Pokazywanie postów oznaczonych etykietą Balsam koloryzujący do ust. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą Balsam koloryzujący do ust. Pokaż wszystkie posty

niedziela, 15 czerwca 2014

Malinowy balsam do ust Bielenda - recenzja


Cześć!


Po ostatnim haulu (KLIK) pojawiły się prośby o recenzję balsamu do ust z Bielendy. I oto jest! :)

Co obiecuje producent?



Chyba nie jest to balsam koloryzujący do ust, choć na początku tak wywnioskowałam. Do wyboru są trzy wersje: leciutko pomarańczowa brzoskwinia, delikatnie różowa malina i czerwonawa wiśnia. Myślałam, że nadadzą trochę koloru ustom, no bo po co by robili 3 wersje kolorystyczne?

Brzoskwinię ucięło, jest to lekko pomarańczowy kolor:)

Jednak tak się nie stało. Zdecydowałam się na malinę ze względu na kolor (bo jeśli chodzi o zapachy to chętnie bym przygarnęła wszystkie) - niezbyt mocny, jasny róż. I co? Koloru nie ma.... Same oceńcie:

To mój naturalny kolor ust:

A oto usta posmarowane balsamem:

Mój naturalny kolor ust jest trochę ciemniejszy i chyba przez to nie widać koloru, efekt jest taki jak po nałożeniu zwykłego balsamu. Mimo to z chęcią wypróbuję obydwie pozostałe wersje, żeby sprawdzić, czy to wina moich ust, czy faktycznie kolor balsamu kompletnie nic tu nie znaczy, bo i tak żaden z nich nie nadaje ustom odcienia jaki "reprezentuje".

Produkt trzeba porządnie ścisnąć, żeby wydobyć go z tubki, ale nic to:) Kiedy go już wyciśniemy naszym oczom ukazuje się balsam w kolorze różowym. Na pierwszy rzut oka wydaje się gęsty, ale po nałożeniu go na usta jest bardzo leciutki:)


Co do samego działania balsamu - rewelacja. Nie klei się i świetnie nawilża, skórek po nim nie ma. Konsystencja jest lekka, dobrze się go rozprowadza na ustach - sama przyjemność z używania. No i ten zapach malin...:) Szkoda, że nimi jeszcze nie smakuje:)

Jest to fajna, owocowa alternatywa dla balsamu oliwkowego z Ziaji, który jest moim numerem 1, jeśli chodzi o nawilżanie ust. Konsystencja jest dość podobna, choć wydaje mi się, że Ziaja jakby trochę bardziej "wchodzi" w skórę ust, lepiej się z nią "stapia", lepiej się wchłania, choć z tego balsamu z Bielendy raczej nie zamierzam z tego powodu zrezygnować, bo ten też całkiem nieźle sobie radzi z nawilżaniem ust:)

Moja ocena?


Daję 5/6 gwiazdek, jedną odjęłam za brak koloru na ustach....

Mam nadzieję, że recenzja okaże się pomocna:)

I jak? Zachęciłam czy obrzydziłam?:)
Czytaj dalej
Obsługiwane przez usługę Blogger.