie jest to plus, gdyż przez to wylewałam więcej produktu niż potrzebowałam. Wpłynęło to na wydajność kosmetyku. Zdecydowanie bardziej sprawdziłaby się w tym przypadku butelka z pompką. 


Żel nie pieni się, ale nie oznacza to, że nie myje - owszem robi to i jest to jeden z najlepiej myjących produktów, z jakimi miałam do czynienia. Dobrze usuwa resztki makijażu (po uprzednim zastosowaniu mleczka lub płynu micelarnego) oraz inne zanieczyszczenia. Dla mnie jednak najważniejsze jest to, że nie ściąga skóry, nie przesusza jej ani nie podrażnia. Każdy z żeli myjących, które stosowałam, w mniejszym bądź większym stopniu powodował ściągniecie skóry, zaraz po umyciu czułam przesuszenie. W tym przypadku żel wywołał wręcz okrzyk zachwytu, bo pierwszy raz spotkałam się z produktem myjącym, który zostawił skórę naprawdę nawilżoną i gładką. W tym temacie to strzał w dziesiątkę! Nawet mój mąż, który ma suchą skórę, ale nie lubi smarować się kremami, stwierdził, że ten żel mu w zupełności wystarczy.

Ponadto jestem absolutnie zakochana w zapachu tego żelu - jest on rześki, cytrusowy, ale jakby z drugiej strony uspokojony jakąś ziołową nutą, być może jest to coś na kształt lnu. Coś świetnego. 



Podsumowanie:

+ bardzo dobre właściwości myjące
+ nie ściąga, nie przesusza i nie podrażnia skóry
+ nie szczypie w oczy
+ dobry skład, brak SLS
+ piękny zapach

- niezbyt duża wydajność (rzadka konsystencja)

Zanim kupisz, porównaj ceny w różnych sklepach przez Ceneo: https://www.ceneo.pl/61207199#crid=313347&pid=21202

Bardzo polecam żel tym osobom, które mają suchą i podrażnioną skórę - delikatne, ale skuteczne mycie nie powoduje ściągnięcia i przesuszenia. Świetnie sprawdza się do mycia zarówno rano, jak i wieczorem, po demakijażu. Można śmiało przemywać nim oczy - w ogóle nie szczypie:)

Tołpa Green Oils, Żel micelarny do mycia twarzy i oczu


Próbowaliście już tego żelu? Napiszcie jakie są Wasze ulubione produkty do mycia twarzy:)


Buziaki,
Maddie Ann:)
_________________________________________

BĄDŹ ZE MNĄ NA BIEŻĄCO!
FACEBOOK - KLIK
BLOGLOVIN - KLIK
TWITTER - KLIK
INSTAGRAM - KLIK

Czytaj dalej

środa, 20 czerwca 2018

Owocowe zdobienie - jak wykonać pomarańczę na paznokciu? | PICTORIAL


Jeśli zajrzeliście do ostatniego posta to pewnie pamiętacie to owocowe zdobienie na jednym z paznokci. Głosowanie na Instagramie pokazało, że większość z Was chciałoby zobaczyć pictorial z pomarańczką w roli głównej. Dziś pokażę Wam, jak takie zdobienie wykonać:) 

Na dowód;)



1. Przygotuj pomarańczowy lakier do paznokci (jeśli nie posiadasz lakieru w takim kolorze zmieszaj żółty z odrobiną czerwonego), czerwony, biały, białą pastę do zdobień (np. SemiArt), przezroczysty żel lub top (lepszy będzie żel, bo jest gęstszy) oraz pędzelki - najlepiej, żeby wśród nich znalazł się jeden super cienki (długość włosia bez znaczenia - czym Wam wygodniej). Taki pędzel znalazłam na Aliexpress i jest to najlepszy pędzelek do zdobień (ten z przezroczystą rączką). Do tego wszystkiego przyda się coś, na czym możecie zmieszać lakiery, np. kawałek sreberka; u mnie jest to forma do przedłużania paznokci.


2. Pomaluj paznokieć białym lakierem i utwardź w lampie.
3. Namaluj półkole lakierem w kolorze pomarańczowym - jeszcze nie utwardzaj.


