niedziela, 29 kwietnia 2018

Test matowych pomadek w płynie - która najlepsza dla suchych ust? | BOURJOIS, DELIA, GOLDEN ROSE, LOVELY, NYX, PAESE


Pomadki o matowym wykończeniu na dobre zagościły w naszych kosmetyczkach. Trend na kredowe usta możemy obserwować w mediach społecznościowych już od dłuższego czasu, a firmy prześcigają się w tym, kto wypuści na rynek lepsze matowe pomadki. Nic dziwnego - trwałość takich szminek jest znacznie dłuższa niż w przypadku ich kremowych odpowiedników. Lecz czy na pewno nie wysuszają ust? Czy posiadaczki suchych warg mogą czuć się w nich swobodnie? Weźmy od lupę kilka matowych pomadek od popularnych firm i sprawdźmy, która najlepiej sprawdza się na bardzo suchych ustach:)

Pomadka pomadce nierówna (nawet tej samej firmy, tej samej serii), tak jak usta ustom. Ktoś może twierdzić, że ma Saharę na wargach, ale będzie w miarę dobrze tolerować niektóre matowe pomadki, także od tego, co za chwilę przeczytacie na pewno są wyjątki. Post pisałam z perspektywy mojej, czyli posiadaczki ust, które wysuszają się od samego spojrzenia na matową pomadkę. Ust - skorup.

Na początku opiszę krótko każdą z pomadek, na koniec przygotowałam ranking co do trwałości i stopnia przesuszania ust.


BOURJOIS, Rouge Edition Velvet, nr 13 Fu(n)chsia
________________________________________

Kolor jak widać fuksji raczej nie przypomina, jest to malinowy, lekko neonowy odcień, idealny na lato. Konsystencja jest bardziej masłowata, ale wysycha chwilę po kontakcie ze skórą. Nie kryje w stu procentach moich ust za pierwszym razem - często muszę dodać kolejną. Lekko farbuje skórę, trzeba uważać, aby nie wyjechać poza kontur ust, jeśli tak się stanie, tak szybko jak to możliwe należy ją wytrzeć. Dobrze zmywa się dwufazowym płynem do demakijażu (Ziaja).


Trwałość jest co najmniej kilkugodzinna, potem "zjada się" w ładny sposób od środka do zewnątrz. Potrafi przetrwać jedzenie i dużo gadania, jednak wymaga koniecznie mocnego nawilżenia ust przed aplikacją. Jeśli tego nie zrobimy to po 3, 4 godzinach mogą zacząć się pojawiać nieestetyczne suche skórki. Nie ściąga ust, jest lekka, niewyczuwalna.

+ trwałość co najmniej kilkugodzinna (z jedzeniem)
+ nie ściąga ust, jest lekka, niewyczuwalna
+ "zjada się" od środka do zewnątrz
+ malinowy, lekko neonowy odcień
+ dobrze zmywa się dwufazowym płynem do demakijażu (Ziaja)

- wymaga dobrego peelingu i nawilżenia ust, bez tego po 3, 4 godzinach mogą zacząć się pojawiać nieestetyczne suche skórki
- nie kryje ust w stu procentach za pierwszym razem - często muszę dodać kolejną warstwę, aby kolor ładnie się rozłożył
- lekko farbuje skórę, trzeba uważać, aby nie wyjechać poza kontur ust
- szybko wysycha - dla niewprawnej ręki może być to problem

CENA: ok. 60zł w drogeriach, w Internecie nawet od 20zł (niektóre odcienie)



LOVELY, Lip gloss matowy z formułą długotrwałą, nr 2
______________________________________
Nie spodziewałam się wiele po taniej matowej pomadce, ale jednak postanowiłam ją przetestować (ach, te rossmannowskie promocje!). Kolor wydał mi się świetny, a ogólne opinie były nawet zachęcające. 


Pigmentacja tej pomadki jest naprawdę świetna, nie muszę ponawiać aplikacji. Potrafię z nią chodzić w nienaruszonym stanie przez kilka godzin, nawet mimo jedzenia, jednak usta muszą być wygładzone i nawilżone, aby to osiągnąć. Nie zauważyłam, żeby się rolowała, czy zbierała w załamaniach. Jedyne, co mi w niej przeszkadza to ściąganie ust, łapię się na tym, że ja czuję i mam ochotę nałożyć na nią pomadkę nawilżającą.

+ dobre krycie
+ ładny, fuksjowy kolor
+ dobrze zmywa się dwufazowym płynem do demakijażu (Ziaja)
+ dobra trwałość, w miarę odporna na jedzenie
+ ładnie się zjada", równomiernie

- lekko ściąga usta, czuć ją na wargach, może to powodować dyskomfort
- wymaga nawilżenia ust przed użyciem, bez tego szybko pojawią się suche skórki

CENA: ok. 8-10zł



GOLDEN ROSE, Matowa pomadka w płynie, nr 03 i 18
______________________________________
To chyba oprócz Bourjois jednej z bardziej znanych Polkom pomadek matowych w płynie, szczególnie atrakcyjne ze względu na swoją niewygórowaną cenę, łatwą dostępność i ciekawą gamę kolorystyczną, w której każda znajdzie coś dla siebie. 


Pierwsze, co rzuciło mi się w oczy, to rewelacyjna pigmentacja i krycie, szczególnie pomadki nr 18, lecz przez to trzeba uważać, aby nakładać ją równo i nie wyjechać poza kontur ust - lekko farbuje. Testowałam tę pomadkę na weselu, przetrwała do ponownej aplikacji około 7-8 godzin z jedzeniem i piciem - zmazałam ją delikatnie z ust i nałożyłam ponownie tylko dlatego, że pojawiły się suche skórki na środku, kolor nadal trzymał się bardzo dobrze. Wytrzymuje jednak tyle, ponieważ nawilżam i peelinguję usta przed aplikacją - bez tego suche skórki pojawiają się dość szybko.