4. Rozprowadź lakier od krawędzi półkola do jego środka. To ważne, gdyż w ten sposób włosie z pędzelka w naturalny sposób zaznaczą "błonki" pomarańczy. Możesz powtórzyć to samo trochę mniejszym pędzelkiem. Gdy będziesz zadowolona w efektu, utwardź paznokcia w lampie.


5. Na podkładce zmieszaj pomarańczowy kolor z odrobiną (!) czerwonego i zaznacz nim zewnętrzną część pomarańczy i jej "kawałki". Utwardź w lampie.


6. Teraz czas na białe błonki i do tego wykorzystajmy białą pastę do zdobień. Jeśli nie posiadacie takiej, możecie użyć zwykłego lakieru w białym kolorze. Cienkim pędzelkiem rysujemy błonki, zaznaczamy wyraźniej środek. Starajmy się, by linia była naprawdę cienka. Ja na tym etapie przyciemniłam jeszcze lekko zewnętrzną krawędź pomarańczy. Utwardź wszystko w lampie.


7. Nasza pomarańczka musi być soczysta, więc za pomocą żelu wykonujemy sok - nabieramy kulkę żelu na sondę (lub na cienki pędzelek) i zostawiamy na cząstce pomarańczy. W przypadku żelu można zrobić kilka cząstek za jednym i utwardzić (żel jest gęsty i nie spłynie), natomiast jeśli robicie to topem, to po każdym przeciągnięciu nim po pomarańczy utwardzajcie go w lampie - dzięki temu uzyskacie zdobienie w 3D i top nie zdąży się rozlać. Soczek może się też wylewać poza pomarańczę ;)


I gotowe! Mam nadzieję, że pomysł ze zdobieniem Wam się podoba i spróbujecie je wykonać:) Jeśli Wam się uda to dajcie mi koniecznie znać! Instagramowicze - oznaczcie mnie (@_maddie_ann_) na zdjęciu ze swoim zdobieniem, żebym mogła je popodziwiać;)


Buziaki,
Maddie Ann:)

________________________________________

BĄDŹ ZE MNĄ NA BIEŻĄCO!
FACEBOOK - KLIK
BLOGLOVIN - KLIK
TWITTER - KLIK
INSTAGRAM - KLIK

Czytaj dalej

wtorek, 12 czerwca 2018

Manicure na lato, czyli pomarańcza na paznokciach | NEESS by Cleo w odcieniu Sexy Saksofon


Lato w pełni i powiem Wam szczerze, że czuję je już od kwietnia - nie było go tak ciepłego od dawna. Mimo tego, że uwielbiam tę porę roku to upały zaczynają mi bardzo doskwierać - chyba się starzeję :/ 

Między wiatrakiem a lampą jednak można o tej porze zaszaleć z kolorami i zdobieniami na paznokciach. Postawiłam ostatnio na pomarańcze, które bardzo lubię (byle by były słodkie!), lecz takim odcieniem manicure nie było mi po drodze. Lato to jednak okres szaleństw, więc dlaczego by nie spróbować?


Miałam w planach zakup odcienia Hedonista z Indigo albo czegoś podobnego, bo bardzo spodobały mi się stylizacje z tym kolorem w roli głównej na Instagramie. Dobrze, że poczekałam do konferencji Meet Beauty, bo firma Neess w tym przypadku spadła mi z nieba i obdarowała soczystą pomarańczą! Taką do paznokci oczywiście, hybrydową:) Kolor Sexy Saksofon z kolekcji by Cleo jest bardzo podobny do Hedonisty, więc bardzo się ucieszyłam, że będę mogła go wypróbować na swoich paznokciach.

Już dawno chciałam wykorzystać Sexy Saksofon w moim manicure, ale stwierdziłam, że taki intensywny kolor lepiej będzie się prezentował na krótszych paznokciach (a ostatnio miałam je mega długie) i to jeszcze na kwadratach, których dawno nie nosiłam. Poza tym w międzyczasie miałam uroczystość rodzinną i z tej okazji założyłam jasnoróżową sukienkę - nie pasowałoby to zbyt dobrze:) Ale doczekałam się i jest - efekty moich wypocin możecie podziwiać poniżej:)

Neess, Sexy Saksofon
Neess, Sexy Saksofon
To jest już mój trzeci lakier od Neess i jestem bardzo zadowolona z jego konsystencji - nie za rzadka, jak np. przy lakierach Silcare, ale też nie gęsta - tak jak Indigo. Nie zalewa skórek, możemy nad nim panować - tutaj bardzo na plus. Jednak mam mieszane uczucia co do krycia - ostatecznie po dwóch warstwach i po nałożeniu topu wygląda to ok, lecz musiałam dać trochę grubszą drugą warstwę (mimo, że tak nie powinno się robić - zawsze róbcie 3 cienkie, a nie dwie grube warstwy, bo możecie mieć problem z utwardzeniem lakieru, ponadto łatwo zalać skórki, kiedy nałożycie grubszą go więcej) i równomiernie ją rozłożyć po całym paznokciu za pomocą mniejszego pędzelka. Inaczej lekko widać prześwity, ale jest to jak najbardziej do zaakceptowania, bo uwierzcie mi są takie lakiery, które kompletnie nie kryją (i nie miały być to transparentne lakiery)....



Podoba mi się też pojemność lakieru - 4ml: taka ilość zupełnie mi wystarczy na tegoroczne i przyszłe lato, bo raczej późną jesienią i zimą takich kolorów nosić nie będę. Większej butelki raczej nie zużyłabym w całości i musiałabym część wyrzucić. Jest to też dobre rozwiązanie na wakacje - taką małą buteleczkę możemy zabrać w podróż razem z małą lampą LED, bo niewiele ważą, a można wykonać ewentualne poprawki. Choć ja już noszę ten manicure tydzień i nic nie odpryskuje;)



Jeśli jesteście chętni na tutorial z tym, jak wykonać taką pomarańczkę na paznokciu dajcie znać w komentarzu:) Tych z Was, którzy obserwują moje konto na Instagramie (link do konta na dole) zapraszam na moje InstaStories, gdzie trwa właśnie głosowanie na to, czy chcecie tutorial - jeżeli większość będzie na tak, zrobię oddzielny wpis:)


EDIT: Pictorial ze zdobieniem już dostępny TUTAJ


Dajcie znać, jak Wam się podoba manicure i jakie lubicie kolory na paznokciach latem:)

Buziaki,
Maddie Ann:)
______________________________________

BĄDŹ ZE MNĄ NA BIEŻĄCO!
FACEBOOK - KLIK
BLOGLOVIN - KLIK
TWITTER - KLIK
INSTAGRAM - KLIK

Czytaj dalej

czwartek, 31 maja 2018

Tlen w kosmetykach, baza peel-off pod hybrydę i kosmetyki naturalne - nowości kosmetyczne i upominki od sponsorów Meet Beauty


Kolejna, czwarta już edycja konferencji Meet Beauty już za nami. Zarówno przy poprzednich edycjach, jak i tym razem przyniosłam do domu górę kosmetyków od sponsorów. Muszę przyznać, że w tym roku produkty, które otrzymałam są o wiele lepiej podpasowane pode mnie:) Praktycznie brak jest kosmetyków, które mam ochotę rozdać, bo sama ich nie wykorzystam. 

Czy pośród tych upominków znajdują się takie kosmetyki, które podbiją rynek kosmetyczny w najbliższym czasie? Tego nie wiem, ale wspaniale jest obserwować jak firmy się rozwijają i wprowadzają nowości, które wykorzystują ciekawe technologie lub unikalne substancje do produkcji kosmetyków. A jeszcze wspanialej jest te nowości testować;) Spójrzmy zatem, co takiego przygotowali sponsorzy tegorocznej konferencji.


30% tlenu w kosmetykach? - O2Skin

Firma, która swoimi produktami zaciekawiła mnie chyba najbardziej. Tlen w kosmetykach gdzieś tam przed moimi oczami już mignął, ale nie w takiej dawce. Co ten potrzebny nam do życia pierwiastek ma dać naszej skórze? Przede wszystkim skuteczniejszy transport substancji aktywnych, a także poprawę ukrwienia, tonizację, działanie przeciwbakteryjne, rozjaśnienie i nawilżenie.

Od firmy otrzymałam:
  • krem-żel na dzień
  • nawilżająco-odżywczy krem na noc 
  • serum z kwasem hialuronowym
  • rozjaśniający krem pod oczy
  • matową pomadkę So Chic
  • lakier do paznokci So Chic


Kosmetyki naturalne i mineralne - Natura Siberica, Bartos, Annabelle Minerals, Hebda

Natura Siberica przygotowała dla uczestników konferencji ciekawe warsztaty, podczas których mogliśmy zrobić swój własny peeling do ciała. Po peelingu warto się jednak czymś posmarować, więc firma sprezentowała dodatkowo modelujący krem do ciała.