+ bardzo dobra pigmentacja i krycie
+ świetna trwałość (ok. 7-8h razem z jedzeniem i piciem)
+ duża gama kolorystyczna
+ lekka konsystencja, nie ściąga ust

- konieczne nawilżenie ust przed aplikacją 
- lekko farbuje (nr 18)
- po kilku godzinach noszenia mogą pojawić się suche skórki na środku ust
- przed dobrą pigmentację trzeba troszkę dłużej ją zmywać - nr 18(Ziaja dwufazowy płyn do demakijażu oczu i ust)

CENA: 15-20zł


NYX, Lingerie, nr 02 Embellishment
__________________________

Pomadka o bardzo dziwnym kolorze, na początku bardzo mi się podobała, jednak po jakimś czasie stwierdziłam, że chyba jednak nie wyjdę w niej do ludzi. Odcień wydawał mi się bardziej atrakcyjny w sztucznym świetle niż potem w dziennym.


To moja pierwsza matowa pomadka, niestety. Dlaczego niestety? Dlatego, że po niej zraziłam się do jakichkolwiek matowych formuł. Co prawda wytrzymuje kilka godzin na ustach (ok. 3-3,5; potem pojawiają się suche skórki), lecz dyskomfort jaki sprawia mi jej noszenie jest raczej nie do zaakceptowania. Usta się kleją, są ściągnięte i cały cas czuję, jakbym coś na nich miała. No i ten kolor... niestety okazało się, że jest kompletnie nie dla mnie, bo wyglądam w nim jak trup. A tak ładnie wygląda w buteleczce...

+ ciekawa, oryginalna gama kolorystyczna
+ kolor trzyma się na skórze ust przez ok. 3-3,5h
+ łatwo się zmywa
+ "zjada się" równomiernie

- usta zaczynają się kleić po kilku minutach od aplikacji i jest to efekt trwały
- dyskomfort w noszeniu
- po ok. 3 godzinach pojawiają się suche skórki, mimo nawilżonych ust

CENA: 37zł



PAESE, Macademian Girl Makeup for Paese, nr 5 Art Deco
____________________________________
Przyznać muszę, że po części do kupna tej pomadki zachęciło mnie piękne opakowanie:) Gama kolorystyczna nie jest zbyt obszerna (6 odcieni), ale myślę, że wszystkie "podstawowe" kolory tu są.


Pomadka miała nie wysuszać ust i... rzeczywiście tak jest. Jest to jedyna pomadka, po której prawie nie występują u mnie suche skórki, nawet po kilku godzinach. Jest dość gładka w konsystencji, nie wysycha na wiór. Nazwałabym ją bardziej satynową pomadką niż matową - gdy spojrzymy na usta nią pomalowane to efekt jest matowy, lecz w noszeniu wydaje się być lekko kremowa. To bardzo dobrze wpływa na komfort:) Podoba mi się w niej to, że nie odbija się na ręce, kiedy jej dotkniemy, ładnie się zjada, dość równomiernie. Przez tą swoją "satynowość" jednak nie może poszczycić się mianem bardzo trwałej pomadki - zaczyna blednąć po 4-5 godzinach maksymalnie i trzeba ponowić aplikację.

+ nie wysusza ust, nie pojawiają się suche skórki
+ efekt na ustach jest matowy, w noszeniu jest bardzie kremowa, satynowa, co sprawia, że komfort noszenia jest bardzo duży
+ równomiernie znika z ust
+ łatwo ją zmyć
+ lekka konsystencja
+ nie wymaga mocnego nawilżania i peelingu ust

- zmniejszona trwałość, po 4-5h blednie, trzeba ponawiać aplikację, lekko ją poprawiam także po jedzeniu

CENA: 55zł


DELIA COSMETICS, Matt Liquid Lipstick, nr 4 Elizabeth
___________________________________
Kolejna pomadka, której cena jest dość przystępna, ale zaskakuje swoją jakością. Dostępnych jest 6 dość ciekawych odcieni, ja wybrałam najciemniejszą Elizabeth.


Konsystencja pomadki jest bardzo lekka, wysycha dość szybko, ale nie wysusza. Nie ściąga i nie klei ust, jest dość gładka i przyjemna w noszeniu. Trwałość ma bardzo dobrą (ok. 7h z jedzeniem i piciem). Myślę, że jest porównywalna z pomadką od Golden Rose, lecz suchych skórek występuje po niej zdecydowanie mniej. Znika z ust w sposób równomierny, nie zbiera się w załamaniach.

+ lekka konsystencja
+ komfort w noszeniu
+ świetna trwałość (ok. 7h)
+ blednie równomiernie
+ w porównaniu z innymi pomadkami nie powoduje przesuszenia po kilku godzinach, pojawia się bardzo mało suchych skórek lub nie ma ich w ogóle
+ dobre krycie

- szybko wysycha, trzeba być precyzyjnym

CENA: ok. 15zł



NAJBARDZIEJ TRWAŁE POMADKI

1. Golden Rose
2. Delia
3. Lovely/ Bourjois
4. NYX
5. Paese

NAJMNIEJ WYSUSZAJĄCE POMADKI

1. Paese
2. Delia
3. Golden Rose/Bourjois
4. Lovely
5. NYX


Na pierwszy rzut oka tendencja wydaje się być dość jasna - im bardziej trwała pomadka, tym bardziej wysusza. W przypadku pomadki Paese tak jest - trwałość jest najgorsza, lecz w ogóle nie powoduje przesuszenia czy innego dyskomfortu. Nosi mi się ją najlepiej i jest to najczęściej używana przeze mnie pomadka, także dlatego, że ma dość uniwersalny kolor. Tym z Was, którym zależy na większej trwałości, ale nadal macie suche usta, polecam zainteresować się pomadkami firmy Delia:)


Mam nadzieję, że choć trochę Wam pomogłam w wyborze:) Dajcie znać, jakie są Wasze ulubione matowe pomadki:)


Buziaki,
Maddie Ann:)

_______________________________________

BĄDŹ ZE MNĄ NA BIEŻĄCO!
FACEBOOK - KLIK
BLOGLOVIN - KLIK
TWITTER - KLIK
INSTAGRAM - KLIK

Czytaj dalej

wtorek, 10 kwietnia 2018

14 kosmetycznych perełek od sponsorów Meet Beauty


IV edycja konferencji dla blogerów i influencerów z branży urodowej Meet Beauty zbliża się wielkimi krokami. Już za niespełna dwa tygodnie do Warszawy zawita 300 autorów beautyblogów i -vlogów, których będę miała przyjemność spotkać osobiście - przyznam, że tak duży zjazd osób, które interesują się tak jak ja tematyką kosmetyczną, w miejscu, gdzie będziemy mogli zapoznać się z różnymi nowinkami w dziedzinie urodowej jest dla mnie niezwykle ekscytujący:)

Tymczasem w oczekiwaniu na konferencję postanowiłam zebrać w jedno miejsce kosmetyki - perełki, których dzięki sponsorom Meet Beauty miałam ogromną przyjemność przetestować:) Są to produkty, z którymi nigdy wcześniej się nie spotkałam i które zaskoczyły mnie bardzo pozytywnie swoją jakością i świetnym działaniem. Z czystym sumieniem mogę je Wam polecić.