Kompletną nowością na rynku kosmetyków naturalnych jest firma Bartos. Na razie oferuje jedynie trzy produkty, ale z tak pięknymi składami na pewno rozwinie skrzydła. Kosmetyki nie mają kontrowersyjnych skladników takich jak: parabeny, oleje mineralne czy phenoxyethanol, za to pełno tam naturalnych substancji, takich jak olej arganowy, aloes czy kwas hialuronowy. Do testów dostałam krem odmładzający z komórkami macierzystymi Apple Queen.


Annabelle Minerals zaskoczyła mnie swoją nowością w postaci olejku do pielęgnacji. Udało mi się zdobyć wersję Stay Calm do cery wrażliwej i naczyniowej, a także dwa cienie mineralne do powiek.


Klaudyna Hebda, zaraz po swoim wykładzie na temat aromaterapii obdarowała nas wzmocnionym x10 olejkiem z pomarańczy. 





Paznokciowe rewolucje - Neess, Pierre Rene

Firma Neess wprowadziła rewolucyjną bazę peel-off pod lakiery hybrydowe, której nie trzeba odmaczać w acetonie - jedynie ściągnąć za pomocą drewnianego patyczka. Bazę miałyśmy przyjemność testować na warsztatach i faktycznie działa, lecz zobaczymy jak się sprawdzi na paznokciach. Do testów otrzymałam:

  • bazę peel-off
  • lakier hybrydowy z kolekcji by Cleo w kolorze Sexy Saksofon
  • pilnik do paznokci
  • lusterko
  • ozdoby do paznokci
  • pędzel do makijażu

Od firmy Pierre Rene dostałam:
  • lakier hybrydowy w kolorze Peacock
  • oliwkę do paznokci
  • pilnik
  • bloczek polerski




Coś do twarzy i ciała - Pollena Ewa, Tołpa, Efektima

Firma Pollena Ewa zorganizowała badanie skóry, dzięki którym łatwiej mi było dobrać kosmetyki dla siebie. W paczce znalazłam:
  • przeciwzmarszczkowy krem do twarzy do skóry naczyniowej
  • delikatną piankę myjącą 
  • krem do stóp z mocznikiem

Tołpa również przygotowała dla nas świetne nowości:
  • żel micelarny do mycia twarzy i oczy z olejem z lnu
  • peeling enzymatyczny 3 enzymy
  • maskę do twarzy Czarny detoks
  • chusteczki złuszczające z kwasami AHA

Skórę mojego ciała będą rozpieszczać w najbliższym czasie kosmetyki marki Efektima:
  • masło do ciała z olejem jojoba
  • peelingi: algowy, kokosowy i węglowy





Pielęgnacja delikatnej skóry - Roge Cavailles, Mustela

Na konferencji po raz pierwszy spotkałam te marki, aż dziwne, że dopiero teraz - pierwsza z nich ma już 90 lat! Od tej pierwszej do testów otrzymałam olejek pod prysznic do suchej skóry, od Musteli zaś kosmetyki do pielęgnacji atopowej skóry dziecka (czyli tezż dla mnie;)).

 



Koreańskie maseczki i przeciwdziałanie bliznom - Mediheal, Bio-oil

Bardzo lubię maseczki w płachcie, więc tym bardziej ucieszyłam się, gdy Mediheal obdarował nas trzema takimi maseczkami:) Bio-oil pewnie znacie, jednak ja będę miała z ich olejkiem na blizny i rozstępy do czynienia po raz pierwszy.



To już wszystko, co sprezentowali mi sponsorzy konferencji. Bardzo dziękuję za upominki - testów będzie teraz mnóstwo:)








Buziaki,
Maddie Ann:)

________________________________________

BĄDŹ ZE MNĄ NA BIEŻĄCO!
FACEBOOK - KLIK
BLOGLOVIN - KLIK
TWITTER - KLIK
INSTAGRAM - KLIK

Czytaj dalej
Obsługiwane przez usługę Blogger.