Alma K, Ochronny krem do rąk z minerałami z Morza Martwego

Kremów do rąk mam chyba z milion, ale ten od pierwszego użycia stał się jednym z moich ulubionych. Nawilża i wygładza wprost genialnie, a przy tym ma lekką, szybko wchłaniającą się konsystencję. Oprócz tego zachwycił mnie ogrom świetnych składników, bo oprócz minerałów z Morza Martwego mamy tutaj olejki z róży, ze słodkich migdałów, arganowy czy z wiesołka, a także ekstrakty z zielnej i białej herbaty oraz masło kakaowe. Oczywiście nie mogę nie wspomnieć o bajecznym, świeżym zapachu, który podbił serca niejednej konsumentki. Zapach długo utrzymuje się na skórze (pachnie nim nawet moja torebka), więc można się nim cieszyć do woli:)


Annabelle Minerals, Podkład mineralny Golden Fair

Niespecjalnie ciągnęło mnie do mineralnych podkładów, głównie ze względu na sypką formę tego produktu. Mimo tego jest to podkład, który uwielbiam nakładać na twarz w momencie, gdy wychodzę z domu na chwilę i nie potrzebuję mocnego makijażu bądź nie mam czasu na jego zrobienie. Rewelacyjnie wyrównuje koloryt skóry, sprawia, że cera wygląda naturalnie, drobne przebarwienia czy naczynka są zamaskowane, potrafi sobie też poradzić z lekkimi cieniami pod oczami (nakładam go również pod oczy - nie mam mineralnego korektora, a stosowanie jednocześnie produktu sypkiego i płynnego niestety nie służy mojej skórze). Odcień Golden Fair to chyba najlepiej dopasowany do mojej cery odcień podkładu, jaki mi przyszło stosować - ma żółte tony i nie różowieje:)


Bielenda, Podkład matujący

Ten podkład bardzo mnie zaskoczył tym, że dorównuje jakością droższym drogeryjnym fluidom, mimo swojej niskiej ceny (w Rossmannie za około 13zł). Utrzymuje się bardzo dobrze na mojej skórze prawie cały dzień i to bez poprawek. Na koniec dnia schodzi trochę z płatków nosa, ale robi mi to prawie każdy podkład. Naprawdę świetny budżetowy fluid.

Bielenda, Oczyszczający żel węglowy do mycia twarzy

Ten pachnący arbuzem, bardzo dobrze oczyszczający skórę żel o czarnym kolorze skradł całe moje serce:) Dobrze radzi sobie z resztkami podkładu i nie wysusza skóry. Cera jest świetnie oczyszczona i świeża:) 


Dove, Odżywcza pianka do mycia ciała

Kocham tę piankę od pierwszego umycia! A moja sucha skóra to już w ogóle - nie przesusza jej i nie podrażnia. Zostawia ją mocno wygładzoną, aż dziwię się za każdym razem, że może być taka miękka w dotyku - zupełnie tak, jakbym użyła jakiegoś lekkiego balsamu (skóra nie jest przy tym tłusta!). Myślę, że między nią a zwykłymi żelami pod prysznic jest głęboka przepaść - wyraźnie odczułam różnicę w nawilżeniu skóry. A najbardziej lubię, gdy pianka pod wpływem wody zamienia się w bardzo delikatny myjący kremik:) No i ten zapach - kosmetyki firmy Dove zawsze rozpieszczały mój nos;)

Dove, Szampon do włosów zniszczonych z czerwonymi algami Regenerate Nourishment

Na początku z obojętnością spojrzałam na ten szampon - w końcu nigdy nie używałam produktów do zniszczonych włosów. Jakże bardzo byłam w błędzie! To jeden z najbardziej genialnych szamponów ever:) Bałam się, że obciąży moje mieszane włosy, ale nic takiego się nie stało. Jest to jedyny szampon, który odmienił wygląd moich włosów o 180 stopni - są one po jego użyciu miękkie, sypkie, dociążone i błyszczą na kilometr:) Nawet nie widać tak bardzo przesuszonych i rozdwojonych końcówek. Jestem zachwycona jego działaniem i myślę, że na jednym egzemplarzu się nie skończy:)


Eveline, Antycellulitowe serum liftingujące oraz Kawowe serum wyszczuplająco - drenujące

Firma Eveline chyba do końca życia będzie mi się kojarzyć ze świetnym serum na cellulit. Nic dziwnego, skoro te kosmetyki naprawdę działają! Szczególnie jestem zadowolona z tego kawowego - potrafił już po tygodniu codziennego stosowania wygładzić większość mojego cellulitu, dzięki temu mogłam wskoczyć w krótkie spodenki przy nagłym upale bez obaw, że ktoś zobaczy te fale Dunaju na moich udach:) Zresztą, poniżej przeczytacie bardziej szczegółową recenzję:



Gosh, Nawilżający podkład Foundation Drops 004

Produkt ten jest moim ulubieńcem minionego roku. Podoba mi się w nim to, że cera wygląda po nim na bardzo promienną i świeżą, bardzo dobrze kryje i utrzymuje się na skórze. Jest to kolejny kosmetyk, który teoretycznie nie powinien sprawdzić się na mojej skórze, która jest mieszana, a bardzo mile mnie zaskoczył i służył mi bardzo dobrze:)


Farmona, Nivelazione Dezodorant do stóp i butów

Jedyny dezodorant do stóp, który u mnie działa. Dobrze zabezpiecza buty oraz stopy przed przykrym zapachem i doskonale je odświeża. Produkt, który na pewno kupię ponownie. 


Indigo, Krem do rąk Seventh Heaven

Jest to krem o nieco treściwszej konsystencji, który był ze mną całą zimę. Świetnie nawilża i chroni skórę przed zimnem, a przy tym ma wspaniały perfumowany zapach. Jest też niesamowicie wydajny, na pewno nie zdążę go zużyć przed upływem daty ważności...:)


Lirene, Fluid dopasowujący się do koloru cery Perfect Tone, 120

Kolejny fluid, który bardzo mile mnie zaskoczył:) Nie jest matujący, ale też nie błyszczy się na skórze - podobnie jak w przypadku podkładu od Gosha cera po nim jest świeża i promienna:) Ma średnie krycie. Idealny podkład na dzień:)


Palmer's, Ujędrniające masło do ciała

Daleko mu do konsystencji typowego masła do ciała - nie jest tak bardzo tłuste, nazwałabym ten produkt raczej balsamem. Dobrze się wchłania, świetnie nawilża, wygładza i ujędrnia. Nie działa aż tak błyskawicznie jak serum od Eveline (serum z reguły jest mocniejsze), ale widać znaczną poprawę w strukturze skóry przy jego regularnym stosowaniu. Ma jak dla mnie trochę dziwny zapach, niby kakaowy, ale można w nim wyczuć coś kwaskowego - nie jest on jednak w żaden sposób nieprzyjemny:) Mojemu mężowi kojarzy się z goframi z czekoladą:) Zawiera masło kakaowe, oliwę z oliwek, olej kokosowy i masło shea.


Tołpa, 2-etapowy zabieg oczyszczająco-kojący

Są to dwie połączone ze sobą saszetki, w jednej znajduje się maska-peeling hydroenzymatyczny, w drugiej - maska-kompres nawilżająco-odprężająca. Szczególną uwagę muszę zwrócić na peeling - byłam dosłownie w szoku, gdy zobaczyłam, że pozbył się czarnych zaskórników na moim nosie! Nie podejrzewałam go o tak wspaniałe, a zarazem delikatne właściwości oczyszczające. Zarówno peeling jak maska nie podrażniają skóry, świetnie sprawdzą się do skóry wrażliwej, naczynkowej. Zostawiają skórę mocno nawilżoną, gładką, ale nie przetłuszczoną. Z pewnością kupię ponownie!



To by było na tyle:) Oczywiście nie twierdzę, że reszta kosmetycznych upominków nie była dobra, lecz powyżej wymienione produkty to kosmetyki, z którymi już nie chciałabym się rozstawać - tak świetnie mi służą, że chciałabym zwrócić na nie Waszą uwagę. Być może i Wy znajdziecie na tej liście swoje perełki?:)

Buziaki,
Maddie Ann:)

_____________________________________________

BĄDŹ ZE MNĄ NA BIEŻĄCO!
FACEBOOK - KLIK
BLOGLOVIN - KLIK
TWITTER - KLIK
INSTAGRAM - KLIK

Czytaj dalej

środa, 21 marca 2018

Wiosenny manicure, proste kwiatowe zdobienie krok po kroku, recenzja lakierów hybrydowych Elisium Nails


Ok, umówmy się, że nie patrzymy za okno i od dziś jest wiosna:) A jak wiosna, to muszą być kwiaty! I to nie byle gdzie, bo na paznokciach;) Jeśli chcecie dowiedzieć się jak wykonać prosty, kwiatowy wzór i jak się sprawdzają lakiery hybrydowe, których użyłam, to zapraszam do dalszej lektury.



RECENZJA LAKIERÓW ELISIUM NAILS
_________________________________________________

Stylizację wykonałam lakierami Elisium Nails - odkąd pokochałam ich Flexy Gel System to nabrałam ogromnej ochoty zapoznać się także z lakierami hybrydowymi. Zamówiłam więc dwa: klasyczną biel 020 Snow White oraz 112 Lilipad. Drugi z nich to piękny lilaróż, wręcz idealny na tę porę roku. 




Jeśli chodzi o pigmentację koloru Lilipad to myślę, że jest bardzo dobra. Dwie warstwy w zupełności wystarczyły, aby pokryć paznokieć. Inaczej sprawa ma się z białym Snow White - tutaj konieczne było użycie trzech warstw, żeby płytka nie prześwitywała. Dodatkowo konsystencja białego jest trochę dziwna - mimo przeturlania buteleczki w dłoniach (lakier się miesza) to lakier się troszkę ciągnie, a podczas malowania nieco maże, co jest trochę denerwujące, ale ostatecznie da się nim malować:) Może taki egzemplarz, a może ten odcień akurat po prostu taki jest, a w każdej firmie zdarza się taka "perełka". Konsystencja odcienia Lilipad jest rzadsza, oczywiście nie ciągnie się i nie maże przy malowaniu. Porównałabym ją do Semilaca, lakiery NeoNail są na pewno gęstsze od Elisium. Obydwa kolory dobrze utwardzają się w lampie 24/48W przez 30 sekund.



Myślę, że nie będą to jedyne moje lakiery od Elisium - na pewno wypróbuję niebawem jakiegoś ciemnego koloru (ponoć są rewelacyjnie napigmentowane), tym bardziej, że cena tych lakierów jest mocno zachęcająca - 25zł za sztukę:)



WIOSENNA STYLIZACJA, KWIATOWE ZDOBIENIE KROK O KROKU
____________________________________________________

Oto zdjęcia stylizacji, którą przygotowałam:

 

Te małe kwiatuszki są bardzo łatwe do namalowania - wystarczy mieć tyko cieniutki pędzelek do zdobień. Zdradzę wam jednak kilka przydatnych tricków, które pomogą Wam je wykonać szybko i bez nerwów.

1. Najlepiej na samym początku wykropić sobie trochę lakieru, którym chcecie namalować kwiatka  np. na kawałek foli aluminiowej, będzie zdecydowanie łatwiej:)


2. Nabierzcie na końcówkę pędzelka lakier, tak, aby powstała mała kulka. Możecie do tego użyć także sondy, która jest już zakończona kulką:)


3. Zróbcie 5 kropek, które będą płatkami. Dobrze jest nabrać lakieru więcej, tak, aby był nieco wypukły.


4. Pędzelkiem rozciągnijcie kropki do środka. 


5. Kiedy kwiatek będzie gotowy, możemy dodać malutką kropeczkę w środek i dorobić listki.

Najlepiej robić takie kwiatuszki gęstym lakierem - nie rozleje się i nie połączy z innymi płatkami, a tego nie chcemy. Jeśli wykonujecie zdobienie lakierem, który jest rzadki to najlepiej zrobić jedną kropkę, przeciągnąć ją od razu do środka i utwardzić 10 sekund, potem obok kolejna kropka, przeciągnąć i utwardzić itd. do pięciu płatków:) Listki robimy tak samo, tylko, że w przeciągamy je w odwrotną stronę:) I oczywiście najlepiej zrobić je kolorem zielonym (ja go akurat nie miałam, ale zmieszałam niebieski i żółty lakier:)).



Dajcie znać, czy stylizacja Wam się podoba i czy próbowałyście kiedyś lakierów od Elisium:)

Buziaki,
Maddie Ann:)

PS. Koniecznie zajrzyjcie na mojego Instagrama - w wyróżnionych InstaStories możecie znaleźć moją relację, w której opowiadam o uczuleniach na lakiery hybrydowe:) Link poniżej:)
PS2. Post nie jest sponsorowany.

__________________________________________

BĄDŹ ZE MNĄ NA BIEŻĄCO!
FACEBOOK - KLIK
BLOGLOVIN - KLIK
TWITTER - KLIK
INSTAGRAM - KLIK

Czytaj dalej

wtorek, 30 stycznia 2018

Co to jest akrylożel? Jak go nakladać? Flexy Gel System Elisium Nails | RECENZJA


Rynek paznokciowy ma się ostatnio bardzo dobrze. Mam wrażenie, że co chwilę pojawia się jakaś nowa firma z lakierami hybrydowymi i innymi nowościami z zakresu stylizacji paznokci. I bardzo dobrze, bo temat wciągnął mnie na tyle, że zrobiłam nawet kurs na stylistkę:)

Jedną z nowości, która dopiero toruje sobie drogę na rynku jest tzw. akrylożel (poliżel), czyli produkt do budowania i przedłużania paznokci, który łączy w sobie dwie metody: żelową i akrylową. Usłyszałam o ich jakiś czas temu, dużo filmów na ten temat znajduje się na zagranicznym Youtubie, a i polski zaczyna już wypuszczać tutoriale z akrylożelem w roli głównej.

PS. Jeśli ta recenzja Was przekona, to linki do porównywarki cenowej i miejsc, gdzie możecie kupić zestaw Flexy Gel lub sam akrylożel są na samym dole posta. Pod recenzją umieściłam także baner, który przeniesie Was do strony, na której będziecie mogli porównać sobie ceny Flexy Gelu w różnych sklepach:) Jeśli go nie widzicie, to wyciszcie AdBlocka na tej stronie:)

CO OBIECUJE PRODUCENT? 

________________________________________

Pewnego dnia jedna z moich koleżanek z kursu pokazała mi firmę Elisium Nails, która ma w swojej ofercie takie produkty i oczywiście od razu się zakochałam. Można u nich zakupić od razu cały zestaw Flexy Gel System, czyli akrylożel w tubce, Slip Liquid, Pro Bond (primer bezkwasowy) oraz bazę Miracle Base Gel (na samym dole posta dodałam link do strony z zestawem). Skusiły mnie przede wszystkim obietnice producenta co do czasu wykonywania stylizacji - ma być on zdecydowanie krótszy od zwykłej metody żelowej czy akrylowej. Jakie jeszcze zalety ma posiadać ten akrylożel?
  • trwałość - tak jak przy akrylu, który jest najtwardszy i ma najlepszą przyczepność płytki do paznokcia
  • wygoda - po pierwsze nie trzeba mieszać żadnego akrylowego proszku z monomerem (liquidem), więc nie musimy myśleć o odpowiednich proporcjach, po drugie jest bardzo gęsty, przez co nie spływa na skórki, po trzecie - utwardza się go w lampie, dokładnie tak jak żel. To pozwala nam na dokładne wybudowanie paznokcia bez pospiechu i stresu, że akryl zaschnie, a my go będziemy musiały piłować pół dnia, żeby nadać mu odpowiedni kształt i wyrównać wszelkie góry i doliny. Budujemy paznokcie dopóki nie uzyskamy pożądanego kształtu, a dopiero potem utwardzamy w lampie - i to jest piękne.
  • brak nieprzyjemnego zapachu monomeru - Slip Liquid nie pachnie w ogóle:) 

W dzień, w którym dowiedziałam się o firmie Elisium odkryłam, że prowadzi ona konkurs na szaloną świąteczną stylizację, w którym główną nagrodą jest właśnie zestaw Flexy Gel. Konkurs trwał do końca następnego dnia, więc spięłam cztery litery i praktycznie w ostatniej chwili wysłałam swoje zgłoszenie. I udało się:) Wygrałam i dlatego było mi dane przetestować cały ten system:) 

Wstawiałam już na FB, Instagramie, ale pochwalę się jeszcze tu: oto stylizacja, która dała mi pierwsze miejsce:)



JAK NAKŁADAĆ FLEXY GEL? KILKA WSKAZÓWEK

_________________________________________________

1. Przygotuj paznokcie (wypiłuj do minimum, odsuń skórki, przetrzyj bloczkiem polerskim w celu zmatowienia, przetrzyj odtłuszczaczem).

2. Nałóż primer Pro Bond. 
Staraj się nakładać primer z zachowaniem milimetrowego odstępu od skórek. Poczekaj około minuty, aż całkowicie wyschnie.



3. Pomaluj paznokcie bazą Miracle Base Gel, utwardź w lampie LED 60 sekund, w lamie UV - 2 minuty. Jeśli chcesz przedłużyć paznokcie, to po wyjęciu dłoni z lampy podłóż szablony.

EDIT: Do nakładania Flexy Gelu nie są potrzebne primer i baza tej samej firmy - możecie wybrać inne, które Wam się sprawdzają. Po jakimś czasie skończyły mi się baza i primer od Elisium i zaczęłam używać innych marek - nie zauważyłam wpływu na wytrzymałość akrylożelu. Ja miałam bazę i primer Elisium w zestawie.


4. Wyciśnij odpowiednią ilość akrylożelu z tubki i umieść ją na paznokciu (wielkość mniej więcej ziarnka grochu). 
Ja do przedłużenia swoich paznokci zużywam dwie takie kulki - najpierw nakładam jedną na połączenie paznokcia z szablonem i od razu przedłużam, potem dodaję druga na sam paznokieć.


5. Zamocz pędzel w Slip Liqiud (warto mieć do tego mały kieliszek czy niewielki plastikowy kubeczek). 
Mokry pędzel pozwala uformować kształt, sam akrylożel ma bardzo gęstą, wręcz toporną konsystencję, nie jest przez to plastyczny, więc użycie liqiudu jest konieczne. Uwaga! Po zamoczeniu pędzla odciśnij nadmiar liquidu w papierowy ręcznik. Jeśli będziesz mieć za dużo płynu na pędzlu, akrylożel będzie się stawać coraz rzadszy i może zacząć spływać na skórki.


EDIT:

CZY UŻYCIE SLIP LIQUIDU JEST KONIECZNE DO FORMOWANIA FLEXY GELU?


Wiele z Was pyta, czy do formowania Flexy Gelu jest potrzebny Slip Liquid i czy można go zastąpić czymś innym, np. cleanerem. Moim zdaniem NIE - Slip Liquid jest niezbędny do formowania akrylożelu od Elisium (nie wiem, jak z akrylożemi innych firm). Próbowałam go nakładać z pomocą cleanera zmieszanego z niewielką ilością acetonu, ale to nie był dobry pomysł - żel nie chciał "współpracować" z pędzlem, nie chciał się zmiękczyć i dać uformować za pomocą takiej mieszanki płynów. 



6. Formuj kształt paznokcia.
Najlepiej położyć kulkę kulkę produktu u nasady paznokcia, ostrożnie dopchnąć jej brzegi do skórek (nie dotykając ich!), a boku kulki rozprowadzić po bokach paznokcia, zostawiając większość produktu na środku paznokcia przy nasadzie. Taki sposób nakładania nada paznokciom ładny kształt i uformuje apex oraz ładną krzywą C, które wzmocnią stylizację. 
Jeśli podczas formowania produkt zaczyna się kleić do pędzla i ciagnąć, to należy go zamoczyć ponownie w liquidzie. Pamiętajcie o odciśnięciu nadmiaru płynu, lepiej moczyć mniej i częściej niż rozrzedzić akrylożel i zalać skórki.

7. Jeśli jesteś zadowolona z kształtu utwardź paznokcie w lampie (30 sekund - LED, 2 minuty - UV).

8. Przetrzyj paznokcie cleanerem, opiłuj paznokcie do ostatecznego kształtu, przetrzyj bloczkiem polerskim.


Manicure i pedicure - porównaj na Ceneo


TECHNIKA I CZAS PRACY, TRWAŁOŚĆ, WPŁYW NA PAZNOKCIE

______________________________________________

Technika pracy z akrylożelem wydaje się być prostsza w stosunku do metody żelowej, a już na pewno akrylowej. Jednakże jeśli nie macie wprawy, bądź nigdy nie pracowałyście z akrylem (nakładanie i przedłużanie jest bardziej podobne do akrylu) to początki mogą być trudne, ale absolutnie się nie zrażajcie! 

Moim podstawowym błędem na początku było nakładanie na pędzel za dużo liqiudu. Akrylożel stawał się coraz rzadszy i zaczynał zalewać skórki wokół paznokci, czego oczywiście nie zauważyłam, bo przedłużałam kolejne. Takie paznokcie utwardziłam w lampie i dopiero po wyjęciu zobaczyłam, że niektóre skórki są zalane. Wyglądało to nieestetycznie, ale udało mi się delikatnie spiłować pilnikiem produkt tak, aby paznokcie nadawały się do pokazania światu. Dlatego lepiej uważać z ilością płynu i najlepiej utwardzać paznokcie pojedynczo, a jeśli już coś się zaleje i zauważymy to przed utwardzeniem, to wystarczy zebrać nadmiar akrylożelu minimalnie wilgotnym, mniejszym pędzelkiem.

To, że akrylożel nie zasycha jak zwykły akryl to strzał w dziesiątkę. Mam w domu teoretycznie wolnoschnący monomer, który pozwala na trochę dłuższą pracę z akrylem, ale dla mnie schnie on jednak za szybko i nie potrafię z nim pracować. Może to kwestia złej jakości monomeru, ale nie zamierzam już szukać innego - mam Flexy Gel i jestem bardzo zadowolona. Dzięki niemu mogę sobie budować paznokcie tak długo jak chcę i utwardzam je dopiero wtedy, kiedy kształt mi odpowiada. Jeśli już utwardzę paznokcie to potem nie muszę ich długo piłować, żeby je wyrównać od góry - tak naprawdę wygładzam je już na etapie budowania za pomocą pędzla. Przy zwykłym akrylu trwało to wieki, już nie wspominając o tym, jak nie cierpię tego robić. Czas pracy jak widać jest rzeczywiście krótszy, bo to właśnie piłowanie zabiera nam go najwięcej. A przynajmniej mi zabierało;)

Akrylożel jest twardy jak akryl, co znacznie przedłuża trwałość stylizacji. Zanim je zdjęłam, żeby zobaczyć jak się mają moje naturalne paznokcie, nosiłam je niewiele ponad miesiąc. w tym czasie powinnam je złamać z 10 razy, a mimo to trzymały się świetnie. Brak jakichkolwiek zapowietrzeń czy ścierania się to kolejne zalety Flexy Gelu.

Czy akrylożel niszczy paznokcie? Tutaj nie potrafię udzielić jednoznacznej odpowiedzi. Wydaje mi się, że nie ma żadnego negatywnego wpływu na płytkę, bardziej niszczy ją jego nieprawidłowe zdejmowanie. Pierwszy raz ewidentnie nałożyłam za dużo produktu, więc usuwanie masy było długie i uciążliwe, dlatego moje paznokcie były przepiłowane i przewrażliwione. Na pewno nie pomógł też fakt, że akrylożel ma bardzo dobrą przyczepność do płytki paznokcia.


EDIT: 

FLEXY GEL ELISIUM - GDZIE KUPIĆ? GDZIE JEST NATANIEJ?

______________________________________________

Poniżej macie baner, który przeniesie Was do porównywarki cenowej - będziecie sobie mogli porównać ceny zestawów lub samego Flexy Gelu w różnych sklepach i wybrać najtańszy:) Na banerze podlinkowałam też Flexy Gel w kolorze Milky w większym opakowaniu 65g (sama go sobie dokupiłam, wystarczy na dłużej i bardziej się opłaca) i takiego małego zestawy złożonego z małego Flexy Gelu i Slip Liquidu, który będzie idealny dla początkujących, którzy mają już primer i bazę, nawet z innej firmy. Jeśli nie widzicie banera, wyłączcie AdBlocka na tej stronie:)

Pod linkiem poniżej znajdziecie odpowiedzi na najczęściej zadawane pytania odnośnie Flexy Gelu, zapraszam:)

Czytaj na blogu: FLEXY GEL SYSTEM ELISIUM - CZY SLIP LIQUID JEST NIEZBĘDNY? CZY AKRYLOŻEL WYSCHNIE BEZ POMOCY LAMPY? ODPOWIEDZI NA NAJCZĘŚCIEJ ZADAWANE PYTANIA



FLEXY GEL ELISIUM - PODSUMOWANIE


+ trwałość - miesiąc bez złamań i zapowietrzeń
+ krótszy czas pracy
+ wygoda - akrylożel nie rozlewa się jak żel, ale tez nie zasycha jak akryl, utwardzamy w lampie po uzyskaniu pożądanego kształtu
+ brak nieprzyjemnego zapachu monomeru, zarówno w trakcie nakładania, jak i usuwania masy
+ rewelacyjna przyczepność do płytki

Jeśli dobrze zapoznacie się z akrylożelem i nabierzecie wprawy to jest bardzo duża szansa, że tak jak ja nie będziecie widziały świata poza nim, wszystkie żele i akryle pójdą w odstawkę, a Wy będziecie się mogły cieszyć trwałą stylizacją.

Napiszcie czy lubicie przedłużać paznokcie i czy miałyście już styczność z akrylożelem:)

Link do zestawu Flexy Gel System: https://www.ceneo.pl/82511149#crid=313344&pid=21202
Link do akrylożelu w kolorze Milky: https://www.ceneo.pl/61066604#crid=313345&pid=21202



Buziaki,
Maddie Ann:)
_________________________________________

BĄDŹ ZE MNĄ NA BIEŻĄCO!
FACEBOOK - KLIK
BLOGLOVIN - KLIK
TWITTER - KLIK
INSTAGRAM - KLIK

Czytaj dalej

poniedziałek, 29 stycznia 2018

Hity kosmetyczne 2017 roku


Jak zwykle z opóźnieniem, ale lepiej późno niż wcale - przygotowałam dla Was moich kosmetycznych ulubieńców minionego roku:) Mam nadzieję, że znajdziecie tu swoje perełki i pochwalicie się w komentarzach jakie kosmetyki zdominowały Wasze kosmetyczki i toaletki w 2017 roku:) Zapraszam serdecznie do dalszej lektury:)

Podzieliłam kosmetyki tym razem na trzy, nie na dwie kategorie. Oprócz produktów do pielęgnacji i makijażu pojawi się też kilka rzeczy do paznokci, a że ta strefa w ostatnim czasie mocno u mnie dominuje, to chętnie podzielę się z Wami moimi ulubieńcami.

PIELĘGNACJA 
_______________________________________

Toniki Evree: hamamelisowy i różany


Muszę przyznać, że to najlepsze toniki jakie mi przyszło kiedykolwiek stosować. Pokochałam je przede wszystkim za to, że błyskawicznie doprowadzają moją skórę do porządku, czyli eliminują większość zaczerwienień jakie mam na twarzy. Mocno odświeżają skórę i dobrze ją doczyszczają. Ponadto nie wysuszają mojej cery, co jest dla mnie szczególnie istotne w okresie zimowym - wręcz przeciwnie, po ich użyciu mam wrażenie jakby była ona bardziej nawilżona. Oczywiście pod warunkiem, że spryskamy twarz i zostawimy na niej produkt, a nie ściągniemy go płatkiem kosmetycznym:) Wybrałam obydwa, dlatego, że działają na mnie tak samo. Jeśli miałby być to tylko jeden z nich, postawiłabym na hamamelis ze względu na lepszy zapach:)

Emulsja do twarzy z mocznikiem 3% Ziaja MED Kuracja ultranawilżająca


Ten krem to mój must have podczas zimy, kiedy skóra jest tak przesuszona, że aż swędzi. Stosowanie tego kremu przez tydzień pozwoliło mi na pozbycie się tego dyskomfortu (oczywiście stosowałam go dłużej, aby podtrzymywać efekt). Jak na swoją nadającą się pod podkład lekką konsystencję nawilża i wygładza wprost genialnie! Polecam każdemu, kto z suchości drapie skórę:) Więcej na jego temat przeczytacie w poście z pietnastoma produktami Ziaji, które polecam: 


Krem do rąk Seventh Heaven Indigo


Kolejny produkt, który przydatny jest szczególnie zimą, kiedy nasza skóra wymaga dodatkowego nawilżenia. Jest trochę bardziej treściwy niż większość popularnych kremów do rak (np. od Ziaji), lecz to akurat przemawia na jego korzyść - wystarczy niewielka jego ilość i można pokryć nim całe dłonie, co sprawia, że jest bardzo wydajny. Skóra rąk po jego życiu jest prawidłowo nawilżona, mega gładka i, co ważne, chroniona przed zimnem. Wygodna pompka pozwala nam wydozować tyle produktu, ile chcemy użyć. Dodatkowo - przepięknie pachnie! Zapach jest słodki, perfumowany i długo utrzymuje się na skórze.

Kawowe serum wyszczuplająco-drenujące Eveline


O tym serum rozpisałam się już w recenzji (link pod akapitem). W skrócie: serum ma bardzo delikatną, kremowo-żelową konsystencję, szybko się wchłania. I jeszcze szybciej działa:) Byłam zdumiona tym jakie dobre efekty można osiągnąć już po tygodniu codziennego stosowania. Skóra na udach i pośladkach jest o wiele bardziej gładsza i bardziej napięta, a cellulit jest naprawdę mniej widoczny:) Grunt to stosować serum regularnie i wmasowywać w skórę energicznie, okrężnymi ruchami.




MAKIJAŻ
___________________________

Podkład nawilżająco-wygładzający Foundation Drops Gosh


Nigdy mi nie przyszło do głowy, że kiedykolwiek będę z uwielbieniem stosować nawilżający podkład, kiedy moja skóra jest mieszana i potrzebuje raczej matującego wykończenia. A tu proszę:) Zakochałam się w tym podkładzie przede wszystkim za to, że ma lekką konsystencję, a przy tym świetne kryje (krycie można budować) oraz za to, że trzyma się praktycznie przez cały dzień;) Nie świeci się na skórze (a jak już po kilku godzinach świecenie jednak wystąpi to minimalna ilość pudru załatwi sprawę), ale z drugiej strony wygląda ona na gładką i promienną. 

Pro Foundation Mixer Nyx w odcieniu Olive


Podkład od Gosha tak mi się spodobał, że nie śniło mi się nawet kupowanie innego kiedy w wakacje nabrałam opalenizny, dlatego postanowiłam zainwestować w mixer z Nyxa. Jedna malutka kropla pozwala na przyciemnienie o pół tonu odcienia podkładu. Najważniejsze jest dla mnie to, że mixer komponuje się świetnie z różnymi podkładami i nie zmienia ich konsystencji ani właściwości.

Puder Lasting Finnish Rimmel


Długo szukałam idealnego pudru, ale udało się:) Ten produkt chyba zostanie ze mną na wieki, bo nie spodziewam się, że znajdę coś lepszego:) Po pierwsze i najważniejsze - po nałożeniu go na skórę twarz mam wygładzoną jak w Photoshopie. Nie ma żadnych suchych skórek, nie ciastkuje z żadnym z moich podkładów, świetnie wygląda pod oczami, bo nie podkreśla zmarszczek. Powiedziałabym nawet, że lekko je ukrywa ;) Ideał! Jeśli Wasza skóra jest jasna, ale wpada w żółtawe tony, to wybierajcie kolor 002 Soft Beige - 001 jest bardziej różowy.

Matowa pomadka Macademian Girl Makeup for Paese w odcieniu 5 Art Deco


Matowe pomadki to kosmetyki, których nie było mi dane stosować ze względu na łatwo przesuszające się usta. Ta pomadka jednak spełniła bardzo dobrze swe zadanie nawet w moim przypadku:) Zapewnia matowy efekt, ale nie przesusza i nie podkreśla suchych skórek. Nazwałabym ją nawet bardziej satynową pomadką niż matową - niby efekt matu jest, ale jakby przy tym nie ściąga nieprzyjemnie ust. Ponadto ten kolor zgaszonego, brudnego różu jest po prostu obłędny! Pasuje zarówno na co dzień, jak i na większe wyjścia.



PAZNOKCIE
____________________________

Lakiery hybrydowe NeoNail


Z tymi lakierami pracuje mi się najlepiej - mają idealną jak dla mnie gęstość. Nie są aż tak gęste jak Indigo, ale troszkę treściwsze w konsystencji niż Semilac. Nie spływają przez to na skórki. Mają świetne krycie, choć niektóre kolory wymagają 3 warstw, aby dokładnie pokryć płytkę paznokcia i uniknąć prześwitów. Gama kolorystyczna jest naprawdę świetna:) I do tego nie uczulają mnie:) W tym momencie lakiery NeoNail zdominowały moją szufladę z hybrydami:) 

Pasta do zdobień SemiArt od Semilac


Jakieś pół roku temu zafascynowałam się malowaniem zdobień na paznokciach, micropaintingiem:) Pasty od Semilaca pozwalają mi się wyżyć artystycznie i ćwiczyć przeróżne wzorki na tipsach:) Konsystencja tych past jest mega gęsta, trzeba je rozrobić z kolorem lub topem, lecz przyznam szczerze, że zdarza mi się ich użyć samodzielnie. Są bardzo mocno napigmentowane, więc każdy wzorek lub kreseczka są dobrze widoczne już po jednym pociagnięciu.

Pędzelek do zdobień Born Pretty


Jak zdobienia, to i pędzel! Kupiony na Aliexpress ultracieniutki pędzelek o długości 12mm to coś, czego powinna wypróbować każda początkująca stylistka paznokci:) Uwielbiam go za to, że jego włosie się nie rozchodzi podczas malowania i można nim wyczarować naprawdę cienkie i precyzyjne linie:)

Żel jednofazowy Hight Light LED Silcare w odcieniu French Pink

  
 

Pierwszym moim żelem był również żel od firmy Silcare, z tym, że był on z kolekcji Base One - byłam zadowolona. Ale ten przerósł moje najśmielsze oczekiwania! Jest średniogęsty, samopoziomujący, nie spływa na skórki - jest bardzo wygodny we współpracy. Co najważniejsze - jak na żel ma bardzo dobrą przyczepność do płytki paznokcia:) Nigdy i jeszcze nie odpadł:) Odcień French Pink jest delikatnie różowym transparentnym odcieniem, idealnym do manicure francuskiego lub babyboomer:)

Flexy Gel System od Elisium Nails


Kolejna firma z artykułami do paznokci, którą warto się zainteresować, a przynajmniej jeśli chodzi Flexy Gel. Jest to akrylożel - produkt, którym można wybudować i przedłużyć paznokcie, łączący w sobie metody żelową (utwardzamy w lampie) i akrylową (jest bardzo twardy i trwały). Na początku miałam pewne problemy z pracą z tym produktem, ale teraz nie mam wątpliwości, że to chyba najlepszy produkt do przedłużania paznokci, jaki kiedykolwiek powstał:) Paznokcie są mega mocne i twarde, powinnam je z 10 razy złamać podczas miesięcznego noszenia, ale one ani drgnęły:) Mogę sprzątać, gotować, przeprowadzać remont albo orać pole - nic się z nimi nie dzieje:) Praca z akrylożelem jest niebywała - bardzo wygodna i zdecydowanie szybsza niż przy zwykłym akrylu czy żelu. To zdecydowanie moje największe odkrycie minionego roku!


Dajcie znać, czy coś szczególnie Wam się spodobało i co odkryłyście w 2017 roku:)


Buziaki,
Maddie Ann:)

_______________________________________

BĄDŹ ZE MNĄ NA BIEŻĄCO!
FACEBOOK - KLIK
BLOGLOVIN - KLIK
TWITTER - KLIK
INSTAGRAM - KLIK
Czytaj dalej
Obsługiwane przez usługę Blogger